Dodaj do ulubionych

Czy Polacy sie zmienili?

01.02.06, 18:55
przez kilkanascie ostatnich lat? Moje wyrywkowe obserwacje (raz na rok bywam
w kraju) mnie ucza, ze sa troche bardziej ostrozni.

Znaja wartosc pracy i ze latwo ja stracic. I wartosc pieniadza.

Ale nie mam powodu, aby sie z nimi klocic wiec trudno mi powiedziec czy sa
bardziej czy mniej klotliwi:)

Nie wiem tez, czy sie w Polsce latwiej zyje? Latwiej o uslugi? Ludzie sie do
siebie usmiechaja?

Jakie sa wasze obserwacje? Pytam tu przede wszystkim emigrantow, ale i o tych
ktorzy maja perspektywe (troche starszych).

Jak myslicie?

PF
Obserwuj wątek
    • aron2004 Re: Czy Polacy sie zmienili? 01.02.06, 19:27
      na pewno jest łatwiej o usługi przewozowe międzymiastowe np. w woj. lubelskim.
      Za komuny było tylko PKS i PKP a teraz jest dodatkowo kilkaset prywatnych firm
      przewozowych.
      • polski_francuz Re: Czy Polacy sie zmienili? 01.02.06, 19:29
        I pewnie sa czestsze, punktualniejsze i dbaja o klientow...

        PF
      • gspnstr Re: Czy Polacy sie zmienili? 01.02.06, 19:49
        Efektem prywatnej konkurencji sa, na przyklad, przejazdy autobusem z Krakowa do
        Zakopanego za 11 zlotych
    • gspnstr Re: Czy Polacy sie zmienili? 01.02.06, 20:06
      Ja w kraju bywam jeszcze rzadziej - mam troche dalej :o)

      Zauwazylem, ze w obyciu, zwlaszcza z osobami nieznanymi, Polacy stali sie
      bardziej bezposredni (co nie zawsze jest zaleta w moim uznaniu). W Warszawie
      natomiast zaobserwowalem nieufnosc w jakiejkolwiek interakcji z nieznajomymi -
      do tego stopnia, ze jak sie uklonilem w windzie sasiadce znajomej i
      przytrzymalem dla niej drzwi, ta lypnela na mnie spode lba jakbym czegos od niej
      chcial. Potem mi wytlumaczono, ze teraz w Warszawie juz nikt sie nie klania -
      ani w windzie ani na ulicy.
      • polski_francuz Re: Czy Polacy sie zmienili? 01.02.06, 20:42
        To samo odczulem.

        Lubie z ludzli gadac, ciagnac za jezyk...i w Polsce to jakis czas temu dzilalo.
        A terze ogladaja mnie podejrzliwie.

        Jakby im nie do smiechu bylo.

        PF
      • i-love-2-ski Re: Czy Polacy sie zmienili? 01.02.06, 21:08
        gspnstr napisał:

        > Ja w kraju bywam jeszcze rzadziej - mam troche dalej :o)
        >
        > Zauwazylem, ze w obyciu, zwlaszcza z osobami nieznanymi, Polacy stali sie
        > bardziej bezposredni (co nie zawsze jest zaleta w moim uznaniu). W Warszawie
        > natomiast zaobserwowalem nieufnosc w jakiejkolwiek interakcji z nieznajomymi -
        > do tego stopnia, ze jak sie uklonilem w windzie sasiadce znajomej i
        > przytrzymalem dla niej drzwi, ta lypnela na mnie spode lba jakbym czegos od nie
        > j
        > chcial. Potem mi wytlumaczono, ze teraz w Warszawie juz nikt sie nie klania -
        > ani w windzie ani na ulicy.
        >

        e tam. klaniaja sie. mnie dalej puszczaja przodem,zaczepiaja na ulicy i w
        autobusach z tymi samymi komentarzami:)
        ps. najgorzej jak biegasz w zimie,do tego nie sa przyzwyczajeni i pukaja sie w
        czolo:)
        • polski_francuz Re: Czy Polacy sie zmienili? 01.02.06, 21:22
          To ty sie nie zmienilas, z tego co slysze:)

          Widze, ze znowu musze sie wziac za rower.

          PF
          • i-love-2-ski Re: Czy Polacy sie zmienili? 01.02.06, 21:24
            polski_francuz napisał:

            > To ty sie nie zmienilas, z tego co slysze:)
            >
            > Widze, ze znowu musze sie wziac za rower.
            >
            > PF

            pewnie profie. w koncu jestes miedzy moldzieza,to nie chcesz wygladac jak ich
            tatus,he,he. to do czegos zobowiazuje:)
            ps. moje dzieci nigdy by mi nie daly spokoju,gdybym inaczej wygladala. pamietasz
            jak mysmy wapniakow niszczyli;)
            • polski_francuz Wapniacy:) 01.02.06, 21:50
              jak juz dawno tego zwrotu nie slyszalem.

              Przypomina mi to "Wojne Domowa" co od wielu wiekow trwa, wojne na gesty, wojne
              na slowa...)

              Nie mow mi o studentach. Jutro od rana znow harowka(:

              PF
              • i-love-2-ski Re: Wapniacy:) 01.02.06, 21:52
                polski_francuz napisał:

                > jak juz dawno tego zwrotu nie slyszalem.
                >
                > Przypomina mi to "Wojne Domowa" co od wielu wiekow trwa, wojne na gesty, wojne
                > na slowa...)
                >
                > Nie mow mi o studentach. Jutro od rana znow harowka(:
                >
                > PF

                no nie pamietasz:rzuc wapno na drut:) wiec do roboty,aby mozna bylo o tobie
                powieziec: z tylu liceum z przodu muzeum:)
                a z tymi studentami nie przesadzaj,moi synowie tak samo placza tylko w druga
                strone:)
        • gspnstr Re: Czy Polacy sie zmienili? 01.02.06, 21:26
          > e tam. klaniaja sie. mnie dalej puszczaja przodem,zaczepiaja na ulicy i w
          > autobusach z tymi samymi komentarzami:)
          > ps. najgorzej jak biegasz w zimie,do tego nie sa przyzwyczajeni i pukaja sie w
          > czolo:)

          Moze to byc efektem roznicy w podejsciu do kobiet i mezczyzn. Zaznaczam, ze
          spotkalem sie z tym jedynie w Warszawie

          A skoro mowimy o kurtuazji, zastanowil mnie jeszcze jeden fakt. Rok temu, gdy
          zasuwalem z plecakiem po Tatrach, zauwazylem, ze mniej ludzi sie klania mijajac
          sie na trasie. Taki drobiazg. Ale pamietam ze w mlodosci, gdy czlowiek kogos
          zobaczyl na szlaku, zawsze wymienil przynajmniej uklon. Teraz odpowiedzi bylo
          mniej, a po jakims czasie nawet bez podnoszenia glowy moglem byc pewien, ze
          jesli ktos odpowiada na pozdrowienie, to bedzie to osoba powyzej trzydziestki.

          Ot takie luzne spostrzezenie :o)
          • i-love-2-ski Re: Czy Polacy sie zmienili? 01.02.06, 21:28
            gspnstr napisał:

            >
            > Moze to byc efektem roznicy w podejsciu do kobiet i mezczyzn. Zaznaczam, ze
            > spotkalem sie z tym jedynie w Warszawie
            >
            >moze,moze mnie zawsze pytaja rowniez,czy to moje naturalne wlosy,czy mam
            peruke:))))))
            ale z innej beczki powiem jedno,ze Polacy dalej sa tradycyjni,a ja juz sie
            troche oduczylam chodzic elegancko ubrana na rozne imprezy,wiec komentarze sa
            jak dawniej:spojrz na ta,pewnie z ameryki przyjechala:)
            • gspnstr Re: Czy Polacy sie zmienili? 01.02.06, 21:30
              > ale z innej beczki powiem jedno,ze Polacy dalej sa tradycyjni,a ja juz sie
              > troche oduczylam chodzic elegancko ubrana na rozne imprezy,wiec komentarze sa
              > jak dawniej:spojrz na ta,pewnie z ameryki przyjechala:)

              Swieta prawda. Luzu takiego jak tutaj jeszcze sie nie nauczyli.
              • i-love-2-ski Re: Czy Polacy sie zmienili? 01.02.06, 21:33
                gspnstr napisał:

                > > ale z innej beczki powiem jedno,ze Polacy dalej sa tradycyjni,a ja juz si
                > e
                > > troche oduczylam chodzic elegancko ubrana na rozne imprezy,wiec komentarz
                > e sa
                > > jak dawniej:spojrz na ta,pewnie z ameryki przyjechala:)
                >
                > Swieta prawda. Luzu takiego jak tutaj jeszcze sie nie nauczyli.
                >

                nie chodza na koncerty w klapkach i z plecakami proszac o autograf znanych
                aktorow:)))
                • gspnstr Re: Czy Polacy sie zmienili? 01.02.06, 21:36
                  > nie chodza na koncerty w klapkach i z plecakami proszac o autograf znanych
                  > aktorow:)))

                  Tutaj juz cie z plecakiem tez za bardzo nie chca wpuscic, ale to insza inszosc.
                  Ale w klapkach jak najbardziej :o)))
                  • i-love-2-ski Re: Czy Polacy sie zmienili? 01.02.06, 21:45
                    gspnstr napisał:

                    >
                    > Tutaj juz cie z plecakiem tez za bardzo nie chca wpuscic, ale to insza inszosc.
                    > Ale w klapkach jak najbardziej :o)))
                    >
                    oj prawda,ale tam tez sa problemy,mowia,ze to nie wypada w takim stroju sie tu
                    pokazywac:)))
                    • gspnstr Re: Czy Polacy sie zmienili? 01.02.06, 22:10
                      > oj prawda,ale tam tez sa problemy,mowia,ze to nie wypada w takim stroju sie tu
                      > pokazywac:)))

                      Wiem, wiem. Nigdzie nie pakuje tyle ciuchow jak jadac do Polski :o))
                      Bo "nie wypada" :o)
                • gloubiboulgomm Salut, ajloftu. To Polacy sie zmienili. My nie. 01.02.06, 21:36
                  • i-love-2-ski Re: Salut, ajloftu. To Polacy sie zmienili. My ni 01.02.06, 21:44
                    e tam goliboli. moi znajomi sie nic nie zmienili(przynajmniej niektorzy), zawsze
                    flaszka dobrego francuza na mnie czeka,z przednimi serkami a potem latamy na
                    rynek starego miasta aby patrzec,co te cholernie szkapy tam jedza i czy mozna
                    tych bezpanskich golebi troche nalapac:)
                    • gloubiboulgomm Re: Salut, ajloftu. To Polacy sie zmienili. My ni 01.02.06, 21:57
                      Czy twoi znajomi sa (pozostali) Polakami?

                      Ajloftu, co ty robisz z tymi golebiami??? Nic im nie wsadzasz? ani tu, ani tam?

                      Co to znaczy "flaszka dobrego F(f)rancuza"??

                      A co robisz z pusta butelka????? Oto pytanie mojego zywota.......


                      Post scriptum: a czy ajlowtu jest Polka?
                      • polski_francuz Re: Salut, ajloftu. To Polacy sie zmienili. My ni 01.02.06, 21:58
                        Ty zbierasz butelki gloubi?

                        PF
                        • gloubiboulgomm Re: Salut, ajloftu. To Polacy sie zmienili. My ni 01.02.06, 22:11
                          Nie. Ja je kupuje, a potem sprzedaje. Bez zysku. Trace po przetrawieniu
                          zawartosci.
                          Jakie bylo pytanie??
                          • polski_francuz Re: Salut, ajloftu. To Polacy sie zmienili. My ni 01.02.06, 22:12
                            Twje pytanie bylo "co robisz z pustymi butelkami?".

                            Co robic z pelnymi butelkami kazdy wie. Polak i Francuz:)

                            PF

                            • gloubiboulgomm Re: Salut, ajloftu. To Polacy sie zmienili. My ni 01.02.06, 22:17
                              Jestesmy "en direct". Salut sincère et dévoué....
                              A czy "polski francuz" wie, co zrobic wtedy to, co trzeba?

                              Mozna dokuczyc ajloftu, i jej sprzedac puste butelki (ewentalnie Buszowi, on
                              przeleje z pustego do pelnego, czy vive-versa...
                              • i-love-2-ski Re: Salut, ajloftu. To Polacy sie zmienili. My ni 01.02.06, 22:22
                                gloubiboulgomm napisał:

                                > Jestesmy "en direct". Salut sincère et dévoué....
                                > A czy "polski francuz" wie, co zrobic wtedy to, co trzeba?
                                >
                                > Mozna dokuczyc ajloftu, i jej sprzedac puste butelki (ewentalnie Buszowi, on
                                > przeleje z pustego do pelnego, czy vive-versa...

                                sluchaj jak zaczniesz mi dokuczac zabojadzie,przejde poprostu na freedom fries i
                                tyle:)
                                • gloubiboulgomm ailof, tu es délicieuse... 01.02.06, 22:43
                                  Ciekawi mnie, kto z "pustego w prôzne": Busz czy ty?
                                  nie denerwujsia....

                                  Czto to eta : friiidom fri????? Jakis (h)amerykanski kamembertt???
                                  • gloubiboulgomm Juz 22:45. Ajloftu spi........... 01.02.06, 22:46
                                  • i-love-2-ski Re: ailof, tu es délicieuse... 01.02.06, 22:47
                                    gloubiboulgomm napisał:

                                    > Ciekawi mnie, kto z "pustego w prôzne": Busz czy ty?
                                    > nie denerwujsia....
                                    >
                                    > Czto to eta : friiidom fri????? Jakis (h)amerykanski kamembertt???

                                    ty goliboli cos mnie zaczepiasz dzisiaj,a to na zdrowie slabowitym frenchmenom
                                    dobrze nie wychodzi. jam silna dziewczynka i francuza mam w domu,uzywamy go jak
                                    cos w rurach sie zatnie,nie daj boze to zelastwo na tobie wybrobowac. rzadne
                                    camambery by ci nie pomogly pustego w prozne zamienic:)
                                    • gloubiboulgomm Re: ailof, tu es délicieuse... 01.02.06, 22:53
                                      skoro tak, to cdn....co ci (tobie) przetkal ten Francuz??

                                      Powtarzam po raz miliardowy, ze kto sie lubi, ten sie czubi.....Nie znasz tego
                                      znakomitego przyslowia polskiego??
                                      • i-love-2-ski Re: ailof, tu es délicieuse... 02.02.06, 00:11
                                        gloubiboulgomm napisał:

                                        > skoro tak, to cdn....co ci (tobie) przetkal ten Francuz??
                                        >
                                        > Powtarzam po raz miliardowy, ze kto sie lubi, ten sie czubi.....Nie znasz tego
                                        > znakomitego przyslowia polskiego??

                                        no nie,dwoch arapow nie zniose, w tym jeden to frenchee. do budy goliboli i jak
                                        mi sie nie uspokoisz to przestane jesc te sery camambery,bo cuchna jak nogi
                                        wiesz czyje,bo je codzien myjesz,a francuza to ty lepiej zostaw w spokoju,on byl
                                        duzy i grozny:)
                              • polski_francuz Re: Salut, ajloftu. To Polacy sie zmienili. My ni 01.02.06, 22:23
                                Przez chwile myslalem, ze masz "affaire" z butelkami. I dlatgo pytasz:)

                                Rachelka wszystko z taka predkoscia spala na swoim rowerze, ze szkoda dla niej
                                dobrego winka:)

                                PF

                                P.S. Salutations de ma part également..
                                • i-love-2-ski Re: Salut, ajloftu. To Polacy sie zmienili. My ni 01.02.06, 22:25
                                  polski_francuz napisał:

                                  > Przez chwile myslalem, ze masz "affaire" z butelkami. I dlatgo pytasz:)
                                  >
                                  > Rachelka wszystko z taka predkoscia spala na swoim rowerze, ze szkoda dla niej
                                  > dobrego winka:)
                                  >
                                  > PF
                                  >
                                  > P.S. Salutations de ma part également..

                                  no wiesz PF wstyd. ja nie tylko na rowerze spalam,ale biegam i latam po
                                  schodach. jak tak wlecisz na 100 pieter,to mozesz cala butelke obalic,bez
                                  poczucia winy,ze zgrzeszyles kaloryczne:)
                      • i-love-2-ski Re: Salut, ajloftu. To Polacy sie zmienili. My ni 01.02.06, 22:14
                        gloubiboulgomm napisał:

                        > Czy twoi znajomi sa (pozostali) Polakami?

                        pewnie,ze tak,co za pytanie,ale znam i paru milych cudzoziemcow w Polsce.

                        >
                        > Ajloftu, co ty robisz z tymi golebiami??? Nic im nie wsadzasz? ani tu, ani tam?

                        goliboli nie baw sie w swintucha,bo skoncze z toba.
                        >
                        > Co to znaczy "flaszka dobrego F(f)rancuza"??

                        french wine,a co ty myslales?

                        >
                        > A co robisz z pusta butelka????? Oto pytanie mojego zywota.......

                        zanosze do recycling ,juz mozna
                        >
                        >
                        > Post scriptum: a czy ajlowtu jest Polka?

                        zawsze bylam i zawsze bede.
    • xx23 Do emigrantow... 01.02.06, 22:06
      Wyjechaliscie do roznych krajow i kontynentow w roznym czasie , jedni w latach
      8o-tych , inni 90-tych a inni w obecnej dekadzie.Moment opuszczenia na stale
      Ojczyzny utrwala sie u Was nieodwracalnie gleboko w duszy.I ten moment
      zapamietacie do konca zycia i jest jakbym zatrzymaniem sie wizerunku Polski.Od
      tej chwili spogladacie na Polske przez pryzmat sprzed emigracji.Jestescie po za
      burta i znajdujacie sie w nowej rzeczywistosci i bierzecie w niej aktywny
      udzial ale nie w Ojczyznie z bliska nawet mimo , ze niektorzy sa w stanie
      odwiedzac ja bardzo czesto ale nie zmieni to faktu , ze jestescie GOSCMI na
      obcej ziemi , w innej Polsce.Polska sie zmienia , idzie naprzod na dobre i na
      zle.A wy sie zatrzymaliscie na poziomie Polski momentu chwili jej opuszczania
      na stale.Stad ten inne , jakoby obce spojrzenie.Jest to cena emigracji , cena
      opuszczenia przyjaciol , rodzin , stron dziecinstwa i uczuc z nim zwiazanym.
      Emigranci maja nieuleczalna chorobe: tesknota za Ojczyzna zzerajaca ich
      dusze.My krajanie na to nie mamy wplywu , mamy swoje bolaczki , swoje radosci ,
      sukcesy i niepowodzenia. I nie stoimy w miejscu , tak jak i swiat - idziemy tez
      do przodu z roznym skutkiem.Wy jako Polonia jestescie dla nas krajan juz
      OBCY.Bo mamy inne doswiadczenia , inny los.
      • polski_francuz Re: Do emigrantow... 01.02.06, 22:11
        Tak jest rzeczywiscie. Ale sie ciagle Polska interesujemy a jej mieszkancow
        jestesmy ciekawi.

        PF
      • i-love-2-ski Re: Do emigrantow... 01.02.06, 22:12
        xx23 napisał:

        > Wyjechaliscie do roznych krajow i kontynentow w roznym czasie , jedni w latach
        >
        > 8o-tych , inni 90-tych a inni w obecnej dekadzie.Moment opuszczenia na stale
        > Ojczyzny utrwala sie u Was nieodwracalnie gleboko w duszy.I ten moment
        > zapamietacie do konca zycia i jest jakbym zatrzymaniem sie wizerunku Polski.Od
        > tej chwili spogladacie na Polske przez pryzmat sprzed emigracji.Jestescie po za
        >
        > burta i znajdujacie sie w nowej rzeczywistosci i bierzecie w niej aktywny
        > udzial ale nie w Ojczyznie z bliska nawet mimo , ze niektorzy sa w stanie
        > odwiedzac ja bardzo czesto ale nie zmieni to faktu , ze jestescie GOSCMI na
        > obcej ziemi , w innej Polsce.Polska sie zmienia , idzie naprzod na dobre i na
        > zle.A wy sie zatrzymaliscie na poziomie Polski momentu chwili jej opuszczania
        > na stale.Stad ten inne , jakoby obce spojrzenie.Jest to cena emigracji , cena
        > opuszczenia przyjaciol , rodzin , stron dziecinstwa i uczuc z nim zwiazanym.
        > Emigranci maja nieuleczalna chorobe: tesknota za Ojczyzna zzerajaca ich
        > dusze.My krajanie na to nie mamy wplywu , mamy swoje bolaczki , swoje radosci ,
        >
        > sukcesy i niepowodzenia. I nie stoimy w miejscu , tak jak i swiat - idziemy tez
        >
        > do przodu z roznym skutkiem.Wy jako Polonia jestescie dla nas krajan juz
        > OBCY.Bo mamy inne doswiadczenia , inny los.

        to prawda,ale wielu z nas jest tam na tyle czesto,aby sie nie odzwyczaic na
        zawsze a poprzez stale kontakty ze swoimi bliskimi jest to mozliwe.
        oczywiscie,ze jestes juz inna i Polska jest inna. wszystko sie tam zmienilo,ale
        moim zdaniem na lepsze,chociaz droga daleka do doskonalosci i mocno trzeba pod
        gorke leciec. ja uwazam,ze mam dwa domy i tak samo jest mi zal jak wylatuje z
        USA jak i z Polski, i tak juz zostanie.
      • gspnstr Re: Do emigrantow... 01.02.06, 22:18
        Gorzka wypowiedz i troche zaczepna.

        Nie sadze, ze my sie zatrzymalismy na jakims poziomie. Po prostu kazdy z nas
        pamieta swoja czastke Polski w ktorej dorastalismy, i ktora to czastka
        najbardziej mu odpowiada (naturalnie). Nie sadze, zeby fakt opuszczenia Ojczyzny
        byl tu kluczowy. Moim zdaniem nie rozni sie to niczym od rozwazan ludzi
        starszych ktorzy, mieszkajac w tej samej Polsce, z rozrzewnieniem wspominaja
        czasy swojej mlodosci. Roznica jedynie jest taka, ze bedac za granica, latwiej
        jest zauwazyc zmiany na przestrzeni krotszego okresu czasu.

        To tak samo jak z dorastajacym dzieckiem - goscie zawsze latwiej niz domownicy
        zauwazaja jak ono rosnie.

        Nota bene, ja tam sie nie czuje gosciem w Polsce. Wrecz przeciwnie. Moze ty bys
        chcial(a) zeby tak bylo. ;o)
        • gloubiboulgomm Panie gspnstr:nas wywalono z ojczyzny. 01.02.06, 22:37
          Dzisiaj NIE MIESZKAM W WILNIE, poniewaz Wanduchna i Jakub nas wysiedlili.
          Pomogl im Czerczyl w Anglii i Ruzwelt w Stejtach, szukajacy glosôw polskich
          podczas wyborôw, nie chcacy sie narazic czerwonemu bandycie w Gruzji.

          Czy, wedlug pana, dobrze wyroslem z kradziezy, gwaltu,przejazdu jedno-
          kierunkowego Wilno-Boleslawiec? Za darmo? Bardzo mi przykro, ze okradlem
          polskie ubezpieczalnie i Polakôw. Jestem cw stanie zwrôcic za podrôz w gotôwce,
          bez problemu, i w kazdej chwili.
          • gspnstr Re: Panie gspnstr:nas wywalono z ojczyzny. 01.02.06, 22:52
            > Dzisiaj NIE MIESZKAM W WILNIE, poniewaz Wanduchna i Jakub nas wysiedlili.

            No i co z tego. Rodziny moich rodzicow pochodzily z Lwowa i z Wolynia, wiec tez
            niby nie mieszkalem na ziemi przodkow. Niektorym z nich, wliczajac moja matke,
            zafundowano bezplatny bilet w jedna strone na trasie Lwow - Krasnojarsk. Trzeba
            sie cieszyc, ze tylko na tym sie skonczylo i ze niektorym udalo sie wrocic,
            nawet jesli nie na swoje wlosci.
            Mozna tez jeszcze dywagowac czy nas wyrzucono z PRL czy sami wyjechalismy bo
            mielismy dosc szykan i tego bezsensu. Ale tu nie o to chodzi.

            Chodzi o to, jak sie czujemy wobec kraju, w ktorym sie urodzilismy i wychowali.
            Ja zawsze czulem sie przede wszystkim Polakiem i, w przeciwienstwie do tezy xx,
            nigdy nie spotkalem sie w Polsce ze stwierdzeniem, ze jestem kims obcym.
            • gloubiboulgomm Re: Panie gspnstr:nas wywalono z ojczyzny. 01.02.06, 23:02
              gspnstr napisał:

              > > Dzisiaj NIE MIESZKAM W WILNIE, poniewaz Wanduchna i Jakub nas wysiedlili.
              >
              >
              > No i co z tego. Rodziny moich rodzicow pochodzily z Lwowa i z Wolynia, wiec
              tez
              > niby nie mieszkalem na ziemi przodkow. Niektorym z nich, wliczajac moja matke,
              > zafundowano bezplatny bilet w jedna strone na trasie Lwow - Krasnojarsk.
              Trzeba
              > sie cieszyc, ze tylko na tym sie skonczylo i ze niektorym udalo sie wrocic,
              > nawet jesli nie na swoje wlosci.
              > Mozna tez jeszcze dywagowac czy nas wyrzucono z PRL czy sami wyjechalismy bo
              > mielismy dosc szykan i tego bezsensu. Ale tu nie o to chodzi.
              >
              > Chodzi o to, jak sie czujemy wobec kraju, w ktorym sie urodzilismy i
              wychowali.
              > Ja zawsze czulem sie przede wszystkim Polakiem i, w przeciwienstwie do tezy
              xx,
              > nigdy nie spotkalem sie w Polsce ze stwierdzeniem, ze jestem kims obcym.
              >


              Nigdy pan nie slyszal, ze jest pana rodzice sa "ze Wschodu"?? Nikt sie nie
              domyslil po akcencie rodzicôw? Môwiono, ze "z Kresôw".
              Moze nie pan, to bylo w latach 1950-ych,1960-ych,1970-ych.
              Ile ma pan lat?
              To, ze pan sie dobrze czuje w Polsce, jest przyjemne do czytania. Chcialbym
              uslyszec opinie pana rodzicôw, dotyczaca lat ich "przejazdo-emi-imigracji".
              Ale, prawdopodobnie, ich juz nie ma. Czy pamieta pan, co o tym môwili,
              obiektywnie????
              • gspnstr Re: Panie gspnstr:nas wywalono z ojczyzny. 01.02.06, 23:25
                > Nigdy pan nie slyszal, ze jest pana rodzice sa "ze Wschodu"?? Nikt sie nie
                > domyslil po akcencie rodzicôw? Môwiono, ze "z Kresôw".

                Tego akurat nie. Ani ojciec ani matka nie mowili z wschodnim akcentem, wiec nie
                bylo takich komentarzy. Zreszta mieszkalem w Polsce poludniowo-wschodniej wiec
                tak czy owak bylem "ze Wschodu" :o)
                Dzieki za komplement, ale az taki mlody to ja nie jestem. :o)
                Moi rodzice, choc w podeszlym wieku, nadal zyja w Polsce i dzieki Bogu dobrze
                sie maja. Nigdy nie wspominali o tym, żeby ktoś ich źle traktował za to, skąd
                pochodzili, i mnie też jakoś nikt z tego powodu nie obrażał. Szykany i rewizje
                SB natomiast to zupełnie inna bajka.
      • dritte_dame Strasznie to rzewne 01.02.06, 23:02
        I bardzo nieprawdziwe.


        xx23 napisał:


        > Moment opuszczenia na stale
        > Ojczyzny utrwala sie u Was nieodwracalnie gleboko w duszy.


        > I ten moment zapamietacie do konca zycia


        > od tej chwili spogladacie na Polske przez pryzmat sprzed emigracji.


        > Jestescie po za burta


        > mimo , ze niektorzy sa w stanie
        > odwiedzac ja bardzo czesto ale nie zmieni to faktu , ze jestescie GOSCMI na
        > obcej ziemi


        > A wy sie zatrzymaliscie na poziomie Polski momentu chwili jej opuszczania
        > na stale.


        > Stad ten inne , jakoby obce spojrzenie.Jest to cena emigracji , cena
        > opuszczenia przyjaciol , rodzin , stron dziecinstwa i uczuc z nim zwiazanym.


        > Emigranci maja nieuleczalna chorobe: tesknota za Ojczyzna zzerajaca ich
        > dusze.
      • t0g Re: xx23: pisz "wyciskacze lez" dla sluzacych 02.02.06, 00:39
        O ile tego nie robisz juz! Czlowieku, jesli tego nie robisz, to natychmiast
        zacznij! TAKIEGO TALENTU nie wolno marnowac! Zakasujesz "Tredowata" Mniszkowny w
        historii polskiej literatury, zobaczysz!
    • t0g Re: Czy Polacy sie zmienili? Ja po 19 latach 02.02.06, 00:43
      nieobecnosci spedzilem znow rok w Warszawie (2001/02), dzieci do polskiej szkoly
      chodzily, etc. Mialem szereg spostrzezen - tylko musze teraz leciec na
      seminarium, wiec moze jutro napisze wiecej.
    • t0g Re: Czy Polacy sie zmienili? Moje wrażenia 02.02.06, 06:03
      Polskę odwiedzam niemal każdego lata odkąd to stało się "normalną rzeczą", czyli
      od roku 1990. Wcześniej niby można było, ale człowiek się bał... A co będzie,
      jeśli z powrotem nie wypuszczą? A w Ameryce przecież został dom, praca... W tym
      okresie przed tzw. "upadkiem komuny" miewałem regularnie "sny emigranta", czyli
      sniło mi się, że z jakiś powodów MUSIAŁEM wrócić, ale podróż powrotna okazywała
      sie niemożliwa. Za każdym razem we śnie detale były inne, ale zasadniczy schemat
      zawsze ten sam. Zsaje się, nie ja jeden miewałem takie sny - zjawisko było
      chyba dośc powszechne, inni opowiadali o snach zadziwiająco podobnych do moich.

      No, ale latem 1990 pojechaliśmy już bez obaw na dłuzszy pobyt do Kraju, no i od
      tamtej pory były tylko dwa takie lata, że Polski nie odwiedziłem. A w 2001 roku
      skorzystalismy z tradycyjnego prawa na amerykańskich uczelniach, że raz na 7 lat
      mozna wziać roczny urlop na "rozszerzenie swoich naukowych horyzontów". Zarówno
      mojej żony jak i moje byłe miejsce pracy zgodziły się nas gościć przez ten rok.
      Więc pojechaliśmy, wynajeliśmy mieszkanie w sympatycznej dzielnicy w Warszawie.
      Córki posłąlismy do szkoły, a my oboje chodziliśmy co dzień do roboty, jak za
      dawnych lat. Ja nawet siedziałem w tym samym dokładnie pokoju, co kiedyś.

      No dobrze, ale mam pisać o wrazeniach dotyczacych ludzi i samego Kraju. Ten
      wstęp jednak był po to, by powiedzieć, że nasze kontakty z Polską nie były
      "epizodyczne". W sumie, jak podliczę wszystkie pobyty od roku 1990 wlacznie, to
      uzbiera sie okras chyba niewiele krótszy, niż dwa lata. A więc jednak kawał
      czasu, w którym można porobic dużo obserwacji i nie będa one tylko typu
      "wyrywkowego".

      Ogólnie, to ja bym powiedział - zaraz od pierwszego pobytu rzuciło mi sie w oczy
      jedno. Że w kraju jakby wszystko sie podzieliło na dwie częsci: jedna ruszyła
      szparko "do przodu" w nowej rzeczywistości, a druga jakby pozostała jakby
      "zakotwiczona" w PRL-u. Dotyczyło to dosłownie wszystkich dziedzin życia, a
      także samych ludzi i ich zachowań.

      Co do ludzi i co do tego, jak się pozmieniali, to, oczywiście, najwięcej moge
      powiedzieć o moich bliskich znajomych. Tu była od samego początku bardzo miła
      niespodzianka, ci ludzie bardzo niewiele się zmienili, pozostali tacy sami
      fajni, jakich ich znałem przed wyjazdem. Mnie z kolei było miło słyszeć od nich
      - a wcale często to się zdarzało - zdania w rodzaju "ty się nic nie zmieniłeś!"
      pod moim własnym adresem.

      Natomiast ogólnie - to zmiany potrafuia być kolosalne w jednym, a w dzrugim
      potrafi byc zaskakujący brak zmian. Co do zmian, to w ogromnej wiekszości na
      lepsze (powtarzam, ja cały czas mówię o moich osobistych wrazeniach). Choc
      jednak to czy owo się zmieniło na gorsze. Choćby poruszanie sie samochodem po
      kraju. Czy sytuacja wielu ludzi na prowincji - to widać gołym okiem. Moja
      siostra osiadła w Koszalińskiem, często u niej bywam, i wcale tam wiele rzeczy
      wesoło nie wygląda. Ale jest to obszar byłych PGR-ów, szczególnie ciezko
      dotkniety przez "nowe". Natomiast w Cięzkowicach - urokliwym miasteczku w pól
      drogi mniej więcej między Tarnowem i Nowym Sączem - serce rośnie na widok zmian.
      Ja często jeździłem do Cięzkowic na wakacje w latach szkolnych i późniejszych,
      no i pamiętam dobrze samo miasteczko i okoliczne wioski z lat 50-tych, 60-tych i
      70-tych. Teraz to jakby inny świat. Jakby ludzie urządzili konkurs, czyj domek
      będzie ładniej wyglądał.

      To chwilowo tyle, pies się prosi o wieczorny spacer, więc na tym na razie zakończe.

      Pozdrówka, t0g



      • polski_francuz Re: Czy Polacy sie zmienili? Moje wrażenia 02.02.06, 07:05
        Ciekawe spostrzezenia.

        Zyjesz w podobnym do mojego swiata. Moi koledzy tez ciagle podobni do siebie.
        Wroclaw tez zmienia sie (Rynek) ciagle pozostajac takim samym (infrastruktura i
        ruch drogowy coraz gorszy).

        Pekniecie geograficzne jest polaczone z peknieciem generacyjnym. Ci co ruszaja
        szparko do przodu to glownie mlodzi, 30+, ci co zastaja w tyle to nasza
        generacja.

        U nas ten sabbatical tez teoretycznie jest i jakos to wszystko bardziej
        polityczno-skomplikowane.

        Ale moze powinienem sie tym zainteresowac. Ale wiesz jak to jest, ciagle jest
        cos BARDZO waznego do zrobienia:)

        PF
        • t0g Re: Drogi PF-ie: na FN jest ciekawy watek 02.02.06, 18:32
          ...ktory w jakis luzny sposob zatraca o te problemy, ktore poruszyles.
          Przepraszam, nie skopiowalem linku, ale bardzo latwo ten watek odnalezc, bo sie
          nazywa "Sukces polskich naukowcow..." i jest na samej gorze.


          polski_francuz napisał:

          >
          > U nas ten sabbatical tez teoretycznie jest i jakos to wszystko bardziej
          > polityczno-skomplikowane.
          >
          > Ale moze powinienem sie tym zainteresowac. Ale wiesz jak to jest, ciagle jest
          > cos BARDZO waznego do zrobienia:)
          >

          W naszym przypadku to byl poniekad "mus", bo byla palaca kwestia rozwiazania
          pewnych bardzo trudnych "problemow bytowych" w rodzinie. Gdyby nie to, to byc
          moze my bysmy tez odkladali ten "sabbatical leave" z roku na rok "ad callendas
          graecas", bo, jak slusznie zauwazasz, zawsze jest cos NIESLYCHANIE waznego do
          zrobienia na miejscu.



          • polski_francuz Re: Drogi PF-ie: na FN jest ciekawy watek 02.02.06, 20:42
            Dalem tam glos.

            Pozdro

            PF
    • dox1 Re: Czy Polacy sie zmienili? 02.02.06, 19:06
      polski_francuz napisał:

      > przez kilkanascie ostatnich lat? Moje wyrywkowe obserwacje (raz na rok bywam
      > w kraju) mnie ucza, ze sa troche bardziej ostrozni.
      >
      > Znaja wartosc pracy i ze latwo ja stracic. I wartosc pieniadza.
      >
      > Ale nie mam powodu, aby sie z nimi klocic wiec trudno mi powiedziec czy sa
      > bardziej czy mniej klotliwi:)
      >
      > Nie wiem tez, czy sie w Polsce latwiej zyje? Latwiej o uslugi? Ludzie sie do
      > siebie usmiechaja?
      >
      > Jakie sa wasze obserwacje? Pytam tu przede wszystkim emigrantow, ale i o tych
      > ktorzy maja perspektywe (troche starszych).
      >
      > Jak myslicie?
      >
      > PF

      Tak, zmienili sie, po upadku komunizmu poddali sie kk rozlozyc na lopadki.
    • picard2 Polacy sie zmienili. 02.02.06, 22:45

      Czekalem do konca tematu aby napisac kilka slow.Czy Polacy sie zmnienili? w
      porownaniu z metafizyczna Polska przedstawiana w "zlotym" swietle przez
      gornikow z Polnocy Francji (emigracja z lat 30) napewno tak.W porownaniu
      z Polska widziana przez literature raczej tak.
      Ja bylem po raz pierwszy w Polsce w lecie 1989 i przypadek zycia , ogladalem
      na TV wybory prezydenta Jaruzelskiego przez wolny sejm w koszmarnym hotelu
      Forum.Przypadek bo z kolegami ze studiow dawno wybieralem sie do Polski ale
      czekalismy na pierwsze place aby kupic samochod i przez NRD dobic do Warszawy.
      Polska w lecie 1989 to naprawde szczegolny kraj juz nie ma komunizmu ale
      jeszcze nie ma wolnosci.W piwnicy krakowskiej widac wystawe Solidarnosci ale
      juz przy kosciele maryjackim nastepcy endecji sprzedaja swoje creda.
      Od tego czasu bywam w Polsce conajmniej dwa razy w roku.Co sie od tego czasu
      nie zmienilo :1)Wspaniala inteligencja jakiej trudno znalesc w Europie.
      2)Przepasc miedzy ta inteligencja i duza czescia spoleczenstwa.3)Teatr przez
      bardzo duze T.4)Wysoki poziom studentow nauk scislych (nie znam studentow
      innej dziedziny wiec nie moge sie o nich wypowiadac).
      Co sie zmienilo :1)Wzrost potegi tak zwanych biznesmenow(z niesmakiem
      patrzylem na uklony rektora powaznego uniwestytetu oddawane za kiwniecie glowa
      kierownikowi banku.)2)Szybkie postepy nacjonalizmu.3)Nowoczesnosc urzadzen
      nie tylko w Warszawie.(cf.Krakow-Balice)
      Tyle na dzisiaj.Pozdrowienia.
      • t0g Re: Polacy sie zmienili. 02.02.06, 22:57
        picard2 napisał:


        > nie zmienilo :1)Wspaniala inteligencja jakiej trudno znalesc w Europie.
        > 2)Przepasc miedzy ta inteligencja i duza czescia spoleczenstwa.

        Bardzo trafne spostrzezenie!


        > Wysoki poziom studentow nauk scislych

        Moi koledzy z Wydzialu Fizyki UW troche narzekaja, ze jednak to nie ten poziom,
        co kiedys - i tlumacza to "odsysaniem" najzdolniejszych mlodych ludzi przez
        modne kierunki stusiow, jak prawo, czy biznes.
      • polski_francuz Re: Polacy sie zmienili. 03.02.06, 07:16
        Jest inna niz Polska mojej mlodosci lata 60 i 70. Ale jak tu juz napisalem,
        trche starego zostalo. W 89 roku byl kraj jeszcze komunistryczny albo prawie.
        Ja zylem w Polsce przez 6 miesiacy w 90 r. I te zmiany byly jeszcze male.

        PF
    • genom3 TAA NA GORSZE 02.02.06, 23:14
    • rattler Re: Czy Polacy sie zmienili? 02.02.06, 23:48
      Moje rowniez , bywam w kraju raz na rok nie liczac pogrzebow ...

      W prywatnym sektorze lepiej _ W panstwowym , crap jak za czasow komuny . W
      ubieglym roku na wakacjach w Polsce kupilem uzywany Volkswagen na miesiac
      wakacji w kraju , rejestracja zajela mi 3 dni ...

      Z usmiechami roznie , w prywatnym sektorze lepiej ,...

      narazie

      -------------------------------------------

      przez kilkanascie ostatnich lat? Moje wyrywkowe obserwacje (raz na rok bywam
      w kraju) mnie ucza, ze sa troche bardziej ostrozni.

      Znaja wartosc pracy i ze latwo ja stracic. I wartosc pieniadza.

      Ale nie mam powodu, aby sie z nimi klocic wiec trudno mi powiedziec czy sa
      bardziej czy mniej klotliwi:)

      Nie wiem tez, czy sie w Polsce latwiej zyje? Latwiej o uslugi? Ludzie sie do
      siebie usmiechaja?

      Jakie sa wasze obserwacje? Pytam tu przede wszystkim emigrantow, ale i o tych
      ktorzy maja perspektywe (troche starszych).

      Jak myslicie?

      PF
      • antek_cukierman Re: Czy Polacy sie zmienili? 02.02.06, 23:55
        Byłoby od ręki, ale jesteś na liście ABW. Standardowe procedury - Osama,
        terroryzm itd. Ponadto 19-letnie VW podlegają mocnym ograniczeniom - emisja
        dymu, zużyte opony, wypadające na jezdnię fotele, klekoczące motory, wycieki
        oliwy. Co Ci mówić, sam wiesz, widziały gały co brały.

        rattler napisał:
        kupilem uzywany Volkswagen na miesiac wakacji w kraju , rejestracja zajela mi 3
        dni ...
    • mirkatt Francuzi sie zmienili - 5 mln muslimow wpuscili 03.02.06, 02:58
    • tornson Jasne że się zmienili!! 03.02.06, 12:38
      Są bardziel otyli, mniej wysportowani, bardziej chorobliwi, znów zapadają na
      gruźlicę (choroba niestniejące w Polsce od końca lat 60-ych do początku 90-ych).
      Podczas mrozów zamarzają już nie tylko zapite żule, ale także ci którzy nie mają
      gdzie przed zimnem uciec, bo znów jak przed wojną są wśród nas bezdomni. Pewne
      grupy ludzi (dresiarstwo itp.) już nie muszą wszczynać antypaństwowych rozrób
      (jak w '56,'70 czy '81) bo mogą już bezkarnie w dzielnicach blokowisk i slumsów
      tłuc sobie ludzi. Wielu Polaków może też pokazać swoje zdolności w tych
      dziedzinach, które poprzedni "zbrodniczy" ustrój całkowicie blokował
      (zorganizowana przestępczość, przekręty finansowe).
      • remik.bz Piszesz o marginesie 03.02.06, 14:19
        tornson napisał:

        > Są bardziel otyli, mniej wysportowani, bardziej chorobliwi, znów zapadają na
        > gruźlicę (choroba niestniejące w Polsce od końca lat 60-ych do początku 90-
        ych)
        > .
        > Podczas mrozów zamarzają już nie tylko zapite żule, ale także ci którzy nie
        maj
        > ą
        > gdzie przed zimnem uciec, bo znów jak przed wojną są wśród nas bezdomni. Pewne
        > grupy ludzi (dresiarstwo itp.) już nie muszą wszczynać antypaństwowych rozrób
        > (jak w '56,'70 czy '81) bo mogą już bezkarnie w dzielnicach blokowisk i
        slumsów
        > tłuc sobie ludzi. Wielu Polaków może też pokazać swoje zdolności w tych
        > dziedzinach, które poprzedni "zbrodniczy" ustrój całkowicie blokował
        > (zorganizowana przestępczość, przekręty finansowe).

        To Twoim zdaniem za komuny nie było tych negatywnych zjawisk? Były , ale po
        pierwsze w troche innym wymiarze ( np przekrety finansowe były mniejsze bo
        i "kasa" była mniejsza), a po drugie była blokada informacyjna , więc i
        wrażenie ,że wszystko jest "cacy".
        I tak nawiasem , ci "zamarznieci" to głównie na skutak upojenia alkoholowego ,
        a nie "bezdomności". Schroniska , parafie , instytucje charytatywne w zimie
        przyjmuja wszystkich zgłaszających się .
        Ja osobiście uważam ( mieszkam w Krakowie) ,ze największą zdobyczą Polaków
        jest "pewność siebie na codzień". Dzisiaj potrafimy śmiało i bez kompleksów (
        chociaż z róznym skutkiem) dochodzić np swoich praw, walczyć o nie. I nie ma
        juz w ludziach tego "strachu" przed urzędem , służbami specjalnymi , władzą,
        po/milicją , który dawniej był wszechobecny.
        Taki drobiazg. Pamiętam jak z kolegami w okresie studenckim w śpiewniku
        rajdowym przemyciliśmy piosenke o Lwowie. Pamiętam ten dziecinny "straszek" - a
        może nas wywalą ze studiów , może zamkną? Dziś tego absolutnie nie ma .
        No i nasza młodzież , ta energiczna , wykształcona , znajaca języki nie ma
        zadnych, naszych polskich kompleksów w kontaktach z Zachodem. To bardzo dobrze.
        My starsi też powoli ich się pozbywamy. Tym bardziej ,że jak widze coraz więcej
        ludzi ze starej UE przestaje nas postrzegać jako "dziki kraj".Pamiętam ,jak w
        latach 80-tych musiałem odbierać z granicy w Cieszynie kolegę z Wiednia , bo
        bał się ,ze w Polsce to (żartując) tylko "wilki , niedźwiedzie , głód i nędza".
        Dzisiaj tan sam kolega , gdy nas odwiedza , dziwi się ,za potrafimy pod wpływem
        impulsu pojechac np w kilka rodzin np w Gorce . Tam przy ognisku ,
        dobrym "piwku", i śpiewkach mile i wesoło spędzić czas. I to tzw "poważni
        ludzie na stanowiskach i z tytułami".
        • polski_francuz Re: Piszesz o marginesie 03.02.06, 14:30
          Remik,

          Twoj post mnie cieszy. Gdyz, i ja najbardziej chcialbym by Polacy nabrali
          pewnosci siebie. Moze Krakusy maja go juz od narodzenia w nadmiarze:) ale tego
          nam Polakom bardzo brakuje.

          Jesli widzisz zmiany na lepiej pod tym wzgledem, to znaczy ze zmiany sa i sa na
          lepsze!

          Pewnosc siebie to jest bowiem, podswiadomosc spoleczna, ktora mowi, ze jestesmy
          z siebie zadowoleni. I widac jest z czego.

          PF
        • tornson Pewność siebie?! O taaaak. 03.02.06, 15:33
          Jako robole czy majstry w pracy za ułamek zachodnich zarobków i bez żadnych
          świadczeń socjalnych to jesteśmy najlepsi! ;o)
          • polski_francuz Re: Pewność siebie?! O taaaak. 03.02.06, 15:59
            Masz racje bez dwoch zdan.

            Ale popatrz sam, czy lepiej jest jak sie bierze zasilek i nic nie robi? A tak
            jest w bylym NRDowie. I cale zjednoczone Niemcy moga pasc przez taka pasywnosc.

            Juz lepiej pracowac.

            Ale to temat na inny watek.

            PF
          • remik.bz Trzeba się uczyć 03.02.06, 16:01
            Na nukę nigdy nie jest za późno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka