blazare
30.12.06, 19:08
Niezaprzeczalnym faktem jest to, że konflikt libański obalił mit o potędze i
skuteczności armii izraelskiej. 185 tysięcy żołnierzy pod bronią, 450 tysięcy
rezerwistów, 3630 czołgów, 470 samolotów bojowych, 15 jednostek marynarki
wojennej, nie wspominając o najnowocześniejszym sprzęcie elektronicznym i
strategicznym wsparciu Stanów Zjednoczonych, w zderzeniu z Hezbollahem okazało
się mydlaną bańką. Hezbollah dysponujący pięcioma tysiącami osób pod bronią i
dziesięcioma tysiącami rezerwistów zręcznie wykorzystał posiadane wyrzutnie
rakietowe oraz taktykę unikania bezpośredniej konfrontacji z dużo silniejszym
przeciwnikiem. Dzięki temu nadał wojnie libańsko-izraelskiej charakter ludowy,
zyskując z każdym dniem rosnące poparcie społeczeństwa libańskiego. Hezbollah
okazał się też mistrzem maskowania i szybkiego przerzucania wyrzutni rakiet
Katiusza (12 tys.), Raad-1 i wielogłowicowych BM-21. Dobrze ukryte wśród
zabudowań rakiety Zelzal 1 i 2 o zasięgu do 200 km okazały się bardzo
skutecznym narzędziem zadającym Izraelczykom bardzo bolesne ciosy. Połączenie
dobrze wymierzonych uderzeń rakietowych z taktyką wojny partyzanckiej
pociągnęło za sobą straty po stronie izraelskiej równe jednej dywizji. Dużym
zaskoczeniem było również niepowodzenie taktyki izraelskiej, która zakładała,
że zmasowane ataki powietrzne i intensywny ostrzał artyleryjski pociągający za
sobą zniszczenia infrastruktury i straty wśród ludności cywilnej obrócą
większość społeczeństwa libańskiego przeciwko Hezbollahowi. Stało się jednak
odwrotnie. Obrońcą ludności cywilnej okazała się nie armia libańska, rząd i
politycy, lecz milicja szyicka. Uwadze wojskowych obserwatorów algierskich nie
umknął bardzo ważny aspekt, mianowicie to, że będące na wyposażeniu Hezbollahu
rosyjskie granatniki przeciwpancerne okazały się niezwykle skuteczne przeciwko
ciężkim czołgom produkcji amerykańskiej oraz przeciwko uważanemu za odpornego
na wszelkie uderzenia izraelskiemu czołgowi Merkva. Precyzyjne strzały
rakietowe zmieniały je w płonące pochodnie. Nawet dobrze wybrane uzbrojenie
dostosowane do warunków naturalnych południa Libanu, taktyka wojny
partyzanckiej bez brania pod uwagę strat w infrastrukturze i ofiar wśród
ludności nie byłyby w stanie zapewnić Hezbollahowi zwycięstwa, gdyby jego
bojownicy nie byli przepełnieni gorącą wiarą i gotowością do ponoszenia ofiar.
Niezależnie od tego, jaki obrót przyjmie zawieszenie broni w Libanie jest
rzeczą pewną, że Hezbollah ze zlokalizowanego na południu kraju ugrupowania
polityczno-wojskowego stał się bardzo poważnym graczem nie tylko na
libańskiej, ale i bliskowschodniej scenie politycznej.
#
www.islam-in-poland.org/index.php/weblog/more/przyczyny_militarnego_i_politycznego_zwycistwa_hezbollahu_nad_izraelem/