polski_francuz
05.02.17, 14:00
Moje pokolenie chcialo sie uczyc sie angielskiego. Dlaczego? Ano rosyjski nam narzucano od 5 klasy szkoly podstawowej. Ale jak ci Rodzice (jak Ci moi) opowiedzieli cos o akcji Burza i o lesorobce w Kaludze to sie juz nauki tego jezyka odechciewalo. I owczesni mali Polacy wysuwali mentalny palec w gescie, ktory sie dziesiejszym jezykiem tlumaczy fuck you:)
Z drugiej strony angielski stawal sie musowy bo sie slychalo jak spiewali Bitelsi. Wielu z nas kupowalo grajace pocztowki na ktorych grawerowano na plastikowej warstwie kopie plyt-marzen. A ze agielski u owczesnych byznesmenow kulal, to "She loves you" stawalo sie "Zu laws ju". Chec wiec byla by sie doksztalcic by byc jak nasi idole. Tym bardziej, ze Amerykancy krecili wiele filmow-marzen. Do dzis pamietam western "Jezdziec znikad". I nie da sie zapomniec Johna Wayne czy innych aktorow z tamtych czasow.
Ale co bylo to nie jest. I trudno mi uwierzyc, ze mlodzi Polacy dadza sie uwiesc serenadom z doliny Trumpa. Zreszta, nie musza szukac populistow za oceanem, maja swoich. Ktorzy juz po polsku podbijaja polskiego bebenka.
A zatem co na horyzoncie: jezyki chinski? Cholernie skomplikowany. Moja ksiazke, napisana po angielsku, zmalala w chinskim tlumacznie, do polowy objetosci. I jeszcze te znaki symbole. Za trudne dla mnie.
Jak ktos moze, niech da kilka wskazowek jak sie uczyc jezyka przyszlosci.
PF