petronella.kozlowska
05.05.20, 06:50
Hiannick Kamba został w 2016 roku uznany za zmarłego. Okazało się jednak, że były zawodnik juniorskich drużyn Schalke 04 żyje i mieszka w okolicach Gelsenkirchen.
Hiannick Kamba w 2016 roku miał zginąć w wypadku samochodowym w Demokratycznej Republice Konga. Całe zdarzenie miał uwiarygodnić akt zgonu, którym miała posługiwać się jego żona. Jak się jednak okazuje, były zawodnik drużyn juniorskich Schalke 04 żyje i obecnie mieszka w okolicach Gelsenkirchen.
Jak informuje "Bild", Kamba w 2018 roku pojawił się w ambasadzie Niemiec w Kinszasie. Tam wyjaśnił, że żaden wypadek nie miał miejsca, a on sam żyje. Podczas wycieczki do Demokratycznej Republiki Konga miał zostać okradziony z dokumentów, telefonu i pieniędzy. Ostatecznie udało mu się wrócić do Niemiec, a całą sprawą zajęła się prokuratura. Żona 33-latka jest podejrzewana o wyłudzenie odszkodowania, jednak nie przyznaje się do winy.
Kamba w przeszłości był zawodnikiem drużyn juniorskich Schalke 04, gdzie rozpoczynał swoją karierę u boku m.in. Manuela Neuera. Ostatecznie nie okazał się wystarczająco dobry, przez co występował jedynie w drużynach amatorskich.
www.sport.pl/pilka/7,65081,25919642,hiannick-kamba-zostal-uznany-za-zmarlego-wystawiono-akt-zgonu.html#s=BoxSportImg2