Gość: f
IP: *.harvard.edu
20.07.04, 18:25
Majac na uwadze dotychczasowa postawe p. Steinbach, o ktorej wspomina
Bartoszewski, niestety nie widze dlaczego mialaby nagle zmienic sie. I ani
jakis niemieckie koscielne czy zydowskie autorytety mi wcale nie imponuja.
Mysle, ze niedlugo zobaczymy w wykonaniu zwiazku wypedzonych dalszy ciag
dyskusji i przekonamy sie, ze dzialalnosc zwiazku wypedzonych sluzy temu
samemu celowi, co przedtem, to znaczy zamazywaniu tego, co sie rzeczywiscie
zdarzylo. To wczorajsze spotkanie jest prawdopodobnie najzwyklejszym
politycznym przygotowaniem dalszej propagandy w stylu "Niemcy mieli ciezka
reke dla Polakow, Polacy mieli ciezka reke dla Niemcow (bo wypedzali), tak to
dawniej bywalo, wlasciwie to byla jedna z wielu wojen i wojenek i nie ma o
czym dramatyzowac." Zreszta zaproszenie niemieckiego kosciola (akurat ta
instytucja nic szczegolnego w czasie wojny nie zrobila, zeby ja to
upowaznialo do wystepowania na takim spotkaniu) i jakiegos izraelskiego
pisarza, zamiast ludzi, ktorzy uczestniczyli w tym, zyja i ktorych ta sprawa
dotyczyla, jest kuriozalne. I pokazuje, zreszta ze takie srodowiska jak
zwiazek wypedzony rosna we wplywy, co jest zgodne z coraz mniej chetna
postawa Niemiec wobec Polski w ostatnich latach. To jest ten rodzaj empatii,
o ktory chodzi Steinbach: w gronie niemieckich przyjaciol.