vladexpat
27.11.14, 12:46
Na ropie mamy teraz typową, nie obrażając arabskich producentów, świńską górkę. Lata wysokich cen spowodowały gwałtowny rozwój mocy produkcyjnych, a co za tym idzie podaży. Prędzej czy później musiało to skutkować spadkiem cen. Ale produkcja jest na tyle rozwinięta, inwestycje na tyle wielkie i konieczność spłacania kredytów na tyle gwałtowna, że eksporterzy dla zrekompensowania obniżonych dochodów muszą jeszcze bardziej zwiększać podaż. Czasem, dla ograniczenia strat, nawet poniżej kosztów. Takie zjawisko mamy w tej chwili i żadne błagania Putina, żadne zaklęcia wypowiadane na spotkaniu OPEC nic na to nie poradzą. Ceny będą spadać jeszcze przez jakiś czas aż do wyczerpania naturalnego potencjału spadku. Skończą się łatwe pieniądze, ograniczone zostaną inwestycje i eksploracja nowych pól naftowych, podaż zacznie spadać. Ceny ustabilizują się, a potem znów zaczną rosnąć. I tak w kółko, bo w odróżnieniu od rolników, producenci ropy nie mają co liczyć na państwowy interwencyjny skup.
No chyba, że do powszechnego użytku wejdą technologie eliminujące ropę. Ale to raczej śpiewka odległej przyszłości.