igor_uk
03.05.11, 22:04
"Dzis moge oglosic narodu amerykanskiemu i calemu swiatu: Stany Zjednoczone przeprowadzily operacje, w trakcie ktorej został zabity Osama bin Laden, przywodca Al-Qaedy odpowiedzialny za smierc tysiecy niewinnych mezczyzn, kobiet i dzieci ... sprawiedliwosci stalo sie za dosc" tymi slowami(tlumaczenie moje) Obama poinformowal Swiat o koncu miedzynarodowego teroryzmu.
W spadku po poprzednim Prezydencie Obama dostal wojne z teroryzmem,a Osama bin Laden byl symbolem z ktorym walczono.To wlasnie brak zgody na wydanie Osamy bylo pretekstem ataku na Afganistan.Tak naprawda trudno bylo by zmobilizowac opinie publiczna w Ameryce,mowiac tylko o mitycznym swiatowym teroryzmie ,przeciez jak mozno walczyc z czym,co nie ma twarzy?Wlasnie dla tego trzeba bylo dac ludu cos ,co personifikowalo to,z czym trzeba walczyc,to co wcielalo cale zlo wspolczesnego Swiata i teraz po smierci bin Ladena (naiwnie wierze w to,ze wlasnie tak i bylo,jak podal Bialy Dom) Obama moze oglosic zwyciestwo w tej wojnie,co lezy w interesie USA,ktore nie maja ,a nie sil ,a nie resursow i chyba checi, prowadzic dalsza wojne krzyzowa z teroryzmem zapoczatkowana przez Busha.A i sytuacja w Swiecie bardzo zmienila sie za te 10 lat.Ten pochod przeciwko teroru zaczal sie na szczycie potegi USA i stal sie niepotrzebny i wrecz szkodliwy teraz,kiedy Chiny wybijaja sie na supermocarstwo,gdy Rosja co raz czesciej i glosnie mowi o swoich interesach narodowych,gdy stosunki USA -Swiat arabski bardzo napiete,a i z Europa bardzo niejednoznaczne,nu i przedewszystkim bardzo gleboki kryzys ekonomiczny,noszacy wszystkie oznaki kryzysu systemowego,bardzo mocno dopadl Stany.
Napewno Obama zdaje sobie sprawe ze miejsce Osamy nie pozostanie sie pustym,jednak dla Amerykanow to nie jest juz tak wazne.Skonczyw, zwyciesko ,wojne z terorem zabojstwem glownego terorysty,Barak Obama moze bez jakich kolwiek skrupulow zamknac ten rozdzial amerykanskiej historii i zaczac prowadzic bardziej rozsadna i wywazona polityke zagraniczna,bez naciskow ze strony krajnie prawych (przed zabojstwem Osamy zadawszych przedluzenia agresywnej polityki zagranicznej Busha do pewnego zwyciestwa nad teroryzmem) ,ktorym odebral wszystkie argumenty jednym posunieciem.
p.s.Mam nadzieje,ze forumowiczy rozumia,co kierowalo mna,przy zakladaniu tego watka.