stefan4
11.09.25, 17:35
Nasza rosyjsko-polska awantura przesłoniła ostatni terrorystyczny zamach netanjahutlerowców — na Katar. Polecam artykuł w The New York Times na ten temat.
Pokrótce:
• w Katarze miały odbyć się negocjacje między delegacją Izraela a delegacją Hamasu
(podobno umówiono się na to pod usawskim naciskiem); tematem mieli być zakładnicy
izraelscy, oraz zawieszenie broni ew. pokój;
• ale Netanjahu, zamiast delegacji na rozmowy, wysłał bombowce w celu zamordowania
delegatów Hamasu; bez oglądania się na życie zwykłych Katarczyków został
zbombardowany budynek w środku Dohy, stolicy Kataru, w którym miała przebywać
delegacja Hamasu;
• Netanjahu z wielkim triumfem ogłosił, że ,,wyeliminował'' przywódców Hamasu, co
okazało się nieprawdą: zabił kilka osób z personelu pomocniczego, katarskiego
oficera z ochrony oraz poranił cywilnych mieszkańców Dohy;
• Netanjahu zwalił odpowiedzialność na Katar, że daje schronienie terrorystom z
Hamasu, a już on się postara, żeby terroryści nigdzie na świecie nie mogli czuć
się bezpieczni; proponuję traktować tą groźbę poważnie, bo i w Europie
Netanjahu może zechcieć to lub owo rozwalić, a jest w posiadaniu broni jądrowej;
• wygląda na to, że Netanjahu zamordował przy okazji ostatnią szansę, żeby
zakładnicy izraelscy kiedykolwiek mogli zostać uwolnieni: przecież teraz wszelkie
negocjacje stały się niemożliwe.
Usawski prezydent Trump Donald zareagował na wieść o ataku słowami
,,— I am not thrilled by this.''
czyli w wolnym tłumaczeniu: mnie to nie kręci. Jego współpracownicy zinterpretowali to jako delikatne wyrażenie niezadowolenia, że Netanjahu storpedował szansę Trumpa na pokojową nagrodę Nobla.
- Stefan