viri-palestyna
20.05.02, 22:01
Przed rokiem odszedł Anioł Ubogich. Do żadnego innego zakonu datki nie spływają
w takich ilościach, jak dla jej Misjonarek Miłości. Laureatka Pokojowej Nagrody
Nobla żyła w ubóstwie, które jest „ miłe Bogu”. Co zatem stało się z mnóstwem
pieniędzy?
Błogosławione branie ponad rozdawanie
„ Jeśli ktokolwiek jest w niebie, to z całą pewnością Agnes Gonxha Bojaxhiu ze
Skopje, znana lepiej jako Matka Teresa. 6 stycznia 1929roku przybyła do Kalkuty
jako 18- letnia siostra „ Zakonu Loretańskiego”. 68 lat później czcigodni tego
świata zebrali się w Kalkucie, aby ją uczcić pogrzebem rangi państwowej.
Podczas tych 68 lat założył zakon, chyba najbardziej skuteczny w historii
Kościoła katolickiego, otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla i została
najsłynniejszą katoliczką naszych czasów. Były sekretarz generalny ONZ, Perez
de Cuellar, nazwał ją „ najpotężniejszą kobietą świata”. Żaden człowiek na
naszym globie nie cieszył się tak wielkim szacunkiem, jak Matka Teresa. Była
przykładem dla pokoleń, autorytetem moralnym stulecia. Jej kanonizacja jest już
tylko kwestią czasu.
Czy dozwolone są wątpliwości w obliczu takiego posągu?
W Kalkucie spotyka się wielu wątpiących. Na przykład Samity, bezzębny
trzydziestolatek żyjący w slumsach. To jeden z tych „ najbiedniejszych z
biednych”, którym Matka Teresa poświęciła swoje życie. Z plastikową torbą w
garści stoi w kilometrowej kolejce na Park Street w Kalkucie. Ubodzy
cierpliwie czekają, aż ludzie z organizacji charytatywnej włożą im do toreg
trochę ryżu i papki z soczewicy. Samity nie dostaje jedzenia od zakonu Matki
Teresy, ale od „ Assembly of God”, amerykańskiej organizacji charytatywnej,
która dzień w dzień rozdaje tu 18 000 posiłków. – „ Matka Teresa? – mówi
Samity. – Od niej jeszcze niczego tu nie dostaliśmy. Zapytajcie w slumsach, czy
ktoś dostał, choć raz, coś od tych sióstr. Nie znajdziecie prawie nikogo”.
Również Pannalal Manik wątpi. – „ Nie rozumiem, dlaczego wy, wykształceni
ludzie z Zachodu, zrobiliście z tej kobiety taką boginię”. Manik urodził się
przed około 56 laty w Rambagan, najstarszym, bo liczącym 300 lat, slumsie
Kalkuty. To, czego dokonał Manik, można bez zastrzeżeń nazwać cudem. Pośrodku
slumsu wybudował 16 budynków mieszkalnych – mieszkania dla 4000 osób. Pieniądze
na materiały budowlane – po przeliczeniu 10 000 marek na każdy budynek – Manik
wyżebrał od „ Misji Ramakrishna”, największej organizacji charytatywnej w
Indiach. Domy te mieszkańcy slumsu wybudowali sami. Cud, który stał się wzorem
dla całych Indii. A Matka Teresa? – „ Trzy razy byłem u niej – mówi Manik. –
Nie wysłuchała mnie ani razu. Każdy człowiek na świecie wie, że siostry mają
bardzo dużo pieniędzy. Ale nikt nie wie, co z nimi robią”.
W Kalkucie o biednych troszczy się około 200 organizacji charytatywnych.
Misjonarki Miłości nie należą do największych z nich. To sprzeczne z
wizerunkiem tego zakonu. Imię Matki Teresy było i jest związane z Kalkutą.
Właśnie tu, wierzą protektorzy i admiratorzy laureatki Nagrody Nobla na całym
świecie, zakon jest szczególnie aktywny w zwalczaniu biedy. – „ To wszystko
kłamstwo” – mówi Aroup Chatterjee. Mieszkający w Londynie lekarz urodził się w
Kalkucie i tam dorastał. Od lat Chstterjee pracuje nad książką na temat mitu
Matki Teresy, rozmawia z biedakami w slumsach Kalkuty albo przeczesuje przemowy
laureatki Nagrody Nobla. – „ Bez względu na to, co akurat sprawdzam, odkrywam
same kłamstwa. Na przykład kłamstwo dotyczące szkoły. Matka Teresa często
twierdziła, że prowadzi w Kalkucie szkołę dla ponad 5000 dzieci. 5000 dzieci?
To musiała by być ogromna szkoła, jedna z największych w Indiach. Każdy by ją
znał. Ja jednak nie znalazłem ani szkoły, ani nikogo, kto by ją widział” – mówi
Chatterjee.
W porównaniu z innymi działającymi w Kalkucie organizacjami charytatywnymi
zakonnice z trzema paskami przodują głównie w dwóch dyscyplinach: są sławne na
całym świecie i mają najwięcej pieniędzy. Ile dokładnie, tego nie wie nikt,
siostry zawsze to okrywały tajemnicą. Indyjskie prawo zobowiązuje organizacje
charytatywne do ujawniania swoich finansów. Zakon Matki Teresy ignoruje te
przepisy. Czy odpowiedzialne za finanse ministerstwo w New Delhi zna te
materiały, nie wiadomo. Na zapytanie STERN-a ministerstwo oświadczyło, że rząd
zakwalifikował tę kwestię jako „tajną”.
W Niemczech zakon ma sześć domów. Również tutaj finanse pozostają ściśle
tajne. „ Nikogo to nie powinno obchodzić, jak wiele mamy pieniędzy. To znaczy
oczywiście, jak niewiele” – mówi siostra Paulina, niemiecka szefowa. Do 1981
roku Maria Tingelhoff prowadziła honorowo, w czasie wolnym od pracy, księgowość
zakonu w Niemczech. – „ W ciągu roku przychodziło w sumie ze trzy miliony” –
przypomina sobie. Ale Matka Teresa nigdy do końca nie ufała świeckim
pomocnikom. Dlatego od 1981 roku siostry same zajęły się zarządzaniem
pieniędzmi. – „ Ile pieniędzy wpłynęło w późniejszych latach, nie wiem
dokładnie, ale musiały to być sumy wielokrotnie większe” – ocenia pani
Tingelhoff. – „ Matka Teresa była zawsze bardzo zadowolona z Niemców”.
Prawdopodobnie największe wpływy notuje dom „ Ducha Świętego” w nowojorskim
Bronxie. Susan Shields służyła tam zakonowi w sumie dziewięć i pół roku jako
siostra Virgin. – „ Spędzałyśmy większą część dnia na redagowaniu listów
dziękczynnych do ofiarodawców i opracowywaniu czeków” – mówi. „ Każdej nocy
prawie 25 sióstr musiało po kilka godzin wypisywać pokwitowania datków. Taśmowa
robota: kilka sióstr pisało, inne nanosiły dochody na listy, wkładały listy w
koperty albo sortowały czeki wartości od 5 do 100 000 dolarów. Ofiarodawcy
często oddawali koperty z pieniędzmi w drzwiach. Przed Bożym Narodzeniem
strumień datków regularnie występował z brzegów. Poczta przynosiła listy
workami. Czeki wartości 50 000 dolarów nie były rzadkością” – przypomina sobie
siostra Virgin. „ Pewnego roku na konto żyrowe w Nowym Jorku wpłynęło około 50
milionów dolarów, prawie 90 milionów marek, w jednym roku, w kraju, gdzie
katolicy są mniejszością. Ile zatem pieniędzy mogło spływać z całej Europy, ile
z pozostałych kontynentów? Prawdopodobnie światowa fala współczucia wrzucała na
konta zakonu co najmniej 100 milionów dolarów rocznie. I to od wielu lat