eva15
26.11.05, 09:28
"Ludzie z otoczenia prezydenta RP próbowali utajnić to spotkanie. Nawet
wtedy, kiedy współpracownicy Kuczmy potwierdzili "Gazecie", że do spotkania
dojdzie, polscy urzędnicy zapewniali, że nie ma go w programie wizyty. Gdy
Kuczma podjeżdżał już pod ambasadę, Polacy wyprosili z budynku wszystkich
reporterów".
Rewolucjoniści lubią konspirę. Zwłaszcza gdy się naradzają z
kontrrewolucjonistami. W końcu to obojętne, kto rządzi na Ukrainie, nikt się
nie upiera przy oglądaniu poharatanej facjaty zupełnie nieporadnego
Juszczenki.
Ważne tylko było tylko, by odsunąć Rosję i wpuścić obcy kapitał. Kuczma
najwyraźniej pogodził się z zabraniem jego zięciowi jednej z największych
stalowni świata i sprzedanie jej Amerykanom (Mittal jest fuzją US-indyjską).
Zrozumiał, że i w kapitaliźmie trzeba się umieć dzielić po bratersku, a nie
tylko brać dla siebie. Kuczma może się jeszcze przydać, bo zanosi się na to,
że Janukowicz znów prowadzi i numer z fałszowaniem przez niego wyborów tym
razem nie przejdzie tak łatwo, bo się już trochę opatrzył.