stranger.pl
15.03.05, 13:53
Lenin w wersji macho
Od 40 lat jest symbolem seksu, plakatowym uosobieniem rewolucyjnego stylu.
Stał się globalną marką, na której koncerny zarabiają krocie. Czy dlatego w
Hollywood nigdy nie powstanie film, który ukazałby prawdziwą, ciemną stronę
jego mitu?
tygodnikforum.onet.pl/1219578,0,8588,,artykul.html
„Che” Guevara, skwapliwie podtrzymujący swą legendę „bojownika o wolność”
(mawiał o sobie: „Niewiele trzeba było, aby namówić mnie do walki z
jakąkolwiek tyranią”), wyróżniał się bezwzględnością spośród uciskających
Kubę łotrów. Jako komendant cytadeli La Cabana kierował egzekucjami więźniów
politycznych; wielu rozstrzelał osobiście. Innych przetrzymywał w koszmarnych
warunkach, stłoczonych w ciasnych lochach, zwanych ratoneras („szczurze
doły”). Potem utworzył, na półwyspie Guanaha, obóz pracy przymusowej,
pierwszy kubański łagier, który rychło stał się piekłem dla setek
katorżników. „- Żołnierz rewolucji winien być efektywną, gwałtowną i
precyzyjną maszynką do zabijania z zimną krwią” – głosił „Che”.
cristeros1.w.interia.pl/crist/anty/czerwony_mesjasz.htm
Komunistyczne rewolucje nie są na ogół dziełem biedoty, eksploatowanej przez
krwiożerczy kapitalizm. Ich autorami są przeważnie znudzone dzieci bogaczy,
od Marksa i Engelsa poczynając, na terroryście Sanchezie-„Carlosie” i
członkach bandy Baader-Meinhoff kończąc. Również Guevara - przyszły idol
lewaków - pochodził z arystokratycznej rodziny, dysponującej pokaźnym
majątkiem.
Młody Ernesto odebrał staranne wykształcenie – ukończył studia medyczne;
zjeździł na koszt rodziców całą Amerykę Łacińską. Jeszcze w Argentynie
związał się z ruchem komunistycznym. Żywił niekłamane uwielbienie
dla „ojczulka Stalina”, a bojowego ducha i nienawiść do kapitalizmu umacniała
w nim lektura propagandowych „arcydzieł” w rodzaju: „Jak hartowała się stal”
czy „Tajna historia wojny koreańskiej”.
cristeros1.w.interia.pl/crist/anty/che_guevara.htm