madohora Re: Noc Świętojańska 24.05.23, 23:48 W swoim dziele Wier nie zaprzeczał istnieniu diabła, a jedynie twierdził, że wykorzystuje on chore umysły - zwłaszcza starszych, schorowanych kobiet - dla rozwinięcia swojej działalności. Uznawany przez niektórych za ojca współczesnej psychologii, wysunął przypuszczenie, że podstawową przyczyną zachowania prezentowanego przez domniemane czarownice jest choroba umysłowa. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 24.05.23, 23:59 Pochodził z niezamożnej rodziny mieszczańskiej. W młodości przebywał w klasztorze karmelitów. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie w Tuluzie. Był tam także wykładowcą. Około 1560 przeniósł się do Paryża, gdzie został adwokatem. Zajął się także pisarstwem i włączył w życie polityczne. Był podejrzewany o kalwinizm i ledwie uszedł z życiem z Nocy św. Bartłomieja. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 25.05.23, 00:10 W 1591 roku napisał swoje dzieło pt. De vera et ficta (falsa) magia, jako pierwszy katolicki duchowny oficjalnie sprzeciwił się polowaniom na czarownice prowadzonym na dużą skalę w Europie w XVI w. Potajemnie wysłał rękopis do Kolonii w celu wydrukowania. Napisał to dzieło z powodu niebywałego okrucieństwa mającego miejsce podczas procesów o czary. Drukowanie dzieła zostało jednak przerwane na żądanie nuncjusza papieskiego Frangipaniego a wydrukowane już kopie i arkusze zostały zniszczone. Z powodu próby druku nuncjusz nakazał go uwięzić w opactwie św. Maksymina w Trewirze. Po torturach, dnia 25 marca 1593 odwołał swoje tezy na kolanach przed dygnitarzami kościelnymi. Po wydaleniu z arcybiskupstwa w Trewirze wyjechał do Brukseli, gdzie pracował jako wikariusz przy kościele Notre Dame de la Chapelle i nadal kontynuował walkę z prześladowaniami czarownic. Ze względu na swoją działalność był pod stałym nadzorem i trzykrotnie aresztowany; po ostatnim razie, zmarł w więzieniu zanim rozpoczął się proces. Jego główny oponent, jezuicki teolog Martin Delrio, oznajmił, że gdyby Loos nie zmarł wcześniej na dżumę, to zostałby spalony na stosie jako heretyk Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 25.05.23, 00:38 Część tablicy V – spadkobranie (np. zasady dziedziczenia testamentowego) Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 25.05.23, 00:51 Znaczenie ustawy dwunastu tablic nie ograniczało się do politycznego zwycięstwa plebejuszy. Wprowadziło procedurę sądową (proces legisakcyjny). Zapoczątkowało dynamiczny rozwój prawa rzymskiego. Początkowo, do czasów Gnejusza Flawiusza, jego interpretacją zajmowało się kolegium pontyfików. Ustawa dwunastu tablic stała się jednym z podstawowych źródeł prawa rzymskiego. Tytus Liwiusz (3,34) określał ją jako fons omnis publici privatimque iuris (źródło wszelkiego prawa publicznego i prywatnego). Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 25.05.23, 01:02 Podobna próba stosowana była w głębokiej starożytności. Kodeks Ur-Nammu nakazywał przeprowadzić „próbę rzeki” w oskarżeniach o czary (artykuł 10, zachowany częściowo). Kodeks Hammurabiego głosi: Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 25.05.23, 15:12 O częstym sięganiu po próbę zimnej wody w procesach o czary na Litwie w późniejszych wiekach wiadomo m.in. z tekstu anonimo- wego autora napisanego w XIX w. na podstawie księgi sądowej miasta Kupiszki z XVII stulecia. Autor ten stwierdził, że w XVII w. na Litwie „przesądy i wiara w rzeczy nadprzyrodzone istniały nie tylko w ludzie prostym; szlachta i stan duchowny nie były od nich wolne”13. Przed- stawiając dalej przebieg procesu, stwierdził, że osoba oskarżona o czary miała prawo tłumaczenia się, jednak sędziowie najczęściej nie wierzyli wyjaśnieniom i nakazywali przeprowadzenie próby wody, która pole- gała na pławieniu osoby oskarżonej. Jeżeli tonęła, odczytywano to jako znak niewinności, gdy utrzymywała się na powierzchni wody „jako kaczka”, zasługiwała na potępienie. Po odbytej próbie – w przy- padku, gdy spodziewano się wydobycia bardziej szczegółowych zeznań lub gdy chciano się przekonać, że pierwsze zeznania są prawdziwe – przeprowadzano tortury. Pławienie dokonywane było więc na Litwie w trakcie, a nie przed rozpoczęciem procesu, a zlecał je sąd. W Polsce (Koronie) w XVI–XVIII w., podobnie jak w innych euro- pejskich krajach, próbę wody stosowano wyłącznie w związku z oskar- żeniami o czary jako najczęstszą z metod identyfikowania czarownic i czarowników przez sądy. W końcu XIX w. Franciszek Olszewski, autor artykułu o prześladowaniu czarownic w dawnej Polsce, stwierdził: co do pławienia, o którem jako o dowodzie winy lub niewinności oskar- żonej piszą Milewski, Czacki i inni, to o takowem dotąd żadnej wzmianki w archiwalnych źródłach nie znalazłem, pomimo licznych szperań, przeto w niniejszym szkicu, jako na materiale archiwalnym opartym, nic o pła- wieniu powiedzieć nie mogę Dlaczego Olszewski nie mógł znaleźć w źródłach informacji o pła- wieniach, mimo że było ono tak powszechnie stosowane? Małgorzata Pilaszek dowodziła: w przeciwieństwie do Litwy w źródłach sądowych z terenów Korony pławienie jest prawie nieobecne. Stosowano je tu zwykle przed rozpo- częciem postępowania sądowego w celu wstępnego rozpoznania, czy podejrzana o czary osoba istotnie jest czarownicą. Taki stan rzeczy jest najprawdopodobniej następstwem takiego podziału kompetencji w sądach polskich i litewskich. W Polsce, gdzie sprawy trafiały w większości wypad- ków do sądów miejskich, do których przeważnie docierały z okolicznych wsi, nie trudzono się już opisywaniem pławienia, zorganizowanego wcześ- niej spontanicznie przez chłopów i rządcę. Czynność tę uznawano za tak pospolitą, że w ogóle o niej nie wspominano Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 25.05.23, 15:25 Bohdan Baranowski powątpiewał, czy do opisanej historii doszło naprawdę, czy jest ona tylko wymysłem autora książki. Wątpliwo- ści te można rozwiać, jeśli uwzględnimy fakt, że w Koronie docho- dziło do podobnych eksperymentów sprawdzających wiarygodność pławienia. Być może na ich przeprowadzanie miał wpływ sąd ase- sorski koronny, który w 1673 r. wydał ordynację określającą tryb postępowania w przypadkach oskarżenia o świętokradztwo i czaro- stwo. Ordynacja zakazywała magistratom mniejszych miast stosowa- nia kary śmierci w stosunku do oskarżonych i polecała przesyłanie spraw oraz oskarżonych do magistratów miast większych, bieglejszych w znajomości prawa magdeburskiego. Każdemu z oskarżonych nale- żało zapewnić obrońcę, a proces wytoczyć nie na podstawie zwykłego oskarżenia, lecz dowodów i dokumentów zaświadczających o popeł- nionym przestępstwie. Wyrok zaś powinien zostać wykonany dopiero po trzech dniach od daty jego wydania, aby sędziowie mogli przemy- śleć jego zasadność. Jeden z takich eksperymentów, choć trzeba wyraźnie i jedno- znacznie przyznać, że nielicznych, przeprowadzono w Małopol- sce w trakcie procesu toczącego się w 1689 r. we wsi Gdów, gdzie sądził sprowadzony przez właściciela wsi z pobliskich Dobczyc tam- tejszy sąd. Oskarżone zostały dwie kobiety: Rejna (Regina) Kraw- cowa i Helena Gałczyna, a przed posiedzeniem odbyło się pławie- nie. Próbie zimnej wody poddano jednak nie tylko oskarżone, lecz także kilka innych kobiet, które nie były podejrzewane o paranie się czarami. Prawdopodobnie chciano się przekonać, czy próbie zim- nej wody można wierzyć. Świadkowie zeznali później przed sądem dobczyckim, że w trakcie pławienia oskarżone kobiety pływały po wodzie jak deseczki, a pozostałe zanurzały się pod wodą i tonęły, idącna dno. Członkowie sądu z Dobczyc przesłuchali oskarżone i po zapoznaniu się również z dowodami i zeznaniami oskarżycieli uznali kobiety za niewinne zarzutu czarostwa. Co się tyczy próby wody, sąd stwierdził, że nie ma ona uzasadnienia w prawie magdeburskim, a na dodatek jej przeprowadzania zabrania prawo kościelne, co jest o tyle ważne, że sprawy o czary należały tak naprawdę do kompe- tencji sądów kościelnych (na mocy uchwały sejmowej z 1543 r.). Niestety, nie znamy składu sędziowskiego, a szkoda, bo, jak zauwa- żył Marian Mikołajczyk, sędziów w Dobczycach cechowały daleko posunięta ostrożność i rozwaga także w innych procesach o czary. Kolejny tego typu eksperyment miał miejsce w północnej Wiel- kopolsce w 1692 r.38, kiedy to 29 maja w Młotkowie, wsi należącej do dóbr łobżenickich, w obecności szlachciców Wojciecha Kruszyń- skiego i Wojciecha Drzewickiego przybyły z Łobżenicy sąd pod prze- wodnictwem tamtejszego burmistrza Pawła Fabiana rozpoczął prze- słuchania pięciu kobiet oskarżonych o czary. Chcąc się oczyścić ze stawianego im zarzutu czarostwa, wszystkie poprosiły o przeprowa- dzenie próby wody. Jako pierwszą pławiono Reginę. Na wodę pusz- czano ją trzy razy, w tym dwa razy związaną, a raz nie; dwukrotnie pływała po wierzchu. Następnie pławiono Barbarę, Katarzynę Der- linę i Katarzynę Błachową, wszystkie po trzy razy i za każdym razem utrzymywały się one na powierzchni wody. Regina, która za pierw- szym razem tonęła, a dwa razy pływała w trakcie pławienia, prosiła o kolejną próbę, mówiąc, „że ja nie będę pływała, bom niewinna, teraz mnie kat pociągał stryczkiem”. Ponieważ torturowane kobiety nie chciały się przyznać, że są czarownicami i domagały się ponow- nego poddania je próbie wody, właściciel Łobżenicy, kasztelan kaliski Jan Korzbok Łącki, postanowił, że w obecności oskarżonych kobiet „wezmą pacholcy chłopca i dziewczynę, których żeby się kat nie tykał, niechże związawszy im ręce i nogi, puszczą ich na wodę wolnosinko [wolniusieńko], jeżeli będą pływać, jeżeli nie będą pływać, wyrwać że ich zaraz z wody, żeby nie potonęli, i dać im wódki, żeby nie pomar- zli”. Oskarżone miały się przyglądać temu pławieniu, a następnie same miały zostać poddane próbie wody. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 25.05.23, 15:36 W dalszej części pracy Załuski opisał także dzieje próby wody, stwierdzając, że w 1215 r. zabronił jej sobór laterański, dlatego w XIII w. pławienie ustało, ale „odnowiło się znowu w wieku szes- nastym w różnych miejscach niemieckich i francuskich, którego już nie dla wypróbowania prawdy złodziejstwa lub innych wstępków zażywano jako przedtym, lecz tylko na dowodzenie czarowników, a najbardziej czarownic”59. Już w XVI w., podkreślał biskup, niektó- rzy zauważyli niegodziwość i omylność próby wody, i wskazał pracę z 1563 r. pt. De praestigiis daemonum Johanna Wierusa (Weyer, 1515–1588). Jej autor dowodził m.in., że „ciężkość ciała równie win- nym jako i niewinnym z natury jest dana i czart częstokroć dla oma- mienia ludzi i do grzechu przyprowadzenia sprawuje”60. Załuski doda- wał, że pozwalający na takowe próby grzeszą, „albowiem są przyczyną, że o takich kobietach złą mają ludzie opinią, chociaż niewinne”61. Biskup kijowski zwracał się w swej pracy również do świeckich sędziów i pouczał ich, że od oskarżycieli powinni domagać się kon- kretnych dowodów. Ponadto, przestrzegał ich, aby nie opierali się na próbie wody w wydawaniu wyroków śmierci, gdyż pławienie „to nie jest żadna próba ani pewny dowód”62. Józef A. Załuski zdawał sobie sprawę z powszechności omawia- nego procederu w sytuacjach klęsk elementarnych, związanych choćby z suszą („bezbożnie niektórzy czynią gospodarze, którzy widząc suszą, aby deszcz był, pławią niewiasty lubo wodę na granicę nosić każą”)63. Przykładów takiego zachowania sięgających dawniejszych czasów można podać wiele. W 1675 r. „było powietrze na ludzi, ale bar- dziej na inwentarze wszelkie”. Właścicielowi Łagiewnik, szlachcicowi Samuelowi Zeleskiemu, zdechło wówczas 500 owiec oraz wiele bydła i koni. Szlachcic ten, „zrazu nie tak karze Boskiej, jako czarom przy- pisywać to począł” i kazał „wszystkie kobiety ze wsiów pławić, a która pływała, jako czarownicę do kłody sadzano, już tedy miał posyłać po kata, na tracenie owychże białychgłów, ale Jejmość [żona, Zuzanna Bełdowska] sama z wrodzonej litości suplikowała Jegomości, aby się nie skwapiał na zgubę ludzi, może być, że niewinnych, ponie- waż inwentarze nie tylko u nich, ale i po inszych miejscach odcho- dzą”64. Zeleski uznał argumenty małżonki, odstąpił bowiem od swego zamiaru i kobiety uwolnił. W połowie XVIII w. ksiądz Benedykt Chmielowski w Nowych Ate- nach informował przede wszystkim duchownych i szlacheckich czytel- ników, że próba wody została zakazana przez prowincjonalne synody, „bo częstokroć czart, choć na osoby najniewinniejsze wkłada kalum- nię; alias nie dopuszcza im utonąć w wodzie, trzymając je na wierz- chu wody, skąd karane bywają i miane za czarownice. Czasem też, czy winne, czy niewinne, swą chytrością topią czarci w stawach”65. Mimo że encyklopedia Chmielowskiego była ponoć bardzo popu- larna wśród polskiej szlachty, to zawarta w niej informacja o zaka- zie wydanym w sprawie pławienia nie powstrzymała szlachciców od przeprowadzania prób wody w przypadku pojawienia się oskarżeń o czary. W związku z tym pławienia związane z klęskami elemen- tarnymi, a przede wszystkim z suszą, odbywały się jeszcze w drugiej połowie XVIII stulecia. Potwierdza to historia o zimie przełomu 1788 i 1789 r., w Polsce nadzwyczaj mroźnej, i wiośnie roku 1789, bardzo suchej66, bo deszcz nie padał przez wiele tygodni, co zapowiadało złe plony oraz epidemię głodu. Chłopi we wsiach regionu świętokrzy- skiego oraz „duchowieństwo, mianowicie zakonne, mało co światlejsze od gminu, przypisywało czarom tę klęskę i niekiedy brało to nawet za tekst swoich kazań”67, co spowodowało, że suszę uznano za sprawkę diabła. Ekonom z Zagości, Roch Chlebowski, zdesperowany brakiem deszczu, sprowadził sobie do pomocy dwóch franciszkanów reforma- tów i rozpoczął polowanie na czarownice. Spędził wszystkie miesz- kanki Zagości i 19 maja 1789 r. kazał kobiety pławić68. Te, które nie tonęły, uznano za czarownice i skazano na chłostę trwającą dopóty, dopóki deszcz nie spadnie. Na nieszczęście dla niewiast, deszcz spadł następnego dnia, co społeczność wiejską jeszcze bardziej umocniło w wierze w czary. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 25.05.23, 23:33 W ubraniu czy nago? Według Bohdana Baranowskiego, jak już wspominałem, pławienie przeprowadzano najczęściej w ten sposób, że osobę posądzoną o zaj- mowanie się czarami wiązano w następujący sposób: lewą rękę z prawą nogą, a prawą rękę z lewą nogą, i na sznurze spuszczano powoli na stojącą wodę113. W podobny sposób krępowano osoby przed pławie- niem w niektórych krajach niemieckich114. Istniały jednak, jak się zdaje, regionalne różnice, z połowy XVIII w. bowiem pochodzi inny opis próby wody stosowanej w Prusach Królewskich: wiązano ręce z nogami na krzyż, ale za to na plecach, czyli oskarżoną osobę opusz- czano nagą (bez względu na płeć) twarzą do tafli wody115. Karanego lub karaną należało obwiązać sznurem, ułatwiającym wyciągnięcie w wypadku tonięcia. Próby wody nie musiał wykonywać, według tej informacji, kat, mogły to czynić także inne osoby, choć katu z pew- nością należało zapłacić. Mistrz Hans z Tczewa brał, zgodnie z zawar- tym z nim w 1660 r. kontraktem, po 3 floreny od przeprowadzonej próby wody116. Bogdan Baranowski w przywoływanej już pracy o procesach o czary w Polsce w XVII–XVIII w. napisał, że kobiety nie szły pod wodę, gdyż „kilka wełnianych spódnic i fartuchów, bufiaste rękawy i staniki początkowo pomagały domniemanej czarownicy utrzymy- wać się na powierzchni”117. Baranowski stwierdził, że nigdzie w źró- dłach nie znalazł informacji, aby kobiety przed pławieniem rozbierano do naga118. Jak się wydaje, patrząc na przypisy, Baranowski oparł to wierdzenie na opisie pławienia kobiet w Doruchowie w 1775 r.119, chociaż Janusz Tazbir już przed laty udowodnił120, iż takiego procesu nie było, a relacja rzekomego świadka tych wydarzeń jest falsyfika- tem, który wyszedł prawdopodobnie spod pióra Konstantego Majera- nowskiego121. Mimo tego do dzisiaj proces w Doruchowie pojawia się w pracach historycznych122, a sąd Baranowskiego, niestety, wszedł do literatury przedmiotu (został m.in. powtórzony w kilkakrotnie wzna- wianej syntezie historii państwa i prawa polskiego123 oraz w innych podręcznikach historii prawa124). Nagość pławionych potwierdza informacja zawarta w niemiec- kim leksykonie z połowy XVIII stulecia. Jego autor, Johann Zedler, opisywał, że mężczyzn rozbierano przy pławieniu do naga, a kobie- tom pozostawiano halkę (Unterrock) 125. O ubieraniu kobiet jedy- nie w „koszule śmiertelne” wspominał wójt żywiecki Andrzej Komo- niecki, opisując proces z 1698 r., kiedy sądzono i pławiono dwie kobiety ze wsi Lipowa (koło Żywca)126. „Śmiertelne koszule” spo- tykamy również w rachunkach kamlarii Chełmna, a informuje się o nich przy okazji prowadzonych w tymże mieście procesów o czary. 25 lipca 1638 r. kamlarz zapłacił złotówkę za „płótno na koszule dla czarownic”127, a 10 grudnia tegoż roku kupił 5 łokci płótna po 9 gro- szy „na koszulkę dla czarownicy”128. Kobiety w państwie polsko-litewskim pławiono jednak również nago. Potwierdza to choćby opis próby wody stosowanej w Prusach Królewskich, pochodzący w połowy XVIII stulecia. Czytamy w nim, że oskarżoną osobę opuszczano do wody nago, nie patrząc na płeć129. Pławienie nago potwierdza również biskup kijowski Józef A. Załuski, który wyraźnie stwierdził: „Najprzód obnażano do naga”130. Opowie- ści Bohdana Baranowskiego o wełnianych spódnicach pławionych niewiast, które utrzymywały je na powierzchni wody131, należy więc włożyć między bajki. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 25.05.23, 23:44 Chłostę wykonywano pod pręgierzem lub po unieruchomieniu osoby torturowanej w inny sposób (np. przez przywiązanie do masztu, powieszenie za ręce, przymocowanie do konstrukcji przypominającej kozioł do cięcia drewna, bądź zakucie w dybach podczas chłosty stóp (falaka). Skutkiem chłosty, obok dotkliwego bólu, były także rany skóry (nierzadko sięgające kości) i uszkodzenia mięśni. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 25.05.23, 23:54 Flagelanci, flagellanci, biczownicy, kapnicy (łac. flagellum bat, bicz) – członkowie bractw religijnych, istniejących od XIII do XV wieku, głównie we Włoszech, Niemczech, później także w Hiszpanii i Polsce, które praktykowały publiczne biczowanie się jako formę pokuty. Początkowo byli pozytywnie oceniani przez Kościół katolicki i objęli znaczną część ludności różnych stanów. Zwłaszcza podczas wielkich epidemii charakterystyczne były procesje i wędrówki półnagich biczujących się do krwi kobiet i mężczyzn, często prowadzonych przez księży z krzyżami i flagami. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 26.05.23, 00:04 Dzisiaj dochodzi do niego sporadycznie w katolickich wspólnotach Ameryki Łacińskiej. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 26.05.23, 14:07 Jest to jedna z najstarszych miejscowości powiatu kępińskiego – Baranów jest wzmiankowany już w roku 1250. Był wówczas posiadłością cysterek z klasztoru w Ołoboku. Baranów był gniazdem rodowym Baranowskich herbu Jastrzębiec. Od 1563 roku miejscowość należała do rodu Tomickich herbu Łodzia. Po wybudowaniu pałacu przez Tomickich, stał się on na wiele lat reprezentacyjną siedzibą tego rodu Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 26.05.23, 20:33 Skazanymi byli chrześcijanie oskarżeni o herezję (heretycy), innowiercy i kobiety zajmujące się magią (czarownice), palono także Żydów; oprócz tego karę tę stosowano wobec przegranych oskarżycieli i pospolitych przestępców (np. fałszerzy pieniędzy). Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 26.05.23, 23:35 Według anonimowej relacji, podpisanej X.A.R., opublikowanej w roku 1835, na wzgórzu zwanym Wzgórzem Czarownic znajdującym się pod Doruchowem w roku 1775 miano spalić na stosie 11 kobiet oskarżonych o rzucanie czarów na miejscową dziedziczkę i utrzymywanie kontaktów z diabłami. Trzy oskarżone miały wcześniej umrzeć podczas tortur. Janusz Tazbir uważał, że opis procesu i kaźni mógł być literackim dziełem Konstantego Majeranowskiego, a w Doruchowie zginęło 6 kobiet, lecz niekoniecznie w roku 1775. W Archiwum Akt Dawnych w Ostrzeszowie znajduje się dokument z roku 1783, według którego wójt i ławnicy z Grabowa nad Prosną zostali usunięci z urzędów za to, że wezwani przez dziedzica z Doruchowa skazali na spalenie na stosie 6 kobiet uznanych za czarownice Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 26.05.23, 23:44 Przyznała się do wyznawania jedności Boga i odrzucania pojęcia „Trójcy Świętej”. W więzieniu spędziła 10 lat, zanim ostatecznie została spalona żywcem na stosie na Małym Rynku w wieku 80 lat. Według przekazów nawet na stosie odmówiła wyrzeczenia się swojej wiary, którą głośno wyznawała do końca. Ze względu na antytrynitarne poglądy Weiglowa nie była broniona przez polskich protestantów, jednak po jej śmierci wyznawcy różnych nurtów protestantyzmu często się na nią powoływali jako na ofiarę prześladowań religijnych i męczennicę za wiarę. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 26.05.23, 23:55 Zdunk, nieszczęśliwie zakochana w znacznie młodszym od siebie mężczyźnie miała podłożyć ogień, który wybuchł w Reszlu w nocy z 16 na 17 września 1807. Została oskarżona o wzniecenie z zemsty pożaru domu, w którym nocował Auster, w wyniku którego zajęło się sześć budynków i zginęło dwoje ludzi. W wyniku śledztwa aresztowana została oskarżona o wywołanie pożaru za pomocą czarów, a sąd miejski skazał ją na śmierć przez spalenie na stosie. Oskarżenia i skazanie Zdunk wywołało wiele kontrowersji – możliwe było, że Zdunk była upośledzona umysłowo, a w rzeczywistości Reszel podpalili polscy żołnierze armii napoleońskiej. Jej sprawa przeszła przez wszystkie instancje sądownictwa pruskiego, aż do króla Fryderyka Wilhelma III Pruskiego, który ostatecznie wyrok zatwierdził. Przez cały okres trwania procesu oskarżona przebywała w areszcie. W tym czasie była przez dozorców więziennych wykorzystywana do świadczenia nierządu obywatelom Reszla. W więzieniu urodziła dwoje dzieci, z których to urodzone jesienią 1809 zmarło. 21 sierpnia 1811 Zdunk została spalona na ostatnim w Europie stosie. Według niektórych przekazów, Zdunk została uduszona przez kata jeszcze przed podłożeniem ognia, aby oszczędzić jej cierpień. Uduszono ją jednak dyskretnie by nie psuć widowiska zgromadzonym gapiom. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 27.05.23, 00:14 Przyjaźnił się z ks. Serwacym Hebellim, włoskim kaznodzieją z kościoła św. Wojciecha. Doszło między nimi do zatargu. Hebelli oskarżył Calahorę o obrazę Matki Boskiej. Jednym ze świadków był ochrzczony Żyd Hieronim Rubikowski, który sądził się z Matatiaszem o spadek. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 27.05.23, 00:21 Incydent został wykorzystany w polityce germanizacyjnej jako dowód na prymitywizm kaszubskich rybaków Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 27.05.23, 12:44 Sąd skazał Szwedyczkę na karę śmierci przez spalenie żywcem na stosie. Tuż przed egzekucją kobieta zaprzeczyła, aby Birecki z żoną mieli cokolwiek wspólnego ze śmiercią pani Gołuchowskiej. Odwołała też część zeznań dotyczących powołanych przez nią podczas przesłuchania kobiet. Wyrok wykonano w Lublinie 12 marca 1678, prawdopodobnie na miejscu straceń za miastem. Była to najsurowsza kara nałożona na domniemaną czarownicę spośród wszystkich znanych wyroków w sprawach o czary rozpatrywanych przez lubelski wymiar sprawiedliwości Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 27.05.23, 14:29 Podanie – zwane też czasami legendą o sądzie diabelskim – ma wiele wersji. Jedna z nich głosi, że w 1637 roku, w lubelskim trybunale koronnym, odbył się proces pewnej wdowy. Stroną w sporze był magnat, który przekupił sędziów. Skorumpowani sędziowie, nie bacząc na fakty, przyznali rację magnatowi. Zrozpaczona wdowa wzniosła ręce do krucyfiksu wiszącego w sali sądowej i zawołała: Gdyby diabli sądzili wydaliby sprawiedliwszy wyrok! Jej pełen bólu i gniewu głos odbił się echem w wysokich salach lubelskiego trybunału i przestronnej sieni. Jeszcze tej samej nocy, o północy, w sali posiedzeń sądowych pojawiły się tajemnicze postacie odziane w żupany, szlacheckie kontusze i w czarnych perukach. Przerażony pisarz, notujący przebieg rozprawy, spostrzegł diabelskie rogi ukryte w kruczych włosach i poczuł zapach siarki. Wydali oni wyrok na korzyść kobiety. Ażeby go przypieczętować, diabelski sędzia oparł się ręką o stół, wypalając w desce ślad dłonim. Wówczas to Chrystus na krucyfiksie w sali rozpraw odwrócił głowę, żeby nie patrzeć, jak diabelskie sądy są sprawiedliwsze od ludzkich. Krzyż trybunalski do dziś znajduje się w jednej z kaplic w archikatedrze. Niesprawiedliwi sędziowie połamali sobie nogi na trybunalskich schodach. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 27.05.23, 14:45 Fragment "diabelskich dokumentów" w przekładzie Władysława Zielińskiego. [...] Listu tego jest słowo w słowo treść i porządek taki: Działo się w piekle na wielkim zgromadzeniu wszystkich diabłów, tak tych, którzy piastują wyższe urzęda jako też i tych, którzy wrota piekieł zamykają. Na uczynione przedstawienie wobec nas i urzędu naszego oraz usilne prośby najpodlejszych Statoriusza i Marcina Kalwinów, daliśmy zezwolenie wszystkim [...], ażeby zachowali dusze swoje czyste w najbrudniejszej wierze, strzegli się Chrześcijan, tak jak siebie samych, dajemy wszystkim najniegodniejszym zupełną swobodę Kakodemonów kształcenie, dajemy władzę kierowania żonami i dziećmi oraz prawdziwej miłości polecamy ich żony. [...] Dano w podziemiach Kocytu miesiąca bieżącego i piekielnego roku 00000 Pluton Władca, król Piekieł. Odpowiedz Link