Dodaj do ulubionych

Do werwa: Przeciwnik

11.02.03, 11:57
Słuchaj, werw, zamiast się zapieniać może raczej spróbuj zachować trochę zimnej krwi.

Podałem Ci przykład draństw z Polski (mógłbym z innych krajów, ale jestem Polakiem, i to trochę zobowiązuje) nie po to, żeby
relatywizować zachowania naganne muzułmanów, tylko żeby Ci zwrócić uwagę na niebezpieczeństwa kryjące się w uogólnianiu, i to
takim uogólnianiu, które ostatecznie prowadzi do stereotypizacji postaci przeciwnika, w skrócie - do odebrania mu cech ludzkich.

Piszesz:

) mówisz o aberracjach które u nas
) występują , u nich natomiast to powszechnie przyjeta norma. Widzisz różnicę?

No pewnie, że widzę. U nas mówi się powszechnie o równości kobiet i mężczyzn, to powszechne przekonanie, że tak jest i że tak jest
słusznie, jest potwierdzone obowiązującym prawem. Ale w realnym życiu społecznym ta równość ogranicza się do pustych symboli; w
wielu rodzinach mężczyźni dbają o to, żeby ideę równosci wybic żonom z głowy, i to jak najszybciej, jak trzeba to pieścią.
Pracodawcy płaca mniej kobietom. Kobiety mają mniejsze szanse awansu. Trudno im sie przebić do polityki. Itd. Itd.

Czy nastawienie, które jest tak rozpowszechnione, to jedynie aberracja, czy może wstydliwie ukrywana, archaiczna norma?

U nich, piszesz, to norma. Fakt, tam kobiety w zyciu publicznym mają mniej szans. Ale są wyjątki, jak choćby Benazir Bhutto. Ale
werw, proszę Cię, nie próbuj mi wmawiać, że normą jest stosowanie w rodzinach muzułmańskich bezpośredniej przemocy wobec
kobiet.Pisałem już o tym Danie - spędziłem dobrych kilka lat w Oriencie, znam rodziny muzułmańskie i wiem, jaka panuje w nich
atmosfera. W moim doświadczeniu normą w rodzinach muzułmańskich jest okazywanie szacunku kobiecie - żonie i matce. To, że
muzułmanie mają inne wyobrażenie o rolach kobiety i inaczej konstruują własne prawo, nie jest wcale równoznaczne z - jak piszesz -
"ustawicznym szmaceniem ich w życiu codziennym".

Ale te rodziny, które poznałem - te biedniejsze i te zamożne, żyły w normalnych warunkach.

Być może inaczej sprawy wyglądają w Autonomii. Tam chyba w ogóle nastąpiło przetasowanie wartości; w sytuacji, w której żyją
ludzie w Gazie czy w obozach uchodźców na czoło musiały się wysunąć te potrzeby, które mają związek bezpośrednio z przetrwaniem.
Specyficzny wzorzec kultury, który w takich miejscach obowiązuje, ma nazwę, to "kultura nędzy". Ale i tam, podejrzewałbym, życie
rodzin skupia się wokół kobiet i ich pojmowania honoru rodziny. Tak, jak się to dzieje we wszystkich tego rodzaju skupiskach
ludzkich na świecie, wokół miasta Meksyk, Kalkuty czy Lagos. Wszędzie tam masz "niski stopień uczestnictwa w ogólnonarodowych
instytucjach połączony z wrogim nastawieniem wobec otaczajacego świata, zdezorganizowane zycie społeczne [...], brak właściwego
dzieciństwa - jako okresu wychowawczego i szczególnie ochronnego - wreszcie silny fatalizm połączony z poczuciem beznadziejności,
kompleksem niższości i bardzo niskim poziomem aspiracji. Te i inne cechy [...] wraz z materialna nędzą i jej bio-społecznymi
konsekwencjami w postaci niedożywienia, złego stanu zdrowia, alienacji i marginalnego usytuowania w społeczeństwie, tworzą typowy
etos obszarów nędzy w wielu krajach Zachodu i Trzeciego Świata". To cytat hasła A. Poserna-Zielińskiego ze Słownika Etnologicznego
(W-wa 1987); nie jestem pewien, czy coś takiego masz pod ręką.

To jasne, że młodzi ludzie zamieszkujący tego typu obszary chronicznej nędzy w sposób naturalny są podatni na hiper-radykalne
hasła. Na manipulacje ideologiczne ze strony wszelkiej maści polityków-specjalistów od etnicznego, klasowego, czy religijnego
biznesu. Różne Naksalbary, Świetliste Szlaki, Hamasy.

Zatem: mówimy o skutkach islamu, czy o skutkach uczestnictwa w etosie obszarów nędzy?

Co do kobiet w synagodze. Przytoczyłem to jako przykład znaku nierównomierności kobiet wobec mężczyzn w judaizmie. Bo tu przecież
nie idzie o spełnianie funkcji kapłańskich, ale o segregację przestrzenną wiernych w światyni, zgodnie z podziałem na płci.
Przestrzeń uprzywilejowaną świątyni zajmują mężczyźni. I tyle. Gdzieś tam w tle kołacze się archaiczne przekonanie o nieczystości
kobiet jako takich. Menstruacje, popołogowe stany skalania, itd. Tą segregacją nie za bardzo się przejmuję, taka sama istnieje w
islamie. Obowiązywała też w pewnej mierze w chrześcijaństwie - kobiety po połogu nie powinny były przez sześć tygodni odwiedzać
kościoła. Itd.

Co do witryny. Nie za bardzo ma ona charakter forum-śmietnika. Raczej pretenduje do naukowości. Pozostaniemy, pozwól, przy
odrębnych zdaniach. Ja na ten przykład raczej uciekam od tekstów, w których tzw. badacze relacji miedzykulturowych wciąż czepiaja
się jak pijany płota tego tam Freuda.

Piszesz:

) POwtórzę: ja ich nie odczłowieczam. Jesli jednak tak
) interpretujesz ich zachowania to wyciągnij z tego wnioski.

Nieporozumienie. Uczestnicząc w budowaniu obrazu podłości islamu i jego wyznawców właśnie Ty to robisz.

Masz przeciwnika, zgoda. Ale spróbuj go uszanować. Spróbuj poznać jego prawdę. Poniżając go poniżasz sam siebie. Z okazanego
przeciwnikowi szacunku moze sie wyłonić droga do porozumienia. Tak mniej wiecej wyraził się na ten temat Gandhi.

Jeśli zareagowałem na ten wątek, to tylko dlatego, że nawet z dobrowolnej śmierci przeciwników Izraela robi się tu, na tym Forum,
coś wstrętnego. Skutki tych śmierci są przerażające. Ale nie można utrzymywać, że te samobójcze śmierci to jedynie skutki
wynaturzenia kultury (czy raczej anty-kultury) sąsiada - że do samobójczej śmierci są zmuszane zgwałcone celowo dziewczęta i
przyłapani na gorącym uczynku chłopcy-homoseksualiści. (Nie trzeba wtedy mówić o innych, przecież mozliwych i realnych,
motywacjach, wynikających z nędzy, z rozpaczy i, zarazem, z uczestnictwa w świecie, w którym honor rodziny i wspólnoty nie stały
sie jeszcze pustymi pojęciami, są nadal obowiązkiem.) Ta praktyka propagandowa utrudnia szukanie dróg porozumienia. Więcej -
sądzę, że kreuje po stronie przeciwnika swe zwierciadlane odbicie, sama generuje dalsze tego typu akty, poszerza obszary
cierpienia - po obu stronach. To być może drobny, ale jednak istotny element polityki, która w moim przekonaniu prowadzi
ostatecznie do nikąd.

) Nie ma to nic wspólnego z wojną w
) Iraku, której nie chce nikt normalny, ale która jest konieczna, by ludzie,
) którzy nas nienawidzą

Wiesz, werw, ten Twój sposób obejmowania również mnie tym słówkiem "nas" dość mnie drażni.

Ja osobiście nie czułem na sobie nienawiści tych ludzi.

Dodam też, już nawet nie wiem po raz który, że broń jądrową + środki jej przenoszenia (+ z całą pewnoscią broń chemiczną + broń
biologiczną) ma Pakistan. W tym kraju masz od wielu dziesiątków lat rządy róznych junt wojskowych, tylko od czasu do czasu
przerywane rządami ekip cywilnych. Nie brak tam fundamentalistów nawołujących do dżihadu w każdą mozliwą stronę, także w stronę
"mało islamskich" republik islamskich. Powiązania z bin-Ladenem i reżimem Talibów. Na koncie trzy wojny z sąsiadem. Itd.

nawet nie zbliżyli się do posiadania środków masowej
) zagłąda ani teraz ani w przyszłości.
)

Dlaczego krajowi muzułmańskiemu, jakim jest Pakistan, pozwolono bezkarnie zignorować postanowienia o nierozprzestrzenianiu broni
jądrowej i wejść w posiadanie broni masowego rażenia?

Mnie osobiscie argumentacja co do koniecznosci wojny akurat z Irakiem nie przekonuje. Mam nadzieję, że jest jeszcze czas na
załatwienie sprawy środkami pokojowymi. Bo bomby i rakiety nie odróznią sługusów reżimu Saddama od zwykłych ludzi, takich jak Ty
czy ja.

A środki odfajkowane już w budżecie USA na wojnę mozna by przeznaczyć na inny cel. Na rekonstrukcję i odbudowe paru krajów
afrykańskich. Wystarczyłoby jeszcze na Plan Marshalla dla Autonomii.

Ale to tylko taka moja prywatna fantazja. Naiwna, prawda?

A do tego, że Saddam powinien zniknąć z horyzontu politycznego, nie trzeba mnie specjalnie przekonywać.

Zabierając się wreszcie do własnej pracy,

pozdraw
Obserwuj wątek
    • marcus_crassus bylo to strzelic w 10 postach,to moze ktos by 11.02.03, 12:45
      przeczytal,ja skonczylem na 4 linijce,jakies nudy chyba;)))
      • =kapral= Satisfied? 11.02.03, 12:54
        marcus_crassus napisał:

        > przeczytal,ja skonczylem na 4 linijce,jakies nudy chyba;)))

        Szanowny Tłuściochu vel Grubasie,

        Wierzę w dawanie wyczerpujących odpowiedzi. Na ważne pytania. Takie jak werwa.

        Tobie odpowiadam w dwu linijkach. Satisfied?

        =




    • Gość: J.K. Ekonomika, tak, ale nie tylko IP: 192.120.171.* 11.02.03, 13:27
      1. Co do Pakistanu, rozmawialismy przeciez na tenm temat...
      Udalo im sie zgrabnie i w odpowiednim czasie wpisac w swiatowa rownowage sil
      mocartsw atomowych...
      USA, ZSRR, Indie, Chiny...
      I Amerykanom i Chinom Pakistan pasowal WTEDY do tej ukladanki i wzajemnego
      szchowania...

      2. Werw czesto koloryzuje i ja tak to odbieram.
      Ale nie czyni tego przeciez w zlej wierze...

      3. Co do poruszania przez Ciebie kwestii spolecznych.
      Naturalnie masz racje, bieda, i zwiazane z tym poczucie beznadziei,
      i rozaczy, to jedna strona medalu...
      Ale jest jezcze druga strona...
      Rodziny Muzulmanskie (glownie Szyici) przybli tu na Zacho, nie zmieniaja
      pogladow, ani systemu wartosci...
      Widze nawet odwrotny proces...
      Kiedys, 15 lat temu widac bylo u nich czesciowa asymilacje...
      Teraz, pod wplywem, m. in. telewizji satelitarnej, anastepuje kurczowe
      trzymanie sie wlasnej tradycji...
      Nie jestem optymista..
      Nie wrozy mi to dobrze na przyszlosc...
      • =kapral= Re: Ekonomika, tak, ale nie tylko 11.02.03, 13:35
        Gość portalu: J.K. napisał(a):

        > 1. Co do Pakistanu, rozmawialismy przeciez na tenm temat...
        > Udalo im sie zgrabnie i w odpowiednim czasie wpisac w swiatowa rownowage sil
        > mocartsw atomowych...
        > USA, ZSRR, Indie, Chiny...
        > I Amerykanom i Chinom Pakistan pasowal WTEDY do tej ukladanki i wzajemnego
        > szchowania...
        >
        > 2. Werw czesto koloryzuje i ja tak to odbieram.
        > Ale nie czyni tego przeciez w zlej wierze...
        >
        > 3. Co do poruszania przez Ciebie kwestii spolecznych.
        > Naturalnie masz racje, bieda, i zwiazane z tym poczucie beznadziei,
        > i rozaczy, to jedna strona medalu...
        > Ale jest jezcze druga strona...
        > Rodziny Muzulmanskie (glownie Szyici) przybli tu na Zacho, nie zmieniaja
        > pogladow, ani systemu wartosci...
        > Widze nawet odwrotny proces...
        > Kiedys, 15 lat temu widac bylo u nich czesciowa asymilacje...
        > Teraz, pod wplywem, m. in. telewizji satelitarnej, anastepuje kurczowe
        > trzymanie sie wlasnej tradycji...
        > Nie jestem optymista..
        > Nie wrozy mi to dobrze na przyszlosc...

        A dlaczego Tobie nie?

        A co do innej kwestii: nie dostrzegasz zróżnicowania wewnętrznego w skupiskach imigranckich?

        Jedni są gotowi do natychmiastowego włączenia się w zycie nowego kraju osiedlenia, inni nie daja sobie rady ze zmianą. Czy nie jest tak, że to ci drudzy wycofuja się do getta własnej wspólnoty? Coś jak Polacy w USA czy GB?

        =
        • Gość: J.K. Z pewnoscia... pisze o jakiejs sredniej... IP: 192.120.171.* 11.02.03, 14:58
          (jezeli takowa istnije...)
          Turcy (i Sunnici w ogole) wpasowuja sie w te rzeczywistosc z problemami,
          ale jednak...

          Szyitom idzie to ciezko...
          Nie wiem, czy nie potrafia,
          czy moze jednak nie chca po prostu...
          • =kapral= Re: Z pewnoscia... pisze o jakiejs sredniej... 11.02.03, 15:20
            Gość portalu: J.K. napisał(a):

            > (jezeli takowa istnije...)
            > Turcy (i Sunnici w ogole) wpasowuja sie w te rzeczywistosc z problemami,
            > ale jednak...
            >
            > Szyitom idzie to ciezko...
            > Nie wiem, czy nie potrafia,
            > czy moze jednak nie chca po prostu...

            To bardzo interesujące. Mógłbyś napisać o tym, co sprawia, że sunnici asymilują się łatwiej od szyitów?

            Widzisz, J. K., dopiero Twój post uświadomi wielu z uczestników tego Forum, że nie ma czegoś takiego jak hasłowe "arabstwo", że islam jest znacznie wewnętrznie zróznicowany.

            Pozdrawiam,

            =
            • Gość: J.K. Nie, nie, nie podejmuje sie... IP: 192.120.171.* 11.02.03, 15:37
              Oczywiscie znam z praktyki i troche z teorii roznice miedzy Szyitami,
              a Sunnitami w Islamie...
              sa jeszcze Sofisci i kilka innych kierunkow...
              Moja wiedza nie jest jednak na tyle ugruntowana, abym mogl w sposob
              przekonujacy te problemy przedstawic...

              Tak tylko krotko, dla wiedzy moich drogich, mlodych Forumowiczow:
              Sunnici (lagodna forma Islamu) to glownie:
              np. Turcja, Irak...
              Szyici(raczej "nie lagodna" forma Islamu): Iran, Arabia Saudyjska...

              P.S. Ty chyba tez cos na ten temat wiesz...?
        • werw Re: Ekonomika, tak, ale nie tylko 11.02.03, 15:04
          1. Dlatego ze dążą do islamizacji naszych krajów i w konsekwencji
          przekształcenia ich na swoją modłę: co oznacza to w praktyce wie pan dobrze
          (przynajmniej powinien pan) z autopsji.

          2. Zróżnicowanie jest marginalne i nie ma znaczenia w praktyce: o to właśnie
          chodzi m.in. : o skale tych procesów.

          3. Polacy w US i GB, podobnie jak np. Żydzi czy Chińczycy znakomicie integrują
          się z tamtejszym społeczeństwem, swoją pracą i kulturą przyczyniając się do
          wzrostu ogólnej pomyślności. Proszę nie zaprzeczać tylko uczciwie odpowiedzieć
          sobie na pytanie jakie zmiany wnosi obecnośc każdej z tych nacji, które mogą
          byc pożądane a która wręcz przeciwnie.
          • werw Errata 11.02.03, 15:07
            ad. 3

            Oczywiście odpowiedź nie byłaby możliwa bez uzupełnienia tej listy o Arabów.
      • werw Re: Ekonomika, tak, ale nie tylko 11.02.03, 15:05
        J.K.: dlaczego uważasz że koloryzuję i co właściwie rozumiesz pod tym słowem?
        • Gość: J.K. Pedagogika, Werw... IP: 192.120.171.* 11.02.03, 15:11
          ja wiem, ze w wielu punktach masz racje...
          Ale jako pedagog z ponad 20-to letnim doswiadczeniem,
          radze Ci, pisz spokojniej, wtrac dowcip, itd...
          Osiagniesz wtedy lepsze efekty...
          Pamietaj, nie piszesz do mnie...
          Ja Cie rozumiem...
          Piszesz do mlodych, niezdecydowanych ludzi...
          Musisz ich spokojnie, zyczliwie i rozwaznie przekonac...

          HEY
      • marcus_crassus pytanie do J,K... 11.02.03, 16:10
        przeczytales to...to naprawde dluugie bylo..jest tam cos ciekawego???:)??

        • Gość: J.K. Owszem, jest... Konflikt: polnoc-poludnie... IP: 192.120.171.* 11.02.03, 17:26
          Problemy tego Swiata, 21. wieku, to przeciez nie tylko konflikt kultur:
          Chrzescijanstwo-Islam...
          ale takze konflikt polnoc-poludnie...
          Bogaci przeciw biednym... (czy moze raczej odwrotnie...)

          Oczywiscie, oba konflikty czesciowo sie zazebiaja...
          Ale tylko czesciowo...

          Bedziemy mieli jeszcze o czym pisac...

          Pozdraviam...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka