Dodaj do ulubionych

Restaurante Gaúcho

23.02.13, 23:03
Aby nie bylo na tym forum tylko o Rosji - cos z kraju nieco ludniejszego - Brazylii, ktora dzis liczy ponad 200 mln mieszkancow. Poludniowa Brazylia (stan Rio Grande do Sul, stolica Porto Alegre) graniczy z Argentyna i jest w duzym stopniu do niej podobna. Pampy w Rio Grande do Sul ("pampas riograndeses"), podobnie jak pampy argentynskie to rozlegle laki ("prerie"), na ktorych miejscowi cowboye - "gaúchos" wypasaja stada bydla. Przed wojna Argentyna slynela na caly swiat z tego bydla, a miesa na 1-go mieszkanca mieli tam chyba najwiecej na swiecie, eksportowali je na masowa skale i kraj pod wzgledem bogactwa na 1-go mieszkanca zajmowal 5 miejsce w swiecie. Przy tej okazji nalezaloby wymienic jednak rowniez Nowa Zelandie, slynaca z baraniny - tamtejsze stada owiec sa duzo liczniejsze od liczby miejscowej ludnosci. Wracajac do Brazylii, to jej mieszkancy pozostalej czesci kraju, obszarowo wiekszego od USA bez Alaski, nazywaja swoich poludniowcow "gaúcho" (czyta sie [ga'uszu], nawet [ga'łuszu], a nie 'gałczo]). "Restaurante" czyta sie w tamtejszej odmianie portugalskiego [reształ 'rãczi], nawet [heształ 'rãczi]. "Restaurante Gaúcho" oferuje najrozmaitsze rodzaje miesa, nie tylko wolowego - a na jego smak ma wplyw nie tylko rodzaj zwierzecia, ale rowniez z jakiej okolicy ciala pochodzi dane mieso. Lata doswiadczenia w tej dziedzinie doprowadzily tamtejszych kucharzy do mistrzostwa, a ilosc rodzajow pieczeni do niewiarygodnej wrecz liczby. Szczegolnym przypadkiem "restaurante gaúcho" jest "churrascaria" [szuhaszka 'rija], jadlodajnia, ktorej nazwa pochodzi od slowa "churrasco" [szu 'haszku], czyli pieczen (odpowiednik angielskiego "barbecue"). Siada sie tam przy stole i otrzymuje metalowe szczypce. Co jakis czas podchodza kelnerzy z kawalkami miesa nadzianego na rozen i mowia, jaki to rodzaj miesa. Jesli komus odpowiada, to daja mu kawalek na talerz, czasem trzeba sobie samemu sciagnac z rozna przy pomocy tych metalowych szczypiec. Rozni kelnerzy oferuja inne rodzaje miesa i jest tego tyle rodzajow, ze glowa boli. Rowniez kielbase z rozna (np. "calabresa", ktorej nazwa pochodzi od Kalabrii we Wloszech) lub pieczone mieso ze strusia ("avestruz"). Na ogol jest jeszcze tam samoobslugowy bufet, gdzie mozna sie uraczyc typowymi brazylijskimi dodatkami jak rozne salatki, czarna fasola ("feijão"), jaja przepiorcze ("ovos de codorna") ugotowane na twardo.

Wiem z internetu, ze pierwsza "churrascaria" w Warszawie zostala juz otwarta (w Toronto np. churrascaria "Red Violin" "przenosi nas" dokladnie do Brazylii pod kazdym wzgledem, ma rowniez obsluge brazylijska).

Moze warto tam zajrzec, aby przy brazylijskich przysmakach podyskutowac o rosyjskich sprawach. :)

www.browardebrasil.pl/?page_id=151
Obserwuj wątek
    • misterpee Re: Edziu, nie trac czasu w gaucho 24.02.13, 05:41
      kiedy mozesz delektowac sie w Arielu. Ile mieszkancow ma Kazimierz tego nie trzeba pisac, wiec zaraz daje ci kopie tego co powinno cie od razu przyciagnac do tej nadzwyczajnej restauracji. Po co tracisz tyle czasu zeby leciec na samo poludnie Brazyli, kiedy mozesz miec samo niebo w Arielu.
      Dania są tak wspaniałe i tak obfite, że nigdy nie udało mi się zamówić deseru! Miałem i mam ochotę kiedyś spróbować paschy, ale dopiero teraz pisząc to wpadłem na pomysł, że przy kolejnej wizycie wezmę deser na wynos... ehh, że też wcześniej nie wpadłem na tak prozaiczne rozwiązanie. Żelaznym i obowiązkowym zestawem, jaki zamawiam, jest na początek Gęsi pipek - czyli fantastyczne, wręcz słodziutkie i dające niemożliwy do opisania poziom rozkoszy podniebienia miłośnikom gęsich żołądków i curry. Żołądki są tak idealnie przyrządzone, bardzo miękkie i delikatne, że rozpływają się w ustach przy tym mają niepowtarzalny smak w połączeniu z cebulką duszoną z dodatkiem aromatycznej mieszanki curry. W innych restauracjach możemy się natknąć na potrawę o tej samej nazwie ale zupełnie innym składzie a mianowicie nadziewanej skórce z szyjki gęsi nadzianej w zależności od kucharza farszem warzywnym lub z dodatkiem wątróbki... Osobiście zdecydowanie wolę wersję kulinarną serwowaną w Arielu, która jest jednym z hitów tego miejsca. Zresztą w karcie restauracji jest taka pozycja, czyli Szyjki z gęsi nadziewane wątróbkami jako jedno z dań głównych, również bardzo smaczne. Kolejną atrakcją "kulinarno-turystyczną", którą zamawiałem i zamówię za każdym kolejnym razem, jest Zupa Berdyczowska z miodem, cynamonem i oczywiście wołowiną. Zupa niektórym może się wydawać czymś dziwnym, rozumiem, że nie każdy lubi próbować nowe dla siebie połączenia smaków..., ale ten wybór jest czymś wspaniałym i chętnie bym częściej bywał w Grodzie Kraka, aby móc rozkoszować się tym niezapomnianym smakiem. Kolejną potrawą windującą tą restaurację na najwyższe poziomy kunsztu kulinarnego jest firmowy specjał "Ariel", kompozycja z dwóch polędwic na szpinaku z nutą pikantnego sosu na bazie zielonego pieprzu. Polędwice przygotowane są za każdym razem idealnie, na samym szczycie położone są dwie marynowane i grillowane polędwiczki drobiowe, a pod nimi krążek z podobnie przygotowanej, a jeszcze bardziej idealnej w smaku polędwicy wołowej. Pod polędwicą wołową jest gruba warstwa doskonale przyrządzonych całych liści szpinaku ze sporą ilością wyciskanego czosnku, który jest jednak dość długo duszony z uwagi na delikatny, niegryzący smak, jaki w efekcie dla mnie jest ciut zbyt delikatny. Na samym spodzie jest placek ziemniaczany i do tego zamawiam kugel ziemniaczany, który jest kolejnym hitem mojej wyprawy do tej restauracji. Innymi potrawami, z których kucharz mógłby obronić doktorat, to pieczona kaczka i karp po sefardyjsku, którego sam przyrządzam wprawdzie jeszcze lepiej na okoliczność wiadomych świąt, ale receptury nie zdradzę za żadne pieniądze. Generalnie nie spróbuję pewnie nigdy pieroga ruskiego, śledzi czy gołąbków, bo musiałbym postradać zmysły, aby zmarnować zbyt rzadko zdarzający się pobyt w Krakowie na degustację tak prozaicznego dania w obliczu tych nie do podrobienia możliwości, jakie przedstawiłem na początku recenzji. Obsługa także bez zarzutu, jedynym drobnym mankamentem jest statystowanie częstym sesjom zdjęciowym podczas pobytu w ogródku, ponieważ przechodzący obok turyści niemal cały czas robią zdjęcia budynków z nami w roli przypadkowych statystów.
      • zeitgeist2010 A ten tekst komu zwinąłeś? 24.02.13, 09:35

