polski_francuz
25.06.18, 11:21
Postawmy teze, ze wyniki sportowe sa zwiazane w jakis sposob ze spoleczenstwem i popatrzmy na osiagniecia polskich sportowcow.
Na olimpiadzie w 1956 roku Polki i Polacy zdobyli 7 zlotych medali. Niedoscigniony rekord dla Polski. Mozna to bylo przypisac entuzjazmu Polakow, ze istnieja, przezyli 2ws. i ze zbuduja wielka Polske. O tym entuzjazmie mowil Konwicki myslac o poczatku swojej aktywnosci po wojnie.
Nastepne przyklady, juz z gier zespolowych to pilka nozna i wunderteam z lat 70 (olimpiada, mistrzostwa swiata...) i siatkowka z olimpiady 1976 i zloty medal dla Polski.
Zacznijmy moze od waznej roli trenerow. I Kazimierz Gorski i Hubert Wagner byli wyjatkowi. Pan Gorski gral przed wojna gral po wojnie i mial pewnie konsekwencje kogos kto znalazl swoja droge w zyciu i umial pokierowac ludzmi jak malo kto. Wagner mial niemiecka arogancje, organizacje i pracowitosc. Interesowalo go tylko zloto i wycisnal ostatnie poty z druzyny by zloto uzyskac.
Ale, to byla moja mlodosc i popatrzmy sie co wowczas sprzyjalo grom zespolowym? Ano mysle, ze byl to system komunistyczny. Myslalo, pisalo i mowilo sie o kolektywie, o panstwu o spoleczenstwie...a indywiduum nie bylo takie wazne. I moze troche, nasze ekipy byly tez dobrymi kolektywami.
No i wrocmy do wczorajszego meczu. I tego ani tego kolektywu nie widzialem ani ambicji pokazania innym czegos. Byla to grupa indywidualistow, bez silnego poczucia bycia zespolem. Jak to sie wiaze ze spoleczenstwem zapytacie? Ano chyba dzisiejsi Polacy sa wlasnie skoncentrowani na samych sobie i innych zaniedbuja.
PF