felusiak1
08.12.09, 19:57
Przed wiekami wszyscy uczeni byli zgodni. Ziemia jest pępkiem świata i
wszystko krąży wokół. Ówczzesna ONZ czyli Kościół Katolicki stał na straży
tejże nauki. Niestety pojawił się grzeszny odszczepieniec
ówczesny blogger o nazwisku Kopernik. Zgodni uczeni i "ONZ"
lekceważyli bloggera i wszystko szło jak z płatka aż do momentu
kiedy Galileusz wystąpił w jego obronie. Uczeni oczywiście zlekceważyli
Galileusza jako głupiego zaprzeczacza a "ONZ"
zamknął go w areszcie domowym, ocenzurował blog Kopernika i zagroził
pozbawieniem łask za poddawanie w wątpliwość słuszności jedynie słusznej. Nie
powstrzymało to jednak dociekań rzetelnych uczonych i w konsekwencji po wielu,
wielu latach Kopernik wygrał.
Morał z tego taki, że rzetelna nauka obroni się sama nawet jeśli zabierze to
dużo czasu a zgodność uczonych nie oznacza prawdziwości teorii.
Innymi słowy teoria relatywizmu Einsteina jest prawdziwa nie dlatego, że
wszyscy się z nią zgadzają lecz dlatego, że do tej pory nikt jej nie obalił.
Być może kiedyś zostanie obalona ale z całą pewnością nie w wyniku zgody
uczonych, że jest nieprawdziwa lecz w wyniku nowych informacji podważających
jej spójność.
No i Einstein nie masował i nie pudrował. Nie kneblował oponentów.
Myślę, że klasy polityczne powinne trzymać się z dala od nauki a nauka od klas
politycznych. Powinien istnieć bufor. mam na myśli bufor, który odcinałby
polityków od decyzji przyznawania funduszy
na badania. Dzisiaj politycy skorumpowali naukowców, porwali klimatologię.
Ciekawe kogo skorumpują jutro i co porwą.