mateusz572
23.02.26, 17:35
Mijają cztery lata tej bezsensownej wojny.
Kraj bandycki ze stolicą w Moskwie, aspirujący do rangi mocarstwa, a wcale nim nie będący, rządzony przez przestępców mających na sumieniu setki tysięcy istnień ludzkich próbuje wprowadzać swoje przestępcze rządy do suwerennego kraju będącego bezpośrednim sąsiadem, chcącego tą suwerenność zachować za wszelką cenę.
Te cztery lata to długi czas, tak długi, że wielu w Europie, a pewnie i w innych częściach wolnego świata zaczyna zapominać o tej wojnie, zapominać o cierpieniu narodu ukraińskiego, a ten naród po prostu cierpi. Przestępcza Moskwa nie mogąc poradzić sobie z armią ukraińską próbuje złamać naród ukraiński w sposób bezwzględny niszcząc w okresie dosyć ostrej tegorocznej zimy infrastrukturę energetyczną pozbawiając ciepła i światła ludność cywilną. Takie życie niesie ze sobą ogromną ilość wyrzeczeń i cierpienia, także dzieci.
Tymczasem w Europie widzimy kraje wyłamujące się z pomocy narodowi ukraińskiemu, wręcz rzucające kłody pod nogi krajom, które tej pomocy udzielają. Węgry i Słowacja są sojusznikami Moskwy robiącymi krecią robotę wręcz sabotującymi pomoc płynącą ze strony Unii Europejskiej
Sama Europa także nie jest bez winy bowiem mimo,że sankcje nałożone na Moskwę działają to jest to fasada, a jak zajrzymy głębiej to zobaczymy, że moskiewska ropa dalej płynie do Europy na statkach pod innymi banderami.
Za oceanem prezydent Trump także często patrzy przychylnym okiem na kremlowskich przestępców, a strofuje Ukrainę, kraj który został napadnięty i broni suwerenności.
Zaproszenie przestępców żyjących z wojny do zaprowadzanie pokoju na świecie (Rada Pokoju) to diaboliczna kpina.
Mimo tych wszystkich przeciwności naród ukraiński pokazuje swoją niezłomność, a wręcz zapiekłą wolę przetrwania i wyjścia z tarczą z tej wojny.
Myślę, że Moskwa stworzyła sobie tuż za swoją zachodnią granicą zaciekłego wroga na wiele lat a może i wieków.