de_oakville
20.03.21, 13:00
Chodzi o holenderski Haarlem, zabytkowe miasto niedaleko Amsterdamu, od ktorego pochodzi rowniez nazwa znanej nowojorskiej dzielnicy na Manhattanie. W holenderskim Haarlemie stoi pomnik "Czlowiek przed plutonem egzekucyjnym" ("Man voor het Vuurpeloton") upamietniajacy rozstrzelanie przez hitlerowskich okupantow 15-tu przypadkowych, niewinnych ludzi, 7-mego marca 1945 roku.
en.wikipedia.org/wiki/File:Man_voor_het_Vuurpeloton.jpg
Napis glosi: "Tu 7-mego marca 1945 rozstrzelano 15 Holendrow" ("HIER WERDEN OP 7 MAART 1945 15 NEDERLANDERS GEFUSILLEERD").
W zdrowych psychicznie krajach i spoleczenstwach panuje zasada, ze "lepiej zeby sie "upieklo" winnemu, anizeli mialby zostac skazany ktos niewinny". Oczywiscie taka zasada nie byla stosowana w hitlerowskiej "barbarii". Jeszcze gorsze wrazenie robi fakt, ze gdyby swoje metody stosowali u siebie, to pol biedy - ich sprawa. Ale stosowali je u innych, w obcych im krajach, do ktorych nikt ich nie zapraszal i gdzie wtargneli brutalnym gwaltem, czesto z lotnictwem zrzucajacym bomby na cywilow. W Polsce jest znacznie wiecej podobnych miejsc "uswieconych krwia Polakow" niz w Holandii. Ale o Polsce nie bede pisal, gdyz moglo to by zostac odebrane jako
zbyt osobiste i zbyt nieobiektywne. Pomimo tylu przezytych "koszmarow" Polacy sa jednak tym narodem, ktory w swej masie latwiej wybacza te wszystkie krzywdy od Holendrow. Dlaczego? Chrzescijanin wybacza z zasady, wiedzac, ze sam nie jest bez grzechu. Podczas wojny zginelo rowniez wielu przypadkowych niewinnych Niemcow - ofiar slepej nienawisci ze strony innych nacji, w rewanzu za wlasne krzywdy. Kiedy nie ma kary, to czesto wylaza na powierzchnie rozmaici zboczency i zbrodniarze, dla ktorych jest wszystko jedno do jakiego narodu nalezy czlowiek, bedacy ich ofiara. Wlacze Zwiazku Radzieckiego za panowania Stalina zachecaly do krwawej zemsty - slynna odezwa radzieckiego pisarza Ilji Ehrenburga do zolnierzy Armii Czerwonej ("nie licz kilometrow, licz zabitych Niemcow"). Ludowe Wojsko Polskie idace z Armia Czerwona na Berlin bylo poddane tej samej propagandzie i w wielu przypadkach stosowalo takie same "zasady moralne" jak radzieccy "towarzysze". A zatem kazdy normalny Chrzescijanin nie uwaza siebie za "aniola", a innych za "diablow". Ale jest jeszcze inny aspekt tej sprawy. Na ogol ludzie latwiej wybaczaja komus atrakcyjnemu niz komus przecietnemu. Przystojny zabojca moze liczyc na laskawsze spojrzenie na sali sadowej niz zabojca nieatrakcyjny, wygladajacy jak "bandzior". W wieku dzieciecym zapamietalem glosny na cala Polske proces zabojcy z Żyrardowa, Stanisława Denocha, 20-to latka, ktory na ulicy, po pijanemu, zasztyletowal na smierc przechodzacego "Ormowca", ktory zwrocil mu uwage, ze zbyt glosno sie zachowuje. Denoch zostal skazany na smierc, Denochem straszylismy sie wzajemnie jako dzieciaki na koloniach.
zyrardow-miastojednejfabryki.pl/2019/09/25/makabryczne-zabojstwo-na-16-go-stycznia/
A jednak Denoch byl bardzo przystojny i zakochalo sie w nim mnostwo dziewczyn z cale Polski. W wiezeniu dostawal listy milosne. Podobnie wrazenie robil Grzegorz P., przystojny matematyk, oskarzony o zabojstwo ksiedza Popiełuszki. Dla wielu kibicujacych proces wazniejsze bylo, ze przystojny i zdolny, od tego co zrobil. Kiedy na ulice wyjdzie elegancki facet, w swietnie skrojonym garniturze ("nie mnacym sie"), w swietnie wyczysczonych na glanc butach, ktory zajechal najdrozszym mercedesem i ma nieskazitelna twarz jak George Clooney, to wiele osob otworzy usta z podziwu. A jak ktos powie, "panie ten facet zasztyletowal przed laty czlowieka", to uslyszy - winny byl pewnie tamten, a ten musial zostac sprowokowany. Ludzie "spod ciemnej gwiazdy" o tym wiedza i to wykorzystuja. Po obrabowaniu banku wiedza, ze dobrze jest uciec w przebraniu na przyklad ksiedza.
A co ma powiedziec oskarzony, ktory nie ma prezencji? Jakis "Kuba rozpruwacz" albo "Macky majcher". Ktory wyglada jak Frankenstein, mial zawsze dwoje z matematyki i poza doskonalym wladaniem nozem nie opanowal dobrze zadnej innej umiejetnosci. Takiemu nikt nie wybaczy, moze z wyjatkiem dobrego Chrzescijanina.