Dodaj do ulubionych

Wizyty dzieci w Polsce

07.05.21, 05:41
Nasz forumowy kolega caesar_pl poruszył ciekawy temat - wizyty dzieci imigrantów z Polski w kraju rodziców.

Caesar_pl twierdzi, że jego urodzone w Niemczech dzieci nie chcą podróżować do Polski ani utrzymywać kontaktów ze swoimi mieszkającymi tam krewnymi.

Chciałbym się dowiedzieć jak to wygląda w rodzinach innych emigrantów z Polski, którzy mieszkają teraz w różnych krajach, na różnych kontynentach? Czy wasze dzieci mówią po polsku? Czy chętnie jeżdżą do Polski? Czy utrzymują kontakty z rodziną w Polsce?

Zacznę od siebie. Moja córka urodziła się w USA. Po polsku mówi dobrze i przez pewien czas jej ambicją było mówić tak, żeby w Polsce nie rozpoznawano, że wychowała się za wielką wodą. Jako dziecko do Polski jeździła z nami bardzo chętnie. Gdy była trochę starsza zaczęła jeździć sama i czegoś tam się uczyła a nawet była nauczycielką języka angielskiego. Zaprzyjaźniła się z dziećmi mojego i żony rodzeństwa a najbliższy, bezpośredni kontakt ma z córką mojego kuzyna. Jej amerykański mąż ma bardzo pozytywne wrażenia z pobytów w Polsce. Przyznał, że inaczej sobie nasz kraj wyobrażał. Biedni ludzie, konne zaprzęgi, kiełbasa i pierogi itp. Córka pokazała mu ciekawe miejsca a on najlepiej wspomina spływy kajakowe na Suwalszczyźnie.

A jak to wygląda z Waszymi dziećmi?
Obserwuj wątek
    • gocha033 Wizyty dzieci w Polsce - koncza se. 07.05.21, 06:41
      malkontent6 napisał:
      > Zacznę od siebie. Moja córka urodziła się w USA.


      moj syn rowniez nie w PL.

      emigracja lat 80.. dotrwa swoich dni.

      a jej dzieci urodzone za granica PL beda odwiedzac juz tylko okazyjnie.

      jak kazdy inny kraj.

    • borrka Kurica nie ptica...Rajch nie zagranica:) 07.05.21, 08:28
      Mam logistycznie łatwiej, ale trudniej ze względu na mieszaną rodzinę.
      100% sukces polonizacyjny, do granicy nie tylko językowej, ale mentalnej.

      Dużo czasu kosztuje ciągle, ale Bóg dał Skype, Youtube i Power Point

      Polskie dziecko trzeba przede wszystkim nauczyć poczucia humoru, które w Rajchu jest towarem deficytowym..

      Dlatego odczuwam lekką pogardę dla tych, których dzieci/wnuki "już mało po polski".
    • polski_francuz Re: Wizyty dzieci w Polsce 07.05.21, 08:32
      malkontent6 napisał:

      " Chciałbym się dowiedzieć jak to wygląda w rodzinach innych emigrantów z Polski, którzy mieszkają teraz w różnych krajach, na różnych kontynentach? Czy wasze dzieci mówią po polsku? Czy chętnie jeżdżą do Polski? Czy utrzymują kontakty z rodziną w Polsce?"

      Corka jezdzila czesto z rodzicami do Polski. I nawet, przyslowiowe "pierwsze kroki" majac 11 miesiecy zrobila w Szklarskiej. Polska jest dla niej pewnie mniej wazna niz dla mnie, ale to dla Niej tez wazny kraj. Po polsku Jej niestety nie nauczylem. Ale, jako ze pracuje dobrze to jesli bedzie potrzebowala, to sie nauczy.

      Jedna rzecz mnie smuci, ze we francuskim jezyku nie ma deklinacji i juz na zawsze zostanie Jej nazwisko z koncowka "...-ski" zamiast "...ska".:)

      PF
      • senioryta13 Re: a po rosyjsku? 07.05.21, 12:55
        polski_francuz napisał:
        > Corka jezdzila czesto z rodzicami do Polski. >...ale to dla Niej tez wazny kraj. Po polsku Jej >niestety nie nauczylem.

        tu mnie zaskoczyles, poniewaz ty, jako jedyny na forum zawsze piszesz jakim to dumnym Polakiem jestes.
        W jakim jezyku do niej, od malego, z zona mowiliscie ?
        • polski_francuz Re: a po rosyjsku? 07.05.21, 13:02
          senioryta13 napisał:

          " tu mnie zaskoczyles, poniewaz ty, jako jedyny na forum zawsze piszesz jakim to dumnym Polakiem jestes. W jakim jezyku do niej, od malego, z zona mowiliscie ?"

          Przyjmuje te krytyke. Z corka, jak byla jeszcze coreczka, pracowalem zawsze podczas wakacji godzine dziennie. I chcialem w niej wzbudzic chec do matematyki i fizyki glownie. I dosc szybko przeszlismy na te przedmioty.

          W domu komunikujemy w jezyku lokalnym.

          PF
      • vermieter Re: Wizyty dzieci w Polsce 07.05.21, 16:38
        polski_francuz napisał:

        > Jedna rzecz mnie smuci, ze we francuskim jezyku nie ma deklinacji i juz na zaws
        > ze zostanie Jej nazwisko z koncowka "...-ski" zamiast "...ska".:)
        >
        > PF


        co ma wspólnego brak deklinacji z formą, rodzajem nazwiska?
      • felusiak1 Re: Wizyty dzieci w Polsce 07.05.21, 19:36
        Muszę zacząć w moim stylu. Zdanie "Corka jezdzila czesto z rodzicami do Polski" brzmi jakby było napisane przez kogoś obcego. Ja napisalbym "Corka jezdzila z nami" OK, to mamy zalatwione.
        Moja cora mowi po polsku z akcentem. Wyraz "dlatego" w jej slowniku nie istnieje. Mówi "to jest czemu". Również rozmawia sie do a nie z. "Ciocia chce do ciebie rozmawiać". Czytanie idzie bardzo cięzko a o pisaniu nie ma mowy. Ale czuje bluesa. Puscilem jej tego Dobrowolskiego i o dziwo śmiala się w odpowiednich momentach,


        • polski_francuz Re: Wizyty dzieci w Polsce 07.05.21, 19:50
          felusiak1 napisał:

          "Muszę zacząć w moim stylu. Zdanie "Corka jezdzila czesto z rodzicami do Polski" brzmi jakby było napisane przez kogoś obcego. "

          No worries, kazdy jest jaki jest. Moja corka a Polska dla taty czy polskosc taty to caly temat. Jak byla mala poszlismy do kina na "Pana Tadeusza". I corka patrzyla sie ze zdumieniem, kiedy mi slyszac jak Olbrychski mowi "Litwo Ojczyzno moja..." lecialy lzy z oczu:)

          W zeszlym roku, jak byla na stazu w Monachium, gdzie ja zwiozlem i przywiozlem, przedstawila mnie studentowi z Iranu. Ale juz wiedziala, ze Polak i Pers maja do siebie sympatie po przyjeciu polskich emigrantow podczas 2 ws. I faktycznie poczulismy od razu sympatie do siebie:)

          Trudno przekazac milosc Ojczyzny mlodemu pokoleniu.

          PF
          • felusiak1 Re: Wizyty dzieci w Polsce 07.05.21, 20:11
            To nie bylo o polskości. Nigdy nie przyszloby mi do glowy tak napisać. Zatem corka jeździla z nami a nie z rodzicami corki. To wszystko.
            Kazdego za serce szczypie i lzy wyciska co innego. Do tego emocjonalnie inaczej odbiera sie w kinie a inaczej przed telewizorem. Zauwazyłeś, ze czasem jest tak, ze ludzie na widowni zanoszą sie smiechem a ty przed telewizorem nie widzisz nic smiesznego.
            • vermieter Re: Wizyty dzieci w Polsce 08.05.21, 01:46
              rozwiązanie jest inne: pf nie jest biologicznym ojcem córki, pochodzi ona z pierwszego małżeństwa obecnej żony pf, i jako niemowlę była zabierana przez swoich rodziców do Polski.
              Teraz zdanie mam sens!
              Nasuwa się pytanie, co się stało z ojcem córki, pierwszym mężem żony pf? pod jakim nickiem pisze na forum? :)
              • senioryta13 Re: Wizyty dzieci w Polsce 08.05.21, 16:18
                vermieter napisał(a):
                > rozwiązanie jest inne: pf nie jest biologicznym ojcem córki, pochodzi ona
                > z pierwszego małżeństwa obecnej żony pf,

                to by mialo sens tlumaczenie slow francuza.
                'Znam' (rodzina znajomej) tylko jeden przypadek, ze dzieci z matki Polki nie mowia po polsku.
                Dymitria zabronil matce uczenia dzieci polskiego, rosyjskiego owszem.

                W Ameryce ucza , ze pochodzenie jest bardzo wazne w rozwoju dziecka i nie nalezy sie tego wstydzic.
                W Europie takie nastawienie jest zupelnie inne.
                Poza tym, np. blizniacy w USA od pierwszej klasy szkoly podstawowej sa rozdzielani, chodza do innych klas, po to aby uczyc sie swojej osobowosci poprzez kolegowanie sie ze swoimi przyjaciolmi, niekoniecznie zwiazanymi z drugim blizniakiem.
                Poza tym, co do dzieci rozwiedzionych rodzicow , kladzie sie tu nacisk, aby takie dziecko mialo kontakt z obydwoma rodzicami, bez wzgledu na to , jak sami sie juz nie znosza. Dobro dziecka jest najwazniejsze.
                Bardzo mi sie takie zachowania/rozwiazania podobaja, w Polsce bylo zupelnie inaczej.
    • petronella.kozlowska Re: Wizyty dzieci w Polsce 07.05.21, 11:22
      malkontent6 napisał:

      > Caesar_pl twierdzi, że jego urodzone w Niemczech dzieci nie chcą podróżować do
      > Polski ani utrzymywać kontaktów ze swoimi mieszkającymi tam krewnymi.


      w jego przypadku to nawet jest zrozumiałe, że jego dzieci nie chcą przebywać tam gdzie dorastali ich ojciec i matka- zapijaczone ryje w familokach
    • szwampuch58 Re: Wizyty dzieci w Polsce 07.05.21, 11:28
      Osobiscie znam tuzin dzieciakow emigrantow w tym 7 urodzonych poza Polska,wszyscy rozumia po polsku,z gadaniem jest roznie(od perfekcji do dukania)Gdy taki dzieciak nie opanowal jezyka polskiego rodzice ponosza wine!!!
    • czizus Re: Wizyty dzieci w Polsce 07.05.21, 11:56
      Ja nie znam problemu ale mój dobry znajomy mieszkańcy w Niemczech od 1986 r.(lekarz, obecnie ordynator oddz. anestezjologii) ma córkę która urodziła się już w Niemczech. Po polsku mówi ale słabo, do Polski przyjeżdża dość często a jej chłopak - Szwajcar jest Polską zachwycony. Ale ona czuje się już Niemką, tyle tylko że ta polskość w niczym jej nie przeszkadza, nie ukrywa jej a niemieckim przyjaciołom też to nie przeszkadza.

      To co wypisuje ceasar jest dość osobliwe, zupełnie nie odzwierciedla realiów normalnych ludzi. On prawdopodobnie ma słabe zawodowe wykształcenie i pochodzi z biednej niewykształconej rodziny o niskiej kulturze.
      • petronella.kozlowska Re: Wizyty dzieci w Polsce 09.05.21, 08:42
        czizus napisał:


        To co wypisuje ceasar jest dość osobliwe, zupełnie nie odzwierciedla realiów normalnych ludzi. On prawdopodobnie ma słabe zawodowe wykształcenie i pochodzi z biednej niewykształconej rodziny o niskiej kulturze.

        Dobrze go podsumowałeś.
    • de_oakville Re: Wizyty dzieci w Polsce 07.05.21, 12:39
      malkontent6 napisał:

      > Caesar_pl twierdzi, że jego urodzone w Niemczech dzieci nie chcą podróżować do
      > Polski ani utrzymywać kontaktów ze swoimi mieszkającymi tam krewnymi.

      Niemcy to jest bardzo szczegolny przypadek, przypominajacy dawne polskie relacje na linii miasto-wieś. Wielu ludzi mieszkajacych w PRL-u, np. w Warszawie wstydzilo sie przyznac, ze ich rodzice przyjechali kiedys ze wsi.
      Wies byla bowiem dyskryminowana, nie tyle fizycznie, ile psychicznie ("Co sie martwisz, co sie smucisz, ze wsi jestes, na wies wrocisz". Kazdemu dawalo to od razu do zrozumienia, ze nie wolno mu sie przyznawac, ze pochodzi ze wsi albo z jakiejs malej miesciny. I ze nalezalo ten fakt ukrywac, wszelkimi sposobami i za wszelka cene, na ile tylko sie da. Ale im bardziej to ukrywali, tym wiecej kompleksow roslo w ich wnetrzu. Chcac sie dobrze czuc w Niemczech, trzeba sie calkowicie "przemalowac" na Niemca i przyjac kulture oraz sposob myslenia kraju, w ktorym sie mieszka. Jest to trudne jesli ktos urodzil sie w Polsce, "przesiakl" od dziecka polskoscia i chce te najbardziej wartosciowe polskie cechy dla siebie zachowac. Jesli nie bedzie ich w stu procentach ukrywal, wtedy niemieckie otoczenie nie uzna go nigdy za pelnowartosciowego Niemca. Ale nawet jesli sie calkowicie "przemaluje", co jest duchowa "kapitulacja" przed samym soba, to i tak znajda sie tam tacy, ktorzy pedantycznie zbadaja jego "DNA" i odpowiednio go "zaszufladkuja" - oczywiscie, ponizej siebie samych. Co bardziej brutalni i agresywni przypomna mu, gdzie jest "jego miejsce". W pewnym okresie historii takie cechy mialy charakter calkowicie otwarty i nieskrepowany. Obecnie wszyscy "potencjalni" krzewiciele takich zachowan nosza tylko "kagance" - mocne, trwale i niewidzialne (niczym w pandemii widzialne maski).

      P.S.
      Byc moze moje spostrzezenia sa juz przestarzale (anno 1987-88) i juz nieaktualne. Ale wtedy takimi "przesiaknalem" i do dzis, chcac niechcac, we mnie trwaja. Chcialbym wierzyc, ze to bzdura i ze dzis jest inaczej.
      Ale takie przekonanie "odgrzewaja" u mnie wpisy niektorych forumowych gosci mieszkajacych w Niemczech (choc oczywiscie nie wszystkich).

      • borrka Niekoniecznie 07.05.21, 13:10
        Mieszkałem w Rajchu z grubsza w tym samym okresie.
        Mimo pełnej znajomości niemieckiego nigdy nie próbowałem "udawać" Niemca.
        i raczej wychodziło mi to na dobre, bo (co na plus Niemcom) na pewnym poziomie oceniają jakość pracy i umiejętność socjalnego dostosowania się.
        Z tych quasi Germańców raczej się podśmiewają.

        Ponieważ potrafię się dostosować, byłem całkowicie akceptowany, a jak większość moich kolegów z pracy, mieszkałem pod miastem, właściwie na wsi - zapraszano nas na lokalne imprezy, prywatnie do domów, na wspólne wycieczki itp.
        Cały czas ze świadomością, iż jesteśmy Polakami.
        W Niemcach jest wiele racjonalnego rozsądku.

        Żeby nie idealizować, istotnie funkcjonuje coś w rodzaju zbiorowej odpowiedzialności i kiedy zdarzyło sie naszym rodakom zrobić bydło w okolicy, czułem się współodpowiedzialny:)
        Ale ja ogólnie nadaję się do życia wyłącznie w Bolandzie.
        • j-k mialem tak samo, borka, 07.05.21, 18:08
          borrka napisał:


          > Mimo pełnej znajomości niemieckiego nigdy nie próbowałem "udawać" Niemca.
          > i raczej wychodziło mi to na dobre, bo (co na plus Niemcom) na pewnym poziomie
          > oceniają jakość pracy i umiejętność socjalnego dostosowania się.
          > Z tych quasi Germańców raczej się podśmiewają.
          >
          > Ponieważ potrafię się dostosować, byłem całkowicie akceptowany, a jak większość
          > moich kolegów z pracy, mieszkałem pod miastem, właściwie na wsi - zapraszano n
          > as na lokalne imprezy, prywatnie do domów, na wspólne wycieczki itp.
          > Cały czas ze świadomością, iż jesteśmy Polakami.


          mialem tak, samo, borka.

          a na pytanie skad jestem - mowilem, ze z Warszawy.

          ZADEN sie nawet nie zajaknal.

          i zlosliwych min tez nie bylo.

          czasami w rozmowie przy piwie, gdy ktorys plakal - jak ciezko bylo w 1945

          to mu "w odwecie" dodawalem - ze ojciec stracil caly dobytek w powstaniu 1944

          i opuszczal Warszawe z jedna walizka...

          na to dictum tez milczeli...
      • 1.melord Re: Wizyty dzieci w Polsce 07.05.21, 13:38
        Pod uwage trzeba wziasc fakt,ze dziecie urodzine za granica b. szybko wrastaja w kulture danego kraju(zasymilizowani)....my urodzeni w Polsce "pol na pol"
        W zwiazku z tym jezyk ktorym sie posluguja na codzien staje sie dominujacy i nawet poczatkowe namiastki j.polskiego poznane od rodzicow szybko zapomniaja.
        Mieszkajac w Europie jest napewno latwiej zabrac dzieciaka do Polski nawet na weekend co pare miesiecy by poznal kraj rodzicow czy rodzine ktorej nie zna.
        Lata masa tanich linii lotniczych,wiec w ciagu 2-3 godz. mozna znalezc sie w W-wie, Gdansku czy Katowicach.
        Problem jest juz podroz z USA,Kanady o Australii nie wspominajac ,przylot do Polski raz na kilka lat to juz nie to samo.

        Nie trzeba rowniez zapominac,ze dzieci dorastaja,maja juz swoich kolegow/kolezanki w danych krajach i ich priorytety sa zupelnie inne niz nasze....nas napedza nostalgia,oni tego blusa nie czuja.
        Jesli tego blusa kiedys poczuja tto dobrze jesli nie, swiat sie nie zawali
        Nasze dzieci czuja sie Amerykanami,Kandyjczykami,Australijczykami ,Niemcami, Anglikami itd. i zmieniac tego nie ma absolutnie sensu,gdyz tutaj spedza reszte swojego zycia.
        • czizus Re: Wizyty dzieci w Polsce 07.05.21, 15:09
          1.melord napisał(a):

          > Pod uwage trzeba wziasc fakt,ze dziecie urodzine za granica b. szybko wrastaja
          > w kulture danego kraju(zasymilizowani)....

          Całkowita zgoda. Dość rzadko ale z tym twoim wpisem zgadzam się całkowicie. Co prawda ja mieszkam w kraju ale mam sporo znajomych i przyjaciół za granicą(głównie w Niemczech i Holandii) - emigracja z połowy lat 80-tych, którzy mieszkają tam już na stałe a ich dzieci urodziły się w krajach goszczących i jest dokładnie tak jak opisałeś. Więc te dzieci czują się Niemkami, Holendrami, . . itd. ale jednocześnie nie ukrywają swoich polskich korzeni, to im nie przeszkadza i nie przeszkadza to ich miejscowym przyjaciołom a do Polski przyjeżdżają chętnie która podoba się również ich partnerom, . . . . z reguły rodowitym Holendrom, Niemcom czy Szwajcarom. . Ale to ludzie wykształceni, po wyższych studiach z wysoką kulturą.
          • borrka Nie akceptuję 07.05.21, 15:20
            To oczywiście prawda, ale również oznaka pójścia na łatwiznę ze strony rodziców.
            Z jakiej paki moje szeroko rozumiane potomstwo ma czuć sie Niemcami, Chińczykami, czy Czukczami?
            Takiego.
            • czizus Re: Wizyty dzieci w Polsce 07.05.21, 17:02
              szwampuch58 napisał:

              > Ta regula jest totalnie falszywa,80% zaklada nowy zwiazek polsko-polski,z moich
              > obserwacji
              >

              Być może ale ja przytaczam tylko te przykłady które ja znam a są takie jak je przedstawiłem.
              • boavista4 Re: Wizyty dzieci w Polsce 07.05.21, 17:21
                Centralna Agencja Wywiadowcza Stanów Zjednoczonych doszła do wniosku, iż każdy – bez względu nawet na chorobę psychiczna, czy emocjonalne zaburzenia – może pracować dla wywiadu Stanów Zjednoczonych.

                I tak, zgodnie z parytetami w CIA powinna pracować np. niewidoma lesbijka, która znajduje zatrudnienie w recepcji. To na pewno wpędzi Chiny i Rosję w stan paniki.
                • czizus Re: Wizyty dzieci w Polsce 07.05.21, 19:06
                  szwampuch58 napisał:

                  > OK,twoje takie,moje inne....co ciekawe z moich,polskie zwiazki trwaja,miedzynar
                  > odowe kaput dosc szybko

                  W porzo. . . ! Nie chciałbym wyjść na buca ale ci moi znajomi (przyjaciele) to ludzie z dobrym wykształceniem, z wysoką kulturą z ugruntowaną pozycją a ich dzieci podobnie. Mają dobrą pracę i nieźle zarabiają a polskość w tej sytuacji zupełnie im i ich partnerom w niczym nie przeszkadza.
                • malkontent6 Re: Wizyty dzieci w Polsce 07.05.21, 22:34
                  szwampuch58 napisał:

                  > Kuzna czego nierozumiesz malki?

                  Rozglądam się wśród polskich znajomych w USA i w Kanadzie i widzę inną sytuację.

                  To o czym piszesz było regułą jeszcze 70 lat temu nie tylko wśród Polaków. Włosi żenili się z Włoszkami, Irlandczycy z Irlandkami a Polacy z Polkami. Teraz ludzie raczej nie mieszkają w etnicznych gettach, nawiązują znajomości w szkołach, na studiach, w pracy i z tego powstają małżeństwa.

                  Pomijam środowiska żydowskie i muzułmańskie. U nich pochodzenie i religia nadal mają znaczenie.
    • eva15 Złamanie kodu kulturowego u własnych dzieci 08.05.21, 00:08
      Emigracja jest zawsze złamaniem kodu kulturowego u własnych dzieci. Nawet jeśli przekazujemy im perfekcyjną polszczyznę (co rzadkie) to i tak kod kulturowy jest złamany/przerwany a przynajmniej ostro przetrącony.

      Język to nie tylko mowa wyniesiona z domu, to rówież język wynikający z lektur szkolnych, z interakcji z rówieśnikami, ze skojarzeń literackich, książek, cytatów klasyków, filmów, podwórka, ulicy .
      Mam przykład:
      moja córka mówi po polsku absolutnie perfekt, nieodróżnialnie, a mimo to jest to trochę język martwy, a przynajmniej niekompletny, pozbawiony wpływów zewnętrznych, pozarodzinnych.

      I tak np. przy sławnej udanej reklamie w polskiej tv, gdzie dwóch rosłych młodych potężnych synów stojąc z proszkiem do prania pyta ojca:"ojciec prać ?" , ojciec odpowiada " prać !"
      Ona nie wie, o o chodzi, a ja i każdy polski Polak (czyli w PL wychowany) wiem, że to odniesienie do Nowowiejskich i Sienkiewicza. I dopiero wtedy ta reklama ma sens i jest dowcipna...
      • malkontent6 Re: Złamanie kodu kulturowego u własnych dzieci 08.05.21, 01:30
        eva15 napisała:

        > Emigracja jest zawsze złamaniem kodu kulturowego u własnych dzieci.

        Ja się cieszę, że większość kodu kulturowego mojej córki jest uformowana przez żonę i mnie. Chyba nam się to formowanie udało, bo ona się z Polską utożsamia. Oczywiście uważa się za Amerykankę ale tak jak pisałem utrzymuje bliskie kontakty ze swoimi kuzynami w kraju rodziców.


        > pyta ojca:"ojciec prać ?" , ojciec odpowiada " prać !"

        Moja córka ma podobne problemy. Co ciekawe ja nie zawsze potrafię jej pomóc gdy mam do czynienia ze slangiem polskiej młodzieży.


        Humor generalnie jest trudny do przetłumaczenia:

        How much does the chimney cost? Nothing, it's on the house.
        • eva15 Re: Złamanie kodu kulturowego u własnych dzieci 08.05.21, 22:25
          malkontent6 napisał:

          > Ja się cieszę, że większość kodu kulturowego mojej córki jest uformowana przez
          > żonę i mnie. Chyba nam się to formowanie udało, bo ona się z Polską utożsamia.
          > Oczywiście uważa się za Amerykankę ale tak jak pisałem utrzymuje bliskie kont
          > akty ze swoimi kuzynami w kraju rodziców.

          Nie chodzi mi o kontakty i sympatię, lecz o głębszy kod kulturowy. Wątpię, czy twoja córka kuma, o co chodzi w w "Panu Tadeuszu" tak na przykład, lub w filmach Bareja czy Chęcińskiego. To niemożliwe, a to filmy przy których my pokładaliśmy się ze śmiechu. .

          > Moja córka ma podobne problemy. Co ciekawe ja nie zawsze potrafię jej pomóc gd
          > y mam do czynienia ze slangiem polskiej młodzieży.

          Zapomnij. Również i nasz język zatrzymał się wraz z wyjazdem, a ten w Polsce (jak każdy) jest żywy i się zmienia. Gdy po upadku komuny zaczęłam wreszcie jeździć do Polski, przeżyłam sytuację, która dała mi do myślenia. Siedzieliśmy z grupą przyjaciół, coś powiedziałam, na co jeden z nich orzekł: "no to miałaś wejście smoka". Powszechny śmiech... Odebrało mi mowę, byłam bezradna, oni mówili kodem (jak się potem okazało filmowym) którego ja już nie znałam.

          >
          >
          > Humor generalnie jest trudny do przetłumaczenia:
          >
          > How much does the chimney cost? Nothing, it's on the house.
          >
          >
          >
          >
          • senioryta13 Re: Złamanie kodu kulturowego u własnych dzieci 08.05.21, 22:43
            eva15 napisała:
            > Nie chodzi mi o kontakty i sympatię, lecz o głębszy kod kulturowy. Wątpię, czy
            > twoja córka kuma, o co chodzi w w "Panu Tadeuszu" tak na przykład, lub w filma
            > ch Bareja czy Chęcińskiego. To niemożliwe, a to filmy przy których my pokładali
            > śmy się ze śmiechu. .

            Czy wyjechalas z Polski jako dziecko I masz 'przerwe w zyciorysie' w stosunku do swoich przyjaciol wychowanych w Polsce ?
            To jest przeciez oczywiste, ze nie masz rozdwojenia jazni, bycia tam i tu.
            Roznica pokolen tez ma jakis swoj udzial.
            Spotykam ludzi, hypokrytow, co nadal tesknia za Polska i lataja tam co roku. Zal mi ich.
            • melikles Re: Złamanie kodu kulturowego u własnych dzieci 08.05.21, 23:04
              Ale dalej nie potrafisz się "wyzwolić" od Polski, bo siedzisz na polskim forum, a przez Amerykanów odbierany jesteś jako emigrant.

              Pierwsze pokolenie tak jak wy, to ni pies ni wydra. Neofici bardziej amerykańscy od Lincolna i Kennedy'ego, a jednocześnie przesiąknięci wschodnią mentalnością, przedemigracyjnymi urazami i ciężkim słowiańskim akcentem. Dopiero wasze dzieci będą normalnym obywatelami krajów, w których mieszkają, bez kompleksów i uprzedzeń.
              • senioryta13 Re: Złamanie kodu kulturowego u własnych dzieci 08.05.21, 23:24
                melikles napisał(a):
                > Ale dalej nie potrafisz się "wyzwolić" od Polski, bo siedzisz na polskim forum,
                > a przez Amerykanów odbierany jesteś jako emigrant.

                Ty nie znasz amerykanow jacy to sa wspaniali ludzie, to jest kraj emigrantow I nie daja ci odczuc ze jestes tu niemile widziany i ty tego nie jestes w stanie nawet zrozumiec.
                Co innego Europa, stary kontynent, z ciaglymi wojnami o byt, o zwykle przetrwanie, emigrantow traktuje sie jak najezcow. Zreszta emigranci sa przewaznie z bylych kolonii, wiec.....sa odpowiednio tez traktowani. Wcale sie nie dxiwie, ze masz takie podejscie a nie inne. Ameryka to zupelnie co innego, zrozumiales , czy nie ?

              • 1.melord Re: Złamanie kodu kulturowego u własnych dzieci 09.05.21, 01:30
                melikles napisał(a):

                > Ale dalej nie potrafisz się "wyzwolić" od Polski, bo siedzisz na polskim forum,

                ja nawet nie probuje sie "wyzwolic"
                twoj polski akcent ,ktorego nie pozbedziesz sie, mowi zes imigrant....ja osobiscie mam to w doooopie

                Polskie forum,pomaga nam emigrantom utrzymywac na jako takim poziomie pisownie polska-unikac popelniania bledow tak ortograficznych jak i gramatycznych
                nie zawsze sie udaje,ale .....
            • 1.melord Re: Złamanie kodu kulturowego u własnych dzieci 09.05.21, 01:22
              senioryta13 napisał:


              > Spotykam ludzi, hypokrytow, co nadal tesknia za Polska i lataja tam co roku. Zal mi ich.

              Takim "hipokrytomm" jestem JA-od wielu lat, australijska zime(polskie lato) spedzam w Polsce.
              Od czasu zmian ustrojowych w Polsce bylem w kraju bodajze? 15 razy (4 z USA,11 z Australii)
              Urodzilem sie w Polsce i jestem Polakiem co nie przeszkadza by miec amerykanski paszport,potrzebny kiedys do podrozowania(obecnie zbedny-polski bezpieczniejszy).
              Udawanie bycia Amerykaninem czy Australijczykiem,kiedy spedzilo sie pierwsze 25-30 lat w Polsce to jest wlasnie hipokryzja
              (obowiazki i prawo danego kraju nalezy przestrzegac bez wzgledu na status imigracyjny)

              Droga trzynastko,Twoj zal w stosunku do mojej skromnej osoby jest zbedny.
              Ja czuje sie doskonale w Polsce przez pierwsze 2 miesiaca(juz sie przyzwyczailem) w trzecim miesiacu cholera mnie czasami bierze i spogladam codziennie na date odlotu- tak Polakow podzielila polskojezyczna prasa i TV ,politycy rozniez, w rodzinach/dobrzy znajomi skacza sobie do gardla .....chce wtedy do domu(AU)
              Po 2-3 miesiacach spokoju w domu,znow mnie "kreci" i rezerwuje bilet na rok nastepny.

              Chcialbym jeszcze zaznaczyc,ze moje 3-4 miesieczne pobyty w Polsce NIE spedzam wylacznie w W-wie.
              Sporo podrozuje po kraju jak rowniez Europie,odwiedzam miejsca gdzie jeszcze nie bylem lub chce zobaczyc powtornie(np Rzym czy Grecja)....tym sposobem robie sobie przerwe w wszechobecnych klotniach

              • monalisa2016 Re: Złamanie kodu kulturowego u własnych dzieci 09.05.21, 02:30
                1.melord napisał(a):


                > tak Polakow podzielila polskojezyczna prasa i TV ,politycy rozniez,
                > w rodzinach/dobrzy znajomi skacza sobie do gardla .....chce wtedy do domu(AU)
                > Po 2-3 miesiacach spokoju w domu,znow mnie "kreci" i rezerwuje bilet na rok nas
                > tepny.



                Tak jest w calej Europie i nie tylko, bez omijajania Stanow. Pewna ideologia probuje robic swoje, Australijczycy doznali jej na wlasnej skorze przez to biora odstep do niej. :-)



                > (...)
                > Polskie forum,pomaga nam emigrantom utrzymywac na jako takim poziomie pisownie polska-unikac
                > popelniania bledow tak ortograficznych jak i gramatycznych nie zawsze sie udaje,ale .....

                >

                Znajomosc jezyka jest majatkiem nie tylko duchowym (wiedza, mozliwosc porozumienia sie) ale tez gospodarczym.
          • malkontent6 Re: Złamanie kodu kulturowego u własnych dzieci 08.05.21, 23:26
            eva15 napisała:

            > Wątpię, czy twoja córka kuma, o co chodzi w w "Panu Tadeuszu" tak na przykład, lub w filmach Bareja czy
            > Chęcińskiego.

            "Pana Tadeusza" jej wytłumaczyliśmy. Filmów Barei i Chęcińskiego nie da się zrozumieć jeśli się nie mieszkało w Polsce w tamtych czasach. Nasz znajomy, który wyjechał z Polski w 1965 roku już jako dorosły człowiek, nie wiedział o co chodzi w "Misiu".
      • senioryta13 Re: Złamanie kodu kulturowego u własnych dzieci 08.05.21, 23:01
        eva15 napisała:
        > Emigracja jest zawsze złamaniem kodu kulturowego u własnych dzieci. Nawet jeśli
        > przekazujemy im perfekcyjną polszczyznę (co rzadkie) to i tak kod kulturowy je
        > st złamany/przerwany a przynajmniej ostro przetrącony.

        Nie zawsze rodzice postepuja tak jak to opisujesz, kod z pewnoscia zlamany ale wielka milosc pozostala. Podam przyklad naszej Pani Omar, kongresmanka, urodzona w Somalii, rodzice jej poszli tak daleko, ze ona kocha bardziej Somalie I tamtejszych ludzi niz obecna ojczyzne i jej wszystkich mieszkancow.
        Drugi przyklad, rowniez kongresmanka, Pani Thaib, urodzona juz w Ameryce z palestynskich uchodzcow, wspolnie z jej 13 -rga rodzenstwa, nienawidzi zydow jak jej rodzice, co juz nieraz zdradzila sie z tym. Wrecz nienawifzi bylego prezydenta, ktory mial twarda reke, do ojczyzny jej rodzicow.
    • swiblowo Re: Wizyty dzieci w Polsce 08.05.21, 23:01
      Mieszkam w Rosji, dzieci tez. Tam chodzily do rosyjskiego przedszkola, szkoly, teraz sa studentami.
      Rosyjski perfect. Polski mowiony - perfect. Pisownia na czworke. - chodzily do polskiej szkoly przy Ambasadzie, - raz w tygodniu - zreszta do tej pory sie tam ucza. W domu w jednym zdaniu zmieszane dwa jezyki - kiedy rozmawiamy ze mna. Miedzy soba przewaznie rosyjski.
      Oczywiscie skomplikowanych zagadnien typu poezja nie pociagna bez przygotowania. Ale rozbior Lalki poszedl im swietnie - slyszalam lekcje :)
    • caesar_pl Re: Wizyty dzieci w Polsce 09.05.21, 17:10
      U was w USA na co drugim rogu ulicy nie leza bezdomni,pijani Polacy i nie rycza Kur....U nas Zaglebiu Ruhry bezdomni Polacy sa wszedzie,kur...slyszysz w kazdym parku.Polak to synonim pijanstwa,bezdomnosci,male niemieckie i aussländische dzieci maja jedyny kontakt z Polakami w ten sposob.
      Dortmund – Die Innenstadt von Dortmund verwandelt sich vor allem nach Ladenschluss zu einer Art Freiluft-Camp für Obdachlose. Nicht wenige nutzen Eingänge und Passagen als Schlafstätte. Das wurde Zweien nun zum Verhängnis. Die Obdachlosen wurden im Schlaf attackiert, wie die Polizei Dortmund berichtet.
      Ataki,pobicia bezdomnych to codziennosc,wiekszosc pobitych to Polacy.
      Niedawno w pobliskim miescie byl bardzo duza afera - chodzilo o to,kto w galerii miejskiej w nocy buszuje,zostawia kupy i mocz.Codziennie bylo sparwozdanie,ze nie moga tego kogos zlapac.To trwalo pare dni.I naraz znalezli winowajce!!Dwaj bezomni Polacy trzymali miescine w szachu!!
      Die Obdachlosen, die der Stadtgalerie Witten Probleme bereitet haben, sind weg. Ein Sozialarbeiter erklärt, was das für Menschen waren.
      Mehrere Obdachlose haben sich nachts in der Stadtgalerie Witten aufgehalten. Weil es Randale, Übergriffe und Probleme mit Fäkalien gab, ist die Mall nun abends und nachts geschlossen. Doch was sind das überhaupt für Menschen, die dort Zuflucht gesucht haben?
      "Es waren zwei Polen", sagt Michael Raddatz-Heinrichs von der Caritas.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka