de_oakville
17.07.20, 12:02
Dwie zupelnie przeciwstawne tendencje w okresie "Jesieni Ludow". Kiedy panstwa niemieckie ponownie sie jednoczyly, panstwa slowianskie - Czechoslowacja i Jugoslawia ponownie sie dzielily. Mozna powiedziec, ze Czesi i Slowacy to dwa rozne narody i dlatego chcialy byc oddzielnie. Ale przeciez wcale nie bardziej rozniace sie od siebie niz mieszkancy Meklemburgii od mieszkancow Badenii-Wirtembergii. A przepiekne krajobrazowo byle panstwo Jugoslawia? "Poludniowa Slowiansczyzna", rodzaj slowianskiej "Rzeszy". Porownajmy Jugoslawie z "Rzesza Niemiecka". Lata wspolnego bytowania narodow Jugoslawii nie scementowaly ich dostatecznie, nie wytworzyly wspolnego patriotyzmu. Wydawalo sie, ze tak, ale cos sie tam ciagle zlego "tlilo" i po pewnym czasie
nastapil "wybuch". Zaczeli ze soba walczyc, wrecz sie nienawidziec. Doszlo do straszliwych zbrodni. A szkoda. Tak ogromnie zroznicowany etnicznie i krajobrazowo kraj byl "rarytasem" z turystycznego punkty widzenia i nie tylko. Czy Slowianie zawsze musza byc tacy? Emocje biora u nas zdecydowana gore nad zdrowym rozsadkiem. Wezmy wreszcie taki kraj jak Polska - jednolity narodowosciowo i po wojnie praktycznie bez mniejszosci narodowych. Jeden z glownych bohaterow polskiego serialu "Dom", niejaki Alfred Bizanc, hrabia i rotmistrz WP wypowiada pod koniec swojego zycia (w PRL-u) mysl nastepujaca:
"Obecnie laczy wszystkich Polakow niechec do komunizmu. Zastanawiam sie, co bedzie laczylo Polakow, kiedy komunizm upadnie?"
Polacy wydawali sie byc jednolitym narodem. I przed upadkiem komunizmu i po upadku komunizmu. Teraz sa narodem podzielonym. Podzialy w pogladach grzebia dawne dlugoletnie przyjaznie, nawet dziela rodziny na dwa wrogie obozy. I u wielu ludzi powstala niechec do rzadzacych wcale nie dlatego, ze ich partia nazywa sie tak czy tak, tylko dlatego, ze w ich przekonaniu spowodowali i poglebili te podzialy. Kto Polakow podzielil? Zakulisowe imperialne dzialania Rosji? ("Divide et impera", "Dziel i rzadz"). A moze jakichs ukrytych, zakamuflowanych jej emisariuszy? Wina lezy z pewnoscia jak zwykle po obu stronach. I uwodzieciela i tego, ktory pozwolil sie uwiesc, uwazajac, ze liczy sie tylko "tu i teraz".