01.10.05, 01:10
Dokladnie 400 lat temu mialo miejsce jedno z wiekszych zwyciestw polskiego oreza.
Jako ciekawostke przedstawiam skrocone tlumaczenie szwedzkiej wersji z Aftonbladet.
Nie ukrywam, ze nie przepadam za szwedzka obluda na kazdym polu.

"Herman Lindqvist
Najkrwawsza klęska Szwecji - niepotrzebnie
Szwedzka historia wypelniona jest zwyciestwami i kleskami. Sa znane, jak Breitenfeld, Lützen i Poltawa. Na ich pomnikach sklada sie kwiaty. Mamy wlasnie
400-lecie Kircholmu w polskiej Liwonii (Salaspils kolo Rygi). 11 000 nowoczesnie uzbrojonych Szwedów zaatakowalo z korzystnej pozycji na wzgórzu 3 500 Polaków ze sredniowiecznym uzbrojeniem. Po kilku godzinach 9000 Szwedów (82%) zginelo.
Artyleria, tabor i sztandary przepadly. Król Karol IX uciekl w panice pod eskorta 150 osobowej gwardii.
Co sie stalo?
W przededniu bitwy Karol IX dokonal przegladu swojej armi pod wówczas polska Ryga.
Polska armia zagrazala juz od pewnego czasu szwedzkim posiadlosciom nad wschodnim Baltykiem. Karol IX chcial osobiscie zdobyc Ryge. Do tego celu sciagnal dodatkowe
oddzialy finskie a takze wojska zaciezne z Niemiec, Anglii, Szkocji, Niderlandów i Francji. W sumie 11000 ludzi.
Gdy Król dowiedzial sie o polskim zgrupowaniu pod Kircholmem, postanowil je pokonac z marszu. Zblizala sie zima i klopoty z zapleczem. Marsz odbyl sie w ulewie, noca. Rano Szwedzi dotarli na wzgórza pod Kircholmem. Generalowie chcieli zarzadzic dobowy odpoczynek, Król natomiast uwazal, ze zaatakowac nalezy natychmiast i niespodziewanie.
Szwedzi staneli w szyku bojowym naprzeciwko polskiej kawalerii, majacej co prawda sredniowieczne uzbrojenie, ale za to doswiadczonej w boju i niezwykle skutecznej. Szwedzi mieli na wzgórzach korzystna pozycje. Polacy nie mieli zamiaru atakowac przewazajacego wroga. Zastosowali za to prosty podstep. Polski dowódca upozorowal odwrót piechoty, tak jakby chciala uciekac na poludniowy zachód. Szwedzi chcieli wykorzystac szanse. Zaatakowali swoja piechota od czola i jazda na skrzydlach. Ruszyli w dól sformowani w ciasne czworoboki, muszac nagle zawrócic na poludniowy zachód. Posrodku tego zamieszania na szwedzka piechote uderzyla polska opancerzona konnica.
Polacy dokonali rzezi zmeczonych i zagubionych Szwedów na liwonskich torfowiskach. Poleglo ich tysiace. Lekko uzbrojona jazda szwedzka zmuszona zostala do ucieczki. Na pobojowisku zostalo prawie 9 000 szwedzkich trupów. Tych, którym udalo sie uciec dobili miejscowi chlopi. Czesc utonela w rzece. Wsród poleglych znalazlo sie wielu szwedzkich generalów. Liwonski oficer na sluzbie szwedzkiej, Henrik Wrede zeskoczyl ze swojego konia i oddal go Królowi, któremu w ostatniej chwili udalo sie uciec na swój statek na wybrzezu. Król byl tak
wstrzasniety tym co sie stalo, ze napisal do Rady Stanu, ze "..gdyby nie Liwonczyk o nazwisku Henrik Wrede, wróg by wzial nas zywcem albo trupem.." Wrede zginal na polu bitwy ale wdowa po nim i dwóch synów otrzymalo kilka wiosek i 131 gospodarstw w poludniowej Finlandii jako lenno, wskutek czego rodzina siet am osiedlila.
Kleska stala sie katastrofa dla szwedzkiej armii ale nie dla panstwa szwedzko-finskiego, gdyz zarówno Polacy jak i Rosjanie byli zajeci walkami miedzy soba i nie wykorzystali sytuacji. Karol IX powrócil w pazdzierniku do Sztokholmu. Szesnascie lat pózniej jego syn, Gustaw II Adolf powrócil do Liwonii i ostatecznie zdobyl Ryge, która na dlugo stala sie najwiekszym miastem Imperium Szwedzkiego, wiekszym od Sztokholmu.
Wówczas nie wspominano juz o bitwie pod Kircholmem."
Obserwuj wątek
    • t0g Sredniowieczne uzbrojenie, ale nowoczesna MYSL 01.10.05, 02:18
      Historia wojen pokazuje, ze skuteczniejsza od uzbrojenia rekojmia zwyciestwa
      moze byc sztuka manewrowania - czy to na polu bitwy, czy na calym teatrze wojny.
      Najwiecej podziwiamy tych wodzow, ktorzy odnosili sukcesy wlasnie dzieki
      blyskotliwym manewrom. Hannibal, Aleksander Wielki, Napoleon, gen. Robert Lee,
      czy Guderian, to niektorzy z nich. Chodkiewicz tez sie do tej listy zalicza.

      Gen. Lee, majac wielokrotnie mniejsze sily, niz Jankesi, tlukl ich
      niemilosiernie przez trzy lata. Dopiero gdy glownodowodzacym Jankesow zostal
      Grant, to umial wykorzystac przewage w liczebnosci i uzbrojemniu. Lee
      skapitulowal, ale Grant jego slawy nie zacmil.

      Podobnie do Kircholmu, Bitwa Wiedenska, rozegrana 78 lat pozniej, byl swietnym
      przykladem arcymistrzostwa w sztuce wojennej. Przepiekny opis tej bitwy znajduje
      sie we wstepie ksiazki Adama Zamoyskiego "Tysiac lat historii Polski i jej
      kultury". Bardzo radze przeczytac, jesli ktos nie zna tej ksiazki! Autor chyba
      napisal ja po angielsku, z mysla o rozpowszechnianiu historii Polski wsrod
      cudzoziemcow - ale okazala sie tak znakomita, ze kiedy wydano ja w Polsce w
      polskim tlumaczeniu, z muiejsca stala sie bestselerem! Czyta sie, doprawdy, jak
      powiesc! Ksiazka moze byc swietnym prezentem dla naszych przyjaciol-niePolakow,
      polecam!
      • borrka Fajni ludzie. 01.10.05, 03:51
        Dziekuje za informacje o ksiazce - przeczytam.
        Cala historia, artykul w szwedzkiej prasie, pelen szwedzkiej hipokryzji, bo przeciez na owe czasy husaria byla dywizjami pancernymi Guderiana, kojarzy mi sie calkiem dobrze.
        Z malym, dzielnym Narodem Lotyskim.
        Fajni ludzie.
        • borrka Fajni ludzie. 01.10.05, 04:02
          I jeszcze jedno.
          To wlasnie Lotysze powiedzieli mi, ze warto.
          Warto glosno mowic o barbarzynstwie moskiewskim.
          Nawet jak rura nas za kare ominie.

          Bo nie jestesmy jakas potega.
          Ale jednak slysza w Europie nasz glos.
        • t0g Re: Fajni ludzie. 01.10.05, 06:11
          borrka napisał:

          > Dziekuje za informacje o ksiazce - przeczytam.

          Gorąco namawiam -nie pożałujesz, zobaczysz! Adam Zamoyski ma fenomenalny dar
          przedtawiania historii w syntetyczny sposób, i niemniejszy talent literacki. Jak
          się raz zacznie czytać te książke, to naprawdę nie sposób się oderwać!

          Na wszelki wypadek dodam: za to, że ona była najpierw napisana w wersji dla
          cudzoziemców po angielsku, to nie dam sobie ręki uciąc - moze coś mi sie tu
          pokręciło. Ale to przecież nie ma znaczenia. Wersja angielska w każdym razie
          jest, i w Amazonie jest do nabycia za nieduże pieniądze.
    • olewin dzięki za przypomnienie .. 01.10.05, 04:42
      a propos szwedów .. to śmieszni megalomani z wybieloną historią zwłaszcza
      najnowszą .. Nazywanie lisowczyków, husarów czy pancernych średniowiecznym
      wojskiem to wielki blamaż szwedzkiej gazety .. Polacy stosowali
      najwymyśleniejsze techniki walki od pulsacyjnych ataków husarii ze zmiennym
      szykiem to uderzeń pancernych. Mistrzostwem było zgranie oddziałów jak i
      umiejętność korzystania z wielu rodzajów broni .. w tym np. nieznanych Szwedom
      łuków refleksyjnych ..
      • borrka Re: dzięki za przypomnienie .. 01.10.05, 04:53
        Tylko, ze malo kto o tym wie.
        Nawet nie chodzi mi o szwedzkich palantow.
        Zalezy mi na swiadomosci Polakow.

        Lisowszczycy byli czyms w rodzaju owczesnych marines (nie przejdze mi specnaz przez keyboard).
        Swoja historie trzeba wlasciwie oceniac.
        Pod Kircholmem bylismy akurat wielcy.
        • olewin Re: dzięki za przypomnienie .. 01.10.05, 04:56
          Ja uważam że byliśmy wielcy o wiele częściej niż nam się wydaje tylko zbyt
          ochoczo trwoniliśmy efekty zwycięstw .. Może przychodziły one nam zbyt łatwo ??!
    • t0g Bzdury na temat jazdy 01.10.05, 06:02
      Mnóstwo pismaków wypowiada kretyńskie opinie na tematjazdy i wojsk
      kawaleryjskich. Tymczasem jeszcze podczas II WS utrzymywanie wojsk
      kawaleryjskich miało sens. Niemcy wyszydzali polską jazdę po 39 roku, że niby
      swiadczyła o zacofaniu prymitywnego narodu, jakim mieli byc Polacy. Ale sami
      uderzając w 1941 roku na Sowietów mieli liczne oddziały kawaleryjskie. Kawalerię
      rozwiązali w listopadzie tegoż roku, będąc pewni, że już dni ich tylko dziela
      odwkroczenia do Moskwy. Była to z punktu widzenia interesów Hitlera decyzja
      kretyńska, ponieważ kawaleria dużo lepiej się spisywała w warunkach rosyjskiej
      zimy, niz wojska zmechanizowane! Gdy byłem latem w Polsce, wpadła mi w ręce
      ksiażka na ten temat, gdzie szczegółowo opisano te wydarzenia. Niestety żadnych
      danych liczbowych nie zapamiętałem.

      Kawaleria, we właściwy sposób użyta, jeszcze w II WS potrafiła byc nader
      skuteczną bronią. Zatem mowienie o tym, ze była czymś archaicznym w roku 1605,
      to kompletny nonsens. Zreszta, wynik Bitwy pod Kircholmem świadczy o tym
      najlepiej.

      Dobry artykuł o Bitwie jest w jednym z ostatnich numerow "Polityki".
      • polski_hydraulik Re: Bzdury na temat jazdy 01.10.05, 07:20
        Bitwa pod Mokrą była przykładem, że kawaleria wcale nie musiała być
        wykorzystywana do szarż na czołgi, jak się wielu pismakom wydaje. I że brygada
        kawalerii mogła zatrzymać dywizję pancerną.
        • t0g Re: Bzdury na temat jazdy 01.10.05, 07:59
          polski_hydraulik napisał:

          > Bitwa pod Mokrą była przykładem, że kawaleria wcale nie musiała być
          > wykorzystywana do szarż na czołgi, jak się wielu pismakom wydaje. I że brygada
          > kawalerii mogła zatrzymać dywizję pancerną.

          Ależ oczywiście. Propaganda niemiecka wykorzystała jeden epizod z Kampanii
          Wrześniowej - kiedy to kawaleria szarżująca na piechote w marszu została
          zaskoczona przez wyjeżdżające z ukrycia czołgi - do wytworzenia całkiem
          zafałszowanego obrazu. Który niestety później utrwalił w świadomości wielu ludzi
          nieszczęsny film "Lotna"...

          Zasadniczo kawaleria walczyła SPIESZONA. Konie zapewniały tylko manewrowośc, i
          to w każdym niemal terenie. W pododziałach byli specjalni żołnierze - po jednym
          chyba na dwóch ułanów - ktorzy zajmowali się pozostawionymi poza polem walki końmi.

          Równiez nie zapomninajmy o artylerii konnej. Kanonierzy potrafili z pełnego
          galopu zatrzymać ciągniete działo, odprzodkowac je i otworzyć ogień w jakims
          niewiarygodnie krótkim czasie - po czym w równie krótkim czasie działo znikało
          ze stanowiska.

          Wyszkolenie sprawnych artylerzystów konnych było jednak bardzo trudne i w czasie
          szkolenia zdarzało sie mase wypadków. Ojciec kumpla był przed wojna
          prokuratorem wojskowym w Wilnie i jego specjalnościa były własnie wypadki w
          czasie szkolenia i manewrów kawlerii. Na starośc lubił opowiadać o swoich
          doświadczeniach i stad ja sie o tych rzeczach dowiedziałem. PRL-owska propaganda
          opowiadała o przedwojennej polskiej armii jeszcze gorsze rzeczy, niz Niemcy...

          Pewne podobieństwo do taktyki artylerii konnej miała taktyka zasosowana do walki
          z czołgami w czasie wojny w Czadzie kilkanaście lat temu. Tyle, że działko
          p-panc ustawiano na półciezarówce-Toyocie. Zbliżała sie ona do wrogiego czołgu
          po zacieśniającej sie spirali. Wieza czołgu nie mogła nadążyć za celem, a
          chłopaki na ciężarówce prały z działka po czołgu. Manewrowośc brała góre nad
          pancerzem! Oczywiście, ze strony atakujących to wymagało niesamowitej wręcz
          odwagi...
          • borrka Rycerze Adolfa. 01.10.05, 10:15
            Generel Franciszek Skibinski, oficer I Brygady Pancernej Maczka, opisuje wypadek, gdy NIEMIECKA kawaleria natknela sie we wrzesniu 1939 na POLSKIE czolgi !
            Nie bylo w tym nic niezwyklego, czy groteskowego.
            Skibinski nie odmowil sobie zreszta drwiny z niemieckich "rycerzy".
            To komunistyczna prpaganda zawsze starala sie osmieszyc Armie II RP, stad plody typu "Lotnej" Wajdy, czerpiace natchnienie z niemieckiej propagandy.
    • zejman1 Re: Kircholm 01.10.05, 06:47
      Lindqvist nie jest zawodowym historykiem.Nie bronie go, rzecz jasna, bowiem
      klamstwa i przeinaczenia sa typowe dla szwedzkiej historiografii i publicystyki.
      Oto one:

      1. Nie bylo zadnego "odwrotu piechoty" polskiej: ze szwedzkimi rajtarami
      ucierala sie polska lekka jazda, az ustapila a cale polskie wojsko za nia.
      Chodzilo o wymanewrowanie Szwedow z zajmowanych pozycji.

      2.Piechota polska nie mogla uciekac na "poludniowy zachod" bowiem wpadlaby na
      rajtarow Mansfelda.
      Wojsko polskie bylo rozwiniete na wschod od szwedzkich pozycji - prawe skrzydlo
      Szwedow (Mansfeld) opieralo sie o Kircholm a lewe- o bagna dawnego lozyska
      Dzwiny.
      I odpowiednio wojska polskie: jazda Dabrowy - skrzydlo lewe naprzeciw
      Mansfelda, hufiec czoly Wojny naprzeciw ks.Lunneburskiemu i Lindersonowi a
      lewe, Sapiehy naprzeciw rajtarom Brandta.Polska piechota zajmowala pozycje
      tylowe za husaria Lackiego.

      3. Pierwsi uderzyli nie Szwedzi, a Polacy(Wojna z hufem czelnym i husaria
      hetmanska). Dabrowa uderzyl na lewym skrzydle, spadajac na nieprzyjaciela w
      kurzawie(wial wiatr z poludnia a wiec w prawe skrzydlo Szwedow). Na skrzydle
      prawym (wojsk polskich) uderzyl Brandt.

