Dodaj do ulubionych

A język żoliborski?

12.12.24, 15:35
Ostatnio znowu chodzą słuchy o uznaniu gwary śląskiej za odrębny język, podobnie, jak kaszubski.
To taki ukłon wobec ... no Właśnie wobec kogo?
Znanym mi Ślązakom raczej wisi.
Językoznawcy raczej podzieleni.
Mnie też wisi i nie jestem "przeciw", ale w takim razie postuluję analogiczne potraktowanie dialektu żoliborskiego vide przedziwne narzecze, którym posługuje się komendant.
Z Żoliborka w końcu.
Obserwuj wątek
    • dunajec1 Re: A język żoliborski? 12.12.24, 16:32
      A goralski to co, tez mozna go poniewierac?
      A jeszcze te mniejsze np. orawski czy spiski.
    • prze.nick Re: A język żoliborski? 12.12.24, 16:35
      Twój bolandyjski to też dziwny słowotok.
    • j-k a ktoredy chodzą te słuchy ? 12.12.24, 16:44
      borrrka napisał:

      > Ostatnio znowu chodzą słuchy o uznaniu gwary śląskiej za odrębny język,


      a ktoredy chodzą te słuchy ?

      bo u mnie na ulicy jo ich nie widziolem - Motko Bosko,
      • boavista4 Re: a ktoredy chodzą te słuchy ? 12.12.24, 22:47
        Najbardziej lubie krakowski dialekt!
        certolić – robić coś wolno, być nadmiernie ostrożnym
        chała – dziadostwo, byle co
        chałat – fartuch
        chichrać się – śmiać się
        chlapa – rozmoknięty śnieg, błoto
        chrust – faworki
        ckliwić – łaskotać
        cumel, cumelek – smoczek
        cwibak – keks
        cycać – ssać
        cyganić – kłamać
        cyrkularka – piła stołowa
        czernica – jeżyna

        www.facebook.com/share/r/14upwu1zgu/
        • j-k wez nie certol :) 12.12.24, 22:56
          boavista4 napisał(a):
          > Najbardziej lubie krakowski dialekt!
          > certolić – robić coś wolno, być nadmiernie ostrożnym


          wez Ty nie certol :)

          J.K.
          warszawiak
          absolvent UJ.
          • boavista4 Re: Krakowski akcent to taki yntelektualny 13.12.24, 01:09
            a może to nie akcent ale mowa. Sa dwie mowy krakowskie, jedna to krakoiwsko - austriacka, tak jak pan Maklowicz . a druga to taka z Krowodrzy jak znakomita pani Karolina Srubka z Domu Literata, Bronislawa Maja.




    • de_oakville Re: A język żoliborski? 13.12.24, 01:08
      borrrka napisał:

      > przedziwne narzecze, którym posługuje
      > się komendant.

      Ostatnio komendant śpiewajac hymn zaśpiewał: "szablą odbijemy" zamiast "szablą odbierzemy".
      Dobrze, że nadal "szablą" a nie na przykład "szajbą". W pewnym wieku każdy może się pomylić.
      To zupełnie zrozumiałe. Ale to znak, że pora na emeryturę.
      • borrrka Nie znam "rodzinnego" języka komendantów 13.12.24, 02:05
        Faktycznie, chodziliśmy do jednej szkoły, ale do zupełnie innych klas i nie wiem, czy miałem okazję porozmawiać z komendantami.
        Komendanty i ich akolici lubią podkreślać inteligencki charakter rodziny, ale to nie jest obraz pełny - Kaczyńscy mieszkali wprawdzie w oficerskiej wilii, ale w otoczeniu dzikich lokatorów ze spalonych baraków dla bezdomnych przy Gdańskim.
        To była koncertowa hołota i nie lekceważyłbym jej językowego wpływu na nasze dobro narodowe.
        To nie był nawet "Wiech".
        • de_oakville Re: Nie znam "rodzinnego" języka komendantów 15.12.24, 16:56
          W czasach studenckich mieszkałem na Żoliborzu w okolicy Placu Inwalidów (wynajmowałem pokój).
          I przez cały ten czas nie zdawałem sobie zupełnie sprawy, że mój ulubiony autor książek podróżniczych
          Olgierd Budrewicz był prawie moim "sąsiadem". To zupełnie zrozumiałe - adresów celebrytów nie podawano
          do powszechnej wiadomości, dopiero po ich śmierci pojawiły sie tablice pamiątkowe na ich byłych domach i informacje w "Wikipedii". Jego willa znajdowała się przytulnej uliczce w okolicy Placu Wilsona, toteż bedąc rok temu w Warszawie udałem się tam po raz pierwszy, prawie jak "do Mekki". Teraz na bardzo wielu domach w Warszawie są tablice pamiątkowe - bardzo dobry pomysł, a na domu, w którym mieszkal Budrewicz są aż dwie. Wiadomo, że Budrewicz byl "warsawianistą", podróżnikiem po swiecie i pod koniec życia pisywal
          również artykuly do czasopism "LOT-u" ("LOT Kaleidoscope"), które tkwily w "kieszeniach" samolotowych foteli z zachetą dla podróżnych zabrania ich ze soba do domu.Mam kilka egzemplarzy, miedzy innymi z sierpnia roku 2002. Jest tam wywiad z Budrewiczem i jego komentarz na temat Żoliborza.

          "- W swojej książce napisał pan, ze Warszawę pan kocha, ale jej nie lubi."
          "- To są już doświadczenia powojenne, kiedy dokonywano w mieście rzeczy, których nie mogłem zaakceptować i kiedy nastepowaly zle zmiany polityczne i socjologiczne. Dla wielu z nas, dawnych mieszkancow miasta, byly one katastrofa. Na przyklad moja ukochana dzielnica Żoliborz przed wojna byla zamieszkana przez inteligencje, równiez przez wojskowych. Tu istniala enklawa rodzin wyzszych oficerów, mieszkali liczni generalowie. Okoliczne dzielnice - przede wszystkim Marymont - mialy charakter proletariacki i lumpenproletariacki i w trakcie wojny
          zostaly wypalone. Kiedy po wojnie mieszkancy Marymontu wracali do siebie i nie mieli dachu nad glowa,
          przesuwali sie na Żoliborz. Zajmowali opuszczone wille. Do domow wdów po oficerach wchodzili na sile,
          wprowadzali do calej dzielnicy inne wzorce kulturowo-obyczajowe. Podobnie dzialo sie w innych dzielnicach.
          Miasto zmienilo czesc swojej tradycyjnej "zalogi". Takie zmiany trudno bylo polubić.
          "
          • borrrka Nachodźcy 16.12.24, 00:45
            Nikt nie mówi całej prawdy o Żoliborzu.
            Powojenni nachodźcy niewiele mieli wspolnego z image socjalistyczno-wojskowo-dziennikarskim.
            To byli wojskowi z Armii Berlinga, intelektualiści na służbie komuny, repatrianci.
            Skończyłem szkołę na Żoliborzu, a miałem jednego kolegę z przedwojennej rodziny.
            Normalką były dzieci z silnym wschodnim akcentem.
            Potem, tych co hodowali świnie i kury na podwórku zaczęły zastępować nowe elity, hołota marymoncka i z Gdańskiego wyniosła się na Bródno, a ceny nieruchomości sięgneły szczytu, ale to byli nowi ludzie.
            Starzy zginęli na wojnie, czy w kacapstanie, nie wrócili z Anglii i mało mnie rozczulają wspomnienia "żoliborskie"takich komendantów.
            Dodam, że moja wojskowa rodzina też była z Centrum Wyszkolenia Piechoty Rembertów.
      • pijatyka Re: W pewnym wieku każdy może się pomylić 08.02.25, 00:59


        U niego to nie jest kwestia wieku (Nikt nas nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe)


    • bywszy2 Re: A język żoliborski????????+ 17.12.24, 16:15
      borrrka napisał:

      > Ostatnio znowu chodzą słuchy o uznaniu gwary śląskiej za odrębny język, podobni
      > e, jak kaszubski.
      > To taki ukłon wobec ... no Właśnie wobec kogo?
      > Znanym mi Ślązakom raczej wisi.
      > Językoznawcy raczej podzieleni.
      > Mnie też wisi i nie jestem "przeciw", ale w takim razie postuluję analogiczne p
      > otraktowanie dialektu żoliborskiego vide przedziwne narzecze, którym posługuje
      > się komendant.
      > Z Żoliborka w końcu.
      zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz
      Za gwara stoi polityka.
      A za jezykiem:
      Армию и флот!!!
      Macie cos do dodania?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka