Dodaj do ulubionych

132 lata tortur, zabójstw, eksterminacji

13.04.06, 20:30
Francja jest winna Algierii przede wszystkim przeprosiny. Za śmierć 1,5
miliona Algierczyków w latach 1954 - 1962. Za masakrę 45 tysięcy osób w
Setifie, które 8 maja 1945 - gdy Europa świętowała kapitulację III Rzeszy -
domagały się niepodległości dla Algierii. Za "132 lata tortur, zabójstw,
eksterminacji, za wolę unicestwienia algierskiej tożsamości, arabskiej,
berberyjskiej i muzułmańskiej kultury, języka i historii




www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060412/swiat/swiat_a_5.html
Obserwuj wątek
    • polski_francuz Szanowny Panie Rumian 13.04.06, 20:37
      Czy z madrego miasta moga pochodzic polglowki?

      Tak, ale sa tez inni.

      PF
      • wrocek2015 Kogo masz na mysli ... 15.04.06, 04:11
        polski fu.....rze autora artykulu w Rzepie ?
        widze ze nie podoba Ci sie tresc , nie wiem czy prawdziwa ale cztam co podaja

        Czy rowniez protestujesz kiedy niejaki tomson,eva,Pac-SYF czy inny szmundas
        wypisuje ewidentne bzdury na temat USA niepotwierdzone przez nikogo ????!!!!
        Odpowiadaj hipokryto !!!!!!!!
        chocby obozy "koncentracyjne CIA" w Polsce ,(zadnych dowodow , zadnych swiadkow
        NIKOGO !!!!!!!) beda sie w czerwcu z tego spowiadac , no ale forsa juz wzieta ,
        info poszlo w swiat wiec fajnie jest !!!!
        albo o jakoby 150 tys zabitych irakijczykow kiedy oficjalne dane podaja 30tys
        w bratobojczej wojnie miedzy szyotami a sunitami
        No ale kto by sie tam wdawal w szczeguly haselka ida w swiat

        Odpowiadaj HIPOKRYTO !!!!!!
    • captain.america Spoko, przed Franca 132 lata islamskiej okupacji 15.04.06, 04:24
      wiec krzywdy beda wyrownane!
      • cadillac_cts Francuska kuchnia pada 15.04.06, 04:34
        Francuska kuchnia pada

        Ludwik Lewin z Paryża

        Francuzom trudno przełknąć tę żabę. W sporządzonym przez "Restaurant Magazine"
        rankingu najlepszych szefów kuchni świata pierwszy francuski kucharz znajduje
        się dopiero na szóstej pozycji. Zaprzeczając odwiecznej prawdzie, według której
        Anglicy mają dobre maniery przy jedzeniu, a Francuzi dobre jedzenie, brytyjskie
        pismo na pierwszym miejscu umieściło Brytyjczyka Hestona Blumenthala z
        podlondyńskiej restauracji Fat Duck, czyli Gruba Kaczka.

        Zemsta Jankesów
        Atak na niekwestionowane francuskie pierwszeństwo kulinarne rozpoczął papież
        amerykańskiej krytyki gastronomicznej Arthur Lubow. "We Francji od 20 lat nic
        się praktycznie nie zmieniło. W latach 70. nouvelle cuisine zrewolucjonizowała
        świat. Następne pokolenie umocniło te dokonania i utrzymało czołową pozycję
        Francji, ale od dziesięciu lat francuski zmysł innowacji skostniał w
        samozadowoleniu. Hiszpania wzlatuje, Francja drzemie"- napisał na łamach "New
        York Timesa".
        Hiszpania ma Ferrana Adrię, najbardziej podziwianego obecnie kucharza. Jest on
        powszechnie uznawany za najbardziej twórczego i awangardowego artystę
        gastronomii. Powołując się na przykład Hiszpanii, Lubow myślał nie tylko o
        Ferranie Adrii, a czytając jego artykuł, Francuzi myśleli nie tylko o kuchni.
        Rzecz działa się kilka miesięcy po ataku na Irak i żywe były jeszcze animozje
        spowodowane zajadłą prowincjonalna antyamerykańskością francuskiej polityki.
        Amerykański krytyk, przedstawiając swą tezę o wyższości hiszpańskich mistrzów
        patelni nad francuskimi, jako przyczyny sukcesu wymieniał również dynamizm
        młodej hiszpańskiej demokracji, czyli bardzo się zbliżył się do przeprowadzonego
        przez szefa Pentagonu Donalda Rumsfelda podziału na starą i młodą Europę.
        Jankesi próbują się mścić - odpowiedziała francuska prasa.
        Obraz żywotności i dynamiki francuskiej gastronomii odmalował też w wywiadzie
        prasowym legendarny Pierre Gagnaire, niegdyś obwołany największym geniuszem
        kulinarnym, a obecnie zajmujący dopiero szóste miejsce w rankingu (najlepszy z
        Francuzów). Nie jest źle, stwierdził Gagnaire, lecz przyznał, że francuska
        kuchnia jest dziś mniej ceniona na świecie.

        Jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? - pytali młodzi gniewni...

        • cadillac_cts Re: Francuska kuchnia pada 15.04.06, 05:26
          po samochodzikach - chyba sie juz nikt nie przyzna ze kiedys mial to "cudo"
          francowate )))))))

          wino - na szczescie jest kolosalny wybor lepszych : australijskich,
          kalifornijskich ,chilijskich a nawet polskich wiec wiekszosc wybiera lepsze i
          niedrogie

          waluta - Brak

          kinematografia - BRAK (zero filmow ktore by ktos chcial ogladac na swiecie)

          moda - owszem jest na ulicach Nowego Yorku, Johanesburga , Turynu i Warszawy

          teraz kolej na zarcie wybieram : greckie ,wloskie, Thajskie i polskie

          smierdzonce paryzewo chetnie zamienie na Sydney , San Diego, San
          Francisco,Londyn, Warszawe,Amsterdam ,Gdansk , Neapol, Port Moresbi , Wroclaw,
          Karpacz , Provincetown, a nawet Cheshire ))))))))))
          • marouder Ty cadillac masz poruszaj energicznie glowa:) 15.04.06, 06:20
            To ci wypadnie sieczka z pod sufitu..inaczej sobie w koncu oczy nia zaproszysz:)

            Ja wole francuskie samochody od niemieckich, czy wloskich...moze poza alfa
            romeo, maja oryginalne ksztalty, sa czesto "domyslane", nie to co przysadziste i
            koslawe niemieckie fury.

            Masz racje, ze sa dobre wina, z californi, Australii, Ameryki pld, czy Pld
            Afryki, ale szczepy winne sa skad?

            Ty widze wolisz zakutane w sztywne uniformy Niemki i Amerykanki, biurwy ,po
            ktorych nawet w teatrze widac malizne myslowych choryzontow akcentowana strojem?
            Mysmy ze schlagiem w zeszlym roku skonstatowali, ze nie ma piekniejszych kobiet
            latem, czy wiosna, niz Francuzki ubrane w swoje kwieciste sukienki:)

            I kina nie ma? Moze, to nie jest kino na miare Nowej Fali, ale to zdaje sie,
            jest ostatnie prawdziwe kino europejskie...ale jak kto chodzi na kreskowkowe
            produkcje amerykanskie, to mu obrazy innej proweniencji z latwoscia umykaja:)

            A Paryzewo to se na Mlawe zamien, taniej bedziesz mial....no i w Mlawie tez nikt
            francuskiego wina nie pije:)))



            cadillac_cts napisał:

            > po samochodzikach - chyba sie juz nikt nie przyzna ze kiedys mial to "cudo"
            > francowate )))))))
            >
            > wino - na szczescie jest kolosalny wybor lepszych : australijskich,
            > kalifornijskich ,chilijskich a nawet polskich wiec wiekszosc wybiera lepsze i
            > niedrogie
            >
            > waluta - Brak
            >
            > kinematografia - BRAK (zero filmow ktore by ktos chcial ogladac na swiecie)
            >
            > moda - owszem jest na ulicach Nowego Yorku, Johanesburga , Turynu i Warszawy
            >
            > teraz kolej na zarcie wybieram : greckie ,wloskie, Thajskie i polskie
            >
            > smierdzonce paryzewo chetnie zamienie na Sydney , San Diego, San
            > Francisco,Londyn, Warszawe,Amsterdam ,Gdansk , Neapol, Port Moresbi , Wroclaw,
            > Karpacz , Provincetown, a nawet Cheshire ))))))))))
            • cadillac_cts Re: Ty cadillac masz poruszaj energicznie glowa:) 15.04.06, 07:04
              >Ales przyprawil mi dobry humor
              Ja wole francuskie samochody - Ty mi zdradz ta tajemnice - gdzie mozna to to
              zobaczyc ? Bo ani w u nas w Kanadzie ani w poludniowej ameryce nigdzie to to
              nie stalo niemowiac juz ze J E CH A L O ...

              O niemieckich NIC nie powiem bo nawet nie patrze w tamta strone
              Ale u nas w Kanadzie mowia np. o bmw - Black Man Wish i istotnie sa to auta dla
              murzynow zeby sie mogli dowartosciowac

              > Masz racje, ze sa dobre wina, z californi, Australii, Ameryki pld, czy Pld
              > Afryki, ale szczepy winne sa skad?
              Masz racje tyz : Byla taka franca nazywal sie bodajze Roland , prysnal z
              paryzewa do Hiszpani a potem do pol.ameryki gdzie zakladal winnice i dzieki temu
              przyczynil sie do powolnego upadku winnic (jeszcze sa ) we francy
              Powiedzial cos za co go przekleli w paryzewie :mianowicie ze tej samej jakosci
              wino a nawet lepsze mozna robic w wielu (co sie od dawna robi) krajach

              Uh jak go france teraz NIE lubiOM - nie ma po co wracac , choc wcale nie planuje

              Zagadka dla ciebie: dlaczego France dodaja do swych win cukier a np. do win z
              Napa w Kaliforni dodaja wody ????

              Ty widze wolisz zakutane w sztywne uniformy Niemki i Amerykanki,

              I znowu ... na niemki nie patrze wcale sa kanciate i po prostu brzydkie jak
              nasza forumowa eva67

              Amerykanki czy kanadolki to co innego zwlasza jak je ogladasz na Florydzie lub
              Karaibskich plazach - Palce lizac !!!!!! Fakt ze sa troche niedostepne i
              trzymaja na dystans - Raczej sie cenia !!!!!

              niezbajerujesz ja na drinka jak niemke co ci zrobi w bramie nawet bo jest
              zdesperowana i niewiadomo kiedy znowu jej sie ktos trafi znowu )))))

              Jezdziles do DDR w latach 80 tych to wiesz o czym mowa ))))

              nie ma piekniejszych kobie
              > t
              > latem, czy wiosna, niz Francuzki ubrane w swoje kwieciste sukienki:

              Zraz , zaraz gdzies to juz widzialem - byliscie tez na festiwalu zespolow
              folklorystycznych czy to bylo na innym festiwalu piosenki radzieckiej ????
              Badz tak dobry przypomnij gdzie to bylo ? !

              > I kina nie ma?

              No nie MA !!!! Coz ja zrobie ze nie ma !!!!!!!!!

              Czasem jakies starocie wygrzebie w bibliotece publicznej bo w normalnej
              wyporzyczalni jest : Z E R O !!!!!! sorry

              Ostatni jaki widzialem europejski film to byl Kieslowskiego "trylogia" jakies 8
              lat temu od tej pory NIKT NIC NIE SLYSZAL chociaz chodze i szukam , i pytam
              ludzi ... naprawde...
              Sam zapytaj ludzi na forum niech cos wymienia .
              Nawet jesli juz ktorys blysnie w europie zaraz pakuje walizki do Holywood
              Zdradze Ci ze JA milionerow z Holywood tez nie lubie
              Ale mamy jakis wybor ? chyba ze lubujesz sie w kinie indyjskim ?





              • cadillac_cts maruder mam pytanie... Co to znaczy ... 15.04.06, 07:08
                ksztalty, sa czesto "domyslane"?????????

                Nie lapie tego ...
                • marouder Re: maruder mam pytanie... Co to znaczy ... 15.04.06, 07:33
                  Ksztalty domyslane? To taka moja poranna nowomowa..:)po prostu linie ich
                  samochodow sa eleganckie i nieco drapiezne, maja w sobie cos
                  ekscytujacego,...mnie sie podobaja.

                  A co do kina, to znajdz gdzies Amelie, 8 kobiet, albo Angele, to z tzw. kina
                  popularnego i nie powinno ci sprawiac przykrosci ogladanie tych obrazow.

                  cadillac_cts napisał:

                  > ksztalty, sa czesto "domyslane"?????????
                  >
                  > Nie lapie tego ...
                  • cadillac_cts Re: maruder mam pytanie... Co to znaczy ... 15.04.06, 07:43
                    Watpie czy uda mi sie to znalezdz , zreszta nie lubie kiedy w filmie gra zbyt
                    wiele kobiet , nie cenie ich zbytnio , robi sie wtedy duzo krzyku i pelny chaos.

                    Lubie jedynie :Kidman , Mag Ryan, Lub Demi Moore reszta moze grac w filmach porno
                    Ach jeszcze sa takie dwie : jedna z Matrixa, a druga grala z Brat Pittem
                    Grala corke Hopkinsa , piekna ...
                    • marouder Re: maruder mam pytanie... Co to znaczy ... 15.04.06, 07:52
                      Kidman, Ryan ok!, ale Demi Moore z tym swoim potwornym plastikowym cycem??

                      A ta corka Hopkinsa, to nie Julia Ormond z Legends of the Fall?


                      cadillac_cts napisał:

                      > Watpie czy uda mi sie to znalezdz , zreszta nie lubie kiedy w filmie gra zbyt
                      > wiele kobiet , nie cenie ich zbytnio , robi sie wtedy duzo krzyku i pelny chaos
                      > .
                      >
                      > Lubie jedynie :Kidman , Mag Ryan, Lub Demi Moore reszta moze grac w filmach por
                      > no
                      > Ach jeszcze sa takie dwie : jedna z Matrixa, a druga grala z Brat Pittem
                      > Grala corke Hopkinsa , piekna ...
                      • wrocek2015 Re: maruder mam pytanie... Co to znaczy ... 15.04.06, 08:15
                        No kolego Ty tego cyca nie widziales i niezobaczysz ja tez napewno NIE
                        Zreszta nie ma to
                        znaczenia


                        > A ta corka Hopkinsa, to nie Julia Ormond z Legends of the Fall?

                        To byl super film , ale nie o ten mi chodzilo , teraz sobie przypomnalem :

                        Met Joe Black - Polecam dosyc juz stary
          • captain.america Zapomniales dodac 15.04.06, 10:12
            jezyk francuski - dzisiaj praktycznie bezuzyteczny poza Franca

            sport francuski - posmiewisko zarowno na olimpiadach jak i MS w pilce

            technologia francuska - przynajmniej tlumacza wszystkie imperialistyczne
            angielskojezyczne wynalazki zeby mialy francuskie nazwy :)))

            etc etc
            • marouder Re: Zapomniales dodac 15.04.06, 10:19
              Jezyka francuskiego uzywa duza czesc Afryki, jest I-szym jezykiem w Quebecu,
              bodaj III-cim w Luisianie..mowi sie nim na wyspach Polinezji, na Haiti, w Gujanie.
              W Europie uzywa sie jezyka francuskiego w Belgii i Szwajcarii.

              No pitolnoles captain, jak lysy grzywa o parapet, po prostu:))



              captain.america napisała:

              > jezyk francuski - dzisiaj praktycznie bezuzyteczny poza Franca
            • ben-oni Re: Zapomniales dodac 15.04.06, 11:43
              Zmień swój nick na Johny Bravo. Ten sam poziom umysłowy.
              J.francuski to 4-5 jezyk swiata po chińskim, hiszpańskim, angielskim i być może
              rosyjskim...
              Sport przynajmniej nie tak nakoksowany sterydami jak w USA, gdzie Marion Jones
              i siostry Wiliams wygladają jak Manuel z reklamy jeśli się nie ogolą.
              A technologia... rakiety Ariane latają, w przeciwieństwie do latajacych
              trumien - promów made in USA.
              Samochody fr. to dla Amerykanów technologiczny kosmos.
              A Alcatel wykupuje te chore spółki amerykańskie bo telefony to tylko w Europie
              potrafią robić...
              • captain.america <Francuskie samochody to dla Amerykanow kosmos> 15.04.06, 12:33
                No tak, jak taki pierdzielony Renault wjedzie na autostrade (jezeli nie bedzie
                wczesniej spalony przez muslimow) to ja tez wolalbym byc w UFO niz takiej puszce
                sardynek gdy zderzy sie ona z moim Hummerem :))))
                • marouder Jakim Hummerem, jakim hummerem? tym willysem.. 15.04.06, 12:36
                  ..rocznik '43?
                • ben-oni Re: <Francuskie samochody to dla Amerykanow k 15.04.06, 15:22
                  z moim Hummerem :))))

                  jeśli Cię będzie stać na paliwo do tej cysterny.:))
                  A jeśli o to chodzi, to hummer nie ma szans z "Bialorusią".
    • ben-oni Re: 132 lata tortur, zabójstw, eksterminacji 15.04.06, 10:30
      Polski sposób na życie - przepraszanie się wszystkich za wszystko. A kto
      przeprosi:
      Celtów
      Etrusków
      Nendertalczyków
      Traków
      Daków
      Hetytów
      Burów
      Serbo-Łużyczan
      Eskimosów
      Indian
      itd...?
      • marouder No wlasnie.. 15.04.06, 11:28
        No wlasnie...
        A jesli Francja ma juz za co przepraszac, to niech przeprosi za Andre Leppera,
        ktory ma zdaje sie nazwisko pochodzenia francuskiego:)))


        ben-oni napisał:

        > Polski sposób na życie - przepraszanie się wszystkich za wszystko. A kto
        > przeprosi:
        > Celtów
        > Etrusków
        > Nendertalczyków
        > Traków
        > Daków
        > Hetytów
        > Burów
        > Serbo-Łużyczan
        > Eskimosów
        > Indian
        > itd...?
        • de_oakville Re: No wlasnie.. 15.04.06, 12:00
          Francja powinna przeprosci przede wszystkim Europe, ze w czasach Napoleona
          robila na tym kontynencie, co chciala. Napoleon wygrywal wszystkie bitwy "z reka
          w kieszeni", zeby nie uzyc brzydkiego zwrotu "z palcem gdzies". Zdziwil sie
          wtedy bardzo, krol Prus, ktoremu wydawalo sie, ze jego armia jest niepokonana, a
          Napoleonowi udalo sie ja rozgromic z dziecinna wrecz latwoscia. Krol Prus uciekl
          potem do Prus Wschodnich i zwrocil sie o pomoc do "Wielkiego Brata" czyli cara
          Rosji, ze moze ten. Ale gdzie tam!!! Temu Napoleon rowniez "spuscil wp.....l",
          tak ze poprosil o pokoj. Swiat ma krotka pamiec. Tamci to byli dawni Francuzi.
          Podobno dzisiejsi Francuzi podobno zupelnie nie umiaja walczyc i sa najgorszymi
          zolnierzami, nie umieja gotowac i ich wina sa nie do wypicia. Osobiscie w to nie
          wierze.
          • cadillac_cts Pościg za Ameryką 17.04.06, 07:57
            Pościg za Ameryką

            Prawie 2 miliardy euro w ciągu siedmiu lat Bruksela chce przeznaczyć na
            wspieranie programów badań i rozwoju w małych i średnich przedsiębiorstwach

            Głównym obszarem, na który chcą stawiać unijne władze, są małe i średnie firmy
            high-tech.
            - Musimy wspierać rozwój takich technologicznych przedsiębiorstw. To jedno z
            największych wyzwań XXI wieku - uważa Barry Garinder, minister ds.
            konkurencyjności Wielkiej Brytanii, która w tym półroczu przewodniczy Unii
            Europejskiej.

            To jednocześnie jeden z warunków, by zrealizować cele strategii lizbońskiej,
            zakładającej, że gospodarka UE wyprzedzi za kilka lat pod względem
            innowacyjności Stany Zjednoczone. Na razie wydaje się to mało realne. Wystarczy
            spojrzeć na spółki biotechnologiczne. W USA i Europie jest ich mniej więcej
            tyle samo, ale - według szacunków Komisji Europejskiej - w USA zatrudniają one
            ponad dwa razy więcej pracowników, wydają trzy razy więcej na badania i rozwój
            i przyciągają 3 do 4 razy więcej venture capital (fundusze, które inwestują w
            nowe przedsięwzięcia, rozwijają je, a potem z korzyścią pozbywają się tego
            biznesu). Barry Garinder ostrzega, że Europa powinna również uważać, by pod
            względem rozwoju sektora nowoczesnych technologii nie dać się doścignąć Chinom
            lub Indiom. - To rynki o ogromnym potencjale. Trzeba pamiętać, że co roku
            tamtejsze uczelnie techniczne wypuszczają ok. 4 mln absolwentów - alarmuje
            brytyjski minister

            Pekin goni Europe

            W 2000 roku w stolicy Portugalii przywódcy Unii Europejskiej ogłosili, że w
            ciągu dziesięciu lat gospodarka Wspólnoty wyprzedzi amerykańską i stanie się
            najbardziej konkurencyjną oraz dynamiczną na świecie. Jednym z fundamentów tzw.
            strategii lizbońskiej miało być zwiększenie wydatków na badania i rozwój.
            Między innymi o potrzebie modernizacji europejskiej gospodarki i konieczności
            zwiększenia nakładów na badania rozmawiano wczoraj na nieformalnym szczycie UE
            w Hampton Court pod Londynem.

            Na razie jednak o wyprzedzeniu gospodarki amerykańskiej pod względem
            nowoczesności UE może tylko pomarzyć. Przyznają to nawet sami urzędnicy z
            Brukseli. Nie oznacza to jednak, że nie należy próbować. Dlatego cieszą
            informacje o kolejnych projektach finansowych, które mają wesprzeć europejski
            sektor nowoczesnych technologii. Najnowszy z nich zakłada, że od przyszłego
            roku, w ciągu siedmiu lat, europejskie małe i średnie spółki high-tech
            otrzymają z Brukseli wsparcie finansowe na badania i rozwój w wysokości prawie
            2 miliardów euro. Oczywiście tylko dzięki nim Ameryki się nie dogoni, ale może
            przynajmniej pozwoli to utrzymać dystans przed innymi.

            Za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat Unię pod względem rozwoju technologicznego
            doścignąć mogą gospodarki azjatyckie. Już teraz uczelnie techniczne w Indiach
            czy Chinach wypuszczają rocznie kilka milionów absolwentów. Europa musi o tym
            pamiętać, jeżeli nie chce stać się skansenem światowej gospodarki.




            • cadillac_cts Dla tych co jeszcze wierza ze francuski sie gdzies 17.04.06, 08:07


              Jezyka francuskiego uzywa duza czesc Afryki, jest I-szym jezykiem w Quebecu,
              bodaj III-cim w Luisianie..mowi sie nim na wyspach Polinezji, na Haiti, w
              Gujanie.
              W Europie uzywa sie jezyka francuskiego w Belgii i Szwajcarii.


              Przosze co znalazlem , to dla tych co jeszcze wierza ze jezyk fancuski sie
              gdzies jeszcze liczy:
              Powoli, lecz systematycznie francuskie imperium w Afryce zanika

              Agata Jabłońska

              W dawnych francuskich i belgijskich koloniach w Afryce coraz rzadziej na
              powitanie można usłyszeć "bonjour". Ludzie witają się angielskim "hello". To
              nie tylko kwestia mody - w wielu wypadkach używanie angielskiego to kwestia
              życia i śmierci. - Zmiana językowa może się okazać największą i najsilniej
              wpływającą na przemiany cywilizacyjno-polityczne ze wszystkich, które ostatnio
              zachodzą w Afryce - uważa prof. Mamadou Diouf, wykładający historię Afryki na
              University of Michigan w Ann Arbor.

              Język fortuny
              Od tego, czy kongijski ksiądz Richard Diroma zdoła dokładnie wytłumaczyć
              żołnierzom ONZ, gdzie grasują uzbrojone bojówki, zależy los jego i jego
              wiernych. Tylko że pochodzący z sześciu afrykańskich państw żołnierze
              stacjonujący w Kongu nie mówią po francusku w przeciwieństwie do księdza i jego
              podopiecznych. - Dlatego codziennie Diroma wkuwa angielskie czasowniki. I w
              zapale nauczenia się tego języka nie jest odosobniony - uważa Abraham
              McLaughlin, reporter ABC News, który spotkał ks. Diromę w Bunii na północy
              Konga.
              McLaughlin twierdzi, że mieszkańcy tego miasta chcą używać angielskiego również
              z bardziej prozaicznych powodów. Dla 30-letniego Johna Kabaseke, tłumacza przy
              ONZ, znajomość tego języka oznacza 300 dolarów miesięcznie - pensję
              astronomiczną jak na kongijskie warunki. - Dla mnie to język fortuny! - mówi
              Kabaseke. Marie-Therese Djoza z Bunii może jechać ponad 2 tys. km do szpitala w
              Kinszasie, stolicy Konga, ale łatwiej jest jej pokonać 400 km do ugandyjskiej
              Kampali. Tam lekarze są anglojęzyczni, dlatego Djoza spędza popołudnia w tej
              samej klasie co ksiądz Diroma.
              Podobnie dzieje się w innych dawnych koloniach francuskich. - Angielski u nas,
              tak jak na całym świecie, jest postrzegany jako język możliwości i biznesu -
              uważa Debra Spitulnik z Uniwersytetu Zambii w Lusace. - Ale w niektórych
              państwach afrykańskich używanie angielskiego to także wyraz złości na politykę
              Paryża

              Niedawno angielski stał się językiem urzędowym w tradycyjnie francuskojęzycznej
              Rwandzie. Większość jej mieszkańców uważa, że Francuzi są współodpowiedzialni
              za ludobójstwo w 1994 r. Wyraz temu dał prezydent Paul Kagame podczas
              ubiegłorocznej uroczystości ku czci ofiar masakry. W przemówieniu - wygłoszonym
              oczywiście po angielsku - przypomniał, że Francuzi zorganizowali wprawdzie
              operację humanitarną Turqoise, w której ramach opanowali czwartą część kraju,
              tworząc strefę bezpieczeństwa, ale właśnie podczas tej akcji pomagali
              zbrodniarzom z plemienia Hutu.
              Podobnie jak Rwandyjczycy złość na politykę Paryża wyrazili mieszkańcy innej
              dawnej kolonii francuskiej - Wybrzeża Kości Słoniowej. Rok temu francuskie
              wojska próbowały tam interweniować, by zapobiec wyprawie oddziałów prezydenta
              Laurenta Gbagbo przeciw rebeliantom z północy kraju. W odwecie Gbagbo rozkazał
              bojówkom narodowej partii Młodzi Patrioci ruszyć na dzielnice Francuzów w
              Abidżanie. Pod hasłem "Po jednej Francuzce dla każdego" rozpoczęła się akcja
              podpalania i rabowania francuskich willi oraz gwałcenia białych kobiet.
              Jednocześnie Gbagbo oskarżył Paryż o "interwencję na wzór sowieckiej inwazji na
              Czechosłowację w 1968 r.". Wkrótce z Wybrzeża Kości Słoniowej uciekła ponad
              połowa z mieszkających tam 14 tys. Francuzów

              USA is better
              Dziś na domach, gdzie mieszkali, znajdują się graffiti: "USA is better".
              Amerykański biznes - dotychczas niemal nieobecny - kwitnie.
              Żal do Paryża mają też Kongijczycy, choćby za zorganizowaną przez UE pod
              dowództwem Francuzów misję, która miała zapobiec rzeziom plemiennym. - Nie
              zapobiegła. Kongijczycy liczyli też na pomoc Francuzów, gdy rządził nimi reżim
              Mobutu Sese Seko, największego złodzieja w historii Afryki. Działanie nie
              leżało w interesie Francji, więc dawni kolonizatorzy nie kiwnęli palcem - mówi
              dr Peter Kagwanja, dyrektor departamentu Afryki Południowej w organizacji The
              International Crisis Group. - We francuskiej polityce wobec Afryki za wiele
              było gadania, za mało działania - uważa z kolei prof. Philippe Ndjalo z
              Instytutu Pedagogiki w Bunii.
              W Senegalu, który uzyskał niepodległość od Francji w 1960 r., na razie jedynie
              wśród elit zaczyna dominować angielski. Młodzież z bogatych domów zamiast
              studiować na paryskej Sorbonie, wybiera edukację w USA. Powód? Od kiedy
              prezydent Abdoulaye Wade obiecał, że pomoże Amerykanom w wojnie z terroryzmem,
              Waszyngton uruchomił hojny program pomocowy. Latem tego roku sekretarz stanu
              Condoleezza Rice podczas wizyty w Dakarze poinformowała, że USA w ramach
              African Growth and Opportunity Act przekażą państwom Afryki Zachodniej milion
              dolarów, głównie na poprawę bezpieczeństwa i rozbudowę infrastruktury. Lwią
              część tej kwoty dostanie Senegal. - Ludzie widzą, że Amerykanie w kilka
              miesięcy zrobili dla nich więcej niż Francuzi w ciągu kilkudziesięciu lat -
              mówi Moumar Gue`ye z wydawanego w Dakarze dziennika "Le Soleil". Podobnie jak w
              Senegalu wygląda sytuacja w dawnej francuskiej kolonii Dżibuti, gdzie w ramach
              zwalczania terroryzmu Waszyngton stworzył bazę wojskową, w której stacjonuje
              około 2 tys. żołnierzy. - Powoli, ale systematycznie, francuskie imperium w
              Afryce przestaje istnieć - uważa Peter Kagwanja.

              Francja to juz dawno muzeum
              Paryż nie zamierza się wycofywać bez walki. W lutym Jacques Chirac ostrzegł
              anglojęzycznych przywódców afrykańskich, że nie powinni się mieszać w "sprawy
              frankofońskie". Prezydent RPA Thabo Mbeki, który mediował na Wybrzeżu Kości
              Słoniowej, usłyszał od Chiraca: "Afryka Zachodnia jest Afryką Zachodnią. I ma
              swoją specyfikę. Nie powinniście o tym zapominać". "Francja to jeszcze nie
              muzeum ani park rozrywki. Nie jest skazana na upadek. Musimy odzyskać swoją
              przyszłość" - przekonywał z kolei rodaków Nicolas Sarkozy, francuski minister
              spraw wewnętrznych i niemal pewny następca Chiraca. Podczas niedawnego szczytu
              Afryki w Paryżu Francja przedstawiła program pomocowy dla tego kontynentu,
              głównie dla swoich dawnych kolonii, który ma być finansowany m.in. z podatku od
              biletów lotniczych w UE.
              Zwykle w państwach, gdzie odchodzi się od używania języka francuskiego, chodzi
              o względy praktyczne, takie jak możliwość swobodnego porozumiewania się. Dla
              większości francuskojęzycznych Afrykańczyków używanie angielskiego to otwarcie
              się na inne państwa kontynentu. A to buduje tożsamość. Francuski staje się
              niepraktyczny. Francja musi odejść wraz z nim.




              • cadillac_cts Francja ojczyzna tchorzliwych francuzow 17.04.06, 08:22
                Chirak na wiecu związków zawodowych krzyczy: - Odnieśliśmy wielkie zwycięstwo,
                będziemy pracować tylko w środy! Sala milczy i w końcu odzywa się jakiś
                zawiedziony francuz : We wszystkie?".

                Francja
                Ojczyzna tchórzliwych Francuzów. Francja ma długą historię zarówno politycznych
                przewrotów, jak i tchórzostwa. Francja nigdy nie wygrała żadnej wojny i zawsze
                unikała udzielenia komukolwiek pomocy. (...) Francuska demografia: Francja
                zamieszkiwana była początkowo przez żaby. Obecnie rośnie liczba
                terrorystycznych mieszkańców, zamaskowanych jako imigranci i muzułmanie.
                Kultura: Największe osiągnięcia francuskiej kultury to ser, ogłupienie świata w
                wierze, że francuskie wino jest dobre, kradzieże sztuki rzymskiej, włosy pod
                pachami i kapitulacje. Nie ma nic więcej, co byłoby godne omówienia. Historia:
                Przeszłość Francji jest zagubiona w morzu kazirodztwa, czerwonego wina i testów
                nuklearnych. Francuzi istnieli głównie jako dziwki rozmaitych imperiów w
                historii. (...) Jedynym wydarzeniem godnym wzmianki było życie Napoleona, który
                był karłem. Jak wszystkie karły Napoleon był zły, zgorzkniały i skłonny do
                przekonania, że ludzie się nim przejmują. (...) W czasie II wojny światowej
                Francja została zdobyta przez nazistów w 10 minut, Francuzi znów się popłakali
                i Hitler, wzruszony ich łzami, pozwolił im zachować kawałek kraju dla siebie.
                Pomimo to Francuzi wciąż uważają się za lepszych od Anglików. Obecnie są
                niewolnikami komunistów i muzułmanów i nienawidzą Ameryki.
                A skoro już o Francji mowa, jest osobna strona internetowa z dowcipami o
                Francuzach. Nie są to żarty wykwintne, ale pokazujące dość dobitnie, jaki
                szacunek zdobyła sobie Francja dzięki polityce prezydenta Chiraca. Oto garść
                przykładów: Dlaczego nie ma pokazów sztucznych ogni w podparyskim
                Disneylandzie? Bo Francuzi by się poddali. Jaka jest różnica między Francuzem a
                trampoliną? Taka, że zanim skoczysz na trampolinę, zdejmujesz buty. Ile jest
                dowcipów o Francuzach? Tylko jeden, reszta to prawda. Najkrótsza książka
                napisana przez Francuza - "Wojny, które wygraliśmy". Dlaczego Chrystus nie
                urodził się we Francji? Bo nie można było znaleźć trzech mędrców i dziewicy.

                • cadillac_cts nie warto umierac za Gdansk 17.04.06, 08:35
                  Obraźliwe słowa prezydenta Francji skierowane pod adresem Polski i naszych
                  sąsiadów są sygnałem, że w Europie dzieje się źle. Głos krajów kandydujących do
                  UE traktowany jest jak gaworzenie złośliwego niemowlęcia.

                  Jednym ze stałych przekonań obywateli sowieckich była opinia, że w ZSRR żyłoby
                  się niczym w raju, gdyby nie konieczność dopłacania do Polski i innych krajów
                  bloku. Podobne przekonanie zdaje się żywić spora część klasy politycznej
                  współczesnej Unii Europejskiej. "Ci niewdzięczni Polacy (Czesi, Węgrzy etc.)
                  żyją na naszym garnuszku i jeszcze pozwalają sobie na niezasłużony luksus
                  własnego zdania" - tyle można wywnioskować z ostatnich wypowiedzi prezydenta
                  Francji i kilku polityków unijnych z Francji i Niemiec wspierających Jacquesa
                  Chiraca.

                  Notabene, w tym miejscu analogia się kończy, bo sowieccy sekretarze generalni
                  nigdy nie pozwalali sobie na podobnie brutalne słownictwo jak to, którego
                  używają nasi unijni sojusznicy.

                  "Infantylizm, bezmyślność, złe wychowanie" - takie słowa w dyplomacji bywają
                  zarezerwowane dla krajów, którym właśnie zamierza się wypowiedzieć wojnę. Ich
                  użycie w stosunku do sojuszników stało się ostatnio specjalnością Francji. Aby
                  Polska nie czuła się osamotniona, warto przypomnieć, iż Chirac epitetem
                  polityka źle wychowanego obdarzył ostatnio również Tony Blaira.

                  Daleki byłbym od opinii, że prezydentowi Francji "puściły nerwy". To nie jest
                  wyraz emocji. W każdym razie nie przede wszystkim. Tłumaczenia polskiego rządu,
                  iż nie będzie reagował na emocjonalne "incydenty", to robienie dobrej miny do
                  złej gry. Motywy rodziny, w której nie wszyscy mają równe prawa, powracają w
                  wypowiedziach francuskich polityków od kilku lat. Podobnie jak brutalne
                  oskarżenia o niemądry proamerykanizm kierowane pod adresem Polski i pozostałych
                  państw Europy Środkowej. Nie reagowaliśmy na to na poziomie politycznym,
                  zaciskając zęby i udając, że nic się nie dzieje, bo celem nadrzędnym było
                  wejście do Unii Europejskiej. A Francja była i pozostaje najbardziej
                  sceptycznym członkiem Unii wobec jej rozszerzenia na Wschód.

                  O ile jednak milczenie polityków można jakoś uzasadnić (co nie znaczy -
                  usprawiedliwić), o tyle cisza w opinii publicznej jest zadziwiająca. Gdy
                  Francja została uznana w oczach Amerykanów za nielojalnego sojusznika, zaczęły
                  się natychmiast pojawiać w prasie amerykańskiej i brytyjskiej zjadliwe dowcipy
                  o Francuzach, a w Internecie tak zwani zwyczajni obywatele ogłaszali bojkot
                  francuskich towarów i instytucji. Po krytyce Blaira można było przeczytać w The
                  Sun pytanie: "Co to jest 20 tysięcy mężczyzn z rękami uniesionymi do góry?" I
                  odpowiedź - "dywizja wojsk francuskich". My tymczasem mamy tendencję do
                  publicznego zastanawiania się, czy Chirac przypadkiem nie miał racji.

                  Wątpliwy Sojusznik
                  Nie, nie miał. List ośmiu liderów państw NATO był i tak niezwykle łagodną
                  odpowiedzią na zamach stanu wewnątrz Unii Europejskiej, jaki urządzili Niemcy i
                  Francuzi. Nie mieliśmy obowiązku konsultowania z Francją naszego stanowiska.
                  Nie ma również obowiązku popierania antyamerykańskich wyskoków liderów dwóch
                  największych państw Unii. Co więcej, nie powinniśmy milczeć, gdyż Francja nie
                  po raz pierwszy odwraca się plecami od swoich sojuszników. Żeby nie szukać
                  łatwych analogii w epoce popularności hasła, iż "nie warto umierać za Gdańsk",
                  przypomnę wydarzenia z roku 2000. Szczyt Unii Europejskiej w Nicei. Francja
                  przewodniczy Unii. I jako prezydencja ostatniego dnia przed szczytem składa
                  propozycję podziału głosów w Radzie Unii, w których Polska, Czechy i Węgry
                  otrzymują mniej miejsc, niż wynika z ich potencjału i mniej, niż było wcześniej
                  uzgodnione. Dramatyczna seria telefonów polskiego premiera uratowała sytuację.
                  Ale Francuzi nie czuli się w najmniejszym stopniu zakłopotani. To właśnie wtedy
                  Chirac po raz pierwszy posłużył się metaforą rodziny, w której starsi
                  członkowie mają większe prawa od kandydatów. Przeszliśmy nad tym do porządku
                  dziennego. Jak się okazuje, ośmieliło to Francuzów do kolejnych tego typu
                  kroków.

                  Krewniak Saddam
                  A wypada dodać, iż Chirac jest ostatnią osobą, która powinna zabierać głos w
                  sprawie, która stała się formalnym powodem podziałów w Europie. Obawiam się, iż
                  to prezydent Francji zmarnował doskonałą okazję do milczenia. Bo prędzej czy
                  później również w Paryżu zaczną mu przypominać, że w czasach gdy był premierem,
                  publicznie nazywał Saddama Husajna swoim "osobistym przyjacielem", a co gorsza,
                  to on był promotorem kontraktu z Irakiem, w wyniku którego Francja zbudowała
                  dyktatorowi z Bagdadu reaktory atomowe. Te same, które w 1981 r. przy wtórze
                  głośnych protestów Europy zburzyły izraelskie samoloty. Gdyby tego nie zrobiły,
                  to Saddam od lat miałby bombę atomową. I obawiam się, że miałby już okazję jej
                  użyć.

                  Na większości militarnych instalacji Iraku można zresztą dopatrzyć się nalepek
                  Made in Germany albo Made in France. Ogłaszanie się obozem pokoju przez te dwa
                  państwa trąci więc hipokryzją. Podobnie jak przyłączenie do tego obozu Rosji,
                  spokojnie masakrującej własnych obywateli w Czeczenii. Trzymając się rodzinnej
                  metafory prezydenta Francji, wypada zapytać, czy przypadkiem nie uważa ona
                  kuzyna Władimira I, drogiego przyjaciela Saddama, za bliższą rodzinę niż
                  Polaków.

                  Celem politycznym Francji po roku 1991 stało się wypchnięcie Stanów
                  Zjednoczonych z Europy i przyjęcie roli jedynego lidera struktur europejskich.
                  Z dużym wysiłkiem od 1966 r. Francuzi rozmontowywali struktury NATO, najpierw
                  wycofując się ze struktur militarnych Paktu, a ostatnio blokując sensowne
                  planowanie obrony Turcji. Warto pamiętać, iż kompromis w sprawie tureckiej
                  udało się osiągnąć dopiero w Komitecie Planowania Obronnego, w którym Francja
                  nie uczestniczy. A dramatyczne pytanie zadane w czasie bezowocnych obrad Rady
                  Ambasadorów przez przedstawiciela Polski: czy i nas zostawilibyście bez pomocy?
                  Spotkało się z milczeniem.

                  Brutalna napaść prezydenta Francji na państwa środkowoeuropejskie nie była
                  wyskokiem. Francja, jak się zdaje, zaczęła poważnie rozważać, czy nie zahamować
                  procesu rozszerzania Unii Europejskiej, bo wejście nowych członków przekreśli
                  ostatecznie marzenia Paryża o przywództwie w bloku antyamerykańskim zbudowanym
                  w Europie. A jednocześnie polityka ta - i musimy być tego świadomi - jest
                  dramatycznie sprzeczna z polską racją stanu. Naszym interesem jest jak
                  najsilniejsza więź Europy i Ameryki, choćby dlatego, że Stany Zjednoczone są
                  jedynym realnym gwarantem naszego bezpieczeństwa. Naszym interesem jest także
                  utrzymanie w miarę jednolitego charakteru Unii Europejskiej. Stary projekt
                  tworzenia "twardego jądra" Unii, do którego zdają się wracać Niemcy i Francuzi,
                  grozi Polsce spadnięciem do roli członka trzeciej kategorii. A budowanie
                  jakiegoś dziwnego sojuszu Berlina, Paryża i Moskwy, sojuszu o którym Władimir
                  Putin mówi, że jest nową Ententą, przywołuje najgorsze wspomnienia z epoki
                  Kongresu Wiedeńskiego.




                  Obraźliwe słowa prezydenta Francji skierowane pod adresem Polski i naszych
                  sąsiadów są sygnałem, że w Europie dzieje się źle. Nagle okazuje się, że
                  proamerykanizm jest dla Polski jedynym sensownym kierunkiem w polityce
                  zagranicznej. Bo ciągle pamiętamy o zdradzie sojuszników i o tym, że na
                  salonach Paryża nasz głos traktowany jest jak gaworzenie złośliwego niemowlaka.

                  A co do radosnego przekonania Francji, że dopłaca do Polaków. Na razie tych
                  pieniędzy nie widać. Skąpstwo Brukseli postawiło wręcz znak zapytania przy
                  ekonomicznym sensie naszego wchodzenia do Unii. A Francja wyciąga jak
                  dotychczas największe zyski z inwestycji w Polsce. Może więc w ramach naszej
                  obywatelskiej odpowiedzi na obelgi Jacquesa Chiraca powinniśmy zamiast we
                  francuskim hipermarkecie, zrobić zakupy w osiedlowym sklepie? Amerykanie tak by
                  się zachowali
                  • de_oakville Jezyk francuski 17.04.06, 12:39
                    Przed II-ga wojna swiatowa, francuski uwazany byl za 1-szy jezyk swiatowy, a
                    Francja za najwieksze mocarstwo kulturalne swiata. Tak bylo przede wszystkim na
                    kontynencie europejskiem, ale nie tylko. Piosenki po francusku spiewali nie
                    tylko rodowici Francuzi, ale rowniez przedstawiciele innych nacji, na przyklad
                    Marlena Dietrich. Panowala podobna moda na francuski jak zaraz po wojnie na
                    angielski.
                    W Polsce, w szkolach uczono glownie francuskiego, angielski byl znacznie mniej
                    popularny - znali tylko nieliczni, glownie w marynarce wojennej. Za swiatowy
                    jezyk techniki uchodzil natomiast niemiecki. II-ga wojna swiatowa zmienila uklad
                    sil na swiecie i jezykiem najbardziej popularnym stal sie niemal w kazdej
                    dziedzinie angielski. Tym niemniej francuski jest wciaz "wiecznie zywy" i
                    prawdopodobnie tak dlugo jeszcze pozostanie. Lacina przezyla o wiele wiekow
                    Cesarstwo Rzymskie i ma niemale znaczenie po dzis dzien. Podobnie sprawa wyglada
                    z francuskim i bedzie wygladala z angielskim, jezeli kiedys na swiecie zapanuje
                    chinski (Mandarin).

                    "Willkommen, bienvenue, welcome !
                    Fremde, étranger, stranger !
                    Glüklich zu sehen, je suis enchanté, happy to see you
                    Bleibe, reste, stay !

                    Willkommen, bienvenue, welcome !
                    Im Cabaret, au Cabaret, to Cabaret !

                    Meine Damen und Herren, mesdames et messieurs, ladies and gentlemen
                    Comment ca va ? Do you feel good ?
                    Ich bin euer Confrecier, je suis votre compère, I'm your host !
                    Und sagen

                    Willkommen, bienvenue, welcome
                    Im Cabaret, au Cabaret, to Cabaret !

                    Willkommen, bienvenue, welcome !
                    Im Cabaret, au Cabaret, to Cabaret !

                    Willkommen, bienvenue, welcome !
                    Fremde, étranger, stranger !

                    Hello, stranger

                    Glücklich, zu sehen, je suis enchanté

                    Enchanté, madame

                    Happy to see you
                    Bleibe, reste, stay !

                    Yes I am willkommen, bienvenue, welcome !
                    Im Cabaret, au Cabaret, to Cabaret !"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka