Dodaj do ulubionych

No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arabem !

18.07.05, 09:34
a już myślałem, że się dobrze zamaskowałem jako Rusek, folksdojcz, homofob, wsza-polska, żydek, pedał, ubek, Prawdziwy Polak ! Też miałem inne przebrania, ale już zapomniałem, jakie.

Może ktoś przypomni?

A tu masz babo placek -
Obserwuj wątek
    • wojo11111 Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 09:37

      • kropekuk Woju, tys zbisurmaniony przechrzta, a to juz 18.07.05, 09:50
        koniec, juz gorzej byc nie moze. Amen.
    • cepimierz Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 09:41
      O właśnie - jeszcze się przebierałem, zależnie od humoru, za antysemitę albo filosemitę.
      • zbalansowany Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 09:45
        Czyzbys nie wiedzial Cepku ze nasz forumowy "jeewhaad" ma patent na prawde,
        wiec jak mowia ze jestes Arab, to jestes.
      • cepimierz Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 09:53
        Jeszcze byłem komuchem i nazistą. Tak, tak to było.
      • dana33 Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 11:16
        filosemite???????? nu, cepku, nie przesadzajmy, jak powiedzial ogrodnik...
        • cepimierz Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 11:20
          A jak !!!!

          Nie chce mi się grzebać w archiwum, a mógłbym znaleźć dziesiątki przykladów.
          Tak to jest z takimi kameleonami jak nizej podpisany

          C.
          • dana33 Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 11:22
            musze przyznac, ze to wygodna pozycja, cepku. tylko ciut uciazliwa, nie myslisz?
            • cepimierz Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 11:25
              Nie.

              Bo ze mną tak jak z Tobą. Kiedyś napisałaś tak: jak jakiś Żyd napada na Polskę to Ty zaraz w obronie, jak jakiś Polak napada na ILa, to Ty zaraz w obronie.

              I ja tak samo. Tylko mam szerszy diapazon.
              • dana33 Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 11:29
                nie pamietam czegos takiego, albo to mialo sens jako odpowiedz na coz, co
                napisales, albo napisalam idiotyzm, ale musialabym widziec calosc. bo nic sobie
                nie przypominam. a kameleon to ja napewno nie jestem...
                • cepimierz Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 11:38
                  To nie bronisz Polski, kiedy ktoś napada ni z gruchy ni z pietruchy?

                  No to jestem rozczarowany.

                  Bo byłem pewien, że tak.
                  • dana33 Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 11:42
                    bronie, ale to co napisales niby cytujac mnie, to bylo bez sensu logicznego...
                    nu, co sie dzisiaj nasmiewasz? perpektywa zrzucenia czy wygrales w totka?
                    • cepimierz Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 11:46
                      Wygrałem w zeszłym tygodniu. 130 zł z groszami. Niby nic a cieszy. Zrzucenie też rajcuje.

                      A wcale się nie naśmiewam. Dzisiaj jestem na 100% poważny.
    • z_daleka Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 09:48
      No przeciez nie powiesz mi, ze to takie straszne...Najwazniejsze zes czlowiek przez duze czy...

      cepimierz napisał:

      ....a już myślałem, że się dobrze zamaskowałem jako Rusek, folksdojcz, homofob, wsz
      a-polska, żydek, pedał, ubek, Prawdziwy Polak ! Też miałem inne przebrania, ale
      już zapomniałem, jakie.
      • cepimierz Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 09:51
        No i tu jest problem ---


        bo czy to wiadomo, czy Arab to w ogóle człowiek?
        • zbalansowany Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 10:06
          Masz jeszcze ten link o "Opuszczonych ziemiach" skonfiskowanych przez Erzatz?

          World War II property law raises ire of Israel's Polish Jews

          By Amiram Barkat

          The association of former Poles in Israel has launched a public campaign
          against a bill to return private property to its owners that is now being
          discussed by the Polish parliament, charging that it grants de facto
          recognition to the Nazi regime's Nuremberg laws.

          In a letter sent to the leaders of every parliamentary faction in Poland, the
          organization warned that the bill "would make Poland the only country in the
          world that grants legal validity to the Nuremberg laws, at least with regard to
          Jewish property."

          The bill, which is currently being discussed in committee prior to its final
          approval, deals with the return of all property confiscated by the communist
          regime, starting from the late 1940s. It does not entitle people whose property
          was nationalized to get their actual property back, but offers them
          compensation equal to 15 percent of the property's real value.




          Advertisement

          But the association of former Poles argues that the bill is immoral, because it
          provides no restitution for Jewish property that was confiscated by the Nazis
          under the Nuremberg laws before the communists took power; it only compensates
          people who lost property to the communists, following World War II.

          Moreover, it says, the bill adopts the definition of an order promulgated in
          1946 that describes the property confiscated from Poland's Jews by the
          occupying Nazis as "abandoned property and former German property."

          "The legal authorities of today's democratic Poland are trying to revive this
          1946 order instead of canceling it, and are essentially recognizing the Nazis'
          looting of Jewish property - looting that was an inseparable part of the plan
          for the total annihilation of the Jews - as legal," wrote organization chairman
          Naftalie Lavie and executive committee member Alexander Klugman in their letter
          to the Polish parliament. "From the perspective of the Polish Jews in Israel,
          as well as Jews throughout the world, this attitude toward looted Jewish
          property is unacceptable."

          Officials from the World Jewish Restitution Organization said that the bill
          enjoys the support of a majority of Poland's parliament, the Sejm. "Even the
          Polish opposition supports the bill in its present form, so even if the current
          government falls in the upcoming general election in September, chances are
          high that the bill will pass," said one official.

          The exact extent of the looted Jewish property in Poland is not known, but most
          experts say that Polish Jews owned more property than Jews in any other country
          before the Holocaust. Rough estimates place the property's current value at
          some $30 billion.

          To date, though several Western European countries have paid compensation for
          Jewish property looted by the Nazis, no Eastern European country has. But in
          Poland, the issue of World War II property restitution is especially sensitive,
          due to fears of compensation claims from the descendants of millions of ethnic
          German Poles who were expelled from Poland following the war.



        • krystian71 Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 10:07
          bo to bardzo brzydkie slowo,czyli inwektywa.
          Ja sie zawsze obrazam,a wieczorami chodze sie upic
        • z_daleka Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 11:00
          cepimierz napisał:

          > No i tu jest problem ---
          >
          >
          > bo czy to wiadomo, czy Arab to w ogóle człowiek?
          -----------------
          SKAD TE WATPLIWOSCI?
          • kropekuk Bo to moze tez byc i bardzo piekny kon;) 18.07.05, 11:06

    • i-love-2-bike Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 19:03
      cepimierz napisał:

      > a już myślałem, że się dobrze zamaskowałem jako Rusek, folksdojcz, homofob, wsz
      > a-polska, żydek, pedał, ubek, Prawdziwy Polak ! Też miałem inne przebrania, ale
      > już zapomniałem, jakie.
      >
      > Może ktoś przypomni?
      >
      > A tu masz babo placek -
      • cepimierz Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 19:54
        Babowy. Szczególnie w cieniu baobabu.

        SZANFARY
        KASYDA Z ARABSKIEGO

        Bracia moi! postawcie wielbłądy na nogi,
        Dzisiaj Szanfary od was jedzie między wrogi;
        Gotowe juki rzemień do garbów przycisnął:
        Dalej w drogę, noc ciepła i księżyc zabłysnął.

        Dalej! - jeśli przed skwarem na ziemi są cienie,
        Dla mężnego przed hańbą znajdzie się schronienie;
        I nie będzie mu ciasno, jeśli przy rozumie
        Gonić rozkosz a zgubie wymykać się umie.

        Znajdę ja druhów, których przyjaźń więcej warta;
        Znajdę płowego wilka i pstrego lamparta,
        Hyjenę, zdobycz kroki pędzącą chromymi.
        To moi przyjaciele, - nie masz między nimi
        Półgłówka, co mu tajnia w ustach nie doleży,
        Co brata błądzącego z szyderstwem odbieży.
        U nich na krzywdę zemsta, na gwałt moc gwałtowna.
        Waleczni, ale w męstwie żaden mi nie zrówna.
        Nieprzyjaciołom pierwszy ja skaczę do oczu,
        A gdy przyjdzie łup dzielić, stoję na uboczu.
        W dziale łupów łakomstwo chyżością zwycięża,
        Ja czynię obyczajem dostatniego męża;
        Nikt wielkością umysłu nie zdoła mi sprostać,
        A kto czuje swą wyższość, godzien przy niej zostać.

        Porzucam was i tęsknić nie będę za wami,
        Których nie przyciągnąłem dobrodziejstw więzami
        I do których nie lgnęł nigdy serce moje.
        Dosyć mam towarzystwa, gdy zostało troje:
        Serce waleczne, szabla, z której ognie biją,
        I łuk żółty wielblądzią krzywiący się szyją;
        Przy którym pas bogaty, suta frędzla pływa,
        Majdan gładko ciosany i tęga cięciwa,
        Co tak żałośnie jęczy, gdy z niej grot wyleci,
        Jako matka wydarte ścigająca dzieci.
        Jam nie sługa pragnienia, co się w noc zaczaja
        I odstraszywszy żrebce, sam klacze wydaja;
        Jam nie tchórz ni za dziewic ogonem włócęga,
        Co w każdej drobnej sprawie rady ich zasięga.
        Nie strusie serce moje; choć strach zakołata,
        Nierównym pędem w piersiach jak wróbel nie lata.
        Kto mię widział od rana do nocy śród gachów,
        Brew malować, włos trefić w kąpieli zapachów?
        Czy mię kiedy noc zbłąka, choć piaszczysta fala
        Tumanami okręci i żwirem zawala?
        Lecę na mej wielblądce, wrą u nóg ukropy,
        Krzemienie iskry sypiąc pryskają spod stopy.
        O głodzie, choć najdłuższym, w wielkomyślnej dumie
        Nigdy wspomnieć nie raczę, i tak go zatłumię.
        Karmię się prochem ziemi, a głód nadaremnie
        Pasując się wyznaje, że słabszy ode mnie.
        Gdybym został w obozie, gdzież więcej napitków,
        Więcej jadła niż u mnie do potrzeb i zbytków?
        Ale mam duszę gorzką. co się z hańbą kłóci,
        I jeśli was nie rzucę, dusza mię porzuci.
        Teraz pragnienie skręca wnętrzności w mym łonie,
        Jak nić różnie targaną na prządki wrzecionie.


        Z rana wybiegam na czczo podobny wilkowi,
        Co wygłodniały hasa i wiatr paszczą łowi,
        I z pustyni w pustynie, w wąwozów rękawy,
        Przeciska się włóczęga czatujący strawy;
        A gdy na długich czatach darmo się utrudzi,
        Wyje, wtórują wyciem towarzysze chudzi.
        Jako z łonem niepełnym wschodni księżyc cieńki,
        Tak zapadłe ich boki, wychudłe paszczęki.
        Zęby dzwonią jak strzały we wróżka prawicy
        Albo jak roje pszczelne, gdy wkoło rodzicy
        Szumiącą polatują na pagórek rzeszą,
        Gdzie drabinki bartnika gronami obwieszą.
        Paszcza ich wychudzona. ponura i gniewna,
        Gardziel rozdarta na kształt rozkłutego drewna.
        Zawył; i oni wyją biegąc na pagórki,
        Jak płaczące farysa małżonki lub córki.
        Umilknął; oni milczą. Wycie mu ulżyło,
        I dla nich słyszeć równie wyjącego miło.
        Zda się. że spólność głodu wnętrzności uciszy;
        Znowu skarży się, znowu skarżących się słyszy,
        Umilkł w końcu, umilkła wrzaskliwa gromada.
        Lepiej w milczeniu cierpieć, gdy wrzask nic nie nada.


        Jeśli do studni jadę, lecący pułk strusi
        Daremnie grzmi skrzydłami, męty spijać musi.
        Nie zgonił mej wielblądki bystry ich wódz stada;
        Ja dojeżdżam, spragniona zostaje gromada.
        Jużem odjechał. - Ptastwo runęło na męty,
        Wola ich rozciągnione, dziób ku studni zgięty
        Jest posłem dobrych wieści; wre ciżba hałasem
        Jak obóz karawany siedząceJ popasem.
        Znowu śmignęły w górę, znowu w studnie wpadły,
        Ścisnęły się na koniec i zręby obsiadły,
        I ryczałtem wypiwszy, rozwinęły loty,
        Jak runące z oazy Beduinów roty.


        Ziemia twarda mnie drużka, nieraz do jej łona
        Tuliłem kark mój suchy i chude ramiona,
        Których stawy sterczące tak policzyć snadno,
        Jak kostki, co zrąk gracza na ławę wypadną.

        Jeżeli wojna tęskni za Szanfarym sługą,
        Toć Szanfary jej służył i wiernie, i długo,
        Dziś nieszczęście w mą duszę jak w piłkę zagrało,
        Boleści podzieliły losem moje ciało.
        Każda bieda najpierwej na mój kark się wsuwa.
        Kiedy zasypiam, bieda u głów moich czuwa
        I wytrzeszczywszy oczy patrzy, skąd ugodzić.
        Troski koleją febry zwykły do mnie chodzić,
        Ale od febry gorzej nie dają pokoju,
        Lecą do mnie jak ptaki spragnione do zdroJu;
        Sto razy je odpędzisz, i setnymi chmury
        Znowu uderzą z boku i z dołu, i z góry.


        Wiecie, jak w upał boso lecę przez pustynie,
        Podobny córce piasku, błyszczącej gadzinie.
        Choć miękko wychowany i z przodków bogaty,
        Alem syn Cierpliwości: włożyłem jej szaty
        Na pierś, w której hyjeny przemieszkiwa Śmiałość.
        Za obuwie na nogi włożyłem Wytrwałość.
        Na stepach bez namiotu, w skwary bez pokrycia,
        Jam wesół i bogaty, bo nie szczędzę życia.
        W dniach szczęścia dostatkami nie byłem odęty,
        Głupie lenistwo dla mnie nie miało ponęty.
        Czylim z nadstawnym uchem za plotkami latał?
        Czylim na cudzą sławę potwarze wymiatał?


        Pamiętacie noc klęski! tę noc niepogodną,
        Noc tak straszliwie ciemną, tak okropnie chłodną,
        Że Arab grzał się paląc własny łuk i groty.
        Ja wybiegłem na boje śród mroku i słoty;
        Przewodniczką mi była błyskawic pożoga,
        Towarzyszami piorun, okropność i trwoga.
        Osierociłem dzieci, owdowiłem żony,
        Wróciłem, jakem wyszedł, nocą otoczony.
        Nazajutrz, gdym spokojnie w Gumaiza leżał,
        Mówiono o mnie w stepach, którem w noc przebieżał.
        Zeszła się nieprzyjaciół dwoista gromada,
        Jedna z nich zapytuje, druga odpowiada.
        Słyszano, mówią, wczora nocne psów warczenie,
        Zdało się, że wilk przebiegł lub hyjeny szczenię,
        Albo ptak przebudzony skrzydłami gdzie musnął;
        Bo pies zawarczał tylko i po chwili usnął.
        Może to Diw przechodząc tyle szkody zrobił?
        Może człowiek? - Nie, człowiek tylu by nie pobił.


        Ja w dzień, gdy niebo wrzało ogniami letniemi,
        Tak że zmije od skwaru skakały po ziemi,
        W dziurawym płaszczu padłem na żwiry kipiące
        I zdjąwszy turban, głową wyzywałem słońce,
        A włos mój brudu pełny, nie znający woni,
        Kołtunami przylegał do niemytej skroni.



        Łono pustyni, co się bez końca rozszerza,
        Tak twarde i tak nagie jako grzbiet puklerza,
        Nieraz całe bosymi przemierzyłem stopy;
        Gdy ujrzałem nad głową skał podniebne stropy,
        Na klęczkach pnąc się, jak pies, wlazłem im na czoło.
        Tam dzikie antelopy biegały wokoło,
        Białonogie i wełną odziane bogatą,
        Jak nadobne dziewice wlekącą się szatą;
        I w oczy mi bez trwogi patrzyła gromada,
        Bo myślały, że jestem kozieł, wódz ich stada,
        Co mu rogi w tak długie piątrzą się ramiona,
        Że wznosząc łeb, rogami dostaje ogona,
        Albo nimi do skały przyczepia się szczytu
        I wisi jako ptaszek w otchłani błękitu. -

        • i-love-2-bike Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 20:05
          piekne cepie,skopiowalam.
        • cepimierz Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 20:06
          FARYS
          KASYDA NA CZEŚĆ EMIRA TADŻ-UL-FECHRA UŁOŻONA,


          Jak łódź wesoła, gdy uciekłszy z ziemi
          Znowu po modrym zwija się krysztale,
          I pierś morza objąwszy wiosły lubieżnemi
          Szyją łabędzią buja ponad fale:
          Tak Arab, kiedy rumaka z opoki
          Na obszar pustyni strąca,
          Gdy kopyta utoną w piaszczyste potoki
          Z głuchym szumem, jak w nurtach wody stal gorąca.


          Już płynie w suchym morzu koń mój i rozcina
          Sypkie bałwany piersiami delfina.
          Coraz chyżej, coraz chyżej,
          Już po wierzchu żwir zamiata;
          Coraz wyżej, coraz wyżej,
          Już nad kłąb kurzu wylata.
          Czarny mój rumak jak burzliwa chmura,
          Gwiazda na czole jego jak jutrzeńka błyska,
          Na wolę wiatrów puścił strusiej grzywy pióra,
          A nóg białych polotem błyskawice ciska.

          Pędź, latawcze białonogi!
          Góry z drogi, lasy z drogi!

          Daremnie palma zielona
          Z cieniem i owocem czeka:
          Ja się wydzieram z jej łona;
          Palma ze wstydem ucieka,
          Kryje się w głębi oazy
          I szmerem liści z mojej dumy się uśmiecha.

          Ówdzie granic pustyni pilnujące głazy
          Dziką na Beduina poglądają twarzą,
          Kopyt końskich ostatnie podrzeźniając echa,
          Taką za mną groźbą gwarzą:

          "O szalony! gdzie on goni,
          Tam od ostrych słońca grotów
          Głowy jego nie ochroni
          Ni palma zielonowłosa,
          Ni białe łono namiotów,
          Tam jeden namiot - niebiosa.
          Tylko skały tam nocują,
          Tylko gwiazdy tam koczują".

          Daremnie grożą, daremnie!
          Pędzę i podwajam razy.
          Spojrzałem, aż dumne głazy
          Zostały z dala ode mnie,
          Uciekają rzędem długim,
          Kryją się jeden za drugim.

          Sęp usłyszał ich groźbę i ślepo uwierzył,
          Że Beduina weźmie na pustyni jeńcem,
          I w pogoń za mną skrzydłami uderzył,
          Trzykroć czarnym obwinął głowę moję wieńcem.

          "Czuję - krakał - zapach trupi,
          Jeździec głupi, rumak głupi.
          Jeździec w piaskach szuka drogi,
          Szuka paszy białonogi.
          Jeźdcze, koniu, pusta praca,
          Kto tu zaszedł, nie powraca.
          Po tych drogach wiatr się błąka
          Unosząc z sobą swe ślady;
          Nie dla koni jest ta łąka,
          Ona tylko pasie gady.
          Tylko trupy tu nocują,
          Tylko sępy tu koczują". -

          Kracząc, lśniącymi szpony w oczy mi urągał,
          I spójrzeliśmy sobie trzykroć oko w oko.
          Któż się uląkł? - Sęp uląkł i uciekł wysoko.
          Kiedym go chciał ukarać i majdan naciągał,
          I gdym sępa oczyma poza sobą tropił,
          Już on wisiał w powietrzu, jako plamka szara,
          Wielkości wróbla - motyla - komara -
          Potem się całkiem w błękicie roztopił.

          Pędź, latawcze białonogi!
          Skały z drogi, sępy z drogi!

          Wtenczas obłok zachodni wyrwał się spod słońca,
          Gonił mię białym skrzydłem po błękitnym sklepie;
          On w niebie za takiego chciał uchodzić gońca,
          Jakim ja byłem na stepie.
          Nad głową moją zawisnął,
          Taką groźbę za mną świsnął:

          "O szalony! gdzie on goni,
          Tam pragnienie piersi stopi,
          Obłok deszczem nie odkropi
          Osypanej kurzem skroni;
          Strumień na błoniu jałowem
          Nie ozwie się srebrnym słowem;
          Rosa nim na ziemię spadnie,
          Wiatr ją głodny w lot rozkradnie".

          Daremnie grozi! Pędzę i podwajam razy;
          Obłok strudzony zaczął po niebie się słaniać,
          Coraz niżej głowę skłaniać;
          Potem oparł się na głazy.
          A gdym oczy raz jeszcze ze wzgardą obrócił,
          Jużem o całe niebo w tyle go porzucił.
          Widziałem z twarzy, co on w sercu knował:
          Zaczerwienił się od złości,
          Oblał się żółcią zazdrości,
          Na koniec jak trup sczemiał i w górach się schował.

          Pędź, latawcze białonogi,
          Sępy z drogi, chmury z drogi!

          Teraz oczy kręgiem słońca
          Okręciłem koło siebie;
          I na ziemi, i na niebie
          Już nie było za mną gońca.
          Tu natura snem ujęta
          Nigdy ludzkich stóp nie słyszy;
          Tu żywioły drzemią w ciszy,
          Jak niepłoszone zwierzęta,
          Których stado nie ucieka
          Widząc pierwszą twarz człowieka. -

          Przebóg! ja tu nie pierwszy! śród piaszczystej kępy
          Oszańcowane świecą się zastępy.
          Czy błądzą, czy z zasadzki czatują na łupy?
          Jeźdce w bieli i konie straszliwej białości!
          Przybiegam - stoją; wołam - milczą; to są trupy!
          Starożytna karawana,
          Wiatrem z piasku wygrzebana!
          Na skieletach wielblądów siedzą jezdców kości.
          Przez jamy, gdzie były oczy,
          Przez odarte z ciała szczęki
          Piasek strumieniem się toczy
          I złowrogie szemrze jęki:
          "Beduinie opętany!
          Gdzie lecisz? tam huragany!"

          Ja pędzę, ja nie znam trwogi.
          Pędź, latawcze białonogi!
          Trupy, huragany z drogi!

          Huragan, z afrykańskich pierwszy wichrzycieli,
          Przechadzał się samotny po żwiru topieli.
          Obaczył mię z daleka, wstrzymał się i zdumiał,
          I kręcąc się na miejscu tak do siebie szumiał:
          "Co tam za jeden z wichrów, moich młodszych braci,
          Tak poziomego lotu, nikczemnej postaci,
          Śmie deptać lądy, którem w dziedzictwie osiągnął?"
          Ryknął i ku mnie w kształcie piramidy ciągnął.
          Widząc, żem był śmiertelny i nieustraszony,
          Ze złości ląd nogą trącił,
          Całą Arabiją zmącił
          I jak gryf ptaka porwał mię w swe szpony.
          Oddechem ognistym palił,
          Skrzydłami kurzawy walił,
          Ciskał w górę, bił o ziemię,
          Nasypywał żwiru brzemię,
          Ja zrywam się, walczę śmiało,
          Targam jego członków kłęby,
          Ćwiertuję piaszczyste ciało,
          Gryzę go wściekłymi zęby. -

          Huragan chciał z mych ramion w niebo uciec słupem:
          Nie wydarł się; w pół ciała zerwał się i runął,
          Deszczem piasku z góry lunął
          I legł u nóg mych długim jak wał miejski trupem.

          Odetchnąłem! ku gwiazdom spoglądałem dumnie;
          I wszystkie gwiazdy oczyma złotemi,
          Wszystkie poglądały ku mnie:
          Bo oprócz mnie nie było nikogo na ziemi.
          Jak tu mile oddychać piersiami całemi!
          Oddycham pełno! szeroko!
          Całe powietrze w Arabistanie
          Ledwie mi na oddech stanie.
          Jak tu mile poglądać oczyma całemi!
          Wytężyło się me oko
          Tak daleko! tak szeroko!
          Że więcej świata zasięga,
          Niż jest w kole widnokręga.
          Jak miło się wyciągnąć ramiony całemi!
          Wyciągnąłem ku światu ramiona uprzejme,
          Zda się, że go ze wschodu na zachód obejmę.
          Myśl moja ostrzem leci w otchłanie błękitu,
          Wyżej, wyżej i wyżej, aż do niebios szczytu.
          Jak pszczoła topiąc żądło i serce z nim grzebie,
          Tak ja za myślą duszę utopiłem w niebie!

          r. 1828. Petersburg

          [Micko Adamowicz]
    • gspnstr Re: No nie --- właśnie się wydało, że jestem Arab 18.07.05, 19:57
      Eee tam, nie ma sie co martwic. Mnie tez niedawno "zdemaskowano", raz jako
      schlagbauma, innym razem jako hummera. Podejrzewam, ze obydwaj zainteresowani
      smieja sie z tego jeszcze bardziej, niz ja :o)
    • samsone Czyzby twoj arabski ojciec sie do ciebie przyznal. 18.07.05, 20:10
      To mamusia nie wiedziala komu dawala? Bardzo ciekawe...
      • cepimierz Czy ja się nazywam 18.07.05, 20:12
        Ben-Hure?
        • aaki al-cepi ibn mirz niech to bedzie twój nowy nick 18.07.05, 20:15
          :-)
          • samsone Odezwala sie twoja siostra 18.07.05, 20:20
            ale ona innego ojca ma i go jeszcze szuka.
        • i-love-2-bike Re: Czy ja się nazywam 18.07.05, 20:18
          cepimierz napisał:

          > Ben-Hure?

          a moze bin al Cep
        • samsone Re: Czy ja się nazywam 18.07.05, 20:19
          A jak sie w koncu nazywasz, Abdul Kowalski, ha,mha,ha,
          • cepimierz Re: Czy ja się nazywam 18.07.05, 20:36
            To ty się nazywasz Ben-Hure -
            • samsone Re: Czy ja się nazywam 18.07.05, 20:44
              Bardzo chetnie bym sie Ben Hur nazywal ,ale Samsone mnie wystarczy, aby tych
              arabskich mordercow z Gazy wypedzic, islamski Abdulku.
              • cepimierz Re: Czy ja się nazywam 18.07.05, 20:49
                Nie ben-Hur, tylko Ben-Hure, chciałaby dusza do raju
      • i-love-2-bike Re: Czyzby twoj arabski ojciec sie do ciebie przy 18.07.05, 20:13
        samsone napisał:

        > To mamusia nie wiedziala komu dawala? Bardzo ciekawe...

        za to twoja wiedziala,tylko niestety robila to z debilem,stad twoje wodoglowie.
        • cepimierz Re: Czyzby twoj arabski ojciec sie do ciebie przy 18.07.05, 20:15
          Mylisz się, jego zrobił tate, bez udzialu mame. I stąd jest niedorobiony.
          • gspnstr Re: Czyzby twoj arabski ojciec sie do ciebie przy 18.07.05, 20:18
            Czyli "wykapany" tate ;o))))
          • i-love-2-bike Re: Czyzby twoj arabski ojciec sie do ciebie przy 18.07.05, 20:19
            cepimierz napisał:

            > Mylisz się, jego zrobił tate, bez udzialu mame. I stąd jest niedorobiony.

            a to moze on to pierwsze dziecie z probowki,ktorego nie wyrzucili przez pomylke
            i sam doszedl.
            • samsone Re: Czyzby twoj arabski ojciec sie do ciebie przy 18.07.05, 20:23
              Znalem jednego Zyda ktory sam wyszedl i jego wy za pomylenca macie.
            • cepimierz Re: Czyzby twoj arabski ojciec sie do ciebie przy 18.07.05, 20:39
              On był z wypróbówki.

              • samsone Re: Czyzby twoj arabski ojciec sie do ciebie przy 18.07.05, 20:42
                W koncu twojego ojca znalazles albo tez on sie w powietrze wysadzil. jestes
                synem meczennika i to widac.
                • cepimierz Re: Czyzby twoj arabski ojciec sie do ciebie przy 18.07.05, 20:43
                  Ty w ogóle patrzysz?

                  Bo myślałem że z wyprobówki wyłażą tylko obleńce?
                  • samsone Re: Czyzby twoj arabski ojciec sie do ciebie przy 18.07.05, 20:45
                    Ze odjazdem Saddama 20 tys dollarow straciles, bardzo mnie przykro.
                    • cepimierz Nowy gatunek obleńca: 18.07.05, 20:54
                      Ancylostoma duodenale samsonida,

                      zwany inaczej tęgoryjcem samsonicznym

                      • i-love-2-bike Re: Nowy gatunek obleńca: 18.07.05, 20:56
                        cepimierz napisał:

                        > Ancylostoma duodenale samsonida,
                        >
                        > zwany inaczej tęgoryjcem samsonicznym
                        >

                        :))) ten tegoryjec to musi miec fajny przod.
                        • samsone Re: Nowy gatunek obleńca: 18.07.05, 21:50
                          Arabskie glupki nowa lacine stworzyli.....albo ja nie znaja.
                          • flondrowaty Re: Nowy gatunek obleńca: 18.07.05, 21:52
                            Prdelohlav
                      • samsone Re: Nowy gatunek obleńca: 18.07.05, 21:49
                        Jeszcze nie straciles...nadzieja matjka glupich iarabow jest.
                        • flondrowaty Re: Nowy gatunek obleńca: 18.07.05, 21:50
                          Jak to obleniec -
          • samsone Re: Czyzby twoj arabski ojciec sie do ciebie przy 18.07.05, 20:22
            Znaczy ze sczczescie miala, lepiej bez zadnego, niz z arabska kolejka.
        • samsone Re: Czyzby twoj arabski ojciec sie do ciebie przy 18.07.05, 20:20
          Twoja napewno byla pewna co robila CCCP-

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka