felusiak1
30.01.11, 02:25
watek o wydarzeniach w egipcie można podsumować krótko: tratatatatatatatat, bum cyk cyk, bum.
zrobiło sie ciekawie i zarazem niebezpiecznie. z jednej strony cieszy fakt, ze egipcjanie majac dośc opresjiprzebudzili się, wyszli na ulicę i sa o krok od obalenia tyrana. nie ulega też kwestii, ze tyrania w egipcie jest nieporównywalna do tyranii w iranie. irańczycy zazdrościli egipcjanom wolności.
kwestia nadrzedna jest jto obejmie władzę w kairze. jesli bedą to demokraci to nie ma strachu. demokracja ma nadrzędny cel i nie jest nim ani prozachodniość ani antyzachodniość.
demokracja, jakkolwiek chaotyczna jest też pragmatyczna.
jeśli władzę obejmie bractwo muzułmańskie to kupujcie sól i konserwy już jutro.
islamistyczny egipt może popchnąć świat do wojny a to ze względu na swą wpływowość w świecie arabskim. potem zaczna padać kolejne reżimy i ropa znajdzie się w rękach alkaidy.
a to oznacza konflikt jakiego jeszcze nie było.
no jak wam sie podoba mój wypot?