jabbaryt
26.09.13, 19:44
Rosjanie śpiewają o zakupach w Polsce
pieniadze.gazeta.pl/Kupujemy/1,124630,14675648,_Zdrawstwuj_Lidl__witaj_Biedronka___Rosjanie_spiewaja.html#BoxSlotII3img
."Zaczyna się śmiertelny pościg za tanim piwem i kiełbasą - witaj Lidl, witaj Biedronka" - tak brzmi refren piosenki kaliningradzkiego zespołu Paravoz, który stał się w ostatnich dniach hitem rosyjskiego internetu. Wokalista śpiewa o Rosjanach z okręgu kaliningradzkiego, którzy od kilku miesięcy szturmują polskie sklepy, z uwagi na znacznie niższe ceny niż w Rosji
Piosenka "Witaj Lidl, witaj Biedronka" opowiada o mieszkańcach Kaliningradu, którzy skoro świt ruszają na zakupy do Polski. Niestraszne są im korki na granicy, pędzą po piwo i kiełbasę do Bartoszyc, gdzie jeszcze tego dnia będzie ich kilka tysięcy. Wokalista śpiewa, że odkąd zaczął funkcjonować mały ruch graniczny, nie opłaca się już jeździć do Druskiennik na Litwie, za to warto jechać do oddalonego o niecałe 200 kilometrów od Kaliningradu Sopotu. I że jeśli masz przyjaciela, którego nie widziałeś 100 lat, to bardzo możliwe, że spotkasz go na zakupach w Gdańsku. W tekście Paravoz wspomina też o czystych plażach i miłej obsłudze w restauracji..
Piosenki, która zawojowała rosyjską sieć, można posłuchać tutaj:
Rosjanie zostawiają u nas miliony
Zakupowe szaleństwo Rosjan w Polsce zaczęło się w lipcu ubiegłego roku, gdy zaczęła funkcjonować umowa o małym ruchu granicznym między Rosją a Polską o tzw. małym ruchu granicznym. Dzięki specjalnym zezwoleniom wydanym przez polski konsulat w Kaliningradzie Rosjanie mogą bez problemu wjechać do Polski bez konieczności posiadania wizy. Przyjeżdżają tu nie tylko po żywność, która u nas jest znacznie tańsza niż w Rosji, ale też po elektronikę czy materiały budowlane.. Powód? Kupując te sprzęty, mogą odzyskać VAT na granicy, o ile przedstawią polskim celnikom na granicy fakturę zostawioną przez sklep. Pieniądze odzyskują, wracając do polskiego sklepu albo odzyskują za nich podatek specjalizujące się w tym rosyjskie firmy.
Efekt? Wypełnione Rosjanami dyskonty przy polskiej granicy i pełne w weekendy centra handlowe w Trójmieście. czy Olsztynie.. Korzystając z niskich cen, Rosjanie nie oszczędzają - z wyliczeń Izby Celnej na koniec lipca wynika, że w tym roku Rosjanie z obwodu kaliningradzkiego zostawili już w Polsce ponad 62,8 mln zł. Dla porównania: przez cały ubiegły rok wartość rosyjskich zakupów wyniosła 55 mln zł.
Czemu kupują? Na znak protestu
Na temat nowego zakupowego hobby Rosjan rozpisują się miejscowe gazety, m.in. lokalny serwis Kaliningradka.ru. "Czemu z taką zawziętością rzuciliśmy się na polskie sklepy? Polacy muszą myśleć, że w Kaliningradzie panuje głód" - pyta autor artykułu i od razu odpowiada, że co prawda żywność w Polsce jest tańsza i bardziej smaczna, ale skala zakupów i tak jest ogromna. "Widzę to po sobie - dużo żywności, którą kupiłem w Polsce, muszę wyrzucić, bo mija termin jej przydatności do spożycia" - stwierdza Kirył Sinkowskij.
Jego zdaniem Rosjanie kupują w Polsce nie po to, aby oszczędzać, ale też, aby zaprotestować przeciw wysokim cenom w lokalnych supermarketach i niskiej jakości sprzedawanych produktów. "Lokalni handlowcy często stawiają konsumentów w sytuacji bez wyjścia, nie zostawiają im wyboru" - pisze autor. A problem jest - według niego - poważny, bo supermarkety wybiły prawie wszystkie małe sklepy w Kaliningradzie i zawiązały nieformalną zmowę cenową, utrzymując wysokie ceny.
Tu nie chodzi o pieniądze?
Zakupy w Polsce to nie kwestia pieniędzy, tylko szacunku do samego siebie dowodzi autor artykułu, nawołując do bojkotu lokalnych marketów: "Mamy was dość i więcej już nie zobaczycie naszych pieniędzy". Ma jednocześnie nadzieję, że zgodnie z prawami kapitalizmu rosyjskie sklepy poprawią asortyment, jakość usług i obniżą ceny, by skutecznie walczyć z przysłowiową polską Biedronką.
Ale na razie Rosjanom pozostały zakupy w Polsce. "Sam w przyszły weekend jadę do Polski po komputer. Znajomi mówią, że w Polsce są dwa razy tańsze niż u nas" - kończy autor artykułu.