wleszekw
05.03.02, 23:01
Czytając "Nasz Dziennik", polskojęzyczny organ katonacjonalistycznej Loży
Toruńskiej, znanej jako Radio Maryja, można ze zdziwienia dostać kociej mordy.
Nie do wiary, ile tam obłudy, zakłamania, manipulacji i najzwyklejszej głupoty.
Jak mało trzeba cenić swoich czytelników, żeby tak bezczelnie wciskać im
ciemnotę? Powodem, dla którego czasem sięgamy po ten szowinistyczny,
pseudopatriotyczny brukowiec, jest tylko ciekawość komentarzy, jakie pojawiają
się w nim przy okazji takich skandali, jak ten ostatni z Gejowym, Eminencją,
Purpuratem, Ekscelencją, Najdostojniejszym Księciem Kościoła, Arcybiskupem
Metropolitą Paetzem w roli głównej.
Wielkie Panisko Kościoła katolickiego, nie bacząc na nic, w chwilach wolnych od
składania rączek do Bozi, lubiło je sobie potrzymać na pośladkach kleryków i
księży z podległej mu diecezji. Ci zaś nie tego akurat od Eminencji oczekiwali.
Tak bliskie kontakty między arcypasterzem a jego pastuszkami, w świecie laickim
nazywane są molestowaniem seksualnym i stanowią przestępstwo ścigane z urzędu.
O seksualnych zapędach Najdostojniejszego Księcia Kościoła, w Poznaniu i
okolicach głośno było już od co najmniej dwóch lat. Pół roku temu o praktykach
Purpurata poinformował tygodnik "Fakty i Mity". I co? I nic, cisza! Dopiero
artykuł w "Rzeczpospolitej", który nomen omen potwierdził
doniesienia "Faktów...", wywołał olbrzymie poruszenie i wymusił reakcję
Kościoła. Hierarchowie, chcąc nie chcąc, zostali zmuszeni do publicznego
zabrania głosu w tej sprawie. W końcu na Ekscelencję donieśli nie komuniści,
Żydzi, masoni czy liberałowie, ale molestowani księża i klerycy. To oni i inni
duchowni, wiedzący o przestępczych praktykach seksualnych Arcybiskupa
Metropolity, przez dwa lata próbowali różnymi metodami odwieść go od
nieobyczajnych kontaktów. Zawiadomili Episkopat i Watykan. Niestety, reakcji
nie było. Zwyciężyła sławna ROZTROPNOŚĆ KOŚCIOŁA, czyli milczeć, przeczekać aż
sprawa sama przycichnie i uschnie. Jednak afera wyszła na jaw i trzeba było
publicznie zabrać głos. Przez dobry tydzień mieliśmy okazję oglądać w wykonaniu
ludzi Kościoła festiwal matactwa i krętactwa. Ileż w tym wszystkim było
tandetnego aktorstwa, śmiechu wartego zdziwienia i zaskoczenia, że coś takiego
mogło się przydarzyć Księciu Kościoła. Nawet na tę okoliczność zagoniono
wiernych do modlitwy za, o ironio, Arcybiskupa, a nie za skrzywdzonych przez
niego psychicznie i fizycznie kleryków. O Nich się nie mówiło, o Nich się nie
wspominało, Im się nie współczuło! Jeden z księży, w szale usprawiedliwiania
okresów rui Gejowego Arcypasterza oświadczył, że należy (UWAGA!) ukarać grzech,
a nie grzesznika! Gratulujemy i życzymy zdrówka, bo na rozumek już szans nie
ma.
Ale i tak to wszystko jest niczym, w porównaniu z tym, co wyczyniali
dziennikarze i duchowni (odpuść im Panie) z "Naszego Dziennika". Z lubością
cytowali biskupa Zawitkowskiego, który w kazaniu krzyczał: "Kamieniarze
ŤRzeczpospolitejť ukamienowali księdza arcybiskupa!". Red. Karczewski, wbrew
logice, przeprowadził dowód wprost, iż wydobycie i nagłośnienie pedalskich
ekscesów Paetza to nic innego, jak dawno przygotowana nagonka na Kościół. Z
kolei Andrzejewski wywodził, iż atak na Eminencję to ewidentna zemsta komuchów
na Kościele za ustawę antyaborcyjną i nieprzychylny stosunek do ustawy
legalizującej konkubinat i związki homoseksualne. I tak dalej, i tak dalej, w
myśl starej zasady hiszpańskiego jezuity (świętego!) Loyoli, który
twierdził: "Niech to, co naszym oczom jawi się jako białe będzie czarne, jeśli
tak postanowi Kościół hierarchiczny.".
P.S.
No i jesteśmy w domu! Amen