      4. Zwyciestwo Polakow wisialo na wlosku - szale przechylila husaria Lackiego.

      Kircholm to rzeczywiscie piekny przyklad bitwy walnej czyli takiej, w ktorej
      dochodzi do zniszczenia przeciwnika przy takim stosunku sil.
      (Z)
      • cepimierz Re: Kircholm 01.10.05, 07:13
        zejman1 napisał:


        > klamstwa i przeinaczenia sa typowe dla szwedzkiej historiografii i publicystyki

        Oczywizda. To widać już po doniesieniach Zejmana et cons.
    • gosc.z.korony HUSIARIA TO NAJLEPSZA JAZDA ŚWIATA! 01.10.05, 08:16
      A kto tego nie wie, ten kiep.
      Gorąco polecam stronę:
      www.jest.art.pl - niezła dawka wiedzy o najpotężniejszej jeździe w dziejach Świata.
      O Husarii angielscy specjaliści piszą, że była to: ,,niezwykła formacja do zadań
      specjalnych''.
      Współczuję zatem Szwedom.
      No cóż... przegrywający muszą sobie porażkę ,,jakoś'' wyjaśnić.
      A na dokładkę (jeśli wejdzie) coś o Kircholmie:
      z w/w strony:
      KIRCHOLM 27 IX 1605
      Książę Karol Sudermański wkroczył do Inflant w 1600 r. Inflanty stanowiły lenno
      Rzeczypospolitej od 1562 r.

      W 1605 r. wylądowały w inflantach duże siły szwedzkie:
      4000 ludzi pod wodzą Fryderyka Joachima Manswelda
      5000 ludzi pod wodzą Andersena Lennartssona (Lindersona).
      5000 ludzi z Karolem Sudermańskim (wówczas już Karolem IX - królem Szwecji).
      23 września Karol IX przystąpił do oblężenia Rygi głównego miasta Inflant.

      Miasto, gdzie skupiały się wszystkie szlaki handlowe tej prowincji, stanowiło
      podstawę zaopatrzenia dla wojsk dowodzonych przez hetmana litewskiego, Karola
      Chodkiewicza.

      Zdobycie przez Szwedów Rygi oznaczałoby utratę największego w tej części Bałtyku
      portu , przekreślenie politycznego władztwa Rzeczypospolitej w Inflantach.
      Do 25 września 1605 r. wojska Chodkiewicza liczące około 3500 ludzi, stały w
      obozie nad Kiesią.Wczesnym rankiem tego dnia wymaszerowały i 26 września
      wieczorem rozłożyły się obozem między Iskielem i Kircholmem. Przebyły 80
      kilometrów w 36 godzin !!!

      Karol IX zarządził wymarsz w nocy z 26 na 27 września (5000 jazdy, 6000 piechoty
      i 11 dział). Rano Szwedzi staneli pod Kircholmem. Wojsk litewskich nie było
      widać . Karol IX sądził więc, że Chodkiewicz przestraszony ogromną dysproporcją
      sił uszedł. Tymczasem chorągwie litewskie w zupełnym porządku stały ukryte za
      pagórkami wznoszącymi się na północny zachód od Kircholmu.

      Szwedzi stanęli w czterech rzutach.

      1. w pierwszym było siedem batalionów piechoty z działami pod wodzą
      Lennartsona (ponad 3900 piechoty i 11 dział).
      2. w drugim - sześć szwadronów jazdy rajtarskiej pod wodzą Manswelda (około
      1000 rajtarów) i Brandta (około 1200 rajtarów).
      3. w trzecim - sześć batalionów piechoty i gwardia królewska dowodzona przez
      księcia Lüneburskiego (ponad 3000 piechoty).
      4. w czwartym - pięć skwadronów jazdy rajtarskiej pod dowództwem króla Karola
      IX (około 1600 rajtarów).

      Wojska szwedzkie zajeły korzystną pozycję i dlatego Karol IX nie spieszył się z
      rozpoczęciem natarcia nie chcąc utracić pozycji za przeszkodą naturalną w
      postaci strumienia wpadającego do Dźwiny.

      Hetman Chodkiewicz uszykował swoje oddziały w trzech rzutach.

      1. W centrum pierwszego - hetmańskie roty husarskie pod dowództwem Wincentego
      Wojny (300 kawalerzystów), piechota (około 1000 ludzi) i działa (4 do 7) , na
      prawym skrzydle pierwszego rzutu 700 husarzy pod Janem Piotrem Sapiechą, a na
      lewym 900 husarzy i nieco lekkiej jazdy pod Tomaszem Dąbrową.
      2. w drugim rzucie 300 rajtarów kurlandzkich księcia Fryderyka Kettlera
      (przybyli oni na początku bitwy już w czasie utarczek harcowników).
      3. w trzecim rzucie stanowiącym odwód stanęło 200 husarzy pod rotmistrzem
      Teodorem Lackim, lekkie roty oraz ochotnicze poczty szlacheckie.

      Hetman Chodkiewicz chcąc sprowokować wroga wysłał licznych harcowników.
      Kilkugodzinne harce przebiegały pomyślnie dla Litwinów, ale nie ściągneły
      Szwedów ze stoku. Wreszcie Chodkiewicz uprzedziwszy wojsko upozorował ucieczkę.
      Król szwedzki nakazał natarcie. Piechota szwedzka pierwszego rzutu w liczbie
      3840 ludzi przeszła strumień i posuwała się w górę ku wojskom hetmańskim
      prowadząc przed sobą 9 dział. Gdy zbliżyli sie na odległość strzału nieliczna
      litewska piechota plunęła ogniem wszystkich swych działek i muszkietów.
      Hetman nakazał atak 300 husarzom Wincentego Wojny.

      Husarze galopując po stoku w dół łatwo nabrali szybkości. Jednak szwedzcy
      muszkieterzy zdążyli oddać salwę. Husarze nie zważając na straty galopowali
      dalej. Piechota szwedzka zasłoniła się pikami. Szczęk łamanych kopii i pik
      zmieszał się z krzykiem wojowników i rżeniem koni. Na pomoc husarzom Wojny
      przybyli rajtarzy kurlandzcy drugiego rzutu. Cel został osiągnięty, nielicznymi
      siłami związano w walce ponad 3800 piechoty wroga. (13 towarzyszy husarskich
      zginęło, 17 zostało rannych, ubyło 150 koni ).

      Lewe polskie skrzydło w sile 900 husarzy wzmocnione lekką jazdą pod rotmistrzem
      Dąbrową uderza na 3 skwadrony (1000 ludzi) rajtarów Manswelda. Roznoszą ich we
      wstępnym boju. Uciekający rajtarzy mieszają szyki swojej piechoty trzeciego
      rzutu. W pogoń ruszają kozacy z pułku Dąbrowy, a husarze zawrócili nieco w prawo
      i uderzyli w bok i tyły piechoty szwedzkiej związanej siłami Wojny i rajtarią
      Kettlera.

      Nie wątpiąc w sukces, (bitewna kurzawa utrudniła ocenę sytuacji) z lewego
      szwedzkiego skrzydła rusza Brandt ze swymi 1200 jazdy, by zamknąć pierscień
      wokół walczących.
      Równocześnie z prawego polskieg skrzydła rusza Jan Piotr Sapieha w sile 700
      husarzy i 400 kozaków. Przełamują nieruchawą rajtarię Brandta. Król szwedzki
      posyła Brandtowi na pomoc cały swój odwód w sile 1600 rajtarów. (wg. Henryka
      Wisnera "Kircholm 1605" król szwedzki posłał gwardię królewską w sile 700
      ludzi). Pogarsza to sytuację Piotra Sapiehy. Chcąc to zmienić i widząc że Karol
      IX wykorzystał całą kawalerię, Chodkiewicz wysyła do boju 200 husarzy pod
      Teodorem Lackim, którzy obchodząc walczących dość daleko z prawej strony,
      uderzają całym pędem w bok szwedzkiej kawalerii.
      Przesądza to wynik starcia kawaleryjskiego. Szwedzka rajtaria zaczyna uciekać. W
      tym momencie odsłoniła lewy bok swojej piechoty, co przypieczętowało jej los.
      Bitwa była praktycznie rozstrzygnięta.
      Czas starć powyżej opisanych oceniany jest na maks. pół godziny.

      Następuje pościg za uciekającymi Szwedami, którzy próbowali się jeszcze bronić w
      kilku miejscach i ratować sytuację. Działo się tak wokół kościółka
      kircholmskiego, gdzie broniły się regimenty trzeciego rzutu i na drodze do Rygi,
      gdzie dwukrotnie pod wodzą samego króla Karola IX próbowały stawić opór, z
      chwilowym powodzeniem, resztki szwedzkiej kawalerii.
      "a potem rzeź i pogoń do wieczora"

      Zwycięstwo odniesione przez Karola Chodkiewicza, biorąc pod uwagę dysproporcję
      sił, było ogromne. Ocenia się, że zgineło 6000 szwedów. Między innymi Fryderyk
      książe Lüneburski i Lenartsson. Ranny został król Karol IX. Zdobyto działa i 60
      chorągwi.
      Straty własne to około 100 zabitych i kilkuset rannych.

      Wieść o zwycięstwie rozniosła się szeroko po świecie. Podziwiali ją papież,
      szach perski, król angielski i wielu innych.
      ***
    • cepimierz Historya J. K. Chodkiewicza 01.10.05, 08:38
      PRZEBIEG BITWY WG A.NARUSZEWICZA

      A. Naruszewicz, Historya J.K. Chodkiewicza [w:] Życia sławnych Polaków, Lipsk 1837, T.1, ks.II, s.103-109.

      "...Polskie wojsko stało tak ukryte za górami, że Suderman w mniemaniu jakby już z placu uciekło chciał za niem wysłać pogoń gdyby go był Linderson wódz doświadczony nie zatrzymał, powiadając że to mogła być zdrada i że Chodkiewicz zapewne w dobrym porządku za górami na nich oczekiwa

      Poczęli się Szwedzi szykować na wzgórkach dosyć o podal od naszego wojska, mając między niem a sobą wielką równinę dla dogodzenia piechocie swojej. Czoło samo zastąpiła infanterya, rozstawiona we dwie linie tem sposobem, że każdy muszkietnik miał około siebie dwu śpisników, dla wstrętu natarczywości konnego ludu, którego najwięcej było w wojsku Chodkiewicza. Przywodzili temu korpusowi Andrzej Stywer i Andrzej Linderson, wódz najwyższy, mając po bokach lekką jazdę Inflantzką Reinholda Engelsa. Po lewej stronie stanął miąższy huff rajtarów, z piąciu rot złożony, pod sprawą Henryka Brandta, który za spotkaniem się z naszemi, miał zachodzić od Dźwiny, dla wzięcia tyłu. Prawe skrzydło trzymali także rajtarowie w sześciu rotach dobrze w głąb ustawieni, pod komendą Mansfelda. Na tyle stanęła gwardya konna Sudermana z rotami Szuma i Eryksona i częścią także jazdy Inflantzkiej. Przodem piechoty postawiono jedenaście dział polowych (...)

      Wojsko nasze tem kształtem było uszykowane. Podzielił owe Chodkiewicz na trzy pułki z pewnemi posiłkami. Na czele postawił swój pułk hetmański, ze trzechset wybornej usaryi złożony, pod sprawą Wincentego Wojny, porucznika swego, dawszy mu w posiłek przyprowadzonych swieżo od księcia Kurlandzkiego rajtarów z Rekiem i Eucholdem rotmistrzami. Lewe skrzydło zlecił Tomaszowi Dąbrowie, dawszy mu 200 towarzystwa pancernego, przy tem 3 lekkie Tatarskie chorągwie, Ibrahima i Bohdana od 100, a Mustafy od 50 ludzi. Za niemi następowali w posiłkach Plettemberg z Sakinem, Inflantzka szlachta z 50 Inflantczykami, po nich Witting ze stem, Kossakowski z 60 a za niemi Zachar z Achmetem tatarowie, także ze stu śpisnikami. Naostatku stanęli ochotnicy, którzy z dobrej woli i za swoje pieniądze do obozu przyszli z drobniejszymi pocztami: Jan Kiszka z szesnastą, Talwosz z dwudziestą, a Białłozor z sześcią ludzi. Nad temi dana komenda Komorowskiemu, a hetman go wzmocnił rotą usarów. Prawemu skrzydłu przywodził Jan Sapieha starosta uświacki, wziąwszy od hetmana rozkaz, ażeby na owe rajtary, którzy w wielkim hufie po lewej stronie z Brandtem w szyku nieprzyjacielskim stali, miał pilne oko. Miał w swojej rocie Sapieha 200 ludzi: przydani mu na pomoc Niewiarowski ze stem pięćdziesiąt, Wilamowski ze stem, Borkowski i Gedrojc z tysiąc ludzi. A za samem czołem dla wsparcia prędkiego usaryi hetmańskiej i kurlandczyków, tuż następował Teodor Lacki z choragwią swoją dwustukonną, piechoty hetmańskiej 400 pod sprawą Rossego, piechoty Niewiarowskiego 160, Wilkowskiego 130, Dzikowskiego 150 i Gosiewskiego 200 (...)

      Przydał Chodkiewicz nowy do tego fortel, usadziwszy z początku wojsko swoje tak ścisłym szykiem, że mała owa garstka jeszcze drobniejszą się wydawała nieprzyjacielowi, co on umyślnie uczynił, ażeby Suderman gardząc zawsze małością naszych, bardziej się jeszcze w zuchwalstwie ubezpieczył. Nim nastąpiła powszechna bitwa zaczęły się harce około godziny ósmej z rana i trwały pomyślnie dla naszych aż do południa: wszakże nieprzyjaciel z posady swojej występować nie śmiał. Zachodziła największa trudność dla hetmana, że na huffy szwedzkie, szeroko po górzystych miejscach rozstawione z jazdą swoją, w której najwięcej ufał, natrzeć bezpiecznie nie mógł. Żeby więc z pagórków owych na przyległe i rozłożyste pola zdradą nieprzyjaciela wyciągnął, kazał znieść nagle owe swoje harcowniki i uciekać im pod wojsko główne, ostrzegłszy je pierwej, aby zmyśloną trwogą na sercu nie upadało. Widząc Suderman tak nagłe naszych ustępowanie spiesznie (z nadwerężeniem nieco szykownego porządku) całe wojsko jezdne i piesze do pogoni, strzelając gęsto z dział poprzedzających, wyszedł na owe pole daleko od pagórków. Tego tylko momentu oczekiwał przezorny hetman: harcownicy za danym znakiem miejsca swoje zastąpili: rozciągnęły się ściaśnione naprzód szyki, czyniąc pozór wielkiego wojska i czoło goniącemu nieprzyjacielowi nadstawiły (...)

      Wydano zatem znak do walnej bitwy z obu stron we wszystkie trąby, kotły i bębny: a po wykrzyknieniu przez nasze wojska Jezus Marya (...), przy strzelaniu z siedmiu działek, wpadli nasi na Szwedów z niewypowiedzianą żwawością. Pierwszy Wincenty Wojna, za rozkazem hetmańskim skoczył z trzemasty usaryi na piechotę czołową. Stał nieprzyjaciel jak mur nieprzełamany, nasrożywszy całe czoło długiemi kopiami, koląc z dala natarczywe konie, kiedy tymaczasem muszkietnicy owi, mając przy sobie śpisników, gestym jakby z zarogatek razili ogniem. Szwedzi muszkietami lepsi odganiali naszych: nasi po wystrzeleniu na nich z ręcznej strzelby, jedni zapędem, inni z dobytemi pałaszami drzewca nasrożone siekąc, rum sobie na złamanie szyku torowali. Nabiegły wkrótce za usaryą Kurlandzkie roty i potężnie pomieszanego już nieco nieprzyjaciela wsparły (...) Trwała długo wątpliwa na czele bitwa, kiedy nasi przełamawszy ów parkan spisami utkany, wolniej już przełamanych Szwedów siekli (...)

      To gdy się na czele dzieje, Tomasz Dąbrowa przywodząc lewemu skrzydłu, za posłużeniem powstającego od morza wiatru, który piaskiem i dymem oczy nieprzyjacielowi zamącił, znosił owe rajtary pod Mansfeldem, na prawem skrzydle stojące. Jego szablą poległ ów młody książę Luneburski Fryderyk (...)

      Rozkazał był przed potyczką Suderman Brandtowi, ażeby w czasie potrzeby zachodził naszym z tyłu. Jakoż Brandt pamiętny na rozkaz, niemogąc dojrzeć w owej kurzawie, gdzie się nachylało zwycięztwo, puścił się ku Dźwinie i trafił tam na pułk Sapiehy, który prawemu skrzydłu przewodził. Wsparł go potężnie Sapieha ze swoją chorągwią, a puszczeni w posiłkach Wilamowski z Giedrojcem i Borkowskim ze świeżemi rotami, większą jeszcze uczynili klęskę. Wszelako nieprzyjaciel, uporczywszy na tem skrzydle dwa razy się poprawował, tak dalece, że Chodkiewicz musiał wysłać Lackiego z ludźmi, za którego przybyciem poczęło się zwycięztwo nakłaniać na naszą stronę. Trwała uporczywa bitwa z wątpliwym na obie strony losem przez trzy godziny (...) Zmordowani na koniec Szwedzi, nie mogąc więcej wytrzymać, ani pomieszanych z początku szyków do ładu przyprowadzić, poczęli uchodzić z placu. Tu już nie bitwa, ale rzeź krawa nastąpiła. Bito uciekających do samego wieczora, uściełając trupami pola aż do wioski Jezuickiej Blumental, o ćwierć mili od Rygi leżącej. Na samem bojowisku naliczono zabitych na dziewięć tysięcy, prócz tych, którzy w pogoni z ran poumierali, i których z pogromu uchodzących za Dźwinę w liczbie trzechset, okoliczne chłopstwo z Milgrafji i w Kurlandyi na drogach i po lasach wymordowało..."

      (...) Innych z gminu żołnierskiego więźniów dostało się naszym po kilkuset, także cała owa chorągiew białych głów, którą Mansfeld przyprowadził: wzięto cały obóz Szwedzki, dział jedenaście, chorągwi sześćdziesiąt tak rajtarskich, jak pieszych i kredens srebrny Sudermana wielce kosztowny ze wszystkiemi sprzętami książęcemi *

      *kredens dostał się Chodkiewiczowi. Nowiny z Inflant. Carolomachia MS. Krasickiego


      www.kircholm.tk/
    • borrka Mowia Wieki 01.10.05, 10:20
      Wlasnie dostalem najnowszy numer miesiecznika "Mowia Wieki" z wielkim artykulem o Kircholmie, autorstwa Tomasza Bohuna.
    • 1ja Re: Kircholm+ 01.10.05, 10:29
      >>>>>>>>>><<dzięki za przypomnienie ..
      olewin 01.10.05, 04:42 + odpowiedz


      a propos szwedów .. to śmieszni megalomani z wybieloną historią zwłaszcza
      najnowszą ..>>>>>>>>>>>>>>>>>>

      Kazdemu mozna cos zarzucic.
      Jednak,zarzucania szwedom wybielania swej historii-absurd.
      Nie znam innego kraju,w ktorym sie wyjawia wicej brudnych plam z historii
      starszej,jak i najnowszej.
      Nie maja "swietych krow" poprostu.
      • tkuprian Link do dyskusji natemat tej bitwy: 01.10.05, 10:32
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=23249060
        • 1ja Re: Link do dyskusji natemat tej bitwy:+ 01.10.05, 10:39
          Co jeszcze moge dodac:
          Zaskakuje brak nachalnej propagandy "sukcesu" historycznego i "znacznosci"
          swojej w tej ze historii.
      • borrka Re: Kircholm+ 01.10.05, 10:43
        Hipokryzja szwedzka nie polega na ignorowaniu faktow, lecz na kreowaniu falszywej wizji jedynie postepowego, liberalnego, swiatlego narodu.
        Przecietny Szwed w to wierzy.
        To oczywista brednia, zwazywszy, ze np. dopiero od (bodajze) 1967 Szwedom wolno nalezec do innego, niz narodowy protestancki kosciol.
        • 1ja Re: Kircholm+ 01.10.05, 11:10
          To nie jest hipokryzja szwedzka,tylko inni przypisuja Szwedom pewne cechy,za
          ktore pozniej oskarzaja ich za hypokrytyzm.

          Pozatym myslalem,ze jestes znawca przcietnego Rosjanina,
          aty i naprzecietnych Szwedach sie znasz.
          Zaiste-talenty cie rozpieraja.
          • borrka Re: Kircholm+ 01.10.05, 11:35
            Znane Ci moje talenty, to wierzcholek gory lodowej zaledwie.

            A Szwedzi..coz.
            Ignoranci, pouczajacy wszysstkich dokola.
            Rasisci walczacy z rasizmem...za granica.
            Handlarze bronia w pierwszym szeregu walki o pokoj swiatowy (lepiej tylko radzieccy walczyli).
            • krystian71 Re: Kircholm+ 01.10.05, 11:46
              dodac do tego jeszcze nalezy ,niezrozumialy dla mnie :))) brak odpornosci na
              alkohol, przy jednoczesnym do niego zamilowaniu, do tego stopnia,ze jeszcze pod
              koniec XIX w 90% uprawy ziemniaka przepuszczano przez gorzelnie.
              Powodowalo to endemiczne kleski glodu i stad wzmorzona emigracje np.do USA.
              Oraz jeszcze jedna niewytlumaczalna ciekawostke-Skandynawia byla w XIX w
              JEDYNYM miejscem w Europie,gdzie zdazaly sie liczne przypadki tradu.
      • read1 Re: Kircholm+ 01.10.05, 15:11
        1ja napisał:

        > Kazdemu mozna cos zarzucic.
        > Jednak,zarzucania szwedom wybielania swej historii-absurd.
        > Nie znam innego kraju,w ktorym sie wyjawia wicej brudnych plam z historii
        > starszej,jak i najnowszej.

        Akurat Szwecja ma sporo tych brudnych plam do wybielania...
        Szczególnie z okresu WWII i okresu powojennego.
    • krystian71 Re: Kircholm 01.10.05, 10:49
      11 000 nowoczesni
      > e uzbrojonych Szwedów zaatakowalo z korzystnej pozycji na wzgórzu 3 500
      Polaków
      > ze sredniowiecznym uzbrojeniem

      bujda, to samo sredniowieczne uzbrojenie, czyli pancerna husaria roztrzygnelo
      losy wiktorii wiedenskiej,70 lat pozniej
      • 1ja Re: Kircholm+ 01.10.05, 11:16
        pl.wikipedia.org/wiki/HusariaUpadek
        Na przełomie XVII i XVIII widoczny jest proces powolnego upadku
        Rzeczypospolitej. Negatywne przemiany nie ominęły także husarii. Rzadko
        powoływana pod broń, złożona ze zdemoralizowanej szlachty, nieumiejętnie
        dowodzona, coraz mniej skuteczna wobec coraz doskonalszej broni palnej, stała
        się w końcu wojskiem paradnym, używanym tylko na popisach wojskowych lub
        pogrzebach wodzów, królów, senatorów. Był też zwyczaj, że husarz w pełnej zbroi
        wjeżdżał do kościoła i kruszył kopię o katafalk bezpotomnie zmarłego
        szlachcica. Z tego powodu husarię nazywano również "wojskiem pogrzebowym".

        W końcu, uchwałą Sejmu Rzeczypospolitej z 1775 zlikwidowano husarię jako
        formację bojową, a istniejące chorągwie husarskie i pancerne przekształcono w
        brygady kawalerii narodowej.




        • krystian71 Re: Kircholm+ 01.10.05, 11:27
          si,senior.Tylko zauwaz,ze przelom XVII i XVIII wieku,to nie okres bitwy
          kircholmskiej.
          Pod Wiedniem bylo spektakularne zwyciestwo, pozniej wchodzily w gre nowe
          sposoby walki.
          To chyba normalne,a wspolczesnie wystepuje jeszcze szybciej.To tak jakby ktos
          chcial porownywac I wojne swiatowa i wojne w Iraku.Ten sam przedzial czasowy.
          Lub,naprzyklad o wysmienitych angielskich lucznikach sredniowiecznej Europy
          napisal,ze sa uzbrojeni w starozytna bron
          • de_oakville Re: Ignoranci, pouczajacy wszysstkich dokola. 01.10.05, 12:07
            borrka napisal:

            >A Szwedzi..coz.
            >Ignoranci, pouczajacy wszysstkich dokola.
            >Rasisci walczacy z rasizmem...za granica.
            >Handlarze bronia w pierwszym szeregu walki o pokoj swiatowy (lepiej tylko
            >radzieccy walczyli).

            No coz, w "wyjatkowosc" Szwecji wierza nie tylko Szwedzi, ale i rozni
            cudzoziemcy jak np. amerykanski podroznik i autor Bill Bryson ("Neither here nor
            there" - "Travels in Europe")

            ===============================================================================
            "I grew up admiring Sweden because it managed to be rich and socialist at the
            same time, two things I believe everyone ought to be. Coming from a country
            where no one seemed to think it particularly disgraceful that a child with a
            brain tumour could be sent home to die because his father didn't have the
            wherewithal to pay a surgeon, or where an insurance company could be permitted
            by a state insurance commissioner to cancel the policies of its 14000 sickest
            patients because it wasn't having a very good year (as happened in California in
            1989), it seemed to me admirable beyond the words that a nation could dedicate
            itself to providing equally and fairly for everyone, whatever the cost.
            Not only that, but the Swedes managed to be rich and successful as well, unlike
            Britain, say, where the primary goal of socialists always seemed to be to make
            everyone as poor and backward as a shop steward in a British Leyland factory.
            For years, Sweden was to me the perfect society. It was hard enough to come to
            terms with the fact that the price to be paid for this was a scandalously high
            cost of living and an approach to life that had all the gusto of an undertakers'
            convention, but to find now that there was litter everywhere and educated people
            peeing on shop fronts was almost too much."
            ===============================================================================

            • krystian71 Re: Ignoranci, pouczajacy wszysstkich dokola. 01.10.05, 12:35
              Aborcja przez częściowy poród, która masowo jest stosowana w
              tak "demokratycznych" krajach jak Stany Zjednoczone czy Szwecja, jest
              morderstwem dokonywanym ze szczególnym okrucieństwem. Czyni się to w tym celu,
              aby odzyskać różne organy oraz tkankę mózgową dziecka, która ponoć pomaga w
              leczeniu choroby Parkinsona. Kobietę zachęca, się aby nosiła dziecko w swoim
              łonie nawet do 32 tygodnia ciąży (ma wtedy 30 cm długości i mogłoby już przeżyć
              poza łonem matki). "Nauce" medycznej przyświeca jedyny cel - większa waga,
              większy zarobek. Dopiero wtedy przeprowadza się aborcję. Aby dotrzeć do głowy
              dziecka, lekarz rozszerza szyjkę macicy i przebija worek owodniowy. Kiedy
              główka dziecka znajdzie się u wyjścia szyjki macicy, zostaje przebita
              strzykawką, w ten sposób pozyskuje się tkankę mózgową. Aborcja zostaje
              zakończona wyciągnięciem reszty ciała dziecka. "Naukowcy" z Uniwersytetu w
              Indianie w Stanach Zjednoczonych proponują "rewelacyjny" sposób leczenia serca
              lub innych narządów - aby uniknąć ryzyka odrzucenia przeszczepu, najlepiej jest
              spłodzić dziecko, przed urodzeniem zabić je, a potem wszczepić jego komórki do
              chorego narządu, aby ten się odmłodził.

              64.233.161.104/search?q=cache:qzt2YbPBEHcJ:www.katolik.pl/index1.php%3Fst%3Dartykuly%26id%3D39+eutanazja+Szwecja&hl=pl
            • borrka Eksperyment bialego czlowieka. 01.10.05, 13:04
              Szwecja to dziwny lewacki eksperyment, ktory chyba nie calkiem sie powiodl.
              Byl czas zachwytow nad szwedzka socjaldemokracja i panstwem opiekunczym.
              Promowanie Szwecji na kazdym polu.
              Dzis golym okiem widac, ze kraj troche zaczyna sie sypac - nie tedy droga.
              Wojny porzdnej dawno nie bylo, na ktorej "neutralnie" moznaby zarobic.
              A w swiadomosci Szwedow pozostalo przekonanie o "wyjatkowosci".
              Nic dziwnego, wbijaja im to do glowy od malego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka