jacektengu
17.01.03, 19:25
Ivan Nagel urodził się w 1931 r. w Budapeszcie, w rodzinie żydowskiej.
Przeżył
Holocaust i osiadł w Niemczech, gdzie stał się ważną postacią świata kultury:
był dyrektorem teatrów, publikował. Niedawno wysłał list otwarty do
ambasadora Izraela w Niemczech
Pisał:
„Rzym, 3 kwietnia 2002. Szanowny Panie Ambasadorze, cieszę się z zaproszenia
i
możliwości rychłego poznania Pana. Nasze spotkanie, zaplanowane na 9
kwietnia,
muszę jednak odwołać. Powodem jest moje sumienie i ocena polityczna.
Gdy przed kilkoma tygodniami przyjąłem Pana zaproszenie, skłoniła mnie do
tego
nie tylko uprzejmość Pańskiego zaproszenia, lecz bardziej głęboka sympatia do
państwa Izrael i jego mieszkańców. Sądziłem, że mój pogląd, iż obecny rząd
tego
państwa swoją głupią, fatalną polityką sprowadza coraz większe zagrożenie dla
życie tychże mieszkańców, nie powinien przeszkodzić mi w tym spotkaniu, po
którym spodziewałem się rozmowy, w której zapewne w pewnych sprawach byśmy
się
różnili, w innych zaś bylibyśmy zgodni. Wszelako od sześciu dni Izrael
prowadzi, wedle oświadczenia swego premiera, wojnę. W moim przekonaniu jest
to
nie tylko wojna błędna, szkodliwa dla życiowych interesów narodu
izraelskiego,
ale także wojna niesprawiedliwa.
Zapewne często zapomina się dziś bądź przemilcza to, co przemawia za
Izraelem.
Zapomina się, że jest to kraj mały, wręcz mikroskopijny, otoczony morzem
narodów arabskich, które jutro albo za 10 czy 20 lat, może go zalać.
Przemilcza
się niezwykłość, czy wręcz wyjątkowość w historii świata żądania, by ten
niewielki kraj, który w 1967 r. zwyciężył w wojnie obronnej z przeważającymi
siłami zdecydowanych na dokonanie ludobójstwa wrogów, teraz (w zamian za
bezpieczeństwo) oddał wszystkie bez wyjątku zdobyte wtedy tereny i przyjął
armie uchodźców, których przyjąć nie zechciały kraje arabskie.
Mimo to prawdą jest: dzisiejsza wojna Izraela jest nie tylko głupia, ale też
niesprawiedliwa. Jest to wojna, której celem ma być zapobieżenie przemocy
wobec
niewinnych – ale która w istocie sama stosuje przemoc i w konsekwencji
doprowadzi do jej pomnożenia.
Piszę do Pana, Panie Ambasadorze, jako Żyd. Od wczesnego dzieciństwa byłem
ofiarą prześladowania europejskich Żydów, które dokonywało się przez mord i
wojnę na wyniszczenie, i które legitymizuje utworzenie państwa Izrael. Nie
pomimo, ale właśnie z powodu takich doświadczeń nie jestem dziś w stanie
usiąść
z Panem w Berlinie przy kawie z ciastkiem: z Panem, przedstawicielem państwa,
który wszelkimi możliwymi środkami militarnymi prowadzi niesprawiedliwą
wojnę.
Z wyrazami szacunku
Ivan Nagel”.