dokowski
26.04.05, 19:50
... bezczelnością XXI w.
Żaden uczciwy polityk zachodni nie powinien po czymś takim pojechać do
Moskwy. Putin w swoim orędziu napluł w twarz wszystkim ofiarom sowieckich
zbrodni, za które sam, jako były oficer KGB, jest współodpowiedzialny.
Możemy być pewni, że nie ten perfidny bolszewik nie oszczędzi nam żadnych
upokorzeń podczas uroczystości upamiętniających dzień największego triumfu
ZSRR – imperium zła, państwa zbrodniarzy, naszych oprawców i ciemiężycieli.
Jeżeli ktokolwiek coś wspominał o jakimś wybaczeniu i pojednaniu, to Putin
pokazał, że za jego życia nie może być o tym mowy. Jak można wybaczyć
mordercom wtedy, kiedy śmieją ci się w twarz, chwaląc swoją zbrodniczą
działalność