borrka
01.10.05, 01:10
Dokladnie 400 lat temu mialo miejsce jedno z wiekszych zwyciestw polskiego oreza.
Jako ciekawostke przedstawiam skrocone tlumaczenie szwedzkiej wersji z Aftonbladet.
Nie ukrywam, ze nie przepadam za szwedzka obluda na kazdym polu.
"Herman Lindqvist
Najkrwawsza klęska Szwecji - niepotrzebnie
Szwedzka historia wypelniona jest zwyciestwami i kleskami. Sa znane, jak Breitenfeld, Lützen i Poltawa. Na ich pomnikach sklada sie kwiaty. Mamy wlasnie
400-lecie Kircholmu w polskiej Liwonii (Salaspils kolo Rygi). 11 000 nowoczesnie uzbrojonych Szwedów zaatakowalo z korzystnej pozycji na wzgórzu 3 500 Polaków ze sredniowiecznym uzbrojeniem. Po kilku godzinach 9000 Szwedów (82%) zginelo.
Artyleria, tabor i sztandary przepadly. Król Karol IX uciekl w panice pod eskorta 150 osobowej gwardii.
Co sie stalo?
W przededniu bitwy Karol IX dokonal przegladu swojej armi pod wówczas polska Ryga.
Polska armia zagrazala juz od pewnego czasu szwedzkim posiadlosciom nad wschodnim Baltykiem. Karol IX chcial osobiscie zdobyc Ryge. Do tego celu sciagnal dodatkowe
oddzialy finskie a takze wojska zaciezne z Niemiec, Anglii, Szkocji, Niderlandów i Francji. W sumie 11000 ludzi.
Gdy Król dowiedzial sie o polskim zgrupowaniu pod Kircholmem, postanowil je pokonac z marszu. Zblizala sie zima i klopoty z zapleczem. Marsz odbyl sie w ulewie, noca. Rano Szwedzi dotarli na wzgórza pod Kircholmem. Generalowie chcieli zarzadzic dobowy odpoczynek, Król natomiast uwazal, ze zaatakowac nalezy natychmiast i niespodziewanie.
Szwedzi staneli w szyku bojowym naprzeciwko polskiej kawalerii, majacej co prawda sredniowieczne uzbrojenie, ale za to doswiadczonej w boju i niezwykle skutecznej. Szwedzi mieli na wzgórzach korzystna pozycje. Polacy nie mieli zamiaru atakowac przewazajacego wroga. Zastosowali za to prosty podstep. Polski dowódca upozorowal odwrót piechoty, tak jakby chciala uciekac na poludniowy zachód. Szwedzi chcieli wykorzystac szanse. Zaatakowali swoja piechota od czola i jazda na skrzydlach. Ruszyli w dól sformowani w ciasne czworoboki, muszac nagle zawrócic na poludniowy zachód. Posrodku tego zamieszania na szwedzka piechote uderzyla polska opancerzona konnica.
Polacy dokonali rzezi zmeczonych i zagubionych Szwedów na liwonskich torfowiskach. Poleglo ich tysiace. Lekko uzbrojona jazda szwedzka zmuszona zostala do ucieczki. Na pobojowisku zostalo prawie 9 000 szwedzkich trupów. Tych, którym udalo sie uciec dobili miejscowi chlopi. Czesc utonela w rzece. Wsród poleglych znalazlo sie wielu szwedzkich generalów. Liwonski oficer na sluzbie szwedzkiej, Henrik Wrede zeskoczyl ze swojego konia i oddal go Królowi, któremu w ostatniej chwili udalo sie uciec na swój statek na wybrzezu. Król byl tak
wstrzasniety tym co sie stalo, ze napisal do Rady Stanu, ze "..gdyby nie Liwonczyk o nazwisku Henrik Wrede, wróg by wzial nas zywcem albo trupem.." Wrede zginal na polu bitwy ale wdowa po nim i dwóch synów otrzymalo kilka wiosek i 131 gospodarstw w poludniowej Finlandii jako lenno, wskutek czego rodzina siet am osiedlila.
Kleska stala sie katastrofa dla szwedzkiej armii ale nie dla panstwa szwedzko-finskiego, gdyz zarówno Polacy jak i Rosjanie byli zajeci walkami miedzy soba i nie wykorzystali sytuacji. Karol IX powrócil w pazdzierniku do Sztokholmu. Szesnascie lat pózniej jego syn, Gustaw II Adolf powrócil do Liwonii i ostatecznie zdobyl Ryge, która na dlugo stala sie najwiekszym miastem Imperium Szwedzkiego, wiekszym od Sztokholmu.
Wówczas nie wspominano juz o bitwie pod Kircholmem."