polski_francuz
10.11.19, 09:08
Czytajac moj ulubiony tygotnik, ktory poswiecil swa cover story problemom wolnosci slowa czyli Meinungsfreiheit przyszedl na mysl przyklad z polskiej przeszlosci z tym zwiazany.
Zyjac w Polsce nie zwraca sie na to uwagi. Czytaja polska prase zyjac na emigracji albo wracajac z emigracji zauwaza sie natychmiast niechec ludzi do siebie i wielki brak kultury wspolzycia. Przyklady mozna mnozyc, ale wezmy na warsztat stosunek Kaczynskiego do Tuska i rownie zlosliwe co glupie zarzuty "dziadka w Wehrmachcie" czu "ucieczki do Brukseli". Mozna przyklady mnozyc i problem stosunkow miedzyludzkich jest elementarnym polskim problemem, ktory staje na drodze do tego zeby, ludzie zyli szczesliwie.
Co ma ta niechec do innych do demokracji zapytacie? Ano demokracja zawitala w Polsce bardzo wczesnie. Po epoce Jagiellonow zaczela sie w epoka krolow wybieralnych. A wybory sa zwiazane z tym by pokazac swoj program rzadzenia w sposob atrakcyjny. Ale tez, aby pokazac swego przeciwnika w wyborach tak, aby wyborcy nie chcieli na niego glosowac.
Kilka wiekow temu nie bylo mediow ani internetu i zaatakowany nie mogl odpowiedziec na zarzuty czy je sprostowac czy wykazac zla wole oskarzajacych. I tak syntetyzowano "zla krew" u ludzi, ktorzy zacyznali wierzyc w spiski,w oszustwa i w zla wole innych. Szczegolnie wtedy, kiedy ten oskarzany doszedl do wladzy i stal sie krolem Polski.
Jak widac ten demokratyczny system zawital w Polsce o wiele zbyt wczesnie i niczego dobrego nam nie przyniosl.
PF