krystian71
12.09.06, 15:44
Historii Swiata.
Ignacy Paderewski ,slawny i bogaty podrozowal po Stanach z seria koncertow.
Po jednym z takich koncertow ,na ktorym zreszta frekwencja niedopisala,gdy
juz przebieral sie w garderobie uslyszal nagle straszne wrzaski swojego
wloskiego impresario ,zaciekawiony zszedl na sale i byl wiadkiem kosmicznej
awantury jaka Wloch,wymachujac plikiem banknotow robi chudemu
studencinie ,straszac sadem i policja.
Okazalo sie, ze jest to nieszczesny organizator tego wystepu ,a z braku
publicznosci ,nie moze wywiazac sie i zaplacic z gory ustalonego honorarium.
Zebrane przez niego pieniadze,pokrywaly tylko ok 20% umowionej sumy.
Paderewski wyrwal nieszczesnika z rak swego impresario, , dowiedzial sie ,ze
biedny student,sierota ,w ten sposob dorabia sobie do stypendium na
Uniwersytecie Stanforda w Kalifornii ,posmial sie i machnal reka nawet na
pieniadze juz zebrane.
A byl to rok 1892.O sprawie wkrotce zapomnial,ale student nie zapomnial
Gdy 20 lat pozniej,na przyjeciu podszedl do Paderewskiego jakis dostatnie
wygladajacy polityk,oczywiscie go nie poznal .
Polityk przypomnial mu cala historie i przedstawil sie .
Nazywal sie Herbert Clark Hoover.
I tak zaczela sie trwajaca dziesiatki lat wierna i owocna dla Polski przyjazn
przyszlego Prezydenta USA i przyszlego Premiera Rzeczpospolitej .
Osobista i do Polski.
Hoover zywo interesowal sie losami Polski w czasie I wojny , na wiesc o
tragicznej sytuacji aprowizacyjnej ,zorganizowal potezne dostawy zywnosci ,
ktore zaczely przychodzic przez gdanski port.
Gdy dowiedzial sie,ze te dostawy sa przez Niemcow rozkradane wymogl na
prez.Wilsonie zapewnienie im konwoju wojskowego.
Uratowal w ten sposob tysiace dzieci w sierocincach przed smiercia glodowa,a
dostawami bawelny Lodz przed bezrobociem.Starsi ludzie dlugo jeszcze
wspominali ogromne bloki amerykanskiego tzw "malpiego smalcu"
To wlasnie on dopilnowal,by w oredziu Wilsona do Kongresu znalazl sie punkt
13-ty, dotyczacy wolnej ,niepodleglej Polski z dostepem do morza.Wbrew
wplywowemu lobby niemieckiemu,rosyjskiemu i zydowskiemu.
W 19 roku odwiedzil Polske ,entuzjastycznie witany przez wdziecznych
Polakow,w Warszawie przedefilowaly przed nim dzieci z sierocincow walac
lyzkami w menazki. Przebywał m.in. Lwowie i Krakowie.
"Hoover zadbał o to by postawić na nogi nie tylko wygłodniałe społeczeństwo,
ale odbudować ekonomię. Przywiózł grupę ekspertów ekonomicznych, którzy
zabrali się za transport, przemysł i nie wyjechali stamtąd dopóki nie mieli
gwarancji, ze wszystko znowu gra. Hoover skierował do Polski wojskowych
walczących o jej niezawisłość w trakcie wojny z bolszewikami w 1920 roku.
Amerykanie tam przebywający pozostawili za sobą uczucia wielkiej przyjaźni a
sami pokochali Polskę. W ich obecności w Polsce było coś elektryzującego.
Proszę sobie wyobrazić, że Hoover był w Polsce bardziej popularny niż
jakikolwiek polski polityk. Na odsłonięciu jego pomnika w 1922 roku przyszło
100 tysięcy ludzi."
kurierplus.com/?module=displaystory&story_id=2165&format=print&edition_id=113
Wdziecznosc Polakow musiala byc wielka,rzadko sie przeciez zdarza,by nadanie
imienia placu,postawienie pomnika nastepowalo jeszcze za zycia bohatera.
"Napisał o tym parę miesięcy temu jeden z dziennikarzy BBC, że jeszcze nikt w
historii nie dorównał rozmachowi jego działaniom. Tam, gdzie walczące armie
wyrządzały szkody, pojawiał się Hoover wkraczający ze "swoją armią"
przynoszącą nadzieję i pomoc. Trzeba podkreślić, że to, co robił w dużym
stopniu było inspirowane jego przekonaniami religijnymi. Przez całe swoje
życie występował kategorycznie przeciw wojnie jako formie rozwiązywania
konfliktów. Myślę, że można go nazywać pierwszym filantropem. Nikt przed nim
nie angażował się w sprawy świata z takim rozmachem i z takiej perspektywy.
Możemy być dumni, ze właśnie na terenie Polski Hoover zbierał swoje
doświadczenia z zakresu pomocy humanitarnej. Później, po latach gdy Hoover
pomagał przy zakładaniu takich organizacji jak UNICEF czy CARE, zatrudnił w
tych organizacjach ludzi, którzy zdobywali doświadczenie właśnie na terenie
Polski. Mieliśmy wśród nich wielkich przyjaciół. "
"W 1939 r. niestrudzony społecznik założył Komisję Pomocy Polsce (Commission
for Polish Relief). W roku 1946 na polecenie prezydenta Harryego S. Trumana,
H.C. Hoover ponownie zostaje koordynatorem pomocy żywnościowej. Staje na
czele organizacji pomocy amerykańskiej dla wielu krajów, głównie
europejskich, w tym w ramach UNRRA i organizacji humanitarnej utworzonej w
celu niesienia pomocy ofiarom wojny CARE (Coperative for American Remittances
to Europe). W tym czasie ponownie odwiedza Polskę.
Jest wówczas także jednym z założycieli Funduszu Narodów Zjednoczonych Pomocy
Dzieciom (UNICEF).
Dnia 20 października 1964 roku Hoover zmarł w Nowym Jorku w wieku 90 lat.
Spoczął w swej rodzinnej miejscowości w West Branch, gdzie w r. 1962 uczczono
go otwarciem Biblioteki Prezydenckiej (Herbert Hoover Presidential Library).
Hoover był człowiekiem angażującym się bez reszty w sprawowane funkcje.
Potrafił pracować czasami do 20 godzin na dobę, a w czasie zajmowania
stanowisk rządowych nie wyłączając prezydentury rezygnował z przyjmowania za
nie wynagrodzenia.
www.mhk.katowice.pl/w-cz-hoover.html
Paderewski, rozumiejąc sytuację biednego studenta niemalże dopłacił do
swojego występu, ten gest sprawił, że Hoover spłacał później ten dług
wdzięczności Polsce przez następnych pięćdziesiąt lat.
Teraz pilka po polskiej stronie ,postac Wielkiego Hoovera ,ktora doczekala
sie w przedwojennej Polsce wielu objawow wdziecznosci (w 1922 roku Sejm
Ustawodawczy Rzeczypospolitej Polskiej obdarzył Herberta Hoovera godnością
honorowego obywatela Rzeczypospolitej ) wymaga odkurzenia i przypomnienia.
Ukształtowany w religijnej kwakierskiej tradycji, w trosce o słabszych i
prześladowanych, w postawie przeciwstawiania się przemocy, Hoover przez całe
swoje życie kładł nacisk na poszukiwanie pokojowych rozwiązań i humanitaryzm.
Pozycję zawodową i polityczną, a często również i majątek wykorzystywał do
realizowania tych celów.
Komunisci woleli honorowac Roosevelta , jego zdrada w Jalcie im nie
przeszkadzala, imieniem "kalekiego demokraty" nazwano plac w Warszawie.