Dodaj do ulubionych

DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki

IP: 207.252.61.* 23.10.01, 16:43
Za www.fronda.pl/archiwum/artykul.asp?id=40

We wrześniu 1993 r. opublikowane zostały wyniki badań Departamentu Edukacji
Stanów Zjednoczonych zatytułowane "Umiejętność czytania i pisania w USA". Były
to najobszerniejsze studia, jakie kiedykolwiek przeprowadzono nad Amerykanami:
trwały 4 lata i objęły 26 tys. osób.
Wyniki zaszokowały amerykańską opinię publiczną; okazało się, że w USA żyje 27
mln analfabetów i 45 mln tzw. analfabetów funkcjonalnych. Prawie połowa ze 191
milionów dorosłych Amerykanów nie jest w stanie wykonać tak prostej czynności
jak wypełnienie przekazu bankowego. Tylko 4 proc. potrafi przy użyciu
elektronicznego kalkulatora obliczyć koszt wykładziny, mając podaną cenę metra
kwadratowego i rozmiary pokoju.

Poziom nauczania w USA jest o wiele niższy niż w Europie Zachodniej, np. 40
proc. uczniów europejskich szkół średnich jest w stanie rozwiązać zadania
matematyczne, których 90 proc. amerykańskich uczniów na tym samym poziomie nie
umie rozwiązać.

Ogólnie mówiąc, zawód nauczyciela nie jest w Ameryce respektowany. Wiąże się to
z silnym amerykańskim antyintelektualizmem, szacunkiem dla "ludzi czynu", a
nie "myślicieli". Nic dziwnego, że w międzywojniu tak wielu pisarzy
amerykańskich siedziało w Paryżu, gdzie traktowano intelektualistów jak
bożyszcza. Przykładem owego antyintelektualizmu może być postawa gubernatora
Teksasu, który nie zgodził się na dofinansowanie programu nauczania języków
obcych, uzasadniając to następująco: "Jeżeli angielski był wystarczająco dobry
dla Jezusa, to jest też wystarczająco dobry dla uczniów w Teksasie".

Komercjalizacja studiów wyższych powoduje, że kierują się one zasadami rynku i
figurują na trzecim miejscu przemysłu narodowego USA. Uniwersytety, ale tylko
te najlepsze, są "przedsiębiorstwami" sprzedającymi "produkty". Są w stanie
zatrudnić najwybitniejszych pracowników na najlepszych warunkach, np.
początkowa pensja docenta wynosi od 100 do 150 tys. dol. rocznie. Jaki
uniwersytet w Europie może pozwolić sobie na taki wydatek?

Tym należy tłumaczyć zjawisko "brain-drain" czyli "odpływu umysłów" do USA.
Dość powiedzieć, że wśród kadry profesorskiej na katedrze matematyki
uniwersytetu w Berkeley aż 75 proc. stanowią nie Amerykanie, lecz Chińczycy,
Koreańczycy, Polacy, Rosjanie itd.

Obserwuj wątek
    • Gość: Puchatek Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: *.stacje.agora.pl 23.10.01, 16:46
      Przyjacielu, nie chciałbym Cię rozczarować, ale czy znasz ilość wtórnych analfabetó w Polsce? Były badania
      bodaj trzy czy cztery lata temu. Radzę sprawdzić.
      :(
      • Gość: Kingfish Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: *.157.79.34.Dial1.Weehawken1.Level3.net 23.10.01, 17:18
        I dlatego też Ameryka jest biednym krajem który nie potrafi nawet wyżywić
        swojego narodu i nie ma żadnego wpływu na resztę świata. Kto jest analphabetem?
        Autor pierwszego postu.
        • Gość: Michal Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: 63.164.131.* 23.10.01, 17:28
          Gość portalu: Kingfish napisał(a):

          > I dlatego też Ameryka jest biednym krajem który nie potrafi nawet wyżywić
          > swojego narodu i nie ma żadnego wpływu na resztę świata. Kto jest analphabetem?
          > Autor pierwszego postu.

          No wlasnie. Jesli juz cos powiesz to sie zastanow. Bo nie wiem czy chcesz powiedzec alfabet czy analfabeta. Dla
          ciebie to pewnie bez roznicy, ty i tak jestes w tej grupie co nie umieja w pelni dobrze pisac. Bo twoj wyraz
          "analphabetem" to ani po polsku ani po angielsku. Czyli ni Polak ni wydra. Synku idz do szkoly. Widze ze jestes
          jeszcze mlody i zbuntowany i wydaje ci sie ze jak jestes na tym forum to nie widac ze masz jeszcze mleczko pod
          nosem. Czujesz sie pewnie wazny jak naszczekasz glupot. Zanim cos napiszesz to pomysli dwa razy.
          Po drugie przeczytaj caly artykul, ktory autor tego watku przytacza a potem bierz sie do krytyki (tylko tworczej):
          www.fronda.pl/archiwum/artykul.asp?id=40

          Pozdrwiam.
        • Gość: U Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: 216.41.48.* 01.12.01, 07:02
          Gość portalu: Kingfish napisał(a):

          > I dlatego też Ameryka jest biednym krajem który nie
          potrafi nawet wyżywić
          > swojego narodu i nie ma żadnego wpływu na resztę
          świata. Kto jest analphabetem?
          > Autor pierwszego postu.

          No a jak z Twoim "analfabetem",Kingfish?Przysmalal
          kociol garnkowi.........
      • Gość: Michal Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: 63.164.131.* 23.10.01, 17:19
        Drogi Panie. Takie gadanie niomu nie pomaga. Jesli Pan wie o takich badaniach to prosze napisac. Poprzednik
        przytoczyl artykul i to jest cos. Pan natomiast jak male dziecko (czyzby faktycznie Puchatek?) oburza sie. Bez
        obrazy.... Ciekaw jestem jakie sa wyniki podobnych badan w Polsce. Pan pewnie nam je poda bo przytacza Pan
        ze byly takie badania. Czekam z niecierpliwoscia.

        Pozdr.
        • Gość: Puchatek Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: *.stacje.agora.pl 23.10.01, 17:25
          Ależ ja się nie oburzam wcale. Według ostatnich badań ok. 40 % dorosłych Polaków to wtórni analfabeci (gdzie
          wtórny analfabetyzm definiuje się własnie tak, jak w pierwszym poście tego wątku - przez nieumiejętność
          wypełnienia np. rachunku bankowego czy niemożność zrozumienia prostego, średniej długości tekstu w
          gazecie).
          Pozdrawiam - P.
          • Gość: Michal Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: 63.164.131.* 23.10.01, 17:29
            Czy mozna prosic o zrodlo tych informacji. Mysle ze nie Radio Wolan Europa?

            Pozdrawiam
            • Gość: Puchatek Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: *.stacje.agora.pl 23.10.01, 17:52
              Nie, RWE nic z tym nie ma wspólnego. Były w Polsce badania - nie pomnę, trzy lata temu czy coś koło tego...
              Ludzie, wszystkie gazety o tym pisały, były nawet komentarze znnych osób etc. Nikt z Was tego nie pamięta???
              P.
      • ptwo Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki 01.12.01, 06:08
        Gość portalu: Puchatek napisał(a):

        > Przyjacielu, nie chciałbym Cię rozczarować, ale czy znasz ilość wtórnych analfa
        > betó w Polsce? Były badania
        > bodaj trzy czy cztery lata temu. Radzę sprawdzić.
        > :(
        No właśnie, ciekawe też ilu debili jest w Sejmie?
    • Gość: TomeG Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: 192.168.0.* / *.lublin.sdi.tpnet.pl 23.10.01, 17:42
      Brawo, bardzo się cieszę, że ktoś odważył się napisać trochę prawdy o
      społeczeństwie amerykańskim. Nie mogę już czasem znieść tych peanów pochwalnych
      na cześć Ameryki, podczas gdy ja jestem dumny, że jestem europejczykiem.
      Nie tylko jeśli chodzi o poziom nauczania, ale przede wszystkim pod względem
      szeroko pojętej kultury - Ameryka jest bardzo daleko w tyle.
      • Gość: WallSt Jakos musicie sie pocieszac... IP: 204.52.178.* 23.10.01, 17:59
      • Gość: puls Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: 207.220.189.* 23.10.01, 18:19
        Gość portalu: TomeG napisał(a):

        > Brawo, bardzo się cieszę, że ktoś odważył się napisać trochę prawdy o
        > społeczeństwie amerykańskim. Nie mogę już czasem znieść tych peanów pochwalnych
        >
        > na cześć Ameryki, podczas gdy ja jestem dumny, że jestem europejczykiem.
        > Nie tylko jeśli chodzi o poziom nauczania, ale przede wszystkim pod względem
        > szeroko pojętej kultury - Ameryka jest bardzo daleko w tyle.

        Nauka i technika jest pochodno z Hitlerowskich Niemiec gdzie czesc wiedzy
        rakietowej zagarneli Alianci a czesc ZSRR.Internet i komputery swe poczatki maja
        tez w Europie.USA moze sobie pozwolic na kupienie prawie wszystkich praw
        autorskich i urekowic produkt na swiatowa skale -dlatego wiele rzeczy wyglada na
        Made with USA Brain.Przecietny amerykanin to rzeczywiscie debil,ale ma sie to
        chyba tak statystycznie jak nie przyrownujac w Polce.To jakie maja kompleksy do
        starego swiata swiadczy chyba najlepiej fakt ze buduja repliki slawnych perel
        architekyury;jak np.krzywa wieza w Pizie,czy piramidy z Doliny Krolow,albo wieze
        Eifle,a.Maja tez swa piekna architektore ale jak sprawdzic kto stoi za pomyslem i
        nowatorstwem to okazuje sie ze sa to konkursymiedzynarodowe i pelno w nichna
        pierwszych miejscach ludzi z Europyczy Azji.Ameryka to kraj z wielka szansa dla
        wielkich ludzi-najogulniej,a nieukow nie trzeba uczys sami sie sieja.
      • Gość: Irys Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: *.tmns.net.au 19.11.01, 08:38
        Gość portalu: TomeG napisał(a):

        > Brawo, bardzo się cieszę, że ktoś odważył się napisać trochę prawdy o
        > społeczeństwie amerykańskim. Nie mogę już czasem znieść tych peanów pochwalnych
        >
        > na cześć Ameryki, podczas gdy ja jestem dumny, że jestem europejczykiem.
        > Nie tylko jeśli chodzi o poziom nauczania, ale przede wszystkim pod względem
        > szeroko pojętej kultury - Ameryka jest bardzo daleko w tyle.

        Szeroko pojeta. Co to znaczy? prosze o definicje jako, ze od dluzszego czasu (50-
        ciu) lat potrafimy "obracac" slowami za ktorymi bardzo czesto stoi brak
        podstawowej wiedzy do argumentowania.

    • Gość: WallSt Dlaczego wiec Polacy sprzataja u DEBILI w domach? IP: 204.52.178.* 23.10.01, 18:14
      Powinno byc odwrotnie...
      • Gość: puls Re: Dlaczego wiec Polacy sprzataja u DEBILI w domach? IP: 207.220.189.* 23.10.01, 18:55
        Gość portalu: WallSt napisał(a):

        > Powinno byc odwrotnie...

        Na szczescie wyym kraju nie liczy sie kto co robi tylko kto ile zarabia.Znam
        Amerykanke ktora sprzata i zarabia wiecej niz inna Amerykanka ktora ma piekny
        tytol na swojej biznesowej kartce,ktory brzmi 'Promotion and sales coordinator"-
        pieknie -prawda?.Tak ze z tym sprzataniem to zpudliles i sam otym wiesz.no ale
        trzeba cos pisac jak sie ma klawiature.
        • Gość: WallSt Re: Dlaczego wiec Polacy sprzataja u DEBILI w domach? IP: 204.52.178.* 24.10.01, 18:46
          Gość portalu: puls napisał(a):

          > Gość portalu: WallSt napisał(a):
          >
          > > Powinno byc odwrotnie...
          >
          > Na szczescie wyym kraju nie liczy sie kto co robi tylko kto ile zarabia.Znam
          > Amerykanke ktora sprzata i zarabia wiecej niz inna Amerykanka ktora ma piekny
          > tytol na swojej biznesowej kartce,ktory brzmi 'Promotion and sales coordinator"
          > -
          > pieknie -prawda?.Tak ze z tym sprzataniem to zpudliles i sam otym wiesz.no ale
          > trzeba cos pisac jak sie ma klawiature.

          Jak nie mozna zarobic glowa to trzeba rekami. Sa tez ludzie, ktorzy zarabiaja
          znacznie wiecej niz haskeepers i nie pracuja fizycznie. Ale jak sadze musiales
          cos wystukac na klawiaturze...
        • Gość: Marcus Re: Dlaczego wiec Polacy sprzataja u DEBILI w domach? IP: *.dyn.optonline.net 19.11.01, 18:14
          Gość portalu: puls napisał(a):
          >
          > Na szczescie wyym kraju nie liczy sie kto co robi tylko kto ile zarabia.Znam
          > Amerykanke ktora sprzata i zarabia wiecej niz inna Amerykanka ktora ma piekny
          > tytol na swojej biznesowej kartce,ktory brzmi 'Promotion and sales coordinator"
          > -
          > pieknie -prawda?.Tak ze z tym sprzataniem to zpudliles i sam otym wiesz.no ale
          > trzeba cos pisac jak sie ma klawiature.

          Prace przy sprzataniu naleza do najnizej platnych w USA podobnie jak place dla
          nauczycieli. Na tej podstawie kwalifikuja sie do nich przypadkowo albo jakies
          zupelne defektywne osoby z USA albo raczej prawie zawsze osoby z poza kraju.

          Tu nie potrzeba byc geniuszem ale kazdy kto potrzebuje sprzataczki tylko raz w
          tygodniu bardzo szybko zauwazy ze wydatek powiedzmy $500 na ogloszenie w
          lokalnej gazecie amerykanskiej najprawdopodobniej nie przyniesie nawet jednej
          odpowiedzi czy zainteresowania kiedy wydatek $100 w ogloszenie w jakiejkolwiek
          etnicznej gazecie lub w gazecie w kraju gdzie zawod sprzatacza jest popularny
          przyniesie tuziny potencjalnie dobrych pracownikow.
    • Gość: JOrl Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: *.dip.t-dialin.net 23.10.01, 18:19
      Cos wyglada na to, ze te bin Laden wie co robi. Jeszcze pare lat podsypywania
      bakterii itp. i ci obcokrajowcy zwlaszcza z dziedzin matematyczno-
      przyrodniczych wyjada do domu. A wtedy jak beda amerykanie budowali nowe
      bronie? I dlatego znaczenie USA spadnie i to znacznie. Poniewaz nie ucza sie
      matematyki. Latwiej zarabic grajac na gieldzie.
      Pozdrowienia.
      • Gość: Paul Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: 208.130.53.* 23.10.01, 18:38
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Cos wyglada na to, ze te bin Laden wie co robi. Jeszcze pare lat podsypywania
        > bakterii itp. i ci obcokrajowcy zwlaszcza z dziedzin matematyczno-
        > przyrodniczych wyjada do domu. A wtedy jak beda amerykanie budowali nowe
        > bronie? I dlatego znaczenie USA spadnie i to znacznie. Poniewaz nie ucza sie
        > matematyki. Latwiej zarabic grajac na gieldzie.
        > Pozdrowienia.
        Poczekajcie, jeszcze bedziemy do Afganistanu "na zarobek" jezdzic, tylko bedziemy
        musieli sie tej cholernej matematyki poduczyc.

      • Gość: Marcus Re: Czym zastapi sie deportowane sprzataczki? IP: *.dyn.optonline.net 19.11.01, 18:31
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Cos wyglada na to, ze te bin Laden wie co robi. Jeszcze pare lat podsypywania
        > bakterii itp. i ci obcokrajowcy zwlaszcza z dziedzin matematyczno-
        > przyrodniczych wyjada do domu. A wtedy jak beda amerykanie budowali nowe
        > bronie? I dlatego znaczenie USA spadnie i to znacznie. Poniewaz nie ucza sie
        > matematyki. Latwiej zarabic grajac na gieldzie.

        Poziom umyslowy podniesie sie znacznie, przynajmniej na krotka mete poniewaz
        urzedy imigracyjne deportuja rekordowe ilosci wlasnie tych ludzi, wiekszosc z
        ktorych jest analfabetami.

        Potrzeba zmusza do kreatiwizmu i jezeli zbyt wielu nielegalnie pracujacych w USA
        sprzataczek, pracownikow od koszenia trawy czyszczenia azbestow, i nauczycieli
        zostanie deportowanych to mozna ich zastapic przez maszyny i lepsze programy
        komputerowe. Dla przykladu kupno automatycznej robotycznej kosiarki do trawy
        potrafi zastapic i wyeliminowac cala ekipe imigrantow i jakosc pracy jest lepsza.

        Zeby grac na gieldzie to byc moze matematyka nie jest potrzebna ale aby zarobic
        na gieldzie potrzebne jest doglebne zrozumienie wielu matematycznych prawd.
    • Gość: DSD Nie ma sie czym podniecac IP: 212.33.88.* 23.10.01, 19:00
      Wiadomosci z artykulu we Frondzie nie sa zadna nowoscia. Procent analfabetow w USA jest wysoki, ale Polska
      przynajmniej w tym jednym chyba nawet przegonila Stany (nie pamietam dokladnych danych, ale popieram Puchatka,
      ze slyszalem o tych zastraszajacych sondazach). Zreszta mysle, ze analfabetow w Afganistanie jest jeszcze
      wiecej...

      > Uniwersytety, ale tylko
      > te najlepsze, są "przedsiębiorstwami" sprzedającymi "produkty". Są w stanie
      > zatrudnić najwybitniejszych pracowników na najlepszych warunkach, np.
      > początkowa pensja docenta wynosi od 100 do 150 tys. dol. rocznie. Jaki
      > uniwersytet w Europie może pozwolić sobie na taki wydatek?
      >
      > Tym należy tłumaczyć zjawisko "brain-drain" czyli "odpływu umysłów" do USA.

      No wlasnie, Amerykanie dotuja uniwerki, a Polacy huty, kopalnie, rolnictwo itp. Cala reszta jest tylko nastepstwem tej
      prostej roznicy.

      Prosze poza tym poczytac sobie sam artykul. Wiekszosc atakujacych USA ma poglady mniej lub bardziej lewicowe
      ('takie glupie cepy a bombarduja innych!'), tymczasem za niski poziom nauczania autor obwinia glownie lewicowe idee
      lat 60-tych, bezstresowe szkoly itp. ...
      • Gość: robas Re: Nie ma sie czym podniecac IP: *.asapsoftware.com 23.10.01, 19:26
        Pewnie, ze nie ma sie czym podniecac, psy szczekaja a karawana jedzie dalaj.
        Amerykanom i tak to dobrego samopoczucia nie popsuje. Za to nam podobne
        zlorzeczenia i pokpiwania pomagaja wyleczyc kompleksy biedaka, ktorego nikt nie
        powaza ni szanuje.
        • Gość: Kingfish Re: Nie ma sie czym podniecac IP: *.245.117.176.Dial1.Weehawken1.Level3.net 23.10.01, 19:41
          Smutne ale prawdziwe.
    • Gość: PAPA Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: *.*.*.* 23.10.01, 19:26
      Prawda jest taka, ze placa na amerykanskich uniwersytetach ( jak i na
      wszystkich zachodnich jest duzo mniejsza niz w prywatnych firmach. Dlatego
      rzadko ktory amerykanin bierze sie za taka robote. Jednoczesnie ludziom sa
      obojetnie tytuly ( lektor , doktor i.t.d). To jest glowna przyczyna ,ze wielu
      cudzoziemcow bierze sie a ta robote ( Latwiej dostac Green-Card).
      Tylko Niemczech i bylych krajach wschodniej Europy ludzie uganiaja sie za
      tytulami.
      • Gość: Paul Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: 208.130.53.* 23.10.01, 19:40
        Gość portalu: PAPA napisał(a):

        > Prawda jest taka, ze placa na amerykanskich uniwersytetach ( jak i na
        > wszystkich zachodnich jest duzo mniejsza niz w prywatnych firmach. Dlatego
        > rzadko ktory amerykanin bierze sie za taka robote. Jednoczesnie ludziom sa
        > obojetnie tytuly ( lektor , doktor i.t.d). To jest glowna przyczyna ,ze wielu
        > cudzoziemcow bierze sie a ta robote ( Latwiej dostac Green-Card).
        > Tylko Niemczech i bylych krajach wschodniej Europy ludzie uganiaja sie za
        > tytulami.
        Nareszcie cos do ladu i skladu. Pozdrawiam.

        • Gość: szpok Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: *.tnt9.mia1.da.uu.net 27.10.01, 06:25
          Gość portalu: Paul napisał(a):

          > Gość portalu: PAPA napisał(a):
          >
          > > Prawda jest taka, ze placa na amerykanskich uniwersytetach ( jak i na
          > > wszystkich zachodnich jest duzo mniejsza niz w prywatnych firmach. Dlatego
          >
          > > rzadko ktory amerykanin bierze sie za taka robote. Jednoczesnie ludziom s
          > a
          > > obojetnie tytuly ( lektor , doktor i.t.d). To jest glowna przyczyna ,ze wi
          > elu
          > > cudzoziemcow bierze sie a ta robote ( Latwiej dostac Green-Card).
          > > Tylko Niemczech i bylych krajach wschodniej Europy ludzie uganiaja sie za
          > > tytulami.
          > Nareszcie cos do ladu i skladu. Pozdrawiam.
          >
          A, poco tym debilom tytuly. Ja, tez pozdrawiam.
      • Gość: krecha kto pracuje na uniwerkach w USA IP: *.hwr.Arizona.EDU 24.10.01, 07:43
        Zupelnie nie zgadzam sie ze stwierdzeniem PAPY, ze rzadko ktory Amerykanin bierze sie
        za prace na uczelni, bo w przemysle zarobi wiecej.

        Praca na uczelni to prestiz, ktorego nie ma w przemysle. To ciekawa praca, tworcza,
        niezalezna od koniunktury. Praca z inteligentnymi ludzmi, ze studentami, ze srodowiskiem
        kosmopolitycznym, o wiele bardziej tolerancyjnym i otwartym na swiat niz srodowiska
        przemyslowe.

        Kazda oferta pracy na uczelni (dobrej badawczej uczelni) przyciaga setki chetnych, z
        ktorych tylko jeden dostaje prace. Ten jeden, wybrany to coraz czesciej cudzoziemiec.
        Dlaczego? Bo jest dobrze wyksztalcony poza USA (na poziomie magistra lub
        bakalarza), przyjezdza do USA zrobic doktorat, i ta kombinacja czyni go bardziej
        konkurencyjnym niz Amerykanie. U mnie na wydziale prawie polowa profesorow to
        cudzoziemcy.... A sporo ponad polowa doktorantow. W przyszlosci ci doktoranci beda
        profesorami i w ten sposob odsetek cudzoziemcow na stanowiskach profesorskich
        bedzie wzrastal.

        Taki stan rzeczy nie musi byc czyms zlym. Dlaczego? Bo Ameryka nie musi inwestowac w
        szkolnictwo podstawowe i srednie. Dlatego szkoly na tym poziomie sa nedzne. Za to
        Ameryka przyciaga z calego swiata najlepszych z najlepszych, gdzies indziej
        wyksztalconych, za czyjes pieniadze. Tak jest tanio. To swiadczy o amerykanskim zmysle
        do biznesu. A to, ze przecietny Amerykanin jest glupi - to prawda. Ale co z tego? Moze
        mu z tym dobrze.
        • Gość: Paul Re: kto pracuje na uniwerkach w USA IP: 208.130.53.* 24.10.01, 17:49
          Gość portalu: krecha napisał(a):

          > Zupelnie nie zgadzam sie ze stwierdzeniem PAPY, ze rzadko ktory Amerykanin bier
          > ze sie
          > za prace na uczelni, bo w przemysle zarobi wiecej.
          >
          > Praca na uczelni to prestiz, ktorego nie ma w przemysle. To ciekawa praca, twor
          > cza,
          > niezalezna od koniunktury. Praca z inteligentnymi ludzmi, ze studentami, ze sro
          > dowiskiem
          > kosmopolitycznym, o wiele bardziej tolerancyjnym i otwartym na swiat niz srodow
          > iska
          > przemyslowe.
          >
          > Kazda oferta pracy na uczelni (dobrej badawczej uczelni) przyciaga setki chetny
          > ch, z
          > ktorych tylko jeden dostaje prace. Ten jeden, wybrany to coraz czesciej cudzozi
          > emiec.
          > Dlaczego? Bo jest dobrze wyksztalcony poza USA (na poziomie magistra lub
          > bakalarza), przyjezdza do USA zrobic doktorat, i ta kombinacja czyni go bardzie
          > j
          > konkurencyjnym niz Amerykanie. U mnie na wydziale prawie polowa profesorow to
          > cudzoziemcy.... A sporo ponad polowa doktorantow. W przyszlosci ci doktoranci b
          > eda
          > profesorami i w ten sposob odsetek cudzoziemcow na stanowiskach profesorskich
          > bedzie wzrastal.
          >
          > Taki stan rzeczy nie musi byc czyms zlym. Dlaczego? Bo Ameryka nie musi inwesto
          > wac w
          > szkolnictwo podstawowe i srednie. Dlatego szkoly na tym poziomie sa nedzne. Za
          > to
          > Ameryka przyciaga z calego swiata najlepszych z najlepszych, gdzies indziej
          > wyksztalconych, za czyjes pieniadze. Tak jest tanio. To swiadczy o amerykanskim
          > zmysle
          > do biznesu. A to, ze przecietny Amerykanin jest glupi - to prawda. Ale co z teg
          > o? Moze
          > mu z tym dobrze.
          Praca na uczelni, to nie zaden "prestiz", tak to wlasnie widza "obcokrajowcy",
          zwlaszcza z Europy wschodniej. To gorsze pieniadze. To prawda, ze praca jest
          bardziej otwarta, kosmopolityczna itp. Ale zawisc i zazdrosc o wyniki, granty
          jest przygnebiajaca. Jesli pracujesz dla jakiejs firmy, to masz swoja dzialke,
          swoja odpowiedzialnosc i.....robisz to co masz do zrobienia. Chyba, ze ktos
          ma "powolanie" profesorsko-belfrowskie, to mu to odpowiada. Jesli chodzi o
          research, jest zgola nie przyjemnie, nie towarzysko i nie kosmopolitycznie. To
          praca jak na gieldzie, gdzie kazdy jak moze i przyniesie mu to zysk, to podstawi
          ci noge. Wiem o tym....bo tu mieszkam i mam znajomych na uczelniach -
          "naukowcow" i "nauczycieli". Uszanowanie.

          • Gość: krecha Re: komentarz Paula IP: *.hwr.Arizona.EDU 24.10.01, 18:38
            > Praca na uczelni, to nie zaden "prestiz", tak to wlasnie widza "obcokrajowcy",
            > zwlaszcza z Europy wschodniej. To gorsze pieniadze. To prawda, ze praca jest
            > bardziej otwarta, kosmopolityczna itp. Ale zawisc i zazdrosc o wyniki, granty
            > jest przygnebiajaca.

            Niestety to prawda. Ale czy jest inaczej w prywatnych firmach? To chyba zalezy od
            stanowiska. W przemysle tez trzeba sie starac o kontrakty (tak jak na uczelni o granty),
            tez jest przepychanka, a poniewaz forsa jest duzo wieksza, wiec podkladane swinie
            sa tez duzo grubsze. Przecietny pracownik w prywatnej firmie nie styka sie z tym,
            bo, jak napisales, ma swoja dzialke i robi swoja robote. Ale nad nim ktos inny te
            robote jemu i wielu innym nakreca. Na tym poziomie konkurencja jest duza.

            Na uczelniach jest podobnie. Profesorowie pisza tzw. propozale. I oni wlasnie sa
            narazeni na podkladanie swin itp. Natomiast robota jest wykonywana przez asystentow,
            magistrantow, doktorantow, postdoktorantow, technikow, itp. Oni nie stykaja sie z problemami
            walki o forse na badania, a po prostu maja swoja dzialke i robia swoja robote.

            Musze tu dodac, ze moze nie powinnismy uogolniac. W roznych dziedzinach jest rozna sytuacja.
            Inzynier to inna broszka niz np. fizyk czy geolog.

            pozdrawiam,
            krecha
            • Gość: Paul Re: komentarz Paula IP: 208.130.53.* 24.10.01, 18:45
              Gość portalu: krecha napisał(a):

              > > Praca na uczelni, to nie zaden "prestiz", tak to wlasnie widza "obcokrajow
              > cy",
              > > zwlaszcza z Europy wschodniej. To gorsze pieniadze. To prawda, ze praca
              > jest
              > > bardziej otwarta, kosmopolityczna itp. Ale zawisc i zazdrosc o wyniki, gr
              > anty
              > > jest przygnebiajaca.
              >
              > Niestety to prawda. Ale czy jest inaczej w prywatnych firmach? To chyba zalezy
              > od
              > stanowiska. W przemysle tez trzeba sie starac o kontrakty (tak jak na uczelni o
              > granty),
              > tez jest przepychanka, a poniewaz forsa jest duzo wieksza, wiec podkladane swin
              > ie
              > sa tez duzo grubsze. Przecietny pracownik w prywatnej firmie nie styka sie z ty
              > m,
              > bo, jak napisales, ma swoja dzialke i robi swoja robote. Ale nad nim ktos inny
              > te
              > robote jemu i wielu innym nakreca. Na tym poziomie konkurencja jest duza.
              >
              > Na uczelniach jest podobnie. Profesorowie pisza tzw. propozale. I oni wlasnie s
              > a
              > narazeni na podkladanie swin itp. Natomiast robota jest wykonywana przez asyste
              > ntow,
              > magistrantow, doktorantow, postdoktorantow, technikow, itp. Oni nie stykaja sie
              > z problemami
              > walki o forse na badania, a po prostu maja swoja dzialke i robia swoja robote.
              >
              > Musze tu dodac, ze moze nie powinnismy uogolniac. W roznych dziedzinach jest ro
              > zna sytuacja.
              > Inzynier to inna broszka niz np. fizyk czy geolog.
              >
              > pozdrawiam,
              > krecha
              Oczywiscie, konkurencja jest wszedzie, a tak sie sklada, ze zyjemy w swiecie/erze
              uogolnien. Zbyt wiele informacji, zbyt wiele pogladow, za malo czasu.... Jak
              sie pewnie domyslasz, nie zajmuje sie "liczeniem cyferek w slupkach", co nie
              znaczy ze sie do tego nie nadaje;-).
            • stszkwklski warto w USA robic doktorat? 18.11.01, 05:20
              "Natomiast robota jest wykonywana przez asystentow, magistrantow, doktorantow,
              postdoktorantow, technikow, itp. Oni nie stykaja sie z problemami walki o forse
              na badania, a po prostu maja swoja dzialke i robia swoja robote"

              Mam pytanie. Jak jest najlepiej zrobic: doktorat (z informatyki) w Polsce a
              potem pojechac do USA, od razu doktorat w USA i tam zostac, czy pojechac do
              pracy w IT i tego sie trzymac?
          • Gość: Marcus Re: kto pracuje na uniwerkach w USA IP: *.dyn.optonline.net 19.11.01, 17:57
            > Praca na uczelni, to nie zaden "prestiz", tak to wlasnie widza "obcokrajowcy",
            > zwlaszcza z Europy wschodniej. To gorsze pieniadze. To prawda, ze praca jest
            > bardziej otwarta, kosmopolityczna itp. Ale zawisc i zazdrosc o wyniki, granty
            > jest przygnebiajaca. Jesli pracujesz dla jakiejs firmy, to masz swoja dzialke,
            >
            > swoja odpowiedzialnosc i.....robisz to co masz do zrobienia. Chyba, ze ktos
            > ma "powolanie" profesorsko-belfrowskie, to mu to odpowiada. Jesli chodzi o
            > research, jest zgola nie przyjemnie, nie towarzysko i nie kosmopolitycznie. To
            >
            > praca jak na gieldzie, gdzie kazdy jak moze i przyniesie mu to zysk, to podstaw
            > i
            > ci noge. Wiem o tym....bo tu mieszkam i mam znajomych na uczelniach -
            > "naukowcow" i "nauczycieli". Uszanowanie.

            Miasto Nowy Jork potrzebuje okolo 30 tys. nauczycieli wiec gdzie ma ich znalezc?
            Z reguly otwiera sie biuro przedstawicielposkie gdzies w Indiach, w Niemczech
            etc. gdzie jest zbyt wielu nauczycieli. Poza tym zawod nauczyciela napewno nigdy
            nie jest prestizowym dla amerykanina i przypuszczam ze podobnie jest na swiecie.
            Normalnie mloda osoba po ukonczeniu szkoly w pierwszym roku zarobi srednio 3-4
            razy wiecej gdziekolwiek w prywatnej firmie niz w szkole.

            Poza tym w szkolach panuje raczej nieamerykanski klimat i zarobki nauczyciela w
            duzej mierze zaleza od stazu a nie od jego umiejetnosci wiec dlatego trudno jest
            wymagac zainteresowania od mlodych ludzi szkolnictwem.

            Istnieje wiele zawodow w USA ktore nadaja sie wylacznie dla cudzoziemcow i
            czesto sa zdominowane w blisko 100% przez imigrantow lub tymczasowych
            pracownikow z innych krajow. Podobnie jak prace do sprzatania w domu reklamowane
            jest prawie wylacznie w obcojezycznej prasie tak samo praca w szkolach staje sie
            podobnie zajeciem wylacznie dla imigrantow. Dlatego coraz wiecej szkol, miast i
            stanow, zauwaza ze reklamy w amerykanskiej prasie nie zostana zauwazone wiec
            dlatego bardziej efektywne jest szukanie tych ludzi tam gdzie oni sa, czyli w
            innych krajach.
            • Gość: lolek2 Re: kto pracuje na uniwerkach w USA IP: *.dyn.optonline.net 21.11.01, 05:22
              jak czytam te wpisy to przestaje sie dziwic ze ilosc kawalow o Polakach
              rosnie!!!!!!!!!!!!! Moge to powiedziec bo chodzilem do polskich szkol i
              amerykanskich .Polska jest daleko za Rumunia w Europie a Ameryce do piet nie
              dorasta.Dyskusja na ten temat jest zbedna!!!!ci biedacy sa ciemni bo sa biedni
              i na odwrot,tak bedzie jeszcze do czasu bo Niemcy zajma sie tym genialnym
              narodem i pogona do arbajtu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: PAPA Re: kto pracuje na uniwerkach w USA IP: *.*.*.* 24.10.01, 20:06
          Praca to moze 'tworcza' . Sprawa jest bardzo prosta. Nie wielu wybierze ta
          prace, gdy jednoczesnie mozna dostac 5-10 razy wiecej w prywatnych firmach.
          To jest dodatkowo wmocnione tym , jezeli trzeba placic 'morgage loan' za dom
          w atrakcyjnych miejcach ( bez krymilalistow) gdzie mozna poslac dzieci do
          zwyklej 'Public School' bez ryzyka ,ze cos sie z nimi stanie.



          (Co do placy to nie mam na mysli 'DOT.COM' 'firm', gdzie place byly 'skyhigh',
          do czasu).

          Podzrawiam
    • Gość: doku Taki jest atrybut wolnego świata IP: *.mofnet.gov.pl 24.10.01, 11:30
      50 lat temu czerwoni musieli siłą wyrywać dzieci polskim chłopom, bo oni woleli
      mieć dzieci do pracy w polu i zagrodzie. Trzeba pamiętać, że powszechne
      kształcenie dzieci jest tzw. obowiązkiem szkolnym - przymusem stosowanym przez
      państwo wobec swoich obywateli. Pod tym względem nawet USA nie jest wolnym
      krajem wolnych ludzi. Nie chcę sugerować tutaj żadnych sądów, czy to jest
      dobrze czy źle, chcę jedynie zwrócić uwagę na ten aspekt wolności - im więcej
      wolności, tym więcej ludzi świadomie wybiera życie bez kształcenia siebie czy
      swoich dzieci. Gdyby istniała pełna wolność w tym zakresie, to jestem pewien,
      że byłoby takich debili jeszcze więcej - wystarczy porozmawiać z dziećmi i
      młodzieżą, czy gdyby mieli wolny wybór, czy chodziliby do szkoły. Nie twierdzę,
      że w USA taki wolny wybór istnieje, ale stwierdzam, że wychowanie w takim
      wolnościowym systemie wartości powoduje, że wielu Amerykanów ma słabe
      motywacje, żeby się kształcić. Mechanizm jest taki:

      "Skoro jestem wolnym człowiekiem, a wszscy wolni ludzie są równi i są lepsi od
      ludzi niewolnych, to mogę być dumny z tego, czym jestem. Tak, czuję to, jestem
      z siebie dumny! Jestem wartościowym człowiekiem właśnie dlatego, że jestem
      niegorszy, a nawet lepszy od innych. Obraziłoby moją godność, gdyby jakiś inny
      wolny człowiek został uznany za lepszego ode mnie tylko dlatego, że w
      dzieciństwie rodzice zmuszali go do kucia i odrabiania lekcji. Obraziłoby moją
      godność, gdybym sam pomyślał, że jestem gorszy od innych tylko dlatego, że ja
      pracuję i zarabiam, a on uczy się i utrzymują go rodzice. Lubię swoją pracę,
      mam swoje pieniądze i sam decyduję, na co je wydam - na książki czy na
      prostytutki. A taki student jest gorszy, bo nie jest wolny. Nie ma swoich
      pieniędzy, a rodzice kupują mu książki i nie chcą kupić mu prostytutki.
      Dlaczego miałbym się przejmować tym, że jestem głupszy. Jestem głupszy,
      silniejszy, zdrowszy - każdy człowiek jest jakiś '...szy' od innych. Ale każdy
      ma swoją wartość człowieczeństwa, której żadne '...szy' mu nie odbierze - tą
      wartością jest godność wolnego człowieka, który sam sobie wybiera swój sposób
      życia. Tej wartości ludzie sami się pozbawiają, kiedy myślą, że bez
      wykształcenia są mniej warci". - Oto logika wolnego człowieka.
      • Gość: Jurek Re: Taki jest atrybut wolnego świata IP: 213.189.85.* 24.10.01, 17:34
        Edukacja nie potrzebna. Kultury nie ma, bo nie ma Ministerstwa Kultury.
        Przodujacy swiat. Mozna sobie wszystko wytlumaczyc na wlasna korzysc i na
        podbijanie wlasnego bebenka proznosci. Powodzenia w przekonywaniu siebie do
        siebie, bo innych nie przekonasz.
        • Gość: g Re: Taki jest atrybut wolnego świata IP: *.ny5030.east.verizon.net 24.10.01, 18:48
          mimo posiadania ministerstwa kultury - kultury w tobie za grosz. twoje
          argumenty - to brak argumentow. pozdrowienia i daj ze zyc amerykanom bez ich
          kultury i nauki, oni nie martwia sie o twoje przymioty.
          • Gość: Jurek Re: Taki jest atrybut wolnego świata IP: 193.188.161.* 26.10.01, 10:58
            Gość portalu: g napisał(a):

            > mimo posiadania ministerstwa kultury - kultury w tobie za grosz. twoje
            > argumenty - to brak argumentow. pozdrowienia i daj ze zyc amerykanom bez ich
            > kultury i nauki, oni nie martwia sie o twoje przymioty.

            Nowa logika w nowym porzadku swiata Nowego Swiata:

            ktos z kraju z Ministerstwem Kultury-nie ma kultury przez definicje;
            ktos z kraju bez Ministerstwa Kultury, tzn Ameryki, jedynego kraju na swiecie z
            taka zaleta-ma kulture przez definicje;
            ktos z kraju ze slaba edukacja-jest na pewno dobrze wyedukowany;
            ktos z kraju z dobra edukacja-jest niewatpliwie zle wyedukowany;
            patriota-Amerykanin, kazdy inny-nacjonalista;
            terrorysta-ktos kto terroryzuje Ameryke, gdy terroryzuje innych-bojownik o
            wolnosc;
            prawa czlowieka-dla czlowieka amerykanskiego, dla innych-tylko wtedy gdy to
            pasuje Ameryce;
            wolnosc-dla Amerykanow aby mogli robic co chca;
            demokaracja-gdy tak powiedza Amerykanie, np gdy dwie prawie takie same partie
            walcza o zwyciestwo wyborcze, zwyciezca jest wtedy osoba ktora rzadzi staly,
            niewybieralny rzad, skladajacy sie z przedstawicieli firm w Fortune 500,
            szczegolnie gdy Sad Najwyzszy rozstrzyga za demos, czyli lud;
            antysemita-ktos tak nazwany przez Zydow, ktorego oni nie lubia;
            antyamerykanizm-oceniany przez Amerykanow, gdy czegos nie lubia, lub gdy jest
            ktos kto osmieli sie cokolwiek krytykowac co robia Amerykanie;
            Holocaust survivor-kazdy Zyd mieszkajacy w Ameryce, nawet urodzony tam przed 1939
            rokiem-no bo jak by sie urodzil np w Polsce, to moglby nie byc "survivor";
            BAM-przezytek zimnej wojny;
            Nato-starsze o cale pkolenie od BAM, alez skad, nie przezytek zimnej wojny;
            NMD-National Maginot Defense-obrona przed terrorystami uzywajacymi samolotow do
            samobojczych atakow oraz broni biologicznej i kazdej innej. Takze bron nuklearna
            w niebiosach chroniaca przed tym samym.

            Jakies inne nowe definicje?


            • stszkwklski tylko USA nadaja sie na przywodce swiata 18.11.01, 05:48
              Ja bym tak nie cierpial z tego powodu ze USA rzadza swiatem!
              Cierpialbym, gdyby swiatem rzadzily Chiny, Sadam Husain, ZSRR (zwlaszcza za
              Stalina), III Rzesza, a moze Islamska Republika Iranu, lub Czerwoni Kmerowie z
              Pol-Potem na czele!
              Ktos musi rzadzic i cieszmy sie, ze teraz robi to najbardziej odpowiedzialne
              panstwo na swiecie.
              To nie przypadek, ze instytucje prawa w USA sa tam traktowane tak
              fundamentalnie. Jakakolwiek destabilizacja wawnatrz USA bylaby powrotem do
              sredniowiecza dla calego swiata.
              Owszem, jest humanistyczna Europa, naprawde wysoko wyedukowana Japonia, ale
              pamietajmy, ze sa pod ciaglym parasolem militarnym USA.
              Gdy Chiny groza Taiwanowi to ten wzywa na pomoc USA i zaraz sa manewry US Navy
              w tamtym rejonie!
              Tak naprawde to wszyscy liczymy na opieke poteznej armii amerykanskiej, ktorej
              utrzymanie kosztuje przeciez niewyobrazalne sumy. Europie czy Japonii bardzo
              jest wygodnie bez takiego gigantycznego obciazenia budzetow narodowych!

              Stanislaw Wokulski
        • Gość: doku Przeczytałeś bardzo nieuważnie IP: *.mofnet.gov.pl 25.10.01, 15:51
          Nie napisałem, że jestem przeciwny obowiązkowi szkolnemu. Nie napisałem, że
          szanuję debili, tylko dlatego, że sami wybrali debilne życie. Napisałem tylko,
          dlaczego debilni Amerykanie nie wstydzą się swojego debilizmu. A może ty po
          prostu nie rozumiesz?
          • Gość: Jurek Re: Przeczytałeś bardzo nieuważnie IP: 193.188.161.* 26.10.01, 10:26
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > Nie napisałem, że jestem przeciwny obowiązkowi szkolnemu. Nie napisałem, że
            > szanuję debili, tylko dlatego, że sami wybrali debilne życie. Napisałem tylko,
            > dlaczego debilni Amerykanie nie wstydzą się swojego debilizmu. A może ty po
            > prostu nie rozumiesz?

            Sa z grubsza cztery kategorie ludzi:
            1. wiedza, ze wiedza;
            2. wiedza, ze nie wiedza;
            3. nie wiedza, ze wiedza;
            4. nie wiedza, ze nie wiedza.

            Twoi debilni amerykanie (i nie tylko) sa w tej czwartej kategorii, wiec sie nie
            wstydza. Ale to nie ich wina, tylko systemu, w ktorym maja wolnosc wyboru zeby
            sie nie uczyc i jako cnote, wybierasz dla nich usprawiedliwienie, ze mimo ze sa
            debilni, ale sa wolni.
            Czego tu mozna nie zrozumiec?
            • Gość: doku porozmawiaj z Amerykanami IP: *.mofnet.gov.pl 26.10.01, 17:33
              Gość portalu: Jurek napisał(a):

              >
              > Sa z grubsza cztery kategorie ludzi:
              > 1. wiedza, ze wiedza;
              > 2. wiedza, ze nie wiedza;
              > 3. nie wiedza, ze wiedza;
              > 4. nie wiedza, ze nie wiedza.
              >
              > Twoi debilni amerykanie (i nie tylko) sa w tej czwartej kategorii,

              Nieprawda, są w drugiej, oni to wiedzą. Chyba, że twierdzisz, że ten co
              powiedział pierwszy "wiem, że nic nie wiem", także nie wiedział co mówi.
    • Gość: robas Re: debil amerykanski a polski IP: *.asapsoftware.com 24.10.01, 19:28
      Prawda jest, ze program nauczania w szkolach podstawowych i srednich USA nie
      jest wysoki. Na pewno polska szkola stawia wieksze wymagania. Tyle tylko, ze
      wiedza w polskiej szkole wystarcza do sprawdzianu - potem mozna juz zapomniec.
      I tak sie przewaznie dzieje.
      Programy polskiej szkoly sa przeladowane. Dzieci i tak nie maja szans
      zapamietania czy utrawalenia wymaganego materialu. W szkolach amerykanskich
      dany material musi byc przerabiany w klasie, nie ma polskiego "to, przeczytacie
      sobie w domu".
      Dzieci nie obciaza sie noszeniem wielu ksiazek czy mnogoscia prac domowych.
      Jednoczesnie dzieci amerykanskie sa w wiekszym stopniu przygotowane do zycia we
      wspolczesnym swiecie niz polskie, maja tez o wiele mniej kompleksow i
      zachamowan.
      W collegach wiele przedmiotow mozna wybrac, skoncentrowac sie na tym, co nam
      sie podoba, badz przyda w przyszlosci. W dodatku - inaczej niz w Polsce,
      studenci staraja sie naprawde nauczyc, a nie tylko zaliczyc.
      Dlatego, uwazam ze lepiej wymagac mniej,ale tak, by czesc tej wiedzy pozostala,
      niz wiecej, ale tylko do egzaminu.
      W dodatku stosunku na uniwersytetach sa bardzo rozne. Wykladowcy to
      nauczyciele, zdaja sobie sprawe, ze ich glownym zadaniem jest uczenie, nie
      chodza z zadartym nosem udajac "pracownikow naukowych", ktorzy dla studentow
      przeznaczaja minimum, po czym zajmuja sie innymi, bardziej dochodowymi rzeczami.
      Zarzut, ze w amerykanskich uczelniach wykladaja Chinczycy, Hindusi, Rosjanie
      czy Polacy (rzadko!) jest smieszny. Poniewaz studentami takze sa Chinczycy czy
      Rosjanie. W tym kraju sa oni po prostu u siebie.
      • Gość: Zbyszek Re: debil amerykanski a polski IP: *.CHCG.splitrock.net 25.10.01, 06:47
        Pod tym wzgledem to popieram Paula i jemu podobnych. Ameryka to kraj dla ludzi
        przedsiebiorczych. Po kiego marnowac czas i chodzic do szkoly. Rodzice mogli
        mnie w d..e pocalowac a ja do szkoly i tak nie poszedlem. Po kiego? Kupilem
        starego "vena", kilka drabin, pily, wiertarki i od 17 roku zycia robie "szmal".
        A moji koledzy co? Jak ja mialem 23 lata to juz mialem BMW, bouta na leiku, dwa
        domy apartamentowe a oni dyplom uniwerku. I do minie przychodzili "na czarno"
        porobic jak roboty nie mogli dostac.

        I jestem kontraktor a nie jakis tam profesorek. Camere mam, CD plejer, home
        fieter, bare w bejzmencie. Jak laski przyjda to takie balety mozna odstawiac,
        ze mozg staje. A najlepsze to te studentki. Biedne to, to za dwie dychy taki
        blodzab odstawi, ze az w kregoslupie cos boli.

        Paul (moj kolega, ma tak samo na imnie) to nioe mial pociagu do kontraktorki.
        Lubil podroze. To se zrobil CDL i zaczal na trokach jezdzic. Teraz to juz nie
        jezdzi tylko siedzi se w Polsce albo na Hawajach. Ma piec trokow a jezdza
        Polaki, ruskie i inne glupole. Jeden ruski to nawet doktorat z fizyki ma ale
        woli trokiem zasuwac. Prestiz, mowi, to wazny byl w Sojuzie, tu sie liczy szmal.

        No, dosc. Jade do Home Depot po rynny.
        • Gość: krecha Re: debil amerykanski a polski IP: *.hwr.arizona.edu 26.10.01, 06:43
          Zbyszku,

          Jesli Tobie takie zycie (forsa, BMW i laski) odpowiada, to nikomu nic do tego.
          Ciekaw jestem ilu Polakow Cie podziwia. Sa jacys na tym forum?

          krecha
          • Gość: Zbyszek Re: debil amerykanski a polski- do krechy IP: *.CADI.splitrock.net 27.10.01, 03:03
            krecha, przeciez w tym watku 80% towarzystwa holoduje wlasnie czemus takiemu.
            Co w tym zlego, pisza. Amerykanie wg. nich nie pracuja na uniwersytetach nie
            dlatego,ze nie sa do tego przygotowani (oczywiscie nie wszyscy) ale dlatego, ze
            w przemysle WIECEJ ZAROBIA. Jezeli kontraktor zarobi wiecej niz inzynier w
            przemysle to po kiego sie uczyc na inzyniera, kiedy z venen i drabinami bede
            mial wiecej "zielonego prestizu".

            Kapisz? To jest wlasnie ich rozumowanie do ktorego ja sie dopasowalem. Ale to
            ich rozumowanie bierze sie stad, ze oni nie sa w stanie tego prestizowego
            stanowiska dostac i pocieszaja sie ze to dlatego ze oni NIE CHCA A NIE DLATEGO,
            ZE NIE MOGA.
    • Gość: nik Harvard , Yale,..... IP: 209.187.203.* 26.10.01, 13:17
      Wg artykułu, najlepsze uniwersytety to tylko 3%. Reszta ma czesto poziom
      polskiej szkoły sredniej.
      Rozmawiałem ze studentem nauk scisłych z NYC. Problemy fizyzne, ktore
      rozwiazywał, ja miałe w II lub III klasie LO.

      A poziom Harvard , Yale, etc?
      Można te uniwersytety skonczyć, gdy ma sie pieniadze. Jest to warunek konieczny
      i wystarczajacy.
      Przykład: G.W.Bush skonczył i Harvard i Yale, a jego głupota jest już w USA
      przysłowiowa.

      Poza tym, można skonczyc uniwersytet , umiejac tylko grac w jakas grę
      zespołową...
      • Gość: tom Re: Harvard , Yale, i LO IP: *.user.nortelnetworks.com 26.10.01, 15:55
        I co masz z tego ze miales wyzszy poziom w LO niz ten z NYC ma na universytecie.
        Kogo obchodza statystyki: chcesz robic ciekawe rzeczy to za wode trzeba.
      • Gość: robas Niestety nic z tego nie wynika... IP: *.asapsoftware.com 26.10.01, 17:47
        Gość portalu: nik napisał(a):

        > Wg artykułu, najlepsze uniwersytety to tylko 3%. Reszta ma czesto poziom
        > polskiej szkoły sredniej.
        > Rozmawiałem ze studentem nauk scisłych z NYC. Problemy fizyzne, ktore
        > rozwiazywał, ja miałe w II lub III klasie LO.
        >
        > A poziom Harvard , Yale, etc?
        > Można te uniwersytety skonczyć, gdy ma sie pieniadze. Jest to warunek konieczny
        >
        > i wystarczajacy.
        > Przykład: G.W.Bush skonczył i Harvard i Yale, a jego głupota jest już w USA
        > przysłowiowa.
        >
        > Poza tym, można skonczyc uniwersytet , umiejac tylko grac w jakas grę
        > zespołową...

        Owszem, jesli porownamy niektore elementy programu nauczania w polskim liceum,
        to moze znajdzemy to w amerykanskim collegu. Tyle, ze co z tego? Nie swiadczy
        to o madrosci czy poziomie wyksztalcenia a jedynie o innym programie. Lepiej
        porownac warunki pracy i zycia po studiach w obu krajach. Szkola jest po to aby
        przygotowac do normalnego zycia w spoleczenstwie, nauczyc zawodu. Mozemy sie
        cieszyc, ze wczesniej niz amerykanie robimy przebieg zmiennosci funkcji czy
        trygonometrie, ale to tylko tyle. Nie czynie nas to lepszymi czy madrzejszymi.
        Ale, (jeszcze raz o tym wspominam)- pomaga leczyc kompleksy.
        • Gość: nik Wynika z tego wyższy poziom umysłowy. IP: 209.187.203.* 27.10.01, 19:04

          > porownac warunki pracy i zycia po studiach w obu krajach. Szkola jest po to ab
          > y
          > przygotowac do normalnego zycia w spoleczenstwie, nauczyc zawodu. Mozemy sie

          Widziosz, już należysz do antyintelektualnej cywilizacji amerykanskiej. Szkola
          nie jest po to aby przygotowac do normalnego zycia w spoleczenstwie, nauczyc
          zawodu. To własnie problem omawiany w artykule.
          Szkoła jest po to, podnosic poziom umysłowy i kulturowy narodu.
          To idee oświecenia i pozytywizmu, kompletnie obce (jak wszystko co intelektualne)
          Ameryce.
          Kompleksy intelektualne powinni miec (i ci mądrzejsi mają) Amerykanie.
          Jak na razie szczytem sukcesu w USA jest "badylarz". W Polsce nie do pomyślenia.
          • Gość: robas Wynika z tego wyzszy poziom kompleksu mniejszosci IP: *.focal-chi.corecomm.net 28.10.01, 18:49
            Gość portalu: nik napisał(a):

            >
            > > porownac warunki pracy i zycia po studiach w obu krajach. Szkola jest po
            > to ab
            > > y
            > > przygotowac do normalnego zycia w spoleczenstwie, nauczyc zawodu. Mozemy
            > sie
            >
            > Widziosz, już należysz do antyintelektualnej cywilizacji amerykanskiej. Szkola
            >
            > nie jest po to aby przygotowac do normalnego zycia w spoleczenstwie, nauczyc
            > zawodu. To własnie problem omawiany w artykule.
            > Szkoła jest po to, podnosic poziom umysłowy i kulturowy narodu.
            > To idee oświecenia i pozytywizmu, kompletnie obce (jak wszystko co intelektualn
            > e)
            > Ameryce.
            > Kompleksy intelektualne powinni miec (i ci mądrzejsi mają) Amerykanie.
            > Jak na razie szczytem sukcesu w USA jest "badylarz". W Polsce nie do pomyślenia
            > .

            Coz, Amerykanie i tak rozesmieliby Ci sie w twarz (calkiem zreszta sczerze).
            Oni i tak uwazaja, ze ich kraj jest najlepszy pod kazdym wzgledem. I jak na
            razie, przez ostatnie kilkadziesiat lat wszystko ich o tym upewnia.
            To, ze ktos o trygonometrii dowiaduje sie dwa lata wczesniej nie czyni go
            bardziej inteligentnym.
            Niestety, jesli jak piszesz "Szkoła jest po to, podnosic poziom umysłowy i
            kulturowy narodu", to Polska szkola nie spelnia tego zadania w najmniejszym
            stopniu. Otoz wiekszosc nacji (takze europejskich) uwaza, ze Polak kultura ani
            poziomem umyslowym nie grzeszy. Wiecej, potoczna opinia o nas to opinia
            zlodziei, glupkow i pijakow.
            Amerykanie maja zdecydowanie wiecej powodow do dumy. I jesli nasze szkolnictwo
            bedzie nadal dzialac w ten sposob, to na pewno tej opinii nie poprawimy.
            Bedziemy sie za to pocieszac, ze mamy wiecej rzeczy w programie nauczania.
            • Gość: nik Re: Wynika z tego wyzszy poziom kompleksu mniejszosci IP: *.as5300-5.dialup.nyc.ny.metconnect.net 31.10.01, 16:26


              > Coz, Amerykanie i tak rozesmieliby Ci sie w twarz (calkiem zreszta sczerze).
              > Oni i tak uwazaja, ze ich kraj jest najlepszy pod kazdym wzgledem. I jak na

              I to jest reakcja debila. Nawet tego nie widzisz?

              > Niestety, jesli jak piszesz "Szkoła jest po to, podnosic poziom umysłowy i
              > kulturowy narodu", to Polska szkola nie spelnia tego zadania w najmniejszym
              > stopniu. Otoz wiekszosc nacji (takze europejskich) uwaza, ze Polak kultura ani
              >
              > poziomem umyslowym nie grzeszy. Wiecej, potoczna opinia o nas to opinia
              > zlodziei, glupkow i pijakow.

              To swiadczy o złej, antypolskiej propagandzie.
              Polska szkoła (mimo, że komunistyczna) dawała wyższy poziom wiedzy ogólnej,
              nawet od krajow Europy Zach.
              UE stwierdziła, że "poziom ogólnego nauczania w Polsce jest za wysoki"(sic) i że
              rząd polski powinien zmienić system szkolnictwa w kierunku kształcenia zawodowego.
              Nie słyszałeś tej informacji parę miesiecy temu?


              > Amerykanie maja zdecydowanie wiecej powodow do dumy. I jesli nasze szkolnictwo

              Im wystarczy brak powodu, by byc dumnym.
              • Gość: robas Re: Wynika z tego wyzszy poziom kompleksu mniejszosci IP: *.asapsoftware.com 31.10.01, 17:13

                Oczywiscie, ze fakt iz nikt Polakow nie ceni ani nie szanuje mozemy tlumaczyc
                wroga propaganda, ale wtedy nie wplyniemy na zmiane tego pogladu.
                To fajnie, ze polska szkola dawala wyzszy poziom wiedzy ogolnej, ale poza
                satysfakcja dla nas samych (poza nami nikt tego nie wie) naprawde nic z tego nie
                wynika. Nadal jestesmy biednym krajem, z ktorym nikt sie nie liczy. I jesli
                bedziemy sie stroic w piorka, to znowu tego nie zmienimy.
                Brytyjski historyk Norman Davis ostatno powiedzial, ze Polacy utrwalaja mit
                wielkosci i niezwyklosci Polski tylko dlatego, ze nie maja zadnych osiagniec na
                niwie nauki czy techniki. Dlatago wspominamy historie, uwazamy sie za
                przesladowanych i gnebionych, bo to pozwala nam latwiej przlknac niepowodzenia
                innego rodzaju.
                Jak juz to zauwazylem wczesniej - w ten sposob odreagowujemy kompleksy w stosunku
                do Zachodu.
                Mozemy sie chwalic we wlasnym gronie i cieszyc z malych rzeczy. Dobrze.
                Jednak jakimi nas widza, takimi nas pisza.
                Mimo wysokiego poziomu szkolnictwa ogolnego, polscy emigranci na Zachodzie
                poprzez kilkadziesiat lat rzadko zajmowali eksponowane stanowiska.
                W wiekszosci pozostala nam rola pracownikow fizycznych.
                Obecnie emigranci z Chin czy Indii prezentuja o wiele wyzszy poziom wiedzy.
                Przyjezdzaja po ukonczeniu studiow w swoim kraju, potrafia znalezc
                satysfakcjonujaca prace, sa cenionymi specjalistami, zwlaszcza w zawodach
                zwiazanych z medycyna czy nowoczesnymi technologiami.
                Nie wiem, czy przecietny Hindus jest lepiej wyksztalcony ogolnie niz przecietny
                Polak. Wiem natomiast, ze lepiej potrafi sobie radzic za granica.
                Uwazasz, ze szkola nie powinna przygotowywac do zycia zawodowego, ale rozwijac
                umyslowo i duchowo. Swietnie, ale w ten sposob nadal pozostaniemy tym, czym
                jestesmy dla innych nacji.
                Wolalbym jednak byc dumnym z mojego kraju, tak jak Amerykanie. Pocieszanie sie
                poziomem wyksztalcenia ogolnego nie wystarczy. Tak naprawde, to niewielu Polakow
                ma satysfakcje z faktu bycia Polakiem, wielu chetnie by emigrowalo gdyby tylko
                mialo taka okazje.
                • Gość: nik nie mamy sie czym chwalic? IP: 207.252.147.* 01.11.01, 17:38

                  > Brytyjski historyk Norman Davis ostatno powiedzial, ze Polacy utrwalaja mit
                  > wielkosci i niezwyklosci Polski tylko dlatego, ze nie maja zadnych osiagniec na
                  >
                  > niwie nauki czy techniki. Dlatago wspominamy historie, uwazamy sie za
                  > przesladowanych i gnebionych, bo to pozwala nam latwiej przlknac niepowodzenia
                  > innego rodzaju.

                  Rodzimy kraj tego historyka nagminnie fałszował historie (i nadal to robi).
                  Przypisywał sobie rozszyfrowanie enigmy, sukcesy polskiego wywiadu,itd.

                  Chyba dlatego nie mamy sie czym chwalic.
                  Nie umiemy barbarzyńsko przypisywać sobie zasług innych.
                  W tym celują anglosasi.
            • stszkwklski przeciez POLSKIE SZKOLY TO totalny SYF! 18.11.01, 06:48
              Alez co Wy mowicie?!
              Jestescie w Stanach i Wasz poglad na polskie szkoly jest juz dawno nieaktualny!
              Niestety, polskie szkolnictwo, po 10 latach niezdecydowanego kapitalizmu to
              obszar zaniedban i upadku cywilizacyjnego. Wyglada na to, ze Polska przyjela ze
              swiata kapitalistycznego tylko co najgorsze pozostawiajac z komunistycznego PRL
              tez to co najgorsze! I teraz jest totalny SYF!
              Na przyklad, za nauke Polacy maja teraz placic. W ten sposob Polska ma
              przodowac swoim liberalizmem w Europie, bo "w tyle" pozostaja Wielka Brytania,
              Szwecja, Niemcy, Francja i in., gdzie studia wyzsze sa bezplatne (a nawet ze
              stypendiami socj.). Natomiast gdy przyjdzie co do czego, z przebrzydlymi
              monopolami panstwowymi, jak Telekomunikacja Polska, PKP, z podatkami
              dla "najwyzej zarabiajacych", z "doplata do paliwa dla rolnikow", to nagle
              okazuje sie, ze Polska to kraj glebokiego socjalizmu.
              Prawda jest taka, ze W POLSCE WOGOLE NIE INWESTUJE SIE W NAUKE I NIE
              WYKORZYSTUJE SIE WYKSZTALCENIA obywateli. Ostatnie 10 lat to DYWERSJA WZGLEDEM
              NAUKI POLSKIEJ! Pensja polskiego asystenta naukowego jest ponoc najnizsza na
              swiecie! Chyba rowniez tak jest z pensja lekarza czy nauczyciala!
              Polska juz nic nie produkuje, co wymaga mysli technicznej.
              A najgorsze DZIADOWSTWO TO PRYWATNE SZKOLY "WYZSZE". Co do poziomu to sa to
              TECHNIKA POMATURALNE!
              (Mialem okazje prowadzic zajecia zarowno na panstwowych jak i prywatnych
              uczelniach. Roznica jest ogromna!)
              Na prywatnych prowadzilem zajecia zeby dorobic (jako asystent naukowy nie
              wyzylbym inaczej) i jak pomysle tylko to chce mi sie rzygac!
              Studenci poprzyjmowani bez jakichkolwiek egzaminow placa czesne i tylko to sie
              liczy. Jest to proceder kupowania sobie dyplomow.
              Jako prowadzacemu zajecia nie wolno mi bylo wymagac od nich wiedzy z zakresu
              szkoly podstawowej, bo jak tylko sprobowalem to zaraz ladowalem "na dywaniku".
              Wsrod "studentow" sa takie przyglupy, ze powinni znalezc sie raczej w szkolach
              specjalnych, ale nikt nie zostaje skreslony za brak postepow w nauce! O wiele
              predzej jest zwalniany asysent co "chce za dobrze"! Studenci to DOJNE KROWY i
              tylko to sie liczy. Nie wolno ich meczyc, bo jak sie obraza to przestana placic
              i profesorowie straca koryto!
              Naprawde, polskie szkolnictwo teraz to niestety, za przeproszeniem, kompletne
              szambo.
              Wasze poglady na temat humanistycznej roli szkoly moze pasuja raczej do
              Wielkiej Brytanii, a nie Polski.
              • Gość: KtosInny Polska STAJA SIE NARODEM CIEMNIAKOW! IP: *.chello.pl 18.11.01, 09:43
                Finlandii raczej nie dogonimy gdy zaden mlody czlowiek przy zdrowych zmyslach
                nie tylko nie zacznie "kariery" naukowej za 170$/miesiac, ale przede wszystkim
                nie przeoczy okazji do zatrudnienia sie przemysle IT w USA, Niemczech czy
                Wielkiej Brytanii!
    • Gość: puls Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: *.rasserver.net 26.10.01, 18:30
      Wczoraj slyszalem na ABC News ze pewna lokalna szkola podstawowa(Elementary
      school)wprowadzila do programu eksperymantelnego z fizyki celowanie jajkami w
      portret bin Ladena.Nie podano jakie prawa fizyki beda studenci poznawac tym
      doswiadczeniem ale pokazano migawke filmowa gdzie widac jak jajko jest
      windowane na jakas wiezyczke i wpewnym momencie spada na portret ladena lezacy
      plasko na dole.Moglo to wskazywac jakoby uczniowie zglebiali wiedze na temat
      praw Newtona czy jakichs tam przyspieszen ziemskich.Pryncypal zas wypowiadal
      sie ze jest pewny ze na tym przykladzie dzieci naucza sie cos o nietolerancji
      czyli ze fakt ze jajko sie rozpieprzy na glowie Ladena swiadczy o jego
      twardoglowiu.Dzieci przyjely ten rodzaj dydaktyki z wielkim entuzjazmem
      natomiast rodzice byli troche przeciwni poniewaz oni to mieli zaopatrzyc swe
      pociechy w materialy naukowe,czyli jajka
      • Gość: Paul Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: 208.130.53.* 26.10.01, 19:52
        Gość portalu: puls napisał(a):

        > Wczoraj slyszalem na ABC News ze pewna lokalna szkola podstawowa(Elementary
        > school)wprowadzila do programu eksperymantelnego z fizyki celowanie jajkami w
        > portret bin Ladena.Nie podano jakie prawa fizyki beda studenci poznawac tym
        > doswiadczeniem ale pokazano migawke filmowa gdzie widac jak jajko jest
        > windowane na jakas wiezyczke i wpewnym momencie spada na portret ladena lezacy
        > plasko na dole.Moglo to wskazywac jakoby uczniowie zglebiali wiedze na temat
        > praw Newtona czy jakichs tam przyspieszen ziemskich.Pryncypal zas wypowiadal
        > sie ze jest pewny ze na tym przykladzie dzieci naucza sie cos o nietolerancji
        > czyli ze fakt ze jajko sie rozpieprzy na glowie Ladena swiadczy o jego
        > twardoglowiu.Dzieci przyjely ten rodzaj dydaktyki z wielkim entuzjazmem
        > natomiast rodzice byli troche przeciwni poniewaz oni to mieli zaopatrzyc swe
        > pociechy w materialy naukowe,czyli jajka
        Jak chodzilem tu do high school, to rzucalismy w nauczycieli kreda i gabkami do
        scierania tablicy. Czeste byly bujki. Dziewczyny, poprawialy wlosy, makijaz,
        albo malowaly paznokcie. Generalnie "za moich czasow" rzadko sie zdazalo, ze
        bylo jakies zadanie domowe. Ksiazki trzymalo sie w swojej szawce i czasem sie
        jakas wyjelo. Zeszyt mialem jeden do wszystkiego, czasem mialem nawet dlugopis -
        szczyt pilnosci. Linijki, ekierki, cyrkle, olowki i inne dawala szkola, tak samo
        jak ksiazki. Czeste byly testy z otwartymi podrecznikami. W ubikacji bylo
        ciemno od dymu papierosowego i panowala wspaniala klubowa atmosfera. Czasami
        zachodzil nauczyciel i z usmiechem sie pytal "czy ktos pali", wszyscy zapewniali,
        ze nie, on kiwal glowa i wychodzil. Czas przed, po szkole i na lunchu spedzalo
        sie na szkolnym parkingu, gdzie parkowali uczniowie ostatnich klas
        swoimi "podrasowanymi" brykami na szerokich oponach. Huczal
        rock&roll i heavy metal. Bylo zajebiscie. Nie wiele sie tam nauczylem, ale
        jakos sobie radze, piszac ten post z biura na Manhattanie ;-)))))). Uszanowanie
        wszystkim europejskim kujonom i swiatowcom i serdeczne pozdrowienia dla
        wszystkich amerykanskich, beztroskich ignorantow-nieudacznikow z Clifton High i
        nie tylko;-)))!!!!!
        • Gość: Zbyszek Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: *.CADI.splitrock.net 27.10.01, 22:27
          Gość portalu: Paul napisał(a):

          > Jak chodzilem tu do high school, to rzucalismy w nauczycieli kreda i gabkami do
          > scierania tablicy. Czeste byly bujki. Dziewczyny, poprawialy wlosy, makijaz,
          > albo malowaly paznokcie. Generalnie "za moich czasow" rzadko sie zdazalo, ze
          > bylo jakies zadanie domowe. Ksiazki trzymalo sie w swojej szawce i czasem sie
          > jakas wyjelo. Zeszyt mialem jeden do wszystkiego, czasem mialem nawet dlugopis -
          > szczyt pilnosci. Linijki, ekierki, cyrkle, olowki i inne dawala szkola, tak samo
          > jak ksiazki. Czeste byly testy z otwartymi podrecznikami. W ubikacji bylo
          > ciemno od dymu papierosowego i panowala wspaniala klubowa atmosfera. Czasami
          > zachodzil nauczyciel i z usmiechem sie pytal "czy ktos pali", wszyscy zapewnalii,
          > ze nie, on kiwal glowa i wychodzil. Czas przed, po szkole i na lunchu spedzalo
          > sie na szkolnym parkingu, gdzie parkowali uczniowie ostatnich klas
          > swoimi "podrasowanymi" brykami na szerokich oponach. Huczal
          > rock&roll i heavy metal. Bylo zajebiscie. Nie wiele sie tam nauczylem, ale
          > jakos sobie radze, piszac ten post z biura na Manhattanie ;-)))))).

          Czy mozesz mnie wyjasnic co w tym biurze robisz? Jestes adwokatem, lekarzem,
          finansiata, pisarzem, dziennikarzem czy moze tam sprzatasz? Jezeli nawet masz
          "szmal" to nie ty i nie tacy jak ty budowali potege techniczna USA. To nie nieuki
          wynalazly tranzystor, ktory zrewolucjonizowal elektronike i tysiace innych dziedzin.
          Alexander Bell tez nie nalezal do tej grupy. To samo mozna powiedziec o setkach czy
          tysiacach tworcow i wynalazcow. Jezeli trafil sie taki jak np. Thomas Edison - genialny
          nieuk - to jest on jedynie wyjatkiem potwierdzajacym regule.

          I to, ze Amerykanie nie chca pracowac na uniwersytetach bo wiecej zarobia w
          przemysle
          to zwykla bzdura i samouspokojenie dla tych naszych rodakow, ktorzy bardzo by
          chcieli
          byc pracownikami naukowymi na uniwerkach, ale nie maja do tego kwalifikacji.

          I zostaje im, tak jak i mnie, ven, drabiny, pily i mlotek. Niech sie do mnie nikt nie
          czepia. To tez potrzebne. Ostatnio naprawialem dach u pana profesora z
          amerykanskiego uniwerku. Zaplacil szczodrze, bo powiedzial mi ze go na to stac i ze
          zdaje sobie sprawe, ze praca na dachu i w taka paskudna pogode to jest cos bardzo
          ciezkiego i wymaga wysokich KWALIFIKACJI.

          Nie wiem do tej pory czy mowil powaznie, czy sobie kpil ze mnie. W kazdym razie po
          robocie wraz z cala "zaloga" poszlismy do "bary" i sie zaprawilem. Mam strasznegp
          kaca
          moralnego. Czy on mowil powaznie, czy kpil? Moze skur syn KPIL.

          Zeby mu ten dach zaczal przeciekac.
          • Gość: Paul Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: 208.130.53.* 30.10.01, 19:27
            Gość portalu: Zbyszek napisał(a):

            > Gość portalu: Paul napisał(a):
            >
            > > Jak chodzilem tu do high school, to rzucalismy w nauczycieli kreda i gabka
            > mi do
            > > scierania tablicy. Czeste byly bujki. Dziewczyny, poprawialy wlosy, maki
            > jaz,
            > > albo malowaly paznokcie. Generalnie "za moich czasow" rzadko sie zdazalo,
            > ze
            > > bylo jakies zadanie domowe. Ksiazki trzymalo sie w swojej szawce i czasem
            > sie
            > > jakas wyjelo. Zeszyt mialem jeden do wszystkiego, czasem mialem nawet dlu
            > gopis -
            > > szczyt pilnosci. Linijki, ekierki, cyrkle, olowki i inne dawala szkola, t
            > ak samo
            > > jak ksiazki. Czeste byly testy z otwartymi podrecznikami. W ubikacji byl
            > o
            > > ciemno od dymu papierosowego i panowala wspaniala klubowa atmosfera. Czas
            > ami
            > > zachodzil nauczyciel i z usmiechem sie pytal "czy ktos pali", wszyscy zape
            > wnalii,
            > > ze nie, on kiwal glowa i wychodzil. Czas przed, po szkole i na lunchu spe
            > dzalo
            > > sie na szkolnym parkingu, gdzie parkowali uczniowie ostatnich klas
            > > swoimi "podrasowanymi" brykami na szerokich oponach. Huczal
            > > rock&roll i heavy metal. Bylo zajebiscie. Nie wiele sie tam nauczylem, a
            > le
            > > jakos sobie radze, piszac ten post z biura na Manhattanie ;-)))))).
            >
            > Czy mozesz mnie wyjasnic co w tym biurze robisz? Jestes adwokatem, lekarzem,
            > finansiata, pisarzem, dziennikarzem czy moze tam sprzatasz? Jezeli nawet masz
            > "szmal" to nie ty i nie tacy jak ty budowali potege techniczna USA. To nie nieu
            > ki
            > wynalazly tranzystor, ktory zrewolucjonizowal elektronike i tysiace innych dzie
            > dzin.
            > Alexander Bell tez nie nalezal do tej grupy. To samo mozna powiedziec o setkach
            > czy
            > tysiacach tworcow i wynalazcow. Jezeli trafil sie taki jak np. Thomas Edison -
            > genialny
            > nieuk - to jest on jedynie wyjatkiem potwierdzajacym regule.
            >
            > I to, ze Amerykanie nie chca pracowac na uniwersytetach bo wiecej zarobia w
            > przemysle
            > to zwykla bzdura i samouspokojenie dla tych naszych rodakow, ktorzy bardzo by
            > chcieli
            > byc pracownikami naukowymi na uniwerkach, ale nie maja do tego kwalifikacji.
            >
            > I zostaje im, tak jak i mnie, ven, drabiny, pily i mlotek. Niech sie do mnie ni
            > kt nie
            > czepia. To tez potrzebne. Ostatnio naprawialem dach u pana profesora z
            > amerykanskiego uniwerku. Zaplacil szczodrze, bo powiedzial mi ze go na to stac
            > i ze
            > zdaje sobie sprawe, ze praca na dachu i w taka paskudna pogode to jest cos bard
            > zo
            > ciezkiego i wymaga wysokich KWALIFIKACJI.
            >
            > Nie wiem do tej pory czy mowil powaznie, czy sobie kpil ze mnie. W kazdym razie
            > po
            > robocie wraz z cala "zaloga" poszlismy do "bary" i sie zaprawilem. Mam straszne
            > gp
            > kaca
            > moralnego. Czy on mowil powaznie, czy kpil? Moze skur syn KPIL.
            >
            > Zeby mu ten dach zaczal przeciekac.
            Stary, co cie tak zezloscilo? Zwykla, polska zawisc? Nie kochany, ja nie
            sprzatam, ani nie wbijam gwozdzi, ani nie robie dachow, ani nie nalewam benzyny,
            choc zdarzalo mi sie wykonywac te i inne prace w przeszlosci. Co, mam ci
            opowiedziec o swoim zyciu, dokladnie tlumaczac, gdzie pracuje, co i jak dlugo
            robie? Moze mam jeszcze napisac ile zarabiam i jaki mam numer kolnierzyka? Nie
            badz smieszny. Przez 7 godzin siedze na obracanym fotelu, mam przed oczami 2
            monitory i pare jeszcze innych smieci i pracuje. Nie jestem
            zadnym "szefem", "lekarzem", "adwokatem", ani "inzynierem od rakiet". Wystarczy,
            ze napisze, ze zajmuje sie jak setki tysiecy innych nie-
            milionerow "przetwarzaniem i obrobka danych". Wystarczy? I ja wcale nie mam
            ambicji zeby "budowac jakies potegi", czy zeby cos wynalezc. Narazie wystarcza
            mi "przezycie". Jestem nikim, jak wielu innych facecikow w krawatach i jest mi z
            tym dobrze. Jestem kolkiem w maszynie. No i co? Robie to co robie, bo musze
            przezyc, a nie lubie zalewac sie potem w lecie zcinajac trawe, ani trzasc sie z
            zimna w zimie "robiac dachy". Lubie siedziec w klimatyzowanym pomieszczeniu.
            Jestem pusty, pruzny, glupi i leniwy i jest mi z tym dobrze. A ten facet-
            profesor, nie robil cie w balona, nie kpil. Kazda praca jest fachowa i zatrudnil
            cie, bo jestes takim a nie innym fachowcem. Moze ty nie przeprowadzisz
            trepanacji czaszki, a moze on nie utrzyma w rece mlotka. Ten fakt nikogo nie
            czyni gorszym.
            Twoje ostatnie zdanie swiadczy jak najgorzej o tobie i o Polakach. W polandzie
            ludzie sie pusza i kpia, bo sa pelni kompleksow i nieukierunkowanej zlosci.
            Tutaj to sie zdarza rzadko. Powinienes sie cieszyc, ze ci dobrze zaplacil i ze
            pochwalil twoja prace. Powinienes wykozystac ten moment i np. zapytac sie go,
            czy nie zna jeszcze kogos z cieknacym dachem, skoro tak podobala sie mu twoja
            praca i modlic sie zeby mu tan dach nie zacza ciec. Uszanowanie.

        • yidele High times @ clifton high 30.10.01, 20:09
          Tak jakby to było wczoraj, tyle że dla mnie to była Spring Branch High:).
          Wnioskuję że Zbyszek nie chodził do szkoły w US, dla mnie prawdziwa nauka
          zaczęła się od pracy, potem College.
          • Gość: Paul Re: High times @ clifton high - Yeah, man!!!! IP: 208.130.53.* 30.10.01, 20:38
            yidele napisał(a):

            > Tak jakby to było wczoraj, tyle że dla mnie to była Spring Branch High:).
            > Wnioskuję że Zbyszek nie chodził do szkoły w US, dla mnie prawdziwa nauka
            > zaczęła się od pracy, potem College.
            He, he, seems like we share very similar past. We'll die "Dazed & Confused".
            Pamietam, mialem Camaro Z28 T-tops (teraz to pewnie "kwas", jak to mowia),
            wchodzilo nas tam 4-5 (!), zamykalo sie okna, muzyka na full i.....glebokie
            wdechy. Unlike some public officials, WE DID INHALE!!! ;-)))))))))) Pozdrawiam.

            • Gość: Yidele Hey, Man - You trying to give us a hassle? IP: *.budimex.com.pl 30.10.01, 22:50
              I had a 71 VW transporter and later a babyshit green 72 caprice wagon -
              camaro's were a trifle beyond my means.For a truly fun site I suggest
              www.leisuretown.com - sometimes it's like looking in a mirror.
              • Gość: Paul No way man, I shit you not ;-) IP: 208.130.53.* 31.10.01, 16:37
                Gość portalu: Yidele napisał(a):

                > I had a 71 VW transporter and later a babyshit green 72 caprice wagon -
                > camaro's were a trifle beyond my means.For a truly fun site I suggest
                > www.leisuretown.com - sometimes it's like looking in a mirror.
                Sorry, stary nie chcialem cie wprowadzac w blad. Oczywiscie zaczynalem od
                starenkiego, oblesnego shevette, manual stick, koloru.....gowniano-szarego, a
                dostalem go za darmo od znajomych. Potem bylo Subaru, stick as well, zardzewiale
                i szybko "rozjechane" pudlo. Jakies pol roku po skonczeniu high'u kupilem
                starego, ale dobrze utrzymanego z28 za 3000, z czego mialem 1/3, a reszte
                pozyczylem od dziewczyny, z ktora pozniej zerwalem, a ktora potem paradoxalnie
                stala sie moja zona, z ktora juz zdazylem sie rozwiezc ;-). Wszystkie samochody
                byly na mojego ojca, wiec nie placilem horendalnego ubezpieczenia (chyba wiesz
                jak jest w NJ). Wspomnialem o Z28, bo z tym samochodem laczy mnie najwiecej
                szalonych wspomnien i mialem go najdluzej. Dalej za nim tesknie ;->. Tak czy
                inaczej, "bieda" nie jest mi obca, he, he.... Serdecznie pozdrawiam.

      • Gość: Gluś Mnie już nic w tym kraju nie zaskoczy. IP: *.244.180.56.Dial1.NewYork2.Level3.net 27.10.01, 06:24
        Mnie już nic w tym kraju nie zaskoczy.
        I to mnir czasem przeraża...
    • Gość: WallSt DEBIL AMERYKAŃSKI - Czyzby? IP: *.3.252.64.snet.net 28.10.01, 00:59
      Przepraszam ale ile laureatow Nobla ma Polska (nie liczac literatury)?
      Czyzby Amerykanie byli madrzejsi? Jak wtedy nazwac debila polskiego?
      To tyle refleksji na wasze bzdury. Kiedys zli byli ruscy teraz kolej na
      Amerykanow. Czy jest jakis kraj, ktorego Polacy nie krytykuja?
      • quickly Pizdunia WallSt , samookresl sie !!! 28.10.01, 01:38
        A ty kurwa, WallSt, chuju niby kim jestes!?
        Kurwa jego mac, jeszcze jeden amerykanin z krwii i kosci znalazl sie na tym
        forum!!! Do mopa frajerze!!!
        • Gość: WallSt quickly, ty tez siedzisz w Stanach, prawda? IP: *.3.252.64.snet.net 28.10.01, 01:46
          Nie ma bata, zebys byl na tyle glupi i siedzial o 2-giej w nocy w Polsce i
          odpowiadal na moje posty.
        • Gość: WallSt Pierdol sie szybki! IP: *.3.252.64.snet.net 28.10.01, 01:46
          • Gość: ! ________ Quickly ???? IP: *.cm-upc.chello.se 28.10.01, 01:59
            1.Ile ci płacą ?
            2.Dla kogo pracujesz ?
            3.Dla Wahabitów ?
      • Gość: JOrl Re: Nagrody Nobla a USA IP: *.dip.t-dialin.net 28.10.01, 18:32
        Dziwne, ale jakos ci amerykanscy laureaci nagrody Nobla najczesciej sa
        obcokrajowcami. Moze dlatego byli dobrzy bo nie chodzili do podstawowych i
        srednich szkol amerykanskich. Przepraszam, w dziedzinie gospodarki dostaja
        czystej krwi amerykanie te nagrody. W liczeniu dolarow, a dokladnie jak to na
        gieldzie innym zabrac pieniadze sa naturalnie ami bardzo dobrzy. Chociaz w 1998
        jakis fond gdzie doradcami jego byli nawet 2 Noblistow (od gospodarki
        naturalnie, czystej krwi amerykanie) stracil w Rosji pare miliardow $ i ich nie
        odzyskal. Rosjanie tych noblistow wyrolowali.
        Pozdrowienia
        • Gość: WallSt Ciekawe dlaczego mieszkaja w Stanach? IP: *.12.252.64.snet.net 28.10.01, 18:44
    • Gość: Yidele Bajka frondy vs. the smog monster IP: *.budimex.com.pl 28.10.01, 04:08
      Amerykanie są pierwsi w krytyce swego systemu nauczania - mają po temu powody.
      Napewno system nauczania w publicznych szkołach poziomu pierwszego i drugiego
      jest w wielu miejscach na niskim poziomie, wiele szkół w rejonach o tradycyjnie
      wysokiej przestępczości i bezrobociu jest niedofundowana, uczniowie zaś są
      bardziej zainteresowani przetrwaniem niż nauką. Dla większości uczniów klas 1-
      12 ten cykl kończy się na "high school" - odpowiedniku naszego liceum
      ogółnokształcącego. Dla około 20% drzwi college'u stoją otworem, oczywiście
      jesli są w stanie wykazać się podstawową wiedzą i umiejętnościami wymaganymi w
      testach NMSQ_PSAT i SAT, oraz TSWE i odpowiednimi ocenami i zakresem
      przedmiotów wybranych w szkole średniej. Dla uczniów kończących 12 klasę
      zaocznie istnieje odpowiednik zaocznej matury - GED. To, co jest tak często
      pomijane lub niezauważane przez ludzi dokonujacych pobierznych porównań
      systemów nauczania, to fakt iż Amerykański system nauczania służy przed
      wszystkim do socjalizowania młodzieży i przyswojenia nawyków uczenia się oraz
      podstawowych umiejętności zwiazanych z "zaradnością" życiową - To jest właśnie
      funkcją nauczania na poziomie 1-12 - wiedza zawodowa jest przyswajana w
      specjalistycznych szkoleniach zawodowych ( np. ITT technical school, inne) czy
      w miejscu pracy - College zaś to brama do szerokiego świata nauki, sztuki,
      literatury... Artykuł frondy (Jerzy Ziółkowski) atakuje Amerykański system
      szkolny za wykonanie jego podstawowych funkcji – uczenia jak żyć w
      społeczeństwie składającym się z wybuchowej mieszanki rasowej, jak dostosować
      się do ciągle zmieniających się rzeczywistości rynku pracy - wreszcie w
      społeczeństwie gdzie można wszystko - jak żyć moralnie, stanowczo i ( co
      najważniesze ) zdrowo i szczęsliwie. To co zadziwiło mnie po powrocie do
      Polski, to prawie całkowita ignorancja moich rówieśników w sprawach które
      zdawałyby się podstawowe: tzn. wiedzy o poprawnym żywieniu się, podstawowych
      umiejętności związanych z ubieganiem o pracę, a przed wszystkim
      bezkonfliktowego funkcjonowania w środowisku pracy i społeczeństwie. Wielu
      ludzi jest pełnych nieukierunkowanej nienawiści do wszystkiego i wszystkich,
      wielu nie potrafi współpracować z innymi na płaszczyźnie partnerskiej wymiany
      opinii i doświadczeń, większośc biadoli o tym jak strasznie ich pokarał los,
      szef, praca, rodzina ... to nie jest charakter narodowy - to jego brak! Wśrod
      kolegów z branży krąży powiedzenie że najgorzej jest pracować dla zagranicznej
      frmy gdzie Polacy są menagerami - niestety zgadzam się z tym powiedzeniem - a
      to dlatego że w naszej pogoni za pieniędzmi i karierą gubimy gdzieś tę jakże
      istotną chęć/umiejętnoś do ludzkiej współpracy. Nie zamierzam analizować
      dogłębnie tej częsci artykułu która odnosi się do "Przemysłu
      uniwersytetowego", "Nieszczęścia Humanizmu" czy w końcu "Dziedzictwa 1968
      roku" - Jest tam tak wiele niescisłości, insynuacji i kłamstw że nie starczyło
      by mi miejsca i chęci w kontekscie tego postu, pozwolę sobie jednak na
      wybiorcze komentarze:

      "Nieszczęściem Humanizmu" są ludzie tak zakochani we własnej, radykalnie
      religijnej koncepcji świata, że zwalczają jakąkolwiek próbę utworzenia etyki
      opartej na czysto ludzkich pobudkach, dla tych ludzi zło i dobro to wartości
      bezwzględnie przywiązane do dogmatów wiary i przez to NIE DO DYSKUSJI - bowiem
      jakakolwiek próba reinterpretacji wartości podstawowych ( zapomnij o św.
      Tomaszu z Akwinu i adwokacji diabła )kwestionuje ich wiarę - to fanatycy
      pokroju talibów, aczkolwiek noszą inne kiecki.

      "Przemysł Uniwersytowy" żyje zdrów na uczelniach europejskich i naszych.
      Przykladem niech będzie SGH , KUL czy inne tego typu walcownie konformizmu. To,
      że utalentowany młody człowiek chce podróżować i pracowac tam gdzie ma
      najprzychylniejsze do tego warunki niepowinno dziwic nikogo ( z wyjątkiem
      niedobitkow PRL'u). Zakładam że jeśli nasz system nauczania wychowywałby
      naszych młodych uczonych w świadomości tego jak ważny i istotny jest ich wkład
      do budowania gmachu Nauki Polskiej ( miast gównianej płacy, wyzeczeń i
      nieustannej walki o staż/mieszkanie) nie chcieliby jechać - chyba jednak cos
      robimy nie tak...W końcu nie słyszałem aby S.Hawking planował przenieśc się na
      UW ( skąd innąd niezła uczelnia).

      "CZY BATMAN BYŁ HOMOSEKSUALISTĄ"
      "- ów relatywizm powoduje, że powstają dysertacje o tym, że "Jądro ciemności"
      Josepha Conrada jest dziełem rasistowskim, że "Ulisses" Jamesa Joyce’a jest
      powieścią o kolonializmie i alienacji w kapitalizmie, że dramaty Szekspira
      stanowią manifestację brytyjskiego imperializmu, patriarchatu, europejskiego
      rasizmu, logocentryzmu etc. Powstają też takie prace doktorskie, jak
      np.: "Czytanie Batmana w świetle jego stosunku do Robina. Czy Batman był
      homoseksualistą?"

      Dobre pytanie. Zastanawiałem się nad tą ważką kwestią i nie będąc ani
      nieszczęśliwym humanistą ani absolwentem jezuickiego seminarium nie jestem w
      stanie się wypowiedzieć - natomiast zdaję sobie sprawę z faktu iż kultura
      popularna ( której tak ważną częścią są komiksy) jest i powinna być materią
      studiów i bynajmniej nie uważam iż studia to coś tak wzniosłego że efemera
      takie jak kultura czy zachowania seksualne powinny być ignorowane. Ditto jeśli
      chodzi o Conrada ( Korzeniowskiego) i Joyce'a - w nauce powinien
      panować "spirit of free inquiry"(jak to jest po polsku?) - nie może być
      świętych krów ani spraw tabu - tu jeszcze raz objawia się uprzedzenie
      Ziółkowskiego do istoty nauki - "free inquiry" zamiast "kucia na okragło by
      zaraz zapomnieć"

      "Dziedzictwo 1968 roku"
      Jest chyba najciekawszą częścią pracy Ziółkowskiego, która sprowadza się do
      następującego fragmentu:

      "Lata 60. były też czasem niepokoju społecznego w Ameryce. Były również okresem
      kontrkultury, która atakowała tradycyjne konserwatywno-liberalne
      wartości "społeczeństwa mieszczańskiego". Wówczas to, podczas wieców, strajków
      i manifestacji, studenci wywalczyli sobie wiele obowiązujących do dziś praw:
      obniżenie poprzeczek wstępu, wolny wybór przedmiotów, kursów oraz większy wpływ
      na politykę uniwersytetów. To, co się dzieje obecnie na amerykańskich
      uczelniach, jest więc w ogromnym stopniu wynikiem działania tych, których
      zwykliśmy dziś nazywać "pokoleniem 1968".

      Podsumować można tak: Studenci, wredna i subwersywna swołocz, przeciwni
      konserwatywno-liberalnym wartościom społeczeńswa mieszczańskiego ze strachu
      przed wietnamem przejeli kontrole na uniwersytetami aby móc wybierać treść i
      materię swych studiów, brzydale! i teraz wszyscy za to cierpią

      Dla potrzeb argumentu pozwolę sobie stwierdzic że wartości społeczeństwa
      amerykańskiego nigdy nie były i nie sa konserwatywno-liberalne - a w 1968 były
      JEDYNIE konserwatywno-republikańskie ( odnosnie republiki, a tym własnie jest
      Ameryka) Początek tradycji liberalnej w stanach to własnie lata 50-60-te ,
      okres walki o rownouprawnienie ( tzw. universal sufferage). Zółkowski także
      unika słowa "burżuazja" woląc np "społeczeństwo mieszczańskie" co bezwzględnie
      wskazuje na jego "bias" ( znowu, jak to po polsku?).

      Ziółkowski choruje na chorobę zawodowę fanatyków - niechęć do świata który
      odzrzuca jego objawioną prawdę by szukać szczęścia nie przywiazanego do jego
      kija i marchewki ( ktoś raczył tak zdefiniować etykę w tym forum ).
      Ziółkowski wykazuję dokładnie jak bardzo jest wyobcowany z kultury którą raczy
      pouczać. To co bije po oczach w wypowiedzi Ziółkowskiego to jego kurcjata
      przeciw relatywizmowi moralnemu który, w jego zdaniu przejawia się w wolności
      wyboru kierunku i materii studiów, stylu życia ( po co mówic o
      homoseksualiźmie) - w jego argumencie o "Homo Americanus" jedynie 1/3 to
      krytyka poziomu nauczania - pozostałe zaś to ... krytyka nowoczesnego świata
      który nie zamyka się w jego wąskiej interpretacji istoty człowieka.
      • Gość: gg Re: Bajka frondy vs. the smog monster IP: *.ny5030.east.verizon.net 28.10.01, 23:24
        zajmijcie, sie w koncu naprawianiem polskiego systemu nauczania, gdyz w Polsce
        polowa to analfabeci wtorni, a noblistow poza poezja i pokojem nie widac.
        Wyzyjcie sie w reformie szkolnictwa w Polsce, co was obchodzi Ameryka -
        placicie na nia, przyjmujecie uchodzcow, wysylacie misje charytatywne, korpusy
        pokoju, macie problemy z amerykanskimi nielegalnymi emigrantami? Na wojne tez
        was nie wezma, tchorze i megalomani. Ameryka nie interesuje sie poziomem
        naucznia w Polsce, to darujcie tez sobie waszego zainteresowania. A co slychac
        w sejmie, panowie wyksztalceni w lepszej, wyzszej kulturze, debilni Amerykanie
        takiego parlamentu nie wybraliby nigdy. Powodzenia w nowym ustawodawstwie.
        • Gość: Yidele Re: Bajka frondy vs. the smog monster IP: *.budimex.com.pl 28.10.01, 23:47
          Czymś trzeba karmić głodne kompleksy.
    • Gość: Janusz K Troche prawdy, troche fikcji i niewlasciwe wnioski IP: *.proxy.aol.com 29.10.01, 06:15
      Tak, istotnie bybly takowe badania w USA.
      Czytanie i pisanie obejmowalo jezyk angielski w kraju gdzie rocznie przybywa 4 -
      10 milionow imigrantow w ostatnich latach. I rzeczywiscie mowi sie w Nowym
      Jorku, ze jak tylko da sie kogos zrozumiec to jest juz dobrze.

      Cytat o gubrnatorze z Teksasu jest bzdura wzieta z liberalnych kawalow anty-
      buszowskich - tak w USA mozna drwic z prezydenta i nie idzie sie za to do
      wiezienia, to jednak nie znaczy, ze nalezy fikcje brac za fakt.

      USA jest drugim krajem po Izraelu jezeli chodzi o ilosc doktoratow per capita.
      Imigrantow jest owszem wielu tu i tam, ale jezeli chodzi o wiodacych ekspertow
      w dominujacych technologiach to Amerykanie dominuja bez porownania.

      Pragmatyzm wobec teoretyzowania. Prawda, jest tutaj takie powiedzenie, ze jak
      ktos nie moze niczego dokonac na rynku to zostaje wykladowca. Sami wykladowcy
      sie z tym zgodza. Nauka, ktora nie ma w zamiarze praktycznego zastosowania jest
      tylko gra intelektualna a nie nauka - jak glosi jeden ze wspolczesnych
      lauretaow nagrody Nobla - ekonomista z... Francji.

      Jest taki zart amrykanski, gdzie mlody Amerykanin mowi "a poco mam sie
      ksztalcic, jak bede potrzebowal zastosowac nauke w moim biznesie, to zatrudnie
      jednego z tych imigrantow". Prawda jest, ze wielu teortykow, nie wiele
      dokonuje. Ale, jak przyjedziecie do USA to sposob podejmowania decyzji w
      rzadzie, szkoalch, firmach prywatnych i niedochodowych jest w duzej mierze
      oparty na wynikach badan naukowych. To bylo dla mnie jedna z przwdziwych roznic
      w porownaniu do Polski. U nas (w Polsce) wielu gada, a niewielu wie lub pyta o
      prawde. Tutaj, zawsze pytaja - "co masz na poparcie swojej teorii" - i zadaja
      faktow, statystyki, badan. U nas banda polglowkow typu Lepper, czy elokwentnych
      polglowkow typu Miller, gada i caly narod mowi "Aha... to piekne co mowisz, ze
      zrobisz." . W USA zaraz pytaja "a jak ty to zrobisz, skad wezmiesz pieniadze,
      dlaczego twierdzisz, ze to czy tamto jest lepsze...." itp. Sami wyciagnijcie
      wnioski co do inteligencji Amerykanow.

      Wiem, ze komunisci zawsze twierdzil jacy to Polacy sa madrzy, do czsu jak w
      latach 80-tych zobaczylem prawdziwe dane, plasujace Polske w ogonie Europy. U
      nas tez sie mowi jacy to polscy doktorzy sa rzekomo madrzy, itp. Tutaj, wielu z
      nszych doktorow zdaje egzaminy po 3-4- i 5-razy i wielu oblewa.

      Tak w tym kraju, gdzie wolny rynek dominuje, mozesz zyc i mieszkac nie znajac
      angielskiego. Pojedzcie do Chicago do tzw. "Jackowa" - tam ludzie w sklepach
      sie dziwia jak mowisz po angielsku. Tak, ze to tej statystyki nasi rodacy
      dokaladaja swoja dzialke.

      I jeszcze jedna najsmutniejsza prawda. Dwa lub trzy lata temu Harvard
      University opublikowal dane dotyczace inteligencji grup narodowosciowych w USA.
      Brali pod uwage zdolnosc przyswajania sie do zycia w USA. Jak naprzyklad
      chodzenie do oddzialu firmy osobiscie, zeby zmienic telefon lub gaz na inny
      adres - zamiast zalatwienie pzez telefon, umiejetnosc korzystania z sytemow
      bankowych, inwestycyjnych, awanse zawodowe, studia, itp. Niestety, nasza polska
      grupa sposrod ponad stu nacji zajela ostatnie miejsce!

      Janusz K.
      • Gość: gg Re: Troche prawdy, troche fikcji i niewlasciwe wnioski IP: *.ny5030.east.verizon.net 29.10.01, 15:38
        Yidele, JanuszK, bardzo interesujace, dla kogo to piszecie, przeciez ci co tu
        pisza wiedza juz dawno najlepiej, a dyskutowac nie umia.
        • Gość: Yidele Re: Troche prawdy, troche fikcji IP: *.budimex.com.pl 29.10.01, 18:20
          Napewno nie można tego powiedziec o wsystkich. Ja zaś robie to co robię dla
          siebie, bo mam taką potrzebę, i tak naprawdę opinie innych mnie raczej nie
          obchodzą.

          Shalom!
          • Gość: U Re: Troche prawdy, troche fikcji IP: 216.41.48.* 01.12.01, 07:14
            Yidele,nie dbasz o opinie innych,jednak dopisze swoja.
            Lubie Cie czytac.Pisz dalej.
            • Gość: U Re: Troche prawdy, troche fikcji IP: 216.41.48.* 01.12.01, 07:20
              Gość portalu: U napisał(a):

              > Yidele,nie dbasz o opinie innych,jednak dopisze swoja.
              > Lubie Cie czytac.Pisz dalej.

              Zapomnialem dodac-Shalom i Happy Channuka.
    • Gość: . DEBIL POLSKI - PATRZ FORUM GW IP: *.10.252.64.snet.net 31.10.01, 03:17
    • Gość: Helmut Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: 195.205.251.* 31.10.01, 11:18
      Czesc wszystkim
      W większości wypowiedzi zwłaszcza Polaków mieszkających w Polsce wyczuwam
      zazdrość i brak tolerancji. Niestety uważam ze zamiast krytykować kraj, ktory
      jednak mimo powszechnie wytykanego debilizmu jest potęgą światową,powinniśmy
      przyjrzeć się własnemu podwórku- a na nim nie dzieje się zbyt ciekawie.
      Zarówno jeżeli chodzi o szkolnictwo podstawowe jak i średnie na wyższych
      uczelniach kończąc.Miałem nieprzyjemność pracować w szkole podstawowej w
      klasach 5-8 (jeszcze przed reformą)i miałem okazję przekonać się o jej
      nieefektywności i nonsensach jakie narzucają programy szkolne.
      Juz wowczas zaczynała się kolejna destruktywna tendencja - liberalizacja życia
      szkolnego.
      Ja, po moich doświadczeniach szkolnych, nie widzę sensu przymusowego
      kształcenia młodzieży do 15 roku życia. Z moich obserwacji to przeważająca
      część osób zatrzymała się w edukacji na poziomie klasy czwartej. Po co trzymać
      młodego człowieka kilka lat w klasie siódmej, bo nie potrafi np. wykuć na
      pamięć symboli chemicznych pierwiastków? Może lepiej uczyć go kopania rowów lub
      układania kostki brukowej.
      Szkoła polska oferuje przesadną ilość materiału teoretycznego w przeciwieństwie
      do wiedzy praktycznej- uczeń który nawet posiadł wiedzę teoretyczną nie potrafi
      jej przełożyć na praktykę. Co mi po tym że dostałem z biologii bdb za
      wiadomośći o budowie kory drzew iglastych i wiązkach przewodzących jak nie
      potrafiłem, będąc w lesie, odróznić sosny od świerku czy modrzewia?
      Niestety analogicznie ma się rzecz ze studiami wyższymi.
      Natomiast zaobserwowałem po sobie że, gdy rozpocząłem pracę w firmie nie
      potrafię np. obsłużyć sprzętu biurowego. Jestem przedstawicielem tego pokolenia
      że dopiero w pracy nauczyłem się obsługi komputera ( mimo zajęć w szkole i na
      studiach z informatyki- 7 osób na jeden komputer 90 minut tygodniowo).
      Wyższość amerykańskiego systemu ( oraz wielu zachodnioeuropejskich)polega na
      tym, iż uczy się jak i gdzie można znależć odpowiedż na nurtujące nas pytanie a
      nie wykuć na pamięć jeden z wariantów odpowiedzi który za chwilę i tak zostanie
      zapomniany.
      Jeżeli chodzi o życie kulturalne to w Polsce również nie możemy zaobserwować
      jego rozkwitu; powód jest banalny - pieniądze. Czasy finansowania i
      uzależniania dóbr kultury od państwa na szczęscie minęły i to se nevrati.
      Jedno jest pewne - przez Ministerstwo Kultury oraz Domy kultury w miastach
      tudzież referaty kultury przy urzędach gminy na pewno nasz poziom umysłowy nie
      dżwignie się znacząco. Może lepiej podyskutować na temat debilizmu polskiego -
      wiem że trudniej, boleśniej jest obgdywać samego siebie.
      Pozdrawiam


      • Gość: nik Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: *.as5300-5.dialup.nyc.ny.metconnect.net 31.10.01, 16:17
        Gość portalu: Helmut napisał(a):

        > Czesc wszystkim
        > W większości wypowiedzi zwłaszcza Polaków mieszkających w Polsce wyczuwam
        > zazdrość i brak tolerancji. Niestety uważam ze zamiast krytykować kraj, ktory
        > jednak mimo powszechnie wytykanego debilizmu jest potęgą światową,powinniśmy
        > przyjrzeć się własnemu podwórku- a na nim nie dzieje się zbyt ciekawie.

        Nie wiesz, że w szkole "największą potęgą" jest największy debil?

        W USA takie indywiduum, które terroryzuje innych uczniów, nazywa się "bully" -
        byczek.

        Wróć myślami do szkoły podstawowej np.
        • Gość: Sonia slowko do autora postu IP: 65.42.129.* 02.11.01, 19:34
          Najwyrazniej bardzo cierpisz z powodu niedoedukowania amerykanskiego
          spoleczenstwa, a jeszcze bardziej przeszkadza ci fakt, ze im samym zyje
          sie z tym calkiem dobrze. Myslisz, ze znalazles haka na Ameryke, a
          tymczasem okazuje sie, ze wlasnie taki system umozliwia ludziom szczesliwe,
          bezstresowe zycie, w ktorym jest czas zarowno na rozrywke, jak i na
          rozwijanie zainteresowan. To bardzo boli, jesli jest sie takim inteligentem
          jak Ty i wszystko sie doskonale rozumie. Mysle, ze skrywasz ogromny zal,
          ze to sprawne poslugiwanie sie kalkulatorem nie ma nic wspolnego z tym,
          ze przecietny Amerykanien, mniej czy bardziej wykrztalcony przynajmniej moze
          sobie na kupno tej wykladziny pozwolic, nie mowiac o samym domu, ktory
          dla wielu Polakow pozostaje tylko w swerze marzen.

          Sonia
          • Gość: Paul Re: slowko do autora postu IP: 208.130.53.* 02.11.01, 19:38
            Gość portalu: Sonia napisał(a):

            > Najwyrazniej bardzo cierpisz z powodu niedoedukowania amerykanskiego
            > spoleczenstwa, a jeszcze bardziej przeszkadza ci fakt, ze im samym zyje
            > sie z tym calkiem dobrze. Myslisz, ze znalazles haka na Ameryke, a
            > tymczasem okazuje sie, ze wlasnie taki system umozliwia ludziom szczesliwe,
            > bezstresowe zycie, w ktorym jest czas zarowno na rozrywke, jak i na
            > rozwijanie zainteresowan. To bardzo boli, jesli jest sie takim inteligentem
            > jak Ty i wszystko sie doskonale rozumie. Mysle, ze skrywasz ogromny zal,
            > ze to sprawne poslugiwanie sie kalkulatorem nie ma nic wspolnego z tym,
            > ze przecietny Amerykanien, mniej czy bardziej wykrztalcony przynajmniej moze
            > sobie na kupno tej wykladziny pozwolic, nie mowiac o samym domu, ktory
            > dla wielu Polakow pozostaje tylko w swerze marzen.
            >
            > Sonia
            Ogolnie zgadzam sie, tylko nie przesadzaj z tym "szczesliwym bezstresowym zyciem,
            czasem na rozrywke i rozwijanie zainteresowan". Roznie to bywa. Uszanowanie.
            Paul

          • quickly_to_kutas Love you Sonia 02.11.01, 19:45
            • Gość: kd Re: Love you Sonia IP: *.proxy.aol.com 18.11.01, 04:29
              nik is crazy pollak
              • Gość: MR.CONTI Re: Love you Sonia IP: *.gtconnect.net 18.11.01, 04:44
                Gość portalu: kd napisał(a):

                > nik is crazy pollak
                NIK NAWET PERSONEM NIE JEST

          • Gość: nik Re: slowko IP: 216.194.26.* 19.11.01, 06:28
            Gość portalu: Sonia napisał(a):


            > spoleczenstwa, a jeszcze bardziej przeszkadza ci fakt, ze im samym zyje
            > sie z tym calkiem dobrze. Myslisz, ze znalazles haka na Ameryke, a
            > tymczasem okazuje sie, ze wlasnie taki system umozliwia ludziom szczesliwe,
            > bezstresowe zycie, w ktorym jest czas zarowno na rozrywke, jak i na
            > rozwijanie zainteresowan. To bardzo boli, jesli jest sie takim inteligentem

            Co ty wiesz o USA? Te bajeczki oszczęśliwymi bezstresowym życiu wzięłaś z
            serialu "Dynastia"? To wsłaśnie w USA życie jest najbardziej stresujące.
            Amerykanie pracuja najwiecej na swiecie!!!!
            Posiadanie dwóch, a nawet trzech różnych prac jest nagminne. Po prostu wiekszość
            z jednej sie nie utrzymaja (tego też możesz dowiedziec sie z filmów, jeżeli nie
            ograniczycs sie do hollywoodzkiej propagandy).

            > ze przecietny Amerykanien, mniej czy bardziej wykrztalcony przynajmniej moze
            > sobie na kupno tej wykladziny pozwolic, nie mowiac o samym domu, ktory

            Niestety prawie każdy Amerykanin jest właśnie "wykrztalcony". Podobnie
            głównie "wykrztalconym" Polakom USA sie podoba. Wykształceni Polacy mają sporo
            krytycyzmu wobec tego kraju.
            • Gość: Sonia Re: slowko IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 20.11.01, 07:36
              Gość portalu: nik napisał(a):

              > Co ty wiesz o USA? Te bajeczki oszczęśliwymi bezstresowym życiu wzięłaś z
              > serialu "Dynastia"? To wsłaśnie w USA życie jest najbardziej stresujące.
              > Amerykanie pracuja najwiecej na swiecie!!!!
              > Posiadanie dwóch, a nawet trzech różnych prac jest nagminne. Po prostu wiekszoś
              > ć
              > z jednej sie nie utrzymaja (tego też możesz dowiedziec sie z filmów, jeżeli nie
              >
              > ograniczycs sie do hollywoodzkiej propagandy).

              > Niestety prawie każdy Amerykanin jest właśnie "wykrztalcony". Podobnie
              > głównie "wykrztalconym" Polakom USA sie podoba. Wykształceni Polacy mają sporo
              > krytycyzmu wobec tego kraju.

              O USA wiem tyle, ile mozna sie dowiedziec miszkajac tu, obserwujac i wyciagajac
              wnioski. Na pewno swojej wiedzy nie czerpie z filmow, a juz szczegolnie tych
              pokroju "Dynastia". Chyba z tym troche przesadziles. To dla kogo zycie w USA
              jest stresujace nalezaloby rozpaczyc w roznych aspekatach, na przyklad odpornosci
              na stres. Co dla kogo on oznacza i gdzie jest jego granica. Moze precietny
              Amerykanim uwarunkowany innymi doswaidczeniami jest po prostu bardziej podatny
              na stresy zycia codziennego, co nie oznacza, ze jest bardziej zaastresowany
              od przecietenego Polaka. Temu drugiemu jedynie trudniej sie do tego przyznac,
              badz co gorsza nie zdaje sobie z tego w ogole sprawy. Polak uwaza sie za zbyt
              inteligentnego, zeby poddac sie stresowi. Glosno mowi, ze jest inaczej, czesto
              odgrywa bohatera, jakim wcale nie jest. Amerykanim jest, jaki jest - prostolinijny
              i szczesliwy. Zaklamany Polak znajdzie upojenie w alkoholu, ale bron boze nie
              ma to nic wspolnego ze stresem. Wszak wciaz jest na to zbyt inteligentny. Widac
              to tez calkiem jasno na takim chocby forum. Na przyklad Twoja zajadlosc i
              nieprzemyslane opinie swiadcza o tym, ze jestes (jak i zreszta wielu innych )w
              stresie, poniewaz nie dajesz rady z obalaniem kontrrozmowcow. Twoj stan sie
              pogarsza, bo niektorzy wspolrozmowcy juz zrezygnowali. Obawiasz sie, ze
              zostajesz sam.... Byc moze Amerykanin polecialby juz na Twoim miejscu do
              psychoanalityka, ale czy to swaidczy, ze Amerykanie wiecej sie stresuja?
              Nie, oni jedynie potrafia to zdefiniowac.

              Nie slyszalam o chwytaniu sie dodatkowych prac w celu utrzymania sie,
              chyba ze dorywczo, aby na cos odlozyc. Znam natomiast mase przypadkow,
              ze mezczyzna sam (z jednej pracy) utrzymuje kilkuosobowa rodzine.
              Moze Ty mieszkasz na Alasce?

              Ja rowniez mam niemalo krytycyzmu wobec Ameryki, ale staram sie wywazac
              opinie. Nie znosze skrajnych pogladow i zatwardzialych "inteligentow".
              Znam takich mase z Polski, a Ci najiteligentniejsi nie maja w zyciu zadnych
              sukcesow. Ot, taki paradoks. Kazdy przypadek kiedy ktos krykuje USA ma swoje
              indywidualne podloze. Nalezy wiec dostrzec dlaczego tak faktycznie w niektorych
              pogladach na temat Ameryki i Amerykanow jest az tyle pogardy i kpiny? O Polakach
              niestety tez wiele dobrego sie nie mowi, nie biorac pod uwage tego, co mowia o
              sobie oni sami. I cale szczesice, ze nie mowi sie duzo, bo przekonana jestem,
              ze opinie o nas moglyby przerosnac wyobrazenia niektorych.
              Mysle, ze masz jakis problem.

              Sonia

    • Gość: ExKrak Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: *.dip.t-dialin.net 18.11.01, 12:03
      Juz zawsze wiedzialem, ze my Polacy i nasi bracia Rosjanie jestesmy najlepsi,
      najwspanialsi i najmadrzejsi. Amerykanie i zachodni Europejczycy to debile, nie
      potrafiacy zliczyc do dwoch.
      Dlaczego tylko u nas ciagle taki syf.....?
      Mysle, ze kochany Bog dostrzeze kiedys swoje przeoczenie i te wszystkie dulary
      cadillaki i mercedesy wysle do nas a nie do tych polglupkow.
      • Gość: nik Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: 216.194.26.* 19.11.01, 06:31

        > potrafiacy zliczyc do dwoch.
        > Dlaczego tylko u nas ciagle taki syf.....?

        A widziałeś ty Nowy Jork?
        Tam to dopiero jest syf.
        To miasto to jeden wielki śmietnik. W przenośni i dosłownie.
        Wyjątkami są części Manhattanu.
    • stszkwklski przeciez POLSKIE SZKOLY TO totalny SYF! 19.11.01, 07:31
      Alez co Wy mowicie?!
      Jestescie w Stanach i Wasz poglad na polskie szkoly jest juz dawno nieaktualny!
      Niestety, polskie szkolnictwo, po 10 latach niezdecydowanego kapitalizmu to
      obszar zaniedban i upadku cywilizacyjnego. Wyglada na to, ze Polska przyjela ze
      swiata kapitalistycznego tylko co najgorsze pozostawiajac reszte z
      komunistycznego PRL, czyli tez to co najgorsze! I teraz jest totalny SYF!
      Na przyklad, za nauke Polacy maja teraz placic. W ten sposob Polska ma
      przodowac swoim liberalizmem w Europie, bo "w tyle" pozostaja Wielka Brytania,
      Szwecja, Niemcy, Francja i in., gdzie studia wyzsze sa bezplatne (a nawet ze
      stypendiami socj.). Natomiast gdy przyjdzie co do czego, z przebrzydlymi
      monopolami panstwowymi, jak Telekomunikacja Polska, PKP, z podatkami
      dla "najwyzej zarabiajacych", z "doplata do paliwa dla rolnikow", to nagle
      okazuje sie, ze Polska to kraj glebokiego socjalizmu.
      Prawda jest taka, ze W POLSCE WOGOLE NIE INWESTUJE SIE W NAUKE I NIE
      WYKORZYSTUJE SIE WYKSZTALCENIA obywateli. Ostatnie 10 lat to DYWERSJA WZGLEDEM
      NAUKI POLSKIEJ! Pensja polskiego asystenta naukowego jest ponoc najnizsza na
      swiecie! Chyba rowniez tak jest z pensja lekarza czy nauczyciala!
      Polska juz nic nie produkuje, co wymaga mysli technicznej.
      A najgorsze DZIADOWSTWO TO PRYWATNE SZKOLY "WYZSZE". Co do poziomu to sa to
      TECHNIKA POMATURALNE!
      (Mialem okazje prowadzic zajecia zarowno na panstwowych jak i prywatnych
      uczelniach. Roznica jest ogromna!)
      Na prywatnych prowadzilem zajecia zeby dorobic (jako asystent naukowy nie
      wyzylbym inaczej) i jak pomysle tylko to chce mi sie rzygac!
      Studenci poprzyjmowani bez jakichkolwiek egzaminow placa czesne i tylko to sie
      liczy. Jest to proceder kupowania sobie dyplomow.
      Jako prowadzacemu zajecia nie wolno mi bylo wymagac od nich wiedzy z zakresu
      szkoly podstawowej, bo jak tylko sprobowalem to zaraz ladowalem "na dywaniku".
      Wsrod "studentow" sa takie przyglupy, ze powinni znalezc sie raczej w szkolach
      specjalnych, ale nikt nie zostaje skreslony za brak postepow w nauce! O wiele
      predzej jest zwalniany asysent co "chce za dobrze"! Studenci to DOJNE KROWY i
      tylko to sie liczy. Nie wolno ich meczyc, bo jak sie obraza to przestana placic
      i profesorowie straca koryto!
      Naprawde, polskie szkolnictwo teraz to niestety, za przeproszeniem, kompletne
      szambo.
      Wasze poglady na temat humanistycznej roli szkoly moze pasuja raczej do
      Wielkiej Brytanii, a nie Polski.
    • Gość: Bimi Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: *.zgora.dialog.net.pl 19.11.01, 10:40
      Przypomniałem sobie jak oglądałem raz w Stanach jakiś nędzny teleturniej. Ten
      akurat, w odróżnieniu od większości wyglądał na mniej reżyserowany. Tak czy
      owak, pokazują kolesianie zdjęcie wieży Eiffel'a i pytają:
      - "Co to jest?"
      Na co ona:
      - "Wieża Eiffel'a"
      - "Dobrze. A gdzie ona jest?"
      - "W Paryżu"
      - "Dobrze. A gdzie jest Paryż?"
      - "W Angli"
      - "Nie, we Francji" - z absolutną powagą powiedział prowadzący

      Dodam jeszcze, że nie był to teleturniej dla dzieci, ani osób opóźnionych.

      Pozdrawiam,
      PN
      • Gość: Stan Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: *.dbtec.de 19.11.01, 11:05
        Gość portalu: Bimi napisał(a):

        > Przypomniałem sobie jak oglądałem raz w Stanach jakiś nędzny teleturniej. Ten
        > akurat, w odróżnieniu od większości wyglądał na mniej reżyserowany. Tak czy
        > owak, pokazują kolesianie zdjęcie wieży Eiffel'a i pytają:
        > - "Co to jest?"
        > Na co ona:
        > - "Wieża Eiffel'a"
        > - "Dobrze. A gdzie ona jest?"
        > - "W Paryżu"
        > - "Dobrze. A gdzie jest Paryż?"
        > - "W Angli"
        > - "Nie, we Francji" - z absolutną powagą powiedział prowadzący
        >
        > Dodam jeszcze, że nie był to teleturniej dla dzieci, ani osób opóźnionych.
        >
        > Pozdrawiam,
        > PN

        I o czym ma to swiadczyc, o wyzszosci Swiat Wielkanocnych nad swietami Bozego
        Narodzenia, czy moze - nie daj Boze - wyzszosci polskiej "edukacji" nad
        amerykanska? Czy myslisz moze, ze w Polsce nie ma ludzi majacych podobne braki w
        wyksztalceniu?
        Wedlug raportow Unii Europejskiej porownujacych poziom analfabetyzmu (czytanie i
        pisanie juz dawno nie sa wyznacznikiem minimum wyksztalcenia) to wlasnie Polska
        jest na szarym koncu. W malo ktorym kraju europejskim zyje tak wysoki odsetek
        ludzi nie potrafiacych zaprogramowac odtwarzacza video, poslugiwac sie karta
        kredytowa lub poprawnie odczytac rozklad jazdy pociagow.
        • Gość: Bimi Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: *.zgora.dialog.net.pl 19.11.01, 11:33
          Widzisz, ciężko mi to wyjaśnić. Chodzi o to, że jak przeciętny Polak styka się
          z przeciętnym (oczywiście najpierw musi go znaleźć:)) Amerykaninem, to zauważa
          kolosalną różnicę inetelektualną.
          Można oczywiście mówić, że Amerykanie też mają dużą wiedzą, ale innego typu.
          Tylko, że to nieprawda! No bo czy umiejętnośc programowania magnetowidu można
          porównywać do wiedzy geograficznej, hostorycznej, czy umiejętności liczenia?
          Według mnie nie. A każdy Polak potrafi (no, może z wyjątkiem mojej mamy:))
          nauczyć się obsługi magnetowidu, tylko nie jest mu to do niczego potrzebne.
          Dlatego nie umie. Tutaj oczywiście też można powiedzieć, że Amerykaninowi nie
          jest potrzebna wiedza o tym jakim językiem mówi się w Polsce (z takim pytaniem
          też się spotkałem). Generalnie dyskusję można by ciągnać w nieskończoność. Ja
          jednak twierdzą, że różnica intelektualna pomiędzy społeczeństwem polskim i
          amerykańskim jest ogromna. A to, na czyją korzyść jest ta różnica nie ulega dla
          mnie najmiejszej wątpliwości.

          Pozdrawiam
          • Gość: Stan Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: *.dbtec.de 19.11.01, 16:05
            To bardzo duzy blad oceniac innych wedlug siebie. Robiac tak przyjmujesz, ze
            tylko to, co umiesz i rozumiesz jest wazne. Cos czego nie rozumiesz jest dla
            Ciebie mniej wartosciowe. To blad i bardzo naiwne podejscie.
            Upraszczajac - przecietny Niemiec interesuje sie bardziej technika i ceni wyzej
            wysoka jakosc wyrobow technicznych niz przecietny Francuz, ktory z kolei duzo
            bardziej interesuje sie dobra kuchnia. Dla (przecietnego) Niemca sprawy te nie
            odgrywaja takiej roli i uwaza sie za cos lepszego niz Francuz i odwrotnie.

            > No bo czy umiejętnośc programowania magnetowidu można
            > porównywać do wiedzy geograficznej, hostorycznej, czy umiejętności liczenia?
            > Według mnie nie.

            A wedlug mnie tak i to jak! Umiejetnosc programowania magnetowidu swiadczy o
            dobrym przygotowaniu ogolnym do pokonywania nowych, nietypowych wyzwan. Okresla
            sie to tez - po czesci - mianem inteligencji. "Wiedza geograficzna, historyczna
            czy umiejetnosc liczenia" to tylko waskie, NABYTE - zeby nie powiedziec "wkute"-
            umiejetnosci, ktore wcale nie musza miec nic wspolnego z ROZWOJEM OSOBOWOSCI
            co jest duzo wazniejsze niz wkute na pamiec fakty.

            > A każdy Polak potrafi (no, może z wyjątkiem mojej mamy:))
            > nauczyć się obsługi magnetowidu, tylko nie jest mu to do niczego potrzebne.
            Owszem, jest potrzebne, jak widac na codzien. To byl oczywiscie tylko jeden z
            wielu przykladow czynnosci, ktorej nie uczy zadna szkola, nawet na Zachodzie
            ale z ktorymi wspolczesny czlowiek konfrontowany jest na codzien. Zadaniem
            szkoly z prawdziwego zdarzenia jest przygotowanie czlowieka do radzenia sobie w
            nowych sytuacjach (czyli wlasnie przykladowo programowania odtwarzacza),
            umiejetnosci logicznego myslenia, samodzielnosci (rowniez samodzielnego
            zdobywania informacji TYCH NA PRAWDE POTRZEBNYCH) a nie wkuwanie na pamiec
            faktow, ktore pozniej prowadzi do takich sytuacji, ze ktos znajacy date rokoszu
            w Sandomierzu (po co komu to tak na prawde) nie jest w stanie poradzic sobie na
            lotnisku w obcym kraju lub posluzyc sie najprostszymi urzadzeniami technicznymi.

            Patrzysz na caly problem bardzo zasciankowo. Oczywiscie, ze byc moze wiecej
            Polakow wie gdzie lezy wieza Eifla ale to przeciez chyba zrozumiale, zyjemy w
            Europie, to dla nas jest wazne. Spytaj przecietnego Polaka gdzie lezy Golden
            Gate albo kiedy zalozono Yellowstone. Amerykanie tez byliby zdumieni i
            zbulwersowani ale Ameryka jest dla nich tym, czym dla nas Europa.

            Ilosc wkutych faktow to jeszcze nie wiedza, to nie wyksztalcenie. Umiejetnosc
            zdobywania informacji, samodzielnego myslenia, komunikowania - jest duzo
            wazniejsza. Jesli rzeczywiscie bede kiedys potrzebowal date rokoszu
            sadomierskiego, to wazniejsze jest czy i jak ja znajde a nie to czy ja znam ale
            nie jestem w stanie sobie poradzic i to zupelnie, jesli bede potrzebowal inna
            informacje.

            Nie lubie uzywac tego uproszczenia ale porownaj na koniec dorobki z zakresu
            techniki, nauki, gospodarki obu krajow.... Przeciez to chyba jednak troche
            dziwne, ze my, choc tacy genialni i tak swietnie wyksztalceni jestesmy tak
            dalego w tyle za tymi amerykanskimi "debilami" i chcac nie chcac orientujemy
            sie wlasnie na ich wartosci, ich styl zycia, ich wyobrazenia...
            • Gość: nik Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: *.216-194-20-17.nyc.ny.metconnect.net 19.11.01, 18:14
              W USA też nie potrafią programowac magnetowidów (amerykańskie magnetowidy
              zwykle mają niewiele możliwosci programowania w porownaniu z japonskimi, a
              ttakie sa zazwyczaj w Polsce).
              TV i magnetowid to absolutne centrum życia przecietnego Amerykanina, wiec każdy
              facet bierze sobie za punkt honoru, by cos z tym umiec zrobic (tak jak chłop
              musi umiec posługiwac sie siekierą). Kobiety maja o tym nieiwelkie pojecie.

        • Gość: smutas Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: *.90.224.243.Dial1.Detroit1.Level3.net 27.11.01, 21:04
          Hi;
          wiem, ze to musztarda po obiedzie - troche za pozno. Meczy mnie ten "odtwarzacz
          video"
          1. W polsce instrukcja do sprzetu jest moze po polsku, ale opis na nim nie.
          Kilka lat temu nawet instrukcje byly w jezykach zagranicznych, polacy sobie z
          tym jakos poradzili. Zapytaj kilku 'hamburgerow' ile jezykow znaja i wyciagnij
          srednia :-)))))) Moj akcent rozpoznaja jako francuski? wloski? rosyjski- juz
          blizej, a tak z pelna ignorancja to w Afganistanie zrzucili zupki instant z
          angielskim opisem - efekt - afgany wpier..li makaron za sucho.
          2. Amerykanskie VCR programuja sie same - tak wymyslili dla amerykanow to
          Japonce. Kanaly leca pokolei i nikt nie musi - ustawiac np. ABC na ch.2 bo to
          jest na ch.2. Jezeli chodzi o timer - to wystarczy wklepac kod pod opisem
          programu/filmu i nawet nie trzeba znac dzisiejszej daty czy daty transmisji.

          3. Protestuje jednak przed nazywaniem amerykanow analfabetami!!! :-)
          Zeby zdac prawo jazdy trzeba umiec czytac! To chyba kraj o nawiekszej ilosci
          pisanych znakow drogowych np.: yield, wrong way, shoulder closed 1 mile, no
          passing zone - etc. a jezdzi prawie kazdy

          z delirycznym pozdowkiem smutny sorrow
    • Gość: Marcus Re: Analfabeci maja Raj w USA IP: *.dyn.optonline.net 19.11.01, 17:24
      Gość portalu: nik napisał(a):

      > Za <a href="http://www.fronda.pl/archiwum/artykul.asp?id=40">www.fronda.pl/arch
      > iwum/artykul.asp?id=40</a>
      >
      > We wrześniu 1993 r. opublikowane zostały wyniki badań Departamentu Edukacji
      > Stanów Zjednoczonych zatytułowane "Umiejętność czytania i pisania w USA". Były
      > to najobszerniejsze studia, jakie kiedykolwiek przeprowadzono nad Amerykanami:
      > trwały 4 lata i objęły 26 tys. osób.
      > Wyniki zaszokowały amerykańską opinię publiczną; okazało się, że w USA żyje 27
      > mln analfabetów i 45 mln tzw. analfabetów funkcjonalnych.

      Tego rodzaju badania sa bardzo trudne do zrealizowania i z reguly omijaja
      powazny procent ludzi ktorzy powinni byc badani. Po pierwsze tego rodzaju
      badania przeprowadzane sa przy uzyciu telefonow wiec potrzebny jest numer
      telefonu i adres. Osoby posiadajace swoj adres i telefon pod swoim nazwiskiem to
      jest maly procent problemu. Istnieja zawody takie jak sprzatanie czy praca przy
      asbestach gdzie analfabetyzm istnieje w 100%. Osoby pracujace w tych zawodach sa
      prawie zawsze 100% analfabetami, szukaja prace albo poprzez organizacje lub
      poprzez znajomosci jeszcze bedac w innym kraju. Kiedy osoby te przybeda do USA
      to czesto pracuja nielegalnie w strachu przed deportacja wiec w 100% nie
      udzielaja odpowiedzi na pytania dla nikogo wiec badania tego segmentu sa prawie
      niemozliwe. Poza tym osoby te z reguly uzywaja adresow i telefonow znajomych
      etc. i prawie nigdy nie posiadaja ani wlasnych adresow ani telefonow po to aby
      nie podpasc dla urzedow podatkowych czy imigracyjnych wiec kontakt z nimi dla
      osob trzecich pragnacych prowadzic badania jest praktycznie tak samo niemozliwy.

      > Prawie połowa ze 191
      > milionów dorosłych Amerykanów nie jest w stanie wykonać tak prostej czynności
      > jak wypełnienie przekazu bankowego.

      Dla pracownikow ktorych ja zatrudnialem to czesto bylo to 80 - 95%. Wiekszosc
      nich nie miala kont bankowych i nie potrafila przyjac ani przelewu pieniedzy ani
      zrealizowac czeku i wiekszosc z tych ludzi chce aby placono im gotowka bez
      odtracania pieniedzy na podatki. W ten sposob znam wiele tak zwanych "check
      cashing" miejsc gdzie za oplata analfabeci moga zrealizowac np. czek wystawiony
      na nich i tam ich wysylam po "wyplaty".



      > Tylko 4 proc. potrafi przy użyciu
      > elektronicznego kalkulatora obliczyć koszt wykładziny, mając podaną cenę metra
      > kwadratowego i rozmiary pokoju.

      Co do obliczania metrazu jest to zupelna prawda. Np. kiedy zatrudniam ekipe do
      czyszczenia domu to ja juz dawno przestalem podawac ilosc "square feet" do
      czyszczenia. Wydawaloby sie ze dla kogos w zawodzie sprzatacza zatrudniajacego
      sie do czyszczenia domu roznica pomiedzy domem 2500 a 5000 square feet powinna
      byc glowna potrzebna informacja do wykonanania pracy i jej ceny. Okazuje sie ze
      tak wcale nie jest i kiedy zaczynalem rozmawiac o rozmiarach roznych pomieszczen
      to z reguly musialbym zaczac od definicja "square foot" etc. na co musialbym
      wynajac inna osoby aby nie tracic swojego czasu.

      . . .
      > Komercjalizacja studiów wyższych powoduje, że kierują się one zasadami rynku i
      > figurują na trzecim miejscu przemysłu narodowego USA. Uniwersytety, ale tylko
      > te najlepsze, są "przedsiębiorstwami" sprzedającymi "produkty". Są w stanie
      > zatrudnić najwybitniejszych pracowników na najlepszych warunkach, np.
      > początkowa pensja docenta wynosi od 100 do 150 tys. dol. rocznie. Jaki
      > uniwersytet w Europie może pozwolić sobie na taki wydatek?

      > Tym należy tłumaczyć zjawisko "brain-drain" czyli "odpływu umysłów" do USA.
      > Dość powiedzieć, że wśród kadry profesorskiej na katedrze matematyki
      > uniwersytetu w Berkeley aż 75 proc. stanowią nie Amerykanie, lecz Chińczycy,
      > Koreańczycy, Polacy, Rosjanie itd.

      Praca w szkolach, podobnie jak sprzatanie czy praca przy asbestach sa podobnie
      zdominowane przez analfabetow i trafiaja do nich albo defektywni ludzie z USA
      posiadajacy najnizsze oceny w szkolach etc. albo najczesciej ludzie z poza USA
      ktorzy przewaznie sa funkcjonalanymi analfabetami. I poniewaz historycznie
      zawsze, i nadal teraz, brakuje ludzi do nauczania wiec uniwersytety z reguly
      reklamuja sie glownie poza USA w krajach gdzie istnieje bezrobocie nauczycieli.
    • Gość: muslimek jak chcesz robić doktorat - polecam USA IP: 213.25.26.* 19.11.01, 17:31
      pomimo wyników tych badań i tak mają najlepsze uniwersytety i nikt ich nie
      doścignie przez wiele, wiele lat.
      • Gość: nik Re: jak chcesz robić doktorat - polecam USA IP: *.216-194-20-17.nyc.ny.metconnect.net 19.11.01, 18:21
        Gość portalu: muslimek napisał(a):

        >jak chcesz robić doktorat - polecam USA

        Bo tak łatwo gp tam zrobić?

        > pomimo wyników tych badań i tak mają najlepsze uniwersytety i nikt ich nie
        > doścignie przez wiele, wiele lat.

        Przeczytaj dokładnie artykuł. Tylko 4% to te "dobre" szkoły wyższe.
        Pisze z cudzysłowem, bo żeby je ukonczyc wystarczy posiadanie pieniedzy, można
        byc kompletnym przy tym idiotą. Vide G.W. Bush (Yale i Harvard).
        I to jest norma.
        • Gość: ExKrak kraj idiotow IP: *.dip.t-dialin.net 19.11.01, 20:30
          i ten kraj idiotow jest jedyna potega liczaca sie na swiecie z najprezniejsza
          gospodarka, najnowoczesniejszymi technlogiami, najwieksza iloscia patentow,
          odkryc naukowych itd... ale my przecie duzo lepsi bo my som asy....
        • Gość: L.L. I znowu kawaly typu "Dumb Polak"??? IP: *.proxy.aol.com 19.11.01, 22:06
          Polacy na calym swiecie znani sa glownie z popularnych kawalow z niekonczacej sie
          serii "Dumb Polak". Swego czasu sporo kawalow wywodzilo sie ze smiesznych
          porownan i statystyk potegi Polski np. w produkcji macior, ziemniakow czy wegla
          kamiennego.

          Teraz juz zapewne zabraklo macior i wegla wiec jakis NIEDOUCZONY idiota chce
          porownywac poziom polskiej edukacji do poziomu edukacji amerykanskiej. To jest
          tak samo jak z porownywaniem edukacji Bush'a z edukacja wszystkich prezydentow
          Polski w ostatnich powiedzmy 100 lat
          • Gość: Marcus Re: I znowu kawaly typu "Dumb Polak" IP: *.dyn.optonline.net 19.11.01, 22:20
            Gość portalu: L.L. napisał(a):

            . . .
            > Z ostatnich danych (1996 rok) wynika ze USA ma najbardziej wyksztalcona ludnosc
            >
            > wsrod najwiekszych rozwinietych krajow i ponizej dane w procentach na ilosc lud
            > zi
            > w wieku 25 do 64 lat z wyzsza edukacja prosto z National Center for Education
            > Statistics:
            >
            > Canda 17.3
            > France 9.7
            > Germany 13.1
            > Japan 13.3
            > United Kingdom 12.8
            > United States 25.8
            >
            > Kiedy porownuje sie mniejsze kraje to roznice sa jeszcze powazniejsze i
            > generalnie nie jest to 5 czy 10% roznicy lecz w wielu krajach, takich jak Polsk
            > a,
            > z mierna edukacja, i gdzie nie ma nacisku na ksztalcenie sie, wyksztalcenie
            > wyzsze jest osiagane przez znacznie mniej ludzi niz w USA. I ponizej jeszcze
            > kilka mniejszych krajow takich jak Polska dla porownania:
            >
            > Australia 14.8
            > Belgium 10.6
            > Czech Republic 10.4
            > Denmark 15.2
            > Greece 12.0
            > Ireland 10.7
            > Korea 19.0
            > Netherlands 22.5
            > Norway 15.6
            > Poland 9.9
            > Spain 12.8
            > Sweden 13.4
            >
            > Poza tym same statystyki nie stwierdzaja calej prawdy poniewaz poza USA jakosc
            > wyksztalcenia jest drastycznie nizsza. Sklada sie na to wiele przyczyn takich j
            > ak
            > lepsze wynagerodzenie i wyposazenie szkol co oczywiscie przyciaga najlepszych
            > nauczycieli do USA z calego swiata.
            >
            > Najlepszym miernikiem wartosci edukacji jest wolny rynek i place i tutaj bardzo
            >
            > latwo mozna zauwazyc wartosc szkol wyzszych w innych krajach. Osoba konczaca
            > przecietna szkole wyzsza w USA moze liczyc na natychmiastowe zarobki zaraz po
            > szkole rzedu 2-3 razy wyzsze niz osoba konczaca "lepsza" szkole wyzsza poza USA
            > .
            > Osoba konczaca jedna z bardziej prestizowych szkol amerykanskich moze liczyc na
            >
            > poczatkowe place rzedu 5-10 razy wyzsze niz osoba konczaca podobna szkole poza
            > USA.
            >
            > I tutaj wolny rynek jest podobny na calym swiecie i ocenia wartosc szkol
            > amerykanskich tak samo w USA jak w Chinach, Japonii czy w Polsce. Dlatego tez
            > miliony studentow z calego swiata studiuje wlasnie w USA. Dlatego wlasnie
            > corocznie miliony studentow z Japonii, Koreii, Holandii czy Szwecji studiuje w
            > USA a bardzo niewielu udaje sie do tych krajow.
            >
            > Rozmawiajac z Polakami ktorzy uzyskali wyksztalcenie wyzsze w Polsce dochodzi s
            > ie
            > do podobnego wniosku gdzie to wyksztalcenie z takich czy innych wzgledow posiad
            > a
            > potezne luki. Normalnie w USA na wolnym rynku jest ono bezuzyteczne nawet z
            > najlepszych szkol w Polsce i jedynie to nadaje sie do innych celow takich jak
            > uzyskanie niewolnorynkowe pracy w takich mniej konkurencyjnych instytucjach jak
            >
            > np. szkoly czy uczelnie gdzie zawsze notorycznie brakuje rak do pracy i nikt ni
            > e
            > dba o jakosc lecz wylacznie o zaspokojenie wymagan np. urzedow imigracyjnych pr
            > zy
            > uzyskaniu wizy dla danego potencjalnego pracownika.
            >
            > LL

            Tutaj nie potrzeba podawac powyzszych oczywistich prawd poniewaz kazdy je zna.
            Niejaki gosc portalu podpisujacy sie "nik" tez zapewne patrzyl na te same
            statystyki lecz popieprzyly mu sie dane i patrzac na dane z USA wydawalo mu sie
            ze jest to Polska kiedy patrzac na dane z Polski wydawalo mu sie ze sa to Stany
            Zjednoczone :).
            • Gość: Bimi Re: I znowu kawaly typu IP: *.zgora.dialog.net.pl 20.11.01, 11:34
              Wszystkie te statystyki (bez względu an to, czy są prawdziwe) i tak biorą w łeb
              kiedy człowiek zetknie się z tym super wykształconym społeczeństwem w
              rzeczywistości. Wtedy stają się tylko statystykami. Statystykami, których
              wiekszośc społeczeństwa którego one dotyczą nawet nie jest w stanie ogarnąć
              swoim jakże przecież wspaniałym rozumem. A dalczego? Bo wyrażone są w
              procentach. A co to są procenty???
              • Gość: smutas Re: I znowu kawaly typu IP: *.90.224.243.Dial1.Detroit1.Level3.net 27.11.01, 20:27
                Gość portalu: Bimi napisał(a):

                > Wszystkie te statystyki (bez względu an to, czy są prawdziwe) i tak biorą w łeb
                >
                > kiedy człowiek zetknie się z tym super wykształconym społeczeństwem w
                > rzeczywistości. Wtedy stają się tylko statystykami. Statystykami, których
                > wiekszośc społeczeństwa którego one dotyczą nawet nie jest w stanie ogarnąć
                > swoim jakże przecież wspaniałym rozumem. A dalczego? Bo wyrażone są w
                > procentach. A co to są procenty???


                Calkowita racja!!! Ja jakos tych 25% nie widze. A jest to ni mniej ni wiecej
                tylko co czwarty amerykanin? Oczywiscie maja college , ale czy jest to
                wyksztalcenie wyzsze w rozumieniu polskim czy europejskim. College to cos na
                ksztalt szkoly pomaturalnej- albo technikum na podbudowie szkoly zawodowej - to
                zaden tam "magister". W sumie to nie wynika z tych statystyk czy chodzi o ludzi z
                jakimkolwiek wyksztalceniem ponad high school czy o tych tytulami wyzszymi niz
                bachelor (bakalarz czy magister?)?
                NIe ma sie tez czym chwalic. To przypomina przechwalki jakiegos rep. handlowego,
                ktory jezdzi firmowym samochodem i udaje, ze to jego wlasne lub, ze se sam go
                zrobil? "Handelek, Panie handelek" w tym amerykanie sa najlepsi cala reszta to
                kupione mozgi na pchlim targu. A mowiac o nowych maturach - to PEWNY jestem, ze
                poziom ich jest wyzszy niz wiekszosci amerykanskich uniwersytetow.
                rgrds : smutas
    • Gość: Wlodek Re: DEBIL IMIGRANCKI - poziom umysłowy w USA IP: 10.131.129.* 20.11.01, 05:16
      Gość portalu: nik napisał(a):
      > Za <a href="http://www.fronda.pl/archiwum/artykul.asp?id=40">www.fronda.pl/arch
      > iwum/artykul.asp?id=40</a>
      > We wrześniu 1993 r. opublikowane zostały wyniki badań Departamentu Edukacji
      > Stanów Zjednoczonych zatytułowane "Umiejętność czytania i pisania w USA". Były
      > to najobszerniejsze studia, jakie kiedykolwiek przeprowadzono nad Amerykanami:
      > trwały 4 lata i objęły 26 tys. osób.
      > Wyniki zaszokowały amerykańską opinię publiczną; okazało się, że w USA żyje 27
      > mln analfabetów i 45 mln tzw. analfabetów funkcjonalnych. Prawie połowa ze 191
      > milionów dorosłych Amerykanów nie jest w stanie wykonać tak prostej czynności
      > jak wypełnienie przekazu bankowego. Tylko 4 proc. potrafi przy użyciu
      > elektronicznego kalkulatora obliczyć koszt wykładziny, mając podaną cenę metra
      > kwadratowego i rozmiary pokoju.
      > Poziom nauczania w USA jest o wiele niższy niż w Europie Zachodniej, np. 40
      > proc. uczniów europejskich szkół średnich jest w stanie rozwiązać zadania
      > matematyczne, których 90 proc. amerykańskich uczniów na tym samym poziomie nie
      > umie rozwiązać.
      >
      > Ogólnie mówiąc, zawód nauczyciela nie jest w Ameryce respektowany. Wiąże się to
      > z silnym amerykańskim antyintelektualizmem, szacunkiem dla "ludzi czynu", a
      > nie "myślicieli". Nic dziwnego, że w międzywojniu tak wielu pisarzy
      > amerykańskich siedziało w Paryżu, gdzie traktowano intelektualistów jak
      > bożyszcza. Przykładem owego antyintelektualizmu może być postawa gubernatora
      > Teksasu, który nie zgodził się na dofinansowanie programu nauczania języków
      > obcych, uzasadniając to następująco: "Jeżeli angielski był wystarczająco dobry
      > dla Jezusa, to jest też wystarczająco dobry dla uczniów w Teksasie".
      > Komercjalizacja studiów wyższych powoduje, że kierują się one zasadami rynku i
      > figurują na trzecim miejscu przemysłu narodowego USA. Uniwersytety, ale tylko
      > te najlepsze, są "przedsiębiorstwami" sprzedającymi "produkty". Są w stanie
      > zatrudnić najwybitniejszych pracowników na najlepszych warunkach, np.
      > początkowa pensja docenta wynosi od 100 do 150 tys. dol. rocznie. Jaki
      > uniwersytet w Europie może pozwolić sobie na taki wydatek?
      > Tym należy tłumaczyć zjawisko "brain-drain" czyli "odpływu umysłów" do USA.
      > Dość powiedzieć, że wśród kadry profesorskiej na katedrze matematyki
      > uniwersytetu w Berkeley aż 75 proc. stanowią nie Amerykanie, lecz Chińczycy,
      > Koreańczycy, Polacy, Rosjanie itd.

      *****************************************

      Większo�c imigrantów ekonomicznych: azjatów, latynowsów czy arabusów to debile bez żadnego wykształcenia. Oni też trafiajš do szkół i zaniżajš rankingi.
      Natomiast nie mówmy o USA aż tak �le. W krajach muzułmańskich, afrykańskich nierzadko cała większo�c nie potrafi się nawet podpisac a kalkulatora nie widziała nigdy w życiu.

      W Polsce 45% ludzi to analfabeci funkcjonalni nierozumiejšcy artykułu w prasie
      ( albo co� a ala -->
      - Ferdynandzie, zamówiłe� już dekoder Polsatu?
      - Oueeeee??? Ueeee?????


      Nie wpominam już jaki procent zdał nowš próbnš maturę z matematyki, bo to żałosne. Gdyby zrobiono porównywalne badanie, to nie wiem czy tak taleko by�my odstawali od USA.


      Podobne do USA wyniki dawało badanie dzieci w Szwecji, gdzie nota bene jest kilkaset tysięcy imigrantów muzułmańskich (na 8,5 mln ludzi w tym, 750 000 innych imigrantów), których dzieci też wliczajš się do rankingów. Dzieci w Szwecji (w tym dzieci imigranckie, bo te również się uczš) np. odpowiadały m. in., że Moskwa jest stolicš Polski, że żydów zamordowali Polacy, którzy upozorowali Arbeit macht frei, aby zrzucic winę na Niemców, Pearl Harbour jest w Chinach, Papież jest królem Polski, że do Polski nie mogš je�dzic astmatycy, bo mogš umrzec z powodu zatrutego powietrza i tak dalej...

      Pomijam już artykuł w ogólnoszewdzkiej gazecie, artykuł pt. Trójkšt �mierci, o rejonie Katowice, Sosnowiec, Gliwice itp... Na zdjęciach w tamtej gazecie te rejony wyglšdały jak efekty specjalne z filmu o piekle. Zanotowano również kilkunastoprocentowy spadek podróży promowych do Polski przez kilka tygodni po publikacji.

      Co do Polski pooglšdajcie lepiej jak odpowiadajš doro�li w Milionerach:

      pytanie: jak nazywa się drink: wodka z sokiem pomidorowym?
      odpowied�: white lady

      pytanie: do jakiego kraju należš Hawaje?
      odpowiedx: Oueeeee ee eeeeeeee.e.. poddaje się....


      • Gość: Bimi Re: DEBIL IMIGRANCKI - poziom umysłowy w USA IP: *.zgora.dialog.net.pl 20.11.01, 11:48
        > W Polsce 45% ludzi to analfabeci funkcjonalni nierozumiejšcy artykułu w prasie
        > ( albo co� a ala -->
        > - Ferdynandzie, zamówiłe� już dekoder Polsatu?
        > - Oueeeee??? Ueeee?????

        Z tym się zgadzam. Jednak tak musi być. Myślę, że każde - nawet najlepiej
        wykształcone kraje Europejskie nie są w stanie pozbyć się ciemnoty ze swojego
        społeczeństwa.
        Sęk w tym, że poza grupą "ciemną", jest też grupa "jasna" - czyli pozostałe
        (trzymając się Twoich rachunków) 55%. Ty chyba dużo, jeśli weźmie się pod uwagę
        38 milionego społeczeństwo.


        > Nie wpominam już jaki procent zdał nowš próbnš maturę z matematyki, bo to żałos
        > ne. Gdyby zrobiono porównywalne badanie, to nie wiem czy tak taleko by�my odsta
        > wali od USA.

        Oj, myślę, że zdziwił byś się:)

        Pozdrawiam
        • Gość: Wlodek Re: DEBIL IMIGRANCKI - poziom umysłowy w USA IP: 10.131.129.* 21.11.01, 04:38
          Gość portalu: Bimi napisał(a):

          > > W Polsce 45% ludzi to analfabeci funkcjonalni nierozumiejšcy artykułu w pr
          > asie
          > > ( albo co� a ala -->
          > > - Ferdynandzie, zamówiłe� już dekoder Polsatu?
          > > - Oueeeee??? Ueeee?????
          >
          > Z tym się zgadzam. Jednak tak musi być. Myślę, że każde - nawet najlepiej
          > wykształcone kraje Europejskie nie są w stanie pozbyć się ciemnoty ze swojego
          > społeczeństwa.
          > Sęk w tym, że poza grupą "ciemną", jest też grupa "jasna" - czyli pozostałe
          > (trzymając się Twoich rachunków) 55%. Ty chyba dużo, jeśli weźmie się pod uwagę
          >
          > 38 milionego społeczeństwo.
          >
          >
          > > Nie wpominam już jaki procent zdał nowš próbnš maturę z matematyki, bo to
          > żałos
          > > ne. Gdyby zrobiono porównywalne badanie, to nie wiem czy tak taleko by�my
          > odsta
          > > wali od USA.
          >
          > Oj, myślę, że zdziwił byś się:)
          >
          > Pozdrawiam

          Oby
      • Gość: doku Zapomniałeś dodać, że Polska ma największy IP: *.mofnet.gov.pl 20.11.01, 12:51
        na świecie (oczywiście procentowo) ciemnogród.
        • Gość: Bimi Re: Zapomniałeś dodać, że Polska ma największy IP: *.zgora.dialog.net.pl 20.11.01, 12:56
          > na świecie (oczywiście procentowo) ciemnogród.

          To ciekawe. A jak brzmi definicja takowego?
      • Gość: U Re: DEBIL IMIGRANCKI - poziom umysłowy w USA IP: 216.41.30.* 27.11.01, 20:51
        Gość portalu: Wlodek napisał(a):

        > Gość portalu: nik napisał(a):
        > > Za <a
        href="http://www.fronda.pl/archiwum/artykul.asp?id=40">w
        ww.fro
        > nda.pl/arch
        > > iwum/artykul.asp?id=40</a>
        > > We wrześniu 1993 r. opublikowane zostały wyniki
        badań Departamentu Edukacj
        > i
        > > Stanów Zjednoczonych zatytułowane "Umiejętność
        czytania i pisania w USA".
        > Były
        > > to najobszerniejsze studia, jakie kiedykolwiek
        przeprowadzono nad Amerykan
        > ami:
        > > trwały 4 lata i objęły 26 tys. osób.
        > > Wyniki zaszokowały amerykańską opinię publiczną;
        okazało się, że w USA żyj
        > e 27
        > > mln analfabetów i 45 mln tzw. analfabetów
        funkcjonalnych. Prawie połowa ze
        > 191
        > > milionów dorosłych Amerykanów nie jest w stanie
        wykonać tak prostej czynno
        > ści
        > > jak wypełnienie przekazu bankowego. Tylko 4 proc.
        potrafi przy użyciu
        > > elektronicznego kalkulatora obliczyć koszt
        wykładziny, mając podaną cenę m
        > etra
        > > kwadratowego i rozmiary pokoju.
        > > Poziom nauczania w USA jest o wiele niższy niż w
        Europie Zachodniej, np. 4
        > 0
        > > proc. uczniów europejskich szkół średnich jest w
        stanie rozwiązać zadania
        > > matematyczne, których 90 proc. amerykańskich uczniów
        na tym samym poziomie
        > nie
        > > umie rozwiązać.
        > >
        > > Ogólnie mówiąc, zawód nauczyciela nie jest w Ameryce
        respektowany. Wiąże s
        > ię to
        > > z silnym amerykańskim antyintelektualizmem,
        szacunkiem dla "ludzi czynu",
        > a
        > > nie "myślicieli". Nic dziwnego, że w międzywojniu
        tak wielu pisarzy
        > > amerykańskich siedziało w Paryżu, gdzie traktowano
        intelektualistów jak
        > > bożyszcza. Przykładem owego antyintelektualizmu może
        być postawa gubernato
        > ra
        > > Teksasu, który nie zgodził się na dofinansowanie
        programu nauczania językó
        > w
        > > obcych, uzasadniając to następująco: "Jeżeli
        angielski był wystarczająco d
        > obry
        > > dla Jezusa, to jest też wystarczająco dobry dla
        uczniów w Teksasie".
        > > Komercjalizacja studiów wyższych powoduje, że
        kierują się one zasadami ryn
        > ku i
        > > figurują na trzecim miejscu przemysłu narodowego
        USA. Uniwersytety, ale ty
        > lko
        > > te najlepsze, są "przedsiębiorstwami" sprzedającymi
        "produkty". Są w stani
        > e
        > > zatrudnić najwybitniejszych pracowników na
        najlepszych warunkach, np.
        > > początkowa pensja docenta wynosi od 100 do 150 tys.
        dol. rocznie. Jaki
        > > uniwersytet w Europie może pozwolić sobie na taki
        wydatek?
        > > Tym należy tłumaczyć zjawisko "brain-drain" czyli
        "odpływu umysłów" do USA
        > .
        > > Dość powiedzieć, że wśród kadry profesorskiej na
        katedrze matematyki
        > > uniwersytetu w Berkeley aż 75 proc. stanowią nie
        Amerykanie, lecz Chińczyc
        > y,
        > > Koreańczycy, Polacy, Rosjanie itd.
        >
        > *****************************************
        >
        > Większośc imigrantów ekonomicznych: azjatów,
        latynowsów czy arabusów to debile
        > bez żadnego wykształcenia. Oni też trafiajš do szkół i
        zaniżajš rankingi.
        > Natomiast nie mówmy o USA aż tak źle. W krajach
        muzułmańskich, afrykańskich nie
        > rzadko cała większośc nie potrafi się nawet podpisac a
        kalkulatora nie widziała
        > nigdy w życiu.
        >
        > W Polsce 45% ludzi to analfabeci funkcjonalni
        nierozumiejšcy artykułu w prasie
        > ( albo coś a ala -->
        > - Ferdynandzie, zamówiłeś już dekoder Polsatu?
        > - Oueeeee??? Ueeee?????
        >
        >
        > Nie wpominam już jaki procent zdał nowš próbnš maturę
        z matematyki, bo to żałos
        > ne. Gdyby zrobiono porównywalne badanie, to nie wiem
        czy tak taleko byśmy odsta
        > wali od USA.
        >
        >
        > Podobne do USA wyniki dawało badanie dzieci w Szwecji,
        gdzie nota bene jest kil
        > kaset tysięcy imigrantów muzułmańskich (na 8,5 mln
        ludzi w tym, 750 000 innych
        > imigrantów), których dzieci też wliczajš się do
        rankingów. Dzieci w Szwecji (w
        > tym dzieci imigranckie, bo te również się uczš) np.
        odpowiadały m. in., że Mosk
        > wa jest stolicš Polski, że żydów zamordowali Polacy,
        którzy upozorowali Arbeit
        > macht frei, aby zrzucic winę na Niemców, Pearl Harbour
        jest w Chinach, Papież j
        > est królem Polski, że do Polski nie mogš jeździc
        astmatycy, bo mogš umrzec z po
        > wodu zatrutego powietrza i tak dalej...
        >
        > Pomijam już artykuł w ogólnoszewdzkiej gazecie,
        artykuł pt. Trójkšt śmierci, o
        > rejonie Katowice, Sosnowiec, Gliwice itp... Na
        zdjęciach w tamtej gazecie te re
        > jony wyglšdały jak efekty specjalne z filmu o piekle.
        Zanotowano również kilkun
        > astoprocentowy spadek podróży promowych do Polski
        przez kilka tygodni po publik
        > acji.
        >
        > Co do Polski pooglšdajcie lepiej jak odpowiadajš
        dorośli w Milionerach:
        >
        > pytanie: jak nazywa się drink: wodka z sokiem
        pomidorowym?
        > odpowiedź: white lady
        >
        > pytanie: do jakiego kraju należš Hawaje?
        > odpowiedx: Oueeeee ee eeeeeeee.e.. poddaje się....
        >
        >

        Jay Leno czasem wychodzi na ulice,zeby pogadac z
        przechodniami.Ta czesc jego talkshow nazywa sie Jaywalk.

        Pytania:
        Kto byl prezydentem USA w czsie 2ej Wojny Swiatowej?
        Odp:G.Washington

        P.
        Ten obiekt znajduje sie w Paryzu.Jak sie nazywa.(Pytanie
        poparte jest fotografia)
        O.
        Empire State Building

        P.
        Czemu latem jest cieplej?
        O.
        Bo latem,na polnocy topia sie lodowce.

        Radze to ogladac....Prawdziwa Ameryka,to nie bzdety
        Hollywoodu.
    • Gość: AB Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: 194.181.74.* 20.11.01, 11:59
      Nik, Chcesz się popisać Swoim analfabetyzmem.
      • Gość: Paul Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: 208.130.53.* 27.11.01, 21:15
        Gość portalu: AB napisał(a):

        > Nik, Chcesz się popisać Swoim analfabetyzmem.
        Nik juz sie popisywac nie musi. On na tym forum z glupoty juz sie dawno
        doktoryzowal. Ba, zostal szefem katedry na wydziale glupoty z elementami
        ciemniactwa. Uszanowanie.
        Paul

    • Gość: Kohl Re: DEBIL AMERYKAŃSKI - poziom umysłowy Ameryki IP: *.vc.shawcable.net 02.12.01, 03:22
      Nik absolutnie masz racje, to jest narod nieukow i ciemniakow, ktorzy nie
      potrafia znalezc swojego miasta na mapie. Nie mowiac juz o innych krajach.
      Zaraz przed swoja prezydentura Bush nie wiedzial kto jest Prime Minister
      Kanady, toz to jest hanba. Tym co rzadza ameryka tacy sa potrzebni.
      Nie wiem skad te najwyzsze procenty, bo tutaj ich nie widac, prawdopodobnie
      zalieczone sa wszystkie szkoly zawodowe. Bo tu musisz skonczyc 12 klas zebvy
      zostac mechanikiem albo elektrykiem, a ze nie wiesz gdzie lezy Praga to nie
      wazne.
      Absolutna prawda ze amerykanie uwazaja Polakow za smiesznych i ciemnych, tylko
      pomimo tego wielu Polakow wlaczajac Polski rzad caluje ich w pewne smierdzace
      miejsce.
      • Gość: Egon Re: debil Kohl IP: *.proxy.aol.com 02.12.01, 03:32
        Gość portalu: Kohl napisał(a):

        > Nik absolutnie masz racje, to jest narod nieukow i ciemniakow, ktorzy nie
        > potrafia znalezc swojego miasta na mapie. Nie mowiac juz o innych krajach.
        > Zaraz przed swoja prezydentura Bush nie wiedzial kto jest Prime Minister
        > Kanady, toz to jest hanba. Tym co rzadza ameryka tacy sa potrzebni.
        > Nie wiem skad te najwyzsze procenty, bo tutaj ich nie widac, prawdopodobnie
        > zalieczone sa wszystkie szkoly zawodowe. Bo tu musisz skonczyc 12 klas zebvy
        > zostac mechanikiem albo elektrykiem, a ze nie wiesz gdzie lezy Praga to nie
        > wazne.
        > Absolutna prawda ze amerykanie uwazaja Polakow za smiesznych i ciemnych, tylko
        > pomimo tego wielu Polakow wlaczajac Polski rzad caluje ich w pewne smierdzace
        > miejsce.

        Azeby lekarzem w Ameryce zostac dobrym,trzeba co najmniej 20 klas zaliczyc,a w
        Polsce tylko 17 !!! Dlatego wlasnie srednia zycia Polaka waha sie w granicach
        57,5-57,6 lat na swiecie Bozym---------------
        • Gość: Kohl Re: Do super madrego ogona IP: *.vc.shawcable.net 02.12.01, 03:53
          Masz racje, amerykanski doktor musi uczyc sie 20 lat, ale piec lat potrzeba mu
          na nauke obslugi komputera. Bo nie daj Boze komputer mu sie zepsuje w pracy,
          to juz po doktorze, nie wie jak sobie poradzic z pacjentem. MIeszkam tu 15 lat
          i juz wiele widzialem. A doktor Polak czy Ruski, jak trzeba to zrobi operacje
          przy uzyciu nozyc do strzyzenia owiec - i operacja sie uda.
          Jesli chodzi o dlugosc zycia to niewiadomo gdzie zasiegnales takie dane,,
          pewnie od FDA, chociaz obywatele amerykanscy to sa ludzmi zakonserwowanymi, bo
          ich wlasny rzad pozwala na to aby szpikowac ich calymi seriami chemikalii i
          trucizn ktore sie dodaje do amerykanskiej zywnosci. I dlatego tyle ludzi w
          ameryce jest chorych, na choroby o ktorych my w Europie nigdy nie slyszelismy.
          I jeszcze jedno Ogonie; Jezeli ty jesz ta zywnosc amerykanska, to wiecznie
          bedziesz lezal (raczej twoje zwloki) w ziemi, bo nawet i robale nie zechca jesc
          trucizny. To jest autentyczne; w wielu wypadkach w ameryce dokopano sie do
          zwlok calkowicie nietknietych przez robaki, sa tak naszpikowane chemia, ze
          robak od tego ucieka.
          Do uslyszenia 'modry ogonie'
          • Gość: Wlodek Re: Do super madrego ogona IP: 10.131.129.* 02.12.01, 08:16
            Gość portalu: Kohl napisał(a):

            > Masz racje, amerykanski doktor musi uczyc sie 20 lat, ale piec lat potrzeba mu
            > na nauke obslugi komputera. Bo nie daj Boze komputer mu sie zepsuje w pracy,
            > to juz po doktorze, nie wie jak sobie poradzic z pacjentem. MIeszkam tu 15 lat
            >
            > i juz wiele widzialem. A doktor Polak czy Ruski, jak trzeba to zrobi operacje
            > przy uzyciu nozyc do strzyzenia owiec - i operacja sie uda.
            > Jesli chodzi o dlugosc zycia to niewiadomo gdzie zasiegnales takie dane,,
            > pewnie od FDA, chociaz obywatele amerykanscy to sa ludzmi zakonserwowanymi, bo
            > ich wlasny rzad pozwala na to aby szpikowac ich calymi seriami chemikalii i
            > trucizn ktore sie dodaje do amerykanskiej zywnosci. I dlatego tyle ludzi w
            > ameryce jest chorych, na choroby o ktorych my w Europie nigdy nie slyszelismy.
            > I jeszcze jedno Ogonie; Jezeli ty jesz ta zywnosc amerykanska, to wiecznie
            > bedziesz lezal (raczej twoje zwloki) w ziemi, bo nawet i robale nie zechca jesc
            >
            > trucizny. To jest autentyczne; w wielu wypadkach w ameryce dokopano sie do
            > zwlok calkowicie nietknietych przez robaki, sa tak naszpikowane chemia, ze
            > robak od tego ucieka.
            > Do uslyszenia 'modry ogonie'


            Podobno zwloki Ojca Pio też nie ulegały rokładowi przez lata... Czy to Bóg naszpikował go chemiš????
  • Gość: WallSt Re: ________ Quickly ???? IP: *.9.252.64.snet.net 28.10.01, 01:00
    Nie dla KGB i komunistow w Polsce.
    • quickly Wallst, the thinker (lub raczej chuj na kolkach!) 28.10.01, 01:18
      KGB? (Dlaczego nie Czeka albo Gestapo?)
      Pomysl, kurwa palancie, zanim cos pierdniesz. Twoj czas, gnido, zatrzymal sie
      w Greenpoincie zaraz po przyjezdzie na dorobek!
      • Gość: WallSt Re: Wallst, the thinker (lub raczej chuj na kolkach!) IP: *.9.252.64.snet.net 28.10.01, 01:28
        Nie mieszkalem na Greenpoincie i nigdy nie mialem zamiaru. Ale sama mysl o tym
        cie podnieca durniu.
        Jeszcze raz, tym razem po polsku: pierdol sie szmaciarzu!
        • quickly Uhhh, WallSt kurwa sie zdenerwowal!!! 28.10.01, 01:37
          To bardzo nie ladnie przeklinac WallSt! Pierdol sie szmaciarzu??? Tobie to
          WalsieSt same przyjemnosci w glowie (czyt. smietniku).
          To jednak jestes z Greenpoint!!! No coz, nie ma sie czego wstydzic, WallST!!!
          To i tak za duzo, jak dla takiego frajera jak ty!!!
          • Gość: WallSt Whatever turns you on... quickly IP: *.9.252.64.snet.net 28.10.01, 01:46
      • Gość: WallSt Kangurowi to powiedz, quickly IP: *.9.252.64.snet.net 28.10.01, 01:48
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka