Gość: Nick
IP: *.sympatico.ca
07.01.03, 19:46
Izraelska reakcja na zamach bombowy w Tel Awiwie wpisuje się w dotychczasową
politykę zmierzającą do konsolidacji okupowania terytoriów palestyńskich,
zniszczenia wszystkich porozumień pokojowych i niedopuszczenia do rozwiązania
dwupaństwowego. Jesteśmy z powrotem w roku 1990. Władze palestyńskie nie mają
już żadnej władzy. Arafat nie kontroluje niczego, włącznie z jego własnym
Fatahem. Jest więźniem. Nie może podróżować, spotykać się ze swoimi ludźmi,
nie ma aparatu bezpieczeństwa zniszczonego przez Izrael. W rezultacie jest
chaos. Izraelczycy izolują każde palestyńskie miasto i region, nie pozwalając
na stworzenie jednolitego palestyńskiego kierownictwa. Mówią nam: nikt z was
nie może się ruszyć bez naszego pozwolenia. Ta polityka to paliwo dla
fundamentalizmu i ekstremizmu. Zgadzam się z Ehudem Barakiem [b.premierem
Izraela z Partii Pracy - red.], który powiedział, że premier Szaron jest
sojusznikiem palestyńskich ekstremistów. W ten sposób nie powstrzyma się
samobójczych zamachów, przeciwnie - coraz więcej ludzi jako rozwiązanie
wybierze przemoc. Zamachom można przeciwdziałać tylko w jeden sposób -
skończyć okupację.