prapsker
13.02.15, 20:38
... a jak wiadomo, głową muru się nie przebije.
Merkel i Hollande chcieli coś zrobić ze sprawą Ukrainy i w sumie nawet im się nie dziwię - jeśli nawet niespecjalnie ich to interesuje, to czysto wizerunkowym posunięciem było zrobienie czegokolwiek. Więc z pominięciem Polski zadomowili się na Białorusi i dyskutowali z Putinem (i poniekąd z Poroszenką, ale co on właściwie mógł powiedzieć? - Wyjdźcie! - Ok, wychodzimy). Walili głową w mur i Putin dobrze o tym wiedział. Spadkobierca odwiecznego dążenia imperialnego Rosji nie miał zamiaru i nie ma zamiaru ugiąć się przed przestraszonymi przywódcami "wielkiego" zachodu. Jak tu ugiąć się człowieka, który mówi, że zamach terrorystyczny w stolicy jego kraju został przeprowadzony przez ludzi niemających nic wspólnego z muzułmanami. Władimira od środka musiał śmiech ogarniać.
I obym był złym prorokiem i te ustalenia faktycznie uspokoją sytuację na wschodzie Ukrainy.
Ryba psuje się od głowy. Jeśli zaś głową Europy są (nie, nie Donaldu Tusku) Merkel i Hollande, to my jesteśmy już w zaawansowanym stadium rozpadu.