banderom.nie
29.10.15, 18:45
USA okazały się przed koniecznością fundamentalnej przebudowy swoich sił zbrojnych w najbardziej nieodpowiednim dla nich historycznym momencie. Tą niespodziewaną odwagę, z jaką Rosja obecnie działa na arenie międzynarodowej, niektóre na Zachodzie postrzegają jako blefowanie lub zbędną brawurę Putina, za którą właściwie nic poważnego nie kryje się.Ale czy tak jest w rzeczywistości? Nie fakt! Po pierwsze, sam Putin – o nim wiele można powiedzieć,ale na pewno nie to,ze jest nieodpowiedzialnym politykiem , gotowym na oślep rzucić się w każdą przygodę, stawiając na szali losy swojego kraju. Wszystkie jego działania wydają się dobrze przemyślane i obliczone na wiele ruchów do przodu. W tym i wtedy, gdy z przymusu zaangażował się w narzuconych mu sytuacjach, takiej,jak w Ukrainie.Putin czuje się dość pewnie i prowadzi swoją partię bez zagrożenia presji czasu.
Czyli, działając bardzo twardo i agresywnie na globalnym froncie, Putin i jego współpracownicy na pewno wszystko dobrze obliczyli i przewidzieli. Ale co konkretnie? Pytanie trudne tylko na pierwszy rzut oka. Jest oczywiste, że rosyjskie kierownictwo oceniało przede wszystkim realne siły i możliwości swojego głównego przeciwnika — Zachodu, a mówiąc dokładniej – USA, bez których cały Zachód jest zerem i najwyraźniej doszło do wniosku, który w pełni wpisuje się w znane powiedzenie – "Nie taki diabeł straszny, jak go malują". W roli diabła występują, oczywiście, siły zbrojne USA.
Rozreklamowana do niebios amerykańska armia przy bliższym przyjrzeniu się okazuje się bardzo specyficzną "siłą" niezbyt przydatną do rywalizacji w ramach "pierwszego świata", w którym rywalizują największe rakietowo-nuklearne mocarstwa planety.
Weźmy podstawę podstaw konwencjonalnej potęgi militarnej USA – ich marynarkę wojenną. Właśnie ta strategiczna formacja ma za zadanie projekcję amerykańskiej siły na cały świat. Ani lądowa armia, ani nawet siły powietrzne, a wlasnie flota, w parze z piechotą morską, jest głównym ośrodkiem siły militarnej Ameryki, przeznaczonym do prowadzenia wszystkich wojen, z wyjątkiem ostatniej i fatalnej w skutkach.I to narzędzie świetnie pracowało, dopóki Ameryka zajmowała się tępieniem niepokornych reżimów w krajach trzeciego świata. Klasyczny schemat takiej wojny polegał na tym, aby doprowadzić lotniskowiec do brzegów jakiś Korei, Granady czy Iraku, zbombardować i na koniec wysadzić na ląd marines,które dobijali tych,kto przeżył bombardowania.A w tym czasie Rosja zachowywała się dość cicho i Amerykanie wprawie zapomnieli o istnieniu tego państwa.Uważało się,że rdzewiejące rakiety nuklearne Rosji nie stanowią dla USA zagrożenia,a armia rosyjska nie jest warta tego,żeby jej istnienie brać pod uwagę.W ten sposob Ameryka i doczekała się tego dnia, kiedy Rosja nie tylko przypomniała o sobie, ale tak ryknęła, aż usłyszał i poruszył się cały świat. I tu amerykanie poczuli się bardzo niepewnie — jak nagi na dyplomatycznym przyjęciu. No tak, u nich nadal najbardziej potężna na świecie, choć i dość wychudzona, marynarka wojenna na czele z lotniskowcami i napompowanymi sterydami marines. No i co oni mogą zrobić w przypadku Rosji?
Nie trzeba być wybitnym ekspertem, aby zrozumieć, ta wojskowo-policyjna siła, idealnie nadająca się do rozprawy z jakąś Libią, jest bardzo nieprzydatną bronią przeciwko potężnej militarnej potęgi, do tego lądowej, która nie ma zadania, aby udowodnić swoją silę w dalekich morzach-oceanach. I to nie mówiąc już o tym, że uzbrojona w "Kalibry" i Su-34, Rosja w razie potrzeby jest w stanie całkowicie zamknąć swoje wewnętrzne morza i pozbawić amerykańską flotę nawet cienia nadziei na zwycięstwo w euroazjatyckiej kampanii wojskowej.A bez marynarki wojennej, "piękna i dumy" Ameryki, w jej dyspozycji pozostaje nie wiele argumentów siłowych do przedstawienia Rosji.
Można wiele napisać o tym,jak nieskutecznymi okazali się amerykańskie "Patrioty" w walce z przestarzałymi radzieckimi Skudami (w Jemenu zaledwie 40% Skudów było przechwycono); o tym,że nawet Iran jest wstanie uziemiać amerykańskie drony; o tym,że Amerykanie nie są wstanie dostrzec ruchów wojsk rosyjskich,ponieważ Rosjanie okazali się o lata do przodu w walce radioelektronicznej.
Teraz już wiecie,dlaczego Putin czuje się dość pewnie i prowadzi swoją partię bez zagrożenia presji czasu?