Dodaj do ulubionych

O upadku dolara i liliach wodnych

03.06.06, 03:18
Dolar upada a wraz z nim upada Ameryka. Pozostaje jedynie dokonanie
analizy zwiazku przyczynowo-skutkowego. Czy upadająca Ameryka ciągnie dolara w
dół czy tez upadający dolar wpycha Amerykę do dziury?
Tym zajma się zapewne domorośli znawcy, których tu, na tym forum bez liku.

Aby ułatwić im zadanie sięgnąłem do historii i oto okazuje się, że dolar
był już znacznie niżej niz jest dzisiaj.
Było to w 1995 roku, kiedy za 1 dolara płacono zaledwie 102 japońskie jeny
albo 1.40 niemieckich marek (DEM) albo 2 złote i 47 groszy.
A jak wygląda to dzisiaj? Za 1 dolara trzeba zapłacić 111 japońskich jenów,
albo 3 złote i 2 grosze albo 1.50 DEM. No ale marek już nie ma.
Nie ma w obiegu ale w dalszym ciągu niemieckie banki prowadzą przeliczeni
kursu marki w stosunku do euro i wynosi on 1 euro=1.995 DEM, a zatem
dzisiejszy kurs 0.77 euro za dolara odpowiadz 1.50 DEM.

Zachecam do zabawy.
Obserwuj wątek
    • felusiak1 PS 03.06.06, 03:19
      a lilie wodne nadal sa pod ochrona.
    • you-know-who Re: O upadku dolara i liliach wodnych 03.06.06, 07:08
      wiesz juz jak zaklasyfikowali twoi krajanie clintona i busha mniejszego?

      www.quinnipiac.edu/x11385.xml?ReleaseID=919
      June 1, 2006 - Bush Tops List As U.S. Voters Name Worst President, Quinnipiac
      University National Poll Finds; Reagan, Clinton Top List As Best In 61 Years
      • felusiak1 Ja już żyję tak długo 03.06.06, 14:12
        na tym świecie aby nie brać poważnie wyników sondaży.....
        A tak na marginesie to piszesz nie na temat zapewne z braku szerszej perspektywy.
        • meerkat1 Re: Ja już żyję tak długo 03.06.06, 14:18
          ze pamietam, kiedy ropa byla po $80.00 za barylke [po uwglednieniu inflacji]

          Bylko to wkrotce po obaleniu w Iranie szacha Rezy Pahlavi przez mahmutow.

          I U$A jakos nie padlo! [nawet bez pozyczki w polnonokoreanskich <supernotes>]

          Dziwny to kraj!

    • polski_francuz Do pewnej granicy 03.06.06, 08:23
      jest to zabawa.

      Potem staje sie problemem.Moze sprobujesz wytlumaczyc raczej jakie sa przyczyny
      spadku dolara. Ja osobiscie widze deficyt budzetowy (ale nie jestem ekspertem)
      i powstanie konkurencyjnej "wielkiej" waluty - euro.

      A drugie pytanie jak widzisz porownanie zyskow (tani eksport, wieksza
      tutrystyka) i strat (brak zaufanie do pieniadza) tego stanu rzeczy?

      Pozdro

      PF

      • borrek Re: Do pewnej granicy 03.06.06, 10:47
        www.cagle.com/news/HousingPrices05/images/dickwright.gif
      • felusiak1 Re: Do pewnej granicy 03.06.06, 15:03
        Ja również nie jestem ekspertem.
        Nie wiem w jaki sposób euro jest konkurencyjne w stosunku do dolara.

        Deficyt budżetowy wpływa na wysokość oprocentowania kredytu ale nie ma nic
        wspólnego z kursem waluty. Dolar był super silny w 1985 roku, kiedy 22% wydatków
        budżetowych pochodziło z deficytu. Dzisiaj dolar jest słaby a "tylko" 12%
        wydatków budżetowych pochodzi z deficytu.
        W 2000 roku amerykański budżet jechal na 10% nadwyżkach a kosztował tylko 108
        japońskich jenów, aż 4 złote i 30 groszy i 2.06 DEM.

        Pamiętamy, nie tak dawno temu, zjazd euro po równi pochyłej. W czerwcu 2001
        płaciliśmy za euro 84 centy.
        • polski_francuz Re: Do pewnej granicy 04.06.06, 07:05
          "Nie wiem w jaki sposób euro jest konkurencyjne w stosunku do dolara."

          Waluta jest jak towar. Potrzebuje sie jej do oszczedzania czy do transakcji.
          Jesli jest czesciej uzywana staje sie drozsza, jesli jest mniej staje sia
          tansza. Zgodnia z podstawowym prawem rynku: rzadkie jest drogie.

          Tak moze obecnosc euro wplywac na dolara.

          PF
          • felusiak1 Re: Do pewnej granicy 04.06.06, 08:12
            Masz nieco racji. Cena zależna jest od popytu. Oczywiście można cenę obniżyć
            zwiekszając podaż ale nie jest to celem banku centralnego.
            Lecz kiedy euro wyprze dolara to bank nie będzie miał mozliwości sztucznego
            ograniczania podaży i euro stanie sie płynne. W chwili obecnej nie ma na to
            szans ale w przyszłości, kto wie?
            • polski_francuz Re: Do pewnej granicy 04.06.06, 10:51
              "Masz nieco racji"

              No felusiak, beda to musial uczcic godnie, ze mi racje przyznajesz:)

              Co do reszty, waluta i ekonomia w ogolnosci to nie nauki scisle. Za duzo maja
              wspolnego z ludzkimi emocjami...

              Dlatego tak trudno antycypowac.

              Pozdro

              PF
    • chram7 a czy wogóle sa eksperci? 03.06.06, 17:35
      czy wogóle są eksperci mogący wytłumaczyc to obecne poplątanie polityki z
      ekonomią?
      Ekspert to nie jest facet co sie urodził prorokiem. On pracuje na konkretnej
      wiedzy. A ta wynika głównie z doświadczenia historycznego. Tylko że tak się
      parszywie składa ,ze brak jakichkolwiek korelacji miedzy obecną sytuacją a
      przesżłością. Czyli trudno wyciagnąć wnioski z przeszłości,przydatne w
      przewidywaniu przyszłości.

      Nawet ocena stanu dzisiejszego jest trudna. Chocby dlatego że najwieksze
      mocarstwo ekonomiczne nigdy nie miało takiego deficytu handlowego i
      budżetowego. Ale z drugiej strony ma prężną gospodarkę z dobrym PKB,niska
      inflacją i stopą bezrobocia. Konia z rzędem co potrafi takie słupki pozestawiać
      i wydać wiarygodne prognozy. A na to wszystko nakłada się niewiarygodnie
      niestabilna sytuacja polityczna.

      To i eksperci ograniczają się do prognoz krótkookresowych. Zanaczając że są one
      też obarczone bardzo dużą niepewnością. Na giełdach wszyscy graja pod analizę
      techniczną , bo nikt nie jest pewien fundamentów. Krótko ,wszyscy żyja
      chwilą,bo przyszłość to wielka niepewność.


      Ja tez ,jak zanaczyli wszyscy przedmówcy ,nie jestem ekspertem. Bo pewni ich
      wogóle brak. Kiedyś ,jak się to wyklaruje to wszyscy "będą mądrzy". Tylko my
      oczekujemy tej wiedzy dziś!!

      Ale pewne rzeczy można ustalić i dziś. Z pewnością wzrośnie rola Chin i Indii
      (ale banał). Z pewnością wrosła i bedzie wzrastać rola kapitału
      spekulacyjnego. Chocby z powodu nowych srodków łącznosci i systemów
      komputerowych. I urosła i bedzie rosła rola tego kapitału w obrocie
      gospodarczym.
      Pewnie tez będą drożały surowce (ropa,wegiel czy miedź) - ale kto wie jak długo?
      Bo kto wie na ile ich wzrost napedzają realne potrzeby gospodarcze , a na ile
      fundusze spekulacyjne.
      Do tego dochodzą przyczyny psychologiczne. Jak chocby niechęć do USA wielu
      środowisk.

      Ktoś tu pisze o wielkiej walucie euro. siła gospodarki europejskiej wogóle nie
      wskazuje na żadną "wielkość". Co nie znaczy ze znacząco nie wzrośnie. Bo niby
      na czym mają grać "inwestorzy" walutowi? Juan? Przecież jest całkowicie w
      rękach rządu Chin.
      I jako waluta "stabilna" nie nadaje się do zadnej gry. Więc jak uciekasz z
      forsą z dolara to gdzie masz zwiać? Waluty małych krajów nie są w stanie
      przyjąć takiej ilości kapitału.
      Tylko euro. To i euro czasami rośnie. Czasami spada. Ktoś,kto nie ma pojecia
      o działaniu tego rynku może sądzić ,że to autentyczna gra rynkowa.
      I komentatorzy mają pole do elokwencji i pewnie lewych zarobków. Ale tak
      naprawde nie mają zielonego pojęcia gdzie ten rynek zapieprza.


      Niestety to nie na Marsie. I ma to wielki wpływ na nasze życie
    • jennifer5 Re: O upadku dolara i liliach wodnych 03.06.06, 17:56
      felusiak1 napisała:

      > Dolar upada a wraz z nim upada Ameryka. Pozostaje jedynie dokonanie
      > analizy zwiazku przyczynowo-skutkowego. Czy upadająca Ameryka ciągnie dolara w
      > dół czy tez upadający dolar wpycha Amerykę do dziury?


      ani jedno ani drugie f... jak zwykle zaciemniasz. I Ameryke i dolara ciagnie w
      dziury banda 'foca' i ich poityczno gospodarcze samobojstwo.
      • felusiak1 Re: O upadku dolara i liliach wodnych 03.06.06, 18:17
        no nareszcie jakaś rzeczowa wypowiedż.
        Czy samobójstwo polityczno gospodarcze dokonywane jest za pomocą podcinania żył,
        strzału w głowę czy po japońsku?
    • oopsy-daisy O chłopku roztropku 03.06.06, 21:25
      Chłopek roztropek przeczytał o kursie dolara i pomieszało mu sie wszytlo.
      Wyskakuje chlopek roztropek jak Filip z konopii i oglasza, ze odkrył cos i pokonał wrogów.
      Jak to chłopek roztropek, nie rozumie o co chodzi.
      Ludzie nie opowiadaja upadku imperium USA w kontekscie kursu dolara, ktory nie jest tu najwazniejszy. To jest sprawa drugorzedna.
      Pierwszorzedna sprawa jest status waluty rezerwowej.
      Ale tego chłopek roztropek nie zrozumie, chocby mu 10 razy to samo pisać, co to oznacza.

      Takie chlopki roztropki czesto sie odzywaja.
      To tak, jak opowiesci w Polsce, ze słaba waluta jest dobra, bo "przeciez USA waluta spada, i USA nic nie robi" i jeszcze rzekomo sie cieszy. :)
      Co jest małym problemem dla dolara, nie jest małym dla złotego.
      Dolary swiat chłonie, bo musi. Zlotego nie.
      • felusiak1 Re: O chłopku roztropku 04.06.06, 00:23
        Bardzo dużo i ładnie napisałaś ale trudno znależć w tym jakikolwiek sens.
        Napisałaś: "Ludzie nie opowiadaja upadku imperium USA w kontekscie kursu dolara"

        A to musisz doczytać, ludzie własnie tak opowiadają.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka