Dodaj do ulubionych

w USA potrzeba dobrej szkoly.

21.10.14, 23:56
zdecydowalisy ze nasz synek pojdzie do ekskluzywnej szkoly w New England, gdzie wsrod studentow bylo paru potomkow rodzin krolewskich, nowe pokolenie oligarchow amerykanskich. synkowie sekratarzy gen ONZ itd. Polozona w historycznym miasteczku, u podnoza gor, szkola gwarantowala i edukacje i przyszle kontakty osobiste. Dzieciaki byly tam pod opieka 24 godziny na dobe. Krolewiatka mialy wlasnych straznikow i nauczycieli do studiowania rodzimych jezykow. Sporty zimowe i letnie zapewnione, lekcje muzyki i mozliwosci rozwiniecia umiejetnosci doskonale. Krolewiatka nie byly zepsute, jeden z nich wyglosil mowe do nas o spoleczenstwie w ktorym trzeba zapewnic benefity socjalne dla kazdego, wolna edukacje i system zdrowotny, o rewolucjach i przemianach spolecznych. Mialem wrazenie ze studiowal Karola Marksa. W szkole brakowalo jednego - rodziny. Wiadomo rowniez bylo ze urodzeni w czepku maja zapewniona przyszlosc obojetnie co. Reszta bedzie musiala walczyc o swoja egzystencje. Nasz syn stal sie liberalem i artysta z wiecznymi klopotami.
Adoptowanemu synowi dalismy zwykle warunki, musial uczeszczac do zwyklej szkoly, uczestniczyc w pracach domowych, mial duzo obowiazkow, ale takze czas na sport i zycie towarzyskie. Pomagalismy mu , ale sam rowniez sam dal wklad do swojej edukacji . Dzis jest lekarzem. Czyli praca ksztalci !!!!
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka