felusiak1
16.07.05, 20:47
Jeden to zaprzysiezeni, atawistycznie jadowici antysemici /rym niezamierzony/.
Jedni sa otwarci i nie owijajac w bawelne wieszaja na Zydach wszystkie psy
rasowe i podworkowe kundle. Im wiecej wisi tymn lepiej.
Inni sa zawoalowani we wlasnym mniemaniu. Ci deklaruja sie byc antysyjonistami.
Rzecz w tym, ze stawiaja znak rownosci pomiedzy Zydem i syjonista. Ba,
nazywaja 4 letnie, zydowskie dzieci syjonistami nie zdajac sobie sprawy z
niedorzecznosci takiej klasyfikacji. Obie kategorie traktuja przyjaznie Zydow,
ktorzy albo krytykuja holocaust albo rzad Izraela uwazajac, ze krytyka z ust
Zyda jest jak pieczec na krolewskim edykcie.
Obok antysemitow bryluja na FS antyamerykanisci. Tu sytuacja jest podobna.
Jedni potepiaja w czambul wszystko co amerykanskie. Gotowi byliby potepic
wlasne komputery dowiadujac sie, ze procesor jest amerykanski.
Drudzy pretenduja do roli dbaczy. Potepiaja jedynie Busha, placzac krokodylimi
lzami nad losem Ameryki w rekach "zbrodniarza", ktory ukrad prezydenture,
klamie jak nakrecony i zabiera wolnosci a takze jest zbrodniarzem wojennym i
powinien pojsc pod mlotek w Hadze albo innym miescie. Przy tym Bush oskarzany
jest o wszystko o co mozna czlowieka oskarzyc. Jak tak dalej pojdzie to bedzie
obwiniany za huragany, tsunami, upaly, deszcze, susze i zepsute mleko.
Kazdego dnia obie grupy oszolomionych krytykantow wypisuja tony absolutnych
bzdur. A jesli to sie im wytknie, to drzyjcie narody. Rzeka epitetow, ocen
moralnych i diagnoza spada na nieostroznego dyskutanta.
Czasem wydaja oswiadczenia, ze nie zycza sobi aby ta czy inna osoba
odpowiadala na ich wypoty. Pisza do tzw "opiekunow" o usuniecie tej czy tamtej
wypowiedzi. O dziwo sa przeciwnikami cenzury. I tak kolo sie toczy, Watkow
przybywa i nikt juz nie pamieta co pisal przed tygodniem.