vladexpat
20.05.14, 00:18
Dziś wieczorem (czy już raczej wczoraj) w TVN24 M. Olejnik prowadziła przedwyborczą dyskusję P. Kowala i J. Korwin-Mikke. Poza tradycyjnymi tematami gwałtu i miejsca kobiety w społeczeństwie poruszane były również tematy polityki zagranicznej Polski, w tym oczywiście Ukrainy. JKM z żelazną logiką udowadniał, że zgodnie z prawem prezydentem Ukrainy jest Janukowicz, który co prawda jest tchórzem i idiotą ale, pozwolę sobie dodać od siebie, to przecież nie wyjątek wśród czynnych polityków. Pełni emocji Kowal razem z Olejnik udowadniali, ze przecież uciekł, że Rada, że wybrany nowy p.o. itp. itd. Ogólniki bez prawnego uzasadnienia, które nijak się miały do argumentów JKM.
Następnie poruszono temat Krymu. JKM stwierdził (z już nieco mniejszym spokojem), że to nie bezprawna aneksja, że Krym samodzielnie ogłosił niepodległość a następnie wstąpił do FR. Oczywiście spotkał się z odporem dyskutanta i prowadzącej twierdzących, że prawo miedzynarodowe zabrania itp. itd. JKM (niestety coraz mniej spokojnie) zapytał o to prawo i konkretny paragraf. Oczywiście żadnej odpowiedzi nie otrzymał. A przecież odpowiedź jest bardzo prosta. Krym stanowił część Ukrainy. Nie znam dokładnie systemu prawnego Ukrainy, ale jestem przekonany, że jedną z konstytucyjnych zasad (jak w większości panstw) jest stałość granic i niepodzielność terytorialna. Zatem odłączenie się Krymu i proklamacja niepodległości były działaniem nielegalnym i ich dalsze skutki, zgodnie z zasadą niespożywania owoców zatrutego drzewa, nie mogą być uważane za legalne. Proste i logiczne. Niestety, przepełnieni emocjami interlokutorzy JKM nie byli w stanie wydobyć z siebie tej prostej formułki. A i JKM, coraz bardziej rozemocjonowany, zaczynał popadać w zwykłe sobie stany paranoiczne. No i dyskusja, zgodnie z polską tradycją debat politycznych, przekształciła się w zwykąłą pyskówkę.
JKM byłby nawet interesującym politykiem, gdyby starczało go na więcej, niż 5 minut. Szkoda, bo mimo wszystko, darzę go sporym sentymentem.