goldbaum
24.06.06, 14:12
Dylemat, ktory przedstawilem tu kilka dni temu nie doczekal sie zadowalajacego
wytlumaczenia. Problem nie daje mi spokoju i mimo ryzyka ponownego zniszczenia
dyskusji przez cenzure ponawiam moje pytanie:
Jak to mozliwe, ze ludzie otaczajacy olbrzymim pietyzmem ofiary sprzed
kilkudzieciu lat i honorujacy tych, ktorzy ratowali ich zycie przepieknym
cytatem "Kto ratuje jedno zycie, ratuje caly swiat" demonstruja OBECNIE
skrajna pogarde dla zycia innych, kulminujaca brutalna przemoca i zabojstwami
niewinnych ludzi?
Nie trace nadzieji, ze tym razem cenzura umozliwi dyskusje.