borrrka
31.05.26, 17:29
To jest Ameryka, to słynne USA,
To jest kochany kraj, na ziemi raj
Parę lat minęło od czasu gdy usłyszałem hymn US Polonii po raz pierwszy.
I wreszcie zdecydowałem się zobaczyć.
Wyjeżdżałem nastawiony neutralnie.
Nowy York
Pisałem już iż, że największe wrażenie zrobił na mnie główny szczyt Harlemu.
Na imponującym szczycie śmieci siedział czarny obywatel i rozglądał się wkoło, jak przewodniczący Mao na sopkach Mandżurii.
Chicago
Jackowo mnie oczarowało - powiało Mławą i Sokółką.
Pięknie było!
Przejażdżka metrem wzdłuż Michigan i kilka (kilkanaście?) opuszczonych wierzowców.
Minneapolis, a może siostrzane StPaul.
Wielkie, luksusowe auto przed hotelem.
Czarny kierowca w liberii i pani wyglądająca, jak miliard dolarów.
Pierwszy i ostatni raz coś takiego widziałem.
Nowy Orlean i koncert jazzowy na Missisipi
Zostałem wydymany bez lubricantu - grali sztuczni murzyni z blachy.
Do dziś czuję rozczarowanie.
Piszę, byście nie myśleli, że zaściankowym.