Dodaj do ulubionych

Czasy silnych zon

27.05.16, 07:41
Starsi z forumowiczow pamietaja Denisa Thatchera, meza Margaret, ktory kochal swoja, rzadzaca Anglia zelazna reka, zone.

Joachim Sauer ma dosc podobna role w dzisiejszym swiecie. Maz swojej, rzadzacej zelazna reka Niemcy i Europe, zony Angeli potrafil sie dobrze czuc otoczony Malgorzata Tusk i innymi zonami 6 wspanialych tego swiata.

Nie wiem jakbym sie w roli meza silnej zony osobiscie czul. Duzo zalezy pewnie o charakteru zony w domu. Sadze, ze taka zona potrzebuje troche spokoju w domu i wojen tam nie prowadzi. Moze tylko meska ambicja moze troche ucierpiec. Tyle ze czasy silnych zon obecnie nadeszly i trzeba sie powoli przyzwyczajac.

PF
Obserwuj wątek
    • czuk1 Re: Czasy silnych zon 27.05.16, 08:26
      Rozumiem, że mówimy o życiu społecznym, bo w tradycyjnych europejskich i amerykańskich rodzinach
      rola kobiet już dawno jest dominująca.
      Wynika to z ich wielkiej roli - lepszego dziecka, kochanki, matki, nauczycielki domowej, gospodyni, ładnej lalki w domu, rozsądnego gospodarza, opiekunki nad wcześniej chorymi oraz zrównania prawnego z mężczyznami, dobrego wykorzystania przez kobiety naturalnych przewag/ zalet płci żeńskiej.
      Ja też widzę (od dawna) "czasy silnych żon, kobiet". Ale nie ma czasu "silnych przywódczyń politycznych"; są jedynie chlubne wyjątki.
      Mamy efekt - drugi etap - systematycznego i skutecznego upominania się kobiet o równouprawnienie.
      W drodze selekcji pozytywnej, silne i mądre kobiety bywają przywódcami narodów.

      Uważam to za współczesną normalność.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka