galaxy2099
04.10.04, 07:32
Jeszcze na długo przed wybuchem II wojny światowej Wielki Mufti Jerozolimy
Amin al-Husajni szukał porozumienia z III Rzeszą. Wszak dla niego wróg był
ten sam: Żydzi i Brytyjczycy. Gdy wybuchła wojna, Niemcy z zadowoleniem
podjęli ideę tworzenia muzułmańskich jednostek w Wehrmachcie i SS.
Był styczeń 1944 r., gdy Amin al-Husajni przybył z trzydniową wizytą na Dolny
Śląsk, do garnizonu w Neuhammer (dziś Świętoszów), by uroczyście pożegnać
wyjeżdżającą na bałkański front 22. Dywizję Górską Waffen-SS “Handżar”.
Złożona z muzułmanów jednostka miała walczyć z partyzantami. Do żołnierzy
mówił: “Stworzona z pomocą Wielkich Niemiec dywizja to przykład dla
muzułmanów we wszystkich krajach. Nie ma innego ratunku przed
imperialistycznym uciskiem, jak tylko walka o zachowanie wiary i domów. Świat
islamski i Wielkie Niemcy mają wiele wspólnych interesów. Rzesza walczy
przeciw tym samym wrogom, którzy zabrali muzułmanom ziemię i prześladowali
ich religię w Azji, Afryce i Europie”.
Porozumienia z Rzeszą mufti szukał przynajmniej od 1936 r., tj. od czasu
pierwszego palestyńskiego powstania przeciw żydowskim osadnikom i brytyjskim
władzom mandatowym. Al-Husajni nawiązał kontakt z dyrektorem wydziału
palestyńskiego Niemieckiego Biura Informacji dr Franzem Reichertem. W lipcu
1937 r. złożył wizytę konsulowi Niemiec w Palestynie Wilhelmowi Döhle,
deklarując poparcie dla Rzeszy i pytając, do jakiego stopnia jest ona “gotowa
udzielić poparcia arabskim działaniom przeciw Żydom”.
Ale gdy we wrześniu 1937 r. dwaj oficerowie SS Adolf Eichmann i Herbert Hagen
odwiedzili Palestynę, muftiego już nie zastali: uciekając przed aresztowaniem
przez Brytyjczyków, dotarł do Iraku i stał się tam duchowym patronem
antybrytyjskiego przewrotu, podjętego w maju 1941 r. przez irackiego generała
Raszida Alego al-Kajlaniego.
Próba utworzenia w Bagdadzie panarabskiego i prohitlerowskiego rządu wywołała
natychmiastową reakcję Londynu - mufti musiał uciekać dalej, do Iranu
(później Londyn skierował do ochrony pól naftowych w irackim Kurdystanie
żołnierzy armii Andersa). A że w sierpniu Brytyjczycy i Rosjanie wkroczyli do
Iranu Al-Husajni znów ruszył w drogę: przez Turcję do okupowanej przez Włochy
Albanii, skąd Włosi przewieźli go na drugą stronę Adriatyku. W listopadzie
dotarł do Berlina, gdzie przyjął go Hitler. “Führer” z radością podkreślił
wspólne stanowisko wobec Żydów, ale nie zamierzał popierać panarabskiego
zrywu antykolonialnego - także dlatego, że obawiał się pogorszenia stosunków
z marszałkiem Petainem.
Choć więc w styczniu 1942 r. Hitler pozwolił na powstanie “Arabskiego
Legionu” - formowano go na przylądku Sunion w Grecji pod kamuflującą nazwą
Niemiecko--Arabski Wydział Szkoleniowy - to góra urodziła mysz: stworzono
tylko jedną kompanię, a państwa Osi nie zdecydowały się na prowadzenie
werbunku we francuskich koloniach. Zresztą po desancie Amerykanów w Maroku w
1942 r. i potem niemieckiej klęsce w całej Afryce Północnej latem 1943 r.
Niemcy straciły kontrolę nad ostatnim kawałkiem arabskiej ziemi.
Mufti skierował więc uwagę na muzułmanów z Bałkanów oraz na sowieckich jeńców
i dezerterów tegoż wyznania z Azji Środkowej, Kaukazu, Zakaukazia, Krymu i
doliny Wołgi. Jego zamiary popierał Himmler. Powstała 22. Dywizja
SS “Handżar”.
W 1944 r. Niemcy podjęli także próbę tworzenia dwóch innych bałkańskich
dywizji SS: bośniackiej i albańskiej.
Formowanie bośniackiej dywizji, nazwanej 23. Dywizją Górską SS “Kama”,
rozpoczęto w czerwcu - w Slawonii, potem w Wojwodinie. Transfer kadry z
istniejących jednostek i rekrutacja nowych ochotników przebiegały oporniej
niż w przypadku “Handżaru”. Do września zgromadzono niespełna 4 tys.
żołnierzy i oficerów (z planowanych 19 tys.). Bośniacy coraz mniej wierzyli w
niemieckie zwycięstwo, a potęgował to zbliżający się sowiecki front.
Natomiast przed czetnikami bośniackie domy lepiej zdawała się chronić
kosmopolityczna partyzantka Tity, posiadająca własne muzułmańskie brygady.
Postępy Armii Czerwonej skłoniły Niemców na przełomie września i października
1944 r. do rozwiązania “Kamy”.
Z kolei w kwietniu 1944 r. ogłoszono w Kosowie rekrutację do 21. Dywizji
Górskiej SS “Skanderbeg” (dla uczczenia XV-wiecznego albańskiego bohatera
narodowego), w zamierzeniach złożonej z mieszkańców Kosowa. Zalążek stanowił
albański batalion, odłączony z dywizji “Handżar” i skierowany do centrum
rekrutacyjnego w Prisztinie.
Wprawdzie zgłosiło się 9 tys. ochotników (z czego zaakceptowano dwie
trzecie), jednak dywizja nie osiągnęła wysokiej wartości bojowej i
przydzielano jej mniej ryzykowne zadania: eskortowanie Żydów do obozów
zagłady, zwalczanie słabej w Kosowie partyzantki komunistycznej, ochronę
kopalni chromu.
W październiku 1944 r., po ciężkich walkach o Kumanowo w Macedonii, które
pozwoliły niemieckim oddziałom ewakuować się z Grecji przed sowiecko-
bułgarską ofensywą w kierunku Bośni, dywizję rozwiązano, a jej resztki (po
masowych dezercjach pozostało od 1,5 do 3,5 tys. żołnierzy) wcielono do 7.
Dywizji Górskiej SS “Prinz Eugen”.
Projekty drugiej dywizji albańskiej nie wyszły poza fazę marzeń Himmlera i Al-
Husajniego.
W przeciwieństwie do umiarkowanych sukcesów z tworzeniem jednostek
bałkańskich, nabór sowieckich jeńców i dezerterów wyznania muzułmańskiego
(potem także ochotników) osiągnął wielką skalę. Niemieckie dowództwo szybko
przełamało rasowe obiekcje wobec werbunku jeńców bałtyckich, ugrofińskich,
gruzińskich, ormiańskich, a także słowiańskich i tureckich - pod wspólnym
hasłem walki z bolszewizmem. Z drugiej strony, drastyczne warunki w
hitlerowskich obozach jenieckich skłaniały do wstępowania do takich
jednostek. Kazachowie, Uzbecy, Turkmeni, Kirgizi i inni muzułmanie Azji
Środkowej wstępowali do formacji “turkiestańskich”. Były też (mniej liczne)
oddziały azerskie, północno-kaukaskie (np. Czeczeni), tatarskie (krymskie i
nadwołżańskie).
Dla ateizowanych przymusowo w ZSRR muzułmanów zachętą mogła być też swoboda
kultu, o co dbał Al-Husajni. Decyzję ułatwiało też bezlitosne postępowanie
NKWD wobec oswabadzanych krasnoarmiejców, którzy poddali się Niemcom.
Motywacje pomaga zrozumieć też zbiorowa kara za “zdradę”, jaka w postaci
wysiedlenia spadła na narody Tatarów Krymskich i Czeczenów.
W sumie jednostki te liczyły ok. 300 tys. ludzi. Walczyły z partyzantami
(rzadko brały jeńców), czasem pilnowały obozów koncentracyjnych. Niemiecki
sojusznik nisko oceniał ich wartość bojową. W okupowanej Polsce nazywano ich
niesłusznie “Kałmukami” (buddyjski naród nadwołżański był w tych jednostkach
skromnie reprezentowany). Początkowo tworzono je przy Wehrmachcie, a od
wiosny 1943 r. także w Waffen-SS. W styczniu 1944 r. na bazie
trzech “turkiestańskich” batalionów w Trawnikach koło Lublina powstał 1.
Wschodnio-Muzułmański Pułk SS (złożony z grup bojowych: Turkiestan, Idel-
Ural, Azerbejdżan i Krym). Uzupełniony niemiecką kadrą, uczestniczył w
tłumieniu Powstania Warszawskiego (z Wehrmachtu w walkach z Powstaniem wzięły
udział 111. batalion azerbejdżański i azerbejdżańskie kompanie
baonu “Bergmann”). Ich żołnierze wsławili się szczególnym okrucieństwem.
Później 1. Wschodnio-Muzułmański Pułk SS, po licznych reorganizacjach (np.
dołączeniu resztek 1. Tatarskiej Brygady Górskiej SS) dotarł do Włoch i tam
uległ dezintegracji. Jednym z ostatnich dowódców był SS-Standartenführer
Harun el-Raschid Bey - w istocie Austriak o nazwisku Wilhelm Hintersatz,
konwertyta na islam.
A mufti? W ostatnich dniach wojny opuścił założony przez siebie Instytut
Islamski w Berlinie. Uciekł do Szwajcarii, ale tamtejsze władze przekazały go
Francuzom. Nie chcąc pogarszać swej