polski_francuz
24.08.20, 22:08
Aleksander Lukaszenko przylecial w niedziele do Minska ubrany w kamizelke kuloodporna i trzymal w reku karabin maszynowy. Według rosyjskiej agencji TASS, po wylądowaniu prezydent zapytał uzbrojonych ochroniarzy, czy przed jego rezydencją na pewno „nikogo nie ma”.
Przywodca "mocarstwa" graniczacego z Bialorusia ma inny problem okazalo sie bowiem, ze glowny opozycjonista mocarstwa zostal otruty i w konsekwencji przywodca Niemiec pani Merkel i minister SZ Mass wezwali Rosje by znalezc winnego i by go surowo ukarac. Nazwisko rosyjskiego prezydenta Putina nie zostalo wspomniane.
Odnosze wrazenie, ze 40 lat po naszym polskim sierpniu przyszla "kryska na matyska" na wladze w Bialorusi. Obywatele tego panstwa maja dosc glupawego dyktatorka i protestuja w Minsku.
Co bedzie dalej? Czy Bialorusini doprowadza do odejscia ich dyktatorka? Czy Putin rozumie, ze odejscie Lukaszenki bedzie znaczylo, ze i jego wladza jest podpilowywana i ze czas wyborczych oszustw juz uplynal? I ze na szpiegowskie metody ludzie sie juz nie biora?
Zaczynaja sie znow "ciekawe czasy".
PF