        Marsz z powrotem do siódmej klasy! Tam cie przyuczą metodyki podawania zródeł
      • edek_vilola Sire, ja nie potrzebuje doradcow ani kulinarnych 24.02.13, 10:39
        ani duchowych. Sam sobie wybieram ulubione potrawy, ulubione regiony geograficzne i ulubione miejscowosci. A wscibskosc, zlosliwe spoufalanie sie, bratanie sie, uwagi ad personam, uwazam za rzecz wyjatkowo odrazajaca i ohydna. "Kultura" i mentalnosc jaka reprezentujesz jest mi bardziej obca od mentalnosci Eskimosow tak z Grenlandii jak i z polnocnej Kanady, zastanawiam sie wiec w jakim celu zabierasz tu glos. Nawet gdybym mieszkal w Krakowie i musial obcowac z chociaz jedna osoba o podobnej mentalnosci do ciebie misterpee, wyemigrowalbym na drugi koniec swiata. Bo jak mowi przyslowie "obcujac z glupcem przez jeden dzien mozesz sam zglupiec na caly rok."
        • kaszebe12 Brawo , edek... 24.02.13, 10:48
          Przyjemny ,strawny ,a jak apetyczny tekscik...bo to jest tez...swiat.
        • misterpee Re: edziu, nie zlij sie 24.02.13, 15:16
          zwlaszcza kiedy piszesz z Porto Alegre. Tam tez znajdziesz wielu kuzynow, ktorzy nie jedza wieprzowiny.
    • polski_francuz Zdarzalo 24.02.13, 09:00
      mi sie chodzic do argentynskiej restauracji przy Ku' damm w Berlinie w latach 80. Pamietam byka na czerwonym tle jako symbol ale nazwa juz mi wyleciala z glowy. Wierze Ci, ze mieso z poludniowej Ameryki jest wspaniale.

      Ale przyznam sie, ze wlasnie w Berlinie odkrylem chinska kuchnie (kaczka po kantonsku) gdzies w okolicach Ogrodu Botanicznego i to do tej kuchni sie teraz sklaniam.

      Chociaz dzisiaj na obiad bedzie stek.

      Ole!

      PF
      • zeitgeist2010 aprovecha 24.02.13, 09:52
        polski_francuz napisał:

        (...)Chociaz dzisiaj na obiad bedzie stek.
        > Ole!


        Chyba Mitterand powiedzial, ze kuchnia to kultura.

        Przebywam w Hiszpanii i między nami muszę powiedzieć, ze mimo kryzysu, hiszpanska jakość jedzenia (i picia !. szczególnie kawy i wina) jest na poziomie, o ktorym Niemcy, Skandynawowie, Holendrzy moga tylko pomarzyc.

        Z resztą obywatele tych nacji z lubością spędzają kazdą wolną chwile w tym kraju i psioczą:” i my mamy ich ratowac naszymi pieniedzmi z tego „kryzysu”?


        • kaszebe12 Re: aprovecha 24.02.13, 10:50
          Jeju , zeit...gdzie to bylo ? -Takie przemile knajpki bez siedzacych miejsc , w ktorych popijalo sie schlodzonym winem cieniutkie plastry wysmienitego jambon....
        • polski_francuz Suffit pour la bouffe 24.02.13, 10:58
          to bylo zdanie, ktore uslyszalem podczas pierwszego pobytu we Francji w 1976 roku. Bylem po pierwszym roku studiow doktoranckich i wybralem sie na konferencje za 100 gierkowskich dolarow wspomozonych przez dwa tygodnie pracy na winnicy kolo Lezignan.

          Po konferencji odwiedzilem laboratorium w Bagneux kolo Paryza i poogladalem ich instalacje. I tam uslyszalem uwage z tytulu wpisu, ktora znaczy mniej wiecej "zarabiam malo ale nie bede sie skarzyl bo mi na zarcie wystarczy".

          Odwiedziny zainspirowaly mnie bardzo jako ambitnego doktoranta do wysilku organizacyjnego by "dogonic i przegonic" Francuzow. Nie wiem czy dogonilem i przegonilem podczas studiow doktoranckich. W kazdy razie solidnie podgonilem:)

          PF
    • zeitgeist2010 80 mln stalo sie 200 mln 24.02.13, 12:05
      edek_vilola napisał(a):

      (...) cos z kraju nieco ludniejszego - Brazylii, ktora dzis liczy ponad 200 mln mieszkancow.

      W 1967, roku wydania Pozłacanej dzungli, Brazylia miala 80 mln mieszkanców. Budrewicz z własciwą sobie przenikliwoscią i darem obserwacji przekazal ówczesny stan tego spoleczenstwa.

      Teraz to jest juz inna Brazylia. Mimo zwiekszającej sie populacji, poziom zycia jest wyzszy niz w 1967r.
      Poza dobrobytem znajduje sie jednak w dalszym ciagu milionowa rzesza os brasileiros, co wyjasnia dosyc duza emigracje. Wiele Brazylijek podbilo serca zachodnich facetow i osiedlilo sie z nimi w ich krajach. Jescze wiecej samotych dziewczyn przybylo do Portugalii i zniszczylo niejedne zycie rodzinne. Kilka lat temu bylo o tym glosno w Europie.

      Wiem z internetu, ze pierwsza "churrascaria" w Warszawie zostala juz otwarta (w Toronto np. churrascaria "Red Violin" "przenosi nas" dokladnie do Brazylii pod kazdym wzgledem, ma rowniez obsluge brazylijska).

      Dziwne, ze tak malo jest brazylijskich restauracji, mimo duzej emigracji i jakosci ich kuchni. W Lizbonie, Madrycie I innych wiekszych miastach hiszpanskich jest siec restauracji braz camarao. Oferuja one oryginalne br churrasco. Ogromne rozna, z ktorych kelner ci odcina kasek, ktory mu wskazesz. Istnieja tez pojedyncze restauracje prowadzone przez rodziny brazylijskie ale te sa trudne do znalezienia.
      • misterpee Re: Fogo de Chão 24.02.13, 16:39
        www.fogodechao.com.br/historia.php
        edziu , niema to jak zdjecia. Niestety nie posiadam podobizny Oakvilla , ale ta brazylijska strona ma wiecej informacji. Zeby kupic najlepsze mieso i kielbase trzeba to znalezc na farmers market w Sao Paulo, doskonaly wybor wyrobow lokalnych, niemieckich, portugalskich i lokalnych. Moj ulubiony jest w Villa Madalena. W Belo Horizonte jest doskonaly, wylacznie Brazylijskie specjaly - Mercado Central -
        vimeo.com/190285
        W mniejszych miejscowosciach jest raczej trudno znalezc cos dobrego. Ceny za dobra kielbase sa kolo $30 za kilo, dobre mieso wolowe jest tez w podobnej cenie. Nauczycie w szkole publicznej zarabia okolo 300 dolarow na miesiac, Kilo bananow jest za darmo ( w dzungli|) albo powyzej dolara za kilo w skiepie -. Ceny sa rowniez rozne w faveli i Ipanema.
        • misterpee Re Yara uczy gotowac, njajpierw chleb 24.02.13, 22:22
          www.youtube.com/watch?v=yB1-l159PpM
          • edek_vilola Bardzo interesujace. 25.02.13, 14:00
            "Banany sa za darmo (w dzungli)". Jak pisal Budrewicz w "Pozlacanej Dzungli" w Brazylii mozna zyc "z powietrza", czyli np. lowic ryby i zrywac owoce tropikalne, w tym banany.
            Paraty rowniez niezwykle ciekawe. Jezeli pojade kiedys turystycznie do Rio, postaram sie rowniez odwiedzic te slynne Paraty (na forum warszawskim dyskutowalem kiedys dawno w watku "Warszawa chce wiezowcow" z niejamim "gosciem_m", ktory tez uwielbial Paraty, opisywal ich zalety. Mieszkal tam podobno i byl zonaty z Brazylijka).
            • zeitgeist2010 ryby i Paraty 28.02.13, 09:24
              edek_vilola napisał(a):

              (...) Jak pisal Budrewicz w "Pozlacanej Dzungli" w Brazylii mozna zyc "z powietrza", czyli np. lowic ryby i zrywac owoce tropikaln

              Nawet w srodku Rio na jeziorze Lagoa Rodrigo de Freitas mozna zobaczyc Cariocas rzucających tą specyficzną okrąglą siatke – tarafa. Opanowanie tej sztuki zajelo mi kilka sezonow.


              > Paraty rowniez niezwykle ciekawe. Jezeli pojade kiedys turystycznie do Rio, postaram sie rowniez odwiedzic te slynne Paraty

              Bylem w Paraty. Nie podobala mi sie atmosfera i nie czuje motywacji aby tam powrocic.
              Dzeki zachowanej architekturze kolonialnej Paraty stalo sie modnym miejscem dla turystow, przede wszystkim tych brazylijskich: Paulistas i innych, ktorych na to stac.
              W moich oczach antyteza tej Brazylii, ktora mnie urzekla.
              W okolicy i na wysepkach osiedlilo sie tez wielu zamoznych. Ich strzezone refugia mozna ogladac ze stateczkow, ktore oferuja dzienne wycieczki po archipelagu. Archipelag jest rzeczywiscie bajecznie piekny. Statki zacumowuja na spokojnej wodzie. Mozna wskoczyc do wody i poplywac wsrod lawic malych rybek.

              Ciekawostka jest, ze po drodze pieknym szlakiem miedzy Rio a Paraty przejezdza sie w poblizu pierwszej elektrowni atomowej tego kraju.
              • edek_vilola Re: ryby i Paraty 28.02.13, 13:18
                zeitgeist2010 napisał:

                > Bylem w Paraty. Nie podobala mi sie atmosfera i nie czuje motywacji aby tam pow
                > rocic.
                > Dzeki zachowanej architekturze kolonialnej Paraty stalo sie modnym miejscem dla
                > turystow, przede wszystkim tych brazylijskich: Paulistas i innych, ktorych na
                > to stac.
                > W moich oczach antyteza tej Brazylii, ktora mnie urzekla.

                A czy byles w innych miastach Brazylii o zachowanej architekturze kolonialnej? Na przyklad w Ouro Preto lub Olinda? Wielkie miasto Recife ma podobno fragmenty przypominajace Holandie w "tropikalnym" wydaniu (jak na Antylach Holenderskich), poniewaz tereny te nalezaly w pewnym okresie do Holandii. Mysle jednak, ze prawdziwa "potega" w zachowanej architekturze kolonialnej na terenie obu Ameryk jest Meksyk ("Nowa Hiszpania"). Widzialem Querétaro, ale sa tam jeszcze inne "perly" jak Taxco, San Miguel de Allende, San Luis Potosi i inne miejscowosci.
                Meksyk bardziej przypomina poludniowa Europe (w egzotycznym i tajemniczym wydaniu) niz anglo-saska Ameryke Polnocna, ktora jest o kilka wiekow mlodsza, jeszcze "nieopierzona" i majaca zupelnie inna mentalnosc.
                • zeitgeist2010 Re: ryby i Paraty 28.02.13, 20:43

                  Architektura nie bardzo mnie interesuje i moje zauroczenie Brazylią ma wiele innych korzeni.

                  Gdy bylem w Salvadorze da Bahie zacząłem odwiedzac koscioly zeby sprawdzic, czy rzeczywiscie jest ich 365. Jeden na kazdy dzien roku.

                  Juz w pierwszym, kapiącym od zlota, utkwilem. Oczarowal mnie spiew. Juz gospel murzynow amerykanskich jest slynny ale psalmy spiewane po portugalsku przez brazylijskich mulatow sa jeszcze piekniejsze i bardziej sugestywne.

                  • misterpee Re: gdzie paraty, meksyk i ryby na patelni 03.03.13, 03:41
                    Paraty nie da sie porownac z niczym, bo gdzie mozna znalezc taka bajke architektoniczna wsrod cudownej przyrody i miec rownie bogate towarzystwo jak w Laranjeiras. Ouro Preto jest piekne ale brakujde mu morza. Nawiasem mowic wole Marianas i Tiradentes. Salvador jest bogatszy,ale za wielki. Alkanara jest urzekajaca, ale plaze nie sa przyjemne. Nowe Sao Luis ma wspanile plaze, ale miasto jest jak Cancun plus sasiednie stare zabytkowe Sao Luis. Polecam Sao Luis i niedaleki park narodowy Lencois Marenhensis. Tam plazde sa piekne, ciagna sie setkami kilometrow, wydmy i jeziora bez konca, ryby wspaniale , a lokalna kuchnia bardzo prosta i doskonala. Do tego lokALNE owoce jak caju mozna zrywac samemu na plazy.
                    A Meksyk , to prawie jak wlochy, gdize sie ruszysz, znajdziesz wspaniale ruiny, piramidy, rchitekture kolonialna, i wspaniala kuchnie. Guatemala jest rowniez wspaniala, duzo mniejsza, zaledwie parenascie godzin od Pacyfiku do morza Karaibskiego, nie zapomnijcie pdwiedzic mala miejscowosc o nazwie Democracia, gdzie na rynku znajduja sie olbrzymie glowy Mayow. Rowniez koniecznie trzeba odwiedzic Ateny Mayow w Hondurasie Copan.
          • ubiquitousghost88 Angielkę każda kuchnia zafascynuje... 28.02.13, 14:16
            ...ale to co ona tutaj prezentuje nie umywa się nawet do przebogatej kuchni bałkańskiej.
            Tego ani Bułgar, ani Serb, ani Turek, ani Grek do ust by nie wzięli...


            misterpee napisała:

            > www.youtube.com/watch?v=yB1-l159PpM
            • zeitgeist2010 Re: Angielkę każda kuchnia zafascynuje... 28.02.13, 20:23
              ubiquitousghost88 napisał:

              > ...ale to co ona tutaj prezentuje nie umywa się nawet do przebogatej kuchni bał
              > kańskiej.
              > Tego ani Bułgar, ani Serb, ani Turek, ani Grek do ust by nie wzięli...



              Nie mam czasu na ogladanie calego filmiku. Ale z tych fragmentow, kore zobaczylem to duzo tutaj manioku i sera.

              Dla mnie jakosc kuchni braz lezy zupelnie gdzie indziej. Roznorodnosc miesnych, rybnych i morskoowocowych gulaszow. Olej palmowy dende, roznego rodzaju fasolki, warzywa i setki innych dodatkow. Kluczem do wszystkiego jest „molha”. Portugalskie slowo oznaczajce w przyblizeniu: gesty sos.

              Kuchnia br odzwierciedla geneze tego narodu: afryka, indianie, wplywy iberyjskie.

              Kuchnia Balkanu, podejrzewam, odzwierciedla ich geneze, czyli Turcje. Turcje i ich kuchnie znam dobrze. Mnie osobiscie nie olsniewa.

              Dla mnie szczytem wszystkich doznan kulinarnych jest kuchnia chinska
            • edek_vilola Re: Angielkę każda kuchnia zafascynuje... 01.03.13, 01:00
              ubiquitousghost88 napisał:

              > ...ale to co ona tutaj prezentuje nie umywa się nawet do przebogatej kuchni bał
              > kańskiej.
              > Tego ani Bułgar, ani Serb, ani Turek, ani Grek do ust by nie wzięli...

              Kuchnia turecka i balkanska jest z pewnoscia rowniez fascynujaca. Angielka ma jednak w Londynie (i nie tylko) mnostwo znakomitych restauracji reprezentujacych kuchnie z calego swiata, a wiec "byle co" jej nie zafascynuje. A Londyn zajmuje pierwsze miejsce wsrod wszystkich wielkich metropolii swiata biorac pod uwage sume wszystkich aspektow decydujacych o atrakcyjnosci miasta (choc moze nie byc nigdy na pierwszym miejscu w jednym poszczegolnym aspekcie).
              • edek_vilola Recife, Pernambuco 03.03.13, 10:02
                Recife - jedno z najwiekszych miast Brazylii (5-te co do wielkosci, aglomeracja 3,5 mln, najdluzsza siec metra w kraju po Sao Paulo), zwane rowniez "Brazylijska Wenecja" posiada ciekawa historie. W latach 1630 do 1654 bylo kontrolowane przez najwieksza potege cywilizacyjna owczesnego swiata - Holandie. Zabytkowe miasto Olinda zlewa sie dzis z przedmiesciami Recife. Widoczne sa wplywy holenderskie w architekturze.

                tiny.pl/h2srl
                W tamtych czasach Recife stalo sie jednym z najbardziej kosmopolitycznych miast swiata. W przeciwienstwie do Portugalczykow, Holendrzy nie ograniczali osadnictwa Zydow. Kiedy ich wladza na tych terenach chylila sie juz ku upadkowi, czesc Zydow wyjechala do Amsterdamu, a czesc do Nowego Amsterdamu (Nowego Jorku), ustanawiajac tam poczatki zydowskiego spoleczenstwa.

                www.flickr.com/photos/raqecoturism/2897041030/
                Film propagandowy na temat wspolczesnego Recife (w zwiazku z Mundialem 2014).

                tiny.pl/h2srp
                ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                "The Dutch decided to invade several sugar producing cities in Brazil, including Salvador and Natal. From 1630 to 1654, they took control of Recife and Olinda, making Recife the new capital of Dutch Brazil, the city of Mauritsstad. During this period, Mauritsstad became one of the most cosmopolitan cities of the world. Unlike the Portuguese, the Dutch did not prohibit Judaism. The first Jewish community and the first synagogue in the Americas - Kahal Zur Israel Synagogue - was founded in the city.

                The inhabitants fought on their own to expel the Dutch, being helped by the involvement of the Dutch in the First Anglo-Dutch War. This was known as the Insurreição Pernambucana (Pernambucan Insurrection). Most of the Jews fled to Amsterdam; a small number fled to New Amsterdam (now known as New York City), establishing the first Jewish community there."
                (Recife, Wikipedia)
                • misterpee Re: Recife, uf, goraco 03.03.13, 12:24
                  miasto typowe amerykanskie. OLinda jest piekna, jezeli chcecie sie tam zatrzymac to idealnym miejscem jest dom naszego przyjaciela z Minas Gerais, artysty Leo Santana.
                  designlandia.com.br/site/labs/casadeolinda/?page_id=10
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka