dem-leftist
19.10.06, 18:40
Europa wcale nie jest taka nieproduktywna, jakby to się wydawało z niedawnych
raportów Komisji Europejskiej - twierdzi... amerykańska uczelnia
Massachusetts Institute of Technology
Słaba w porównaniu z USA produktywność gospodarki europejskiej jest jednym z
najczęściej wymienianych porażek unijnej Strategii Lizbońskiej. Ten przyjęty
na szczycie UE w 2000 r. dokument zapowiadał, że do 2010 r. Europa będzie
najbardziej konkurencyjną gospodarką na świecie. Tymczasem - jak wylicza
Komisja Europejska w raporcie z 25 marca - poziom produktywności Europy
przewidziany na 2010 r. jest niższy o 20 proc. niż obecny w USA.
Ekonomiści zaczynają jednak poddawać w wątpliwość te wyliczenia. Jak
poinformował w środę portal informacyjny EurActiv.com, na prestiżowej
amerykańskiej uczelni Massachusetts Institute of Technology (MIT) powstało
badanie, które wykazuje, że produktywność Europy jest bardzo wysoka. Tyle
tylko, że inaczej liczona.
Jak dowodzi autor badania Olivier Blanchard, różnica w PKB unijnym i
amerykańskim pozostaje na niezmienionym poziomie od wielu lat. Jednak jeżeli
zbadać, jak duża część PKB powstaje w czasie jednej godziny pracy (PKB/godz.)
to okaże się, że wskaźnik ten w Europie pnie się do góry - i osiąga obecnie
91 proc. amerykańskiego, podczas gdy w 1970 r. wynosił tylko 65 proc. Czyli
Europejczycy nie tyle stali się mniej produktywni, co po prostu skracają czas
przeznaczony na pracę. Zdaniem Blancharda, Europejczycy świadomie wybrali
odpoczynek i rozrywkę kosztem wytwarzanych przez siebie produktów. Amerykanie
idą w drugą stronę.
I właśnie dlatego - dowodzi ekonomista MIT - to kraje UE mają ogromny
potencjał wzrostowy, większy niż USA. Amerykanom będzie już ciężko zwiększyć
produktywność, podczas gdy Europejczykom wystarczy zrezygnować z,
upraszczając, wczesnych kolacji i długich przerw obiadowych.