Dodaj do ulubionych

Charakter i ewolucja panstw

02.01.07, 21:47
Zacznijmy od tezy: panstwa sa jak ludzie maja charaktery. Jedno jest
agresywne inne sprytne a jeszcze inne spolegliwe.

I te charaktery ewoluuja wolno i to w taki sposob, ze zmienia sie metoda ich
uzewnetrzniania.

Niemcy byli i sa agresywni. Lomotali sie juz z Juliuszem Cezarem i przez cala
historie powszechna az do finalnej kleski w 1945 roku. I czy przestali byc
agresywni? Alez nie, zaczeli podbijac swiat swoimi produktami. I stali sie
najwiekszym eksporterem swiata.

Wydaje mi sie, ze podobna ewolucje obserwujemy u Rosjan. Ich immanentna cecha
jest chec dominacji. Przyczolki Rosji dotarly do granic niemieckich juz w
1795 roku by zostac bohatersko odepchniete w 1989. I czyzby Rosjanie
przestali chciec dominowac? Alez nie. Znalezli inny srodek ekspresji tej
dominacji: eksport (lub nie) energii.

Lepiej nie powiem co mysle o charakterze Polski. Nie bede ulatwial pracy
sluzbom zagranicznym:)

PF
Obserwuj wątek
    • j-k podoba mi sie ta teoria :))) 02.01.07, 21:54
      A zwlaszcza ta dominacja niemiecka :)))

      Francuzi maja problemy z jezykami...
      (a francuskiego nie znam, niestety...)

      nawet z angielskim idzie im cienko...

      Podrozujac od 20-tu lat po Francji, z radoscia obserwuje, ze przynajmniej
      niemiecki jest coraz lepiej w tym kraju znany.
      Ta forma dominacji niemieckiej, jako skutek uznania dla produktow Mercedesa
      i Volkswagena, bardzo mnie cieszy :)))

      A co do Rosji, to wole rowniez zakrecenie kurka z gazem, niz czolgi rosyjskie
      w srodmiesciu Warszawy.

      W koncu jest jakis postep.

      • polski_francuz Re: podoba mi sie ta teoria :))) 02.01.07, 21:59
        Ewolucja jest w kierunku ekspresji pokojowej. Dokladnie to chcialem powiedziec.

        Co do samochodow niemieckich to sie nie ciesz. Ja bylem wierny VW lata i lata.
        A od 2 lat jezdze Toyota Yaris. I nastepna bedzie Toyota. A merc odwoluje 130
        000 samochodow klasy A za wycieraczki!

        Niemieckie marki poszly w Firlefanz, japonskie w solidna jakosc.

        PF
        • j-k Re: podoba mi sie ta teoria :))) 02.01.07, 22:02
          hm....
          to byla licentia poetica - vel wolne zarty...:)))
          ja od 20-tu lat jezdze samochodami francuskimi (wylacznie!)

          psuje sie to dziadostwo, ale jest LADNE i WYGODNE...:)))
    • superspec Powiedz.:) 02.01.07, 21:56
      Bo podobno z dalszej perespektywy lepiej widać.
      Co do Rosjan i Niemców się zgadzam.
      • polski_francuz Re: Powiedz.:) 02.01.07, 22:01
        Nie chce kalac rodzinnego gniazda. Wydedukuj z postawy forumowo-politycznej:)

        Pozdro

        PF
    • stranger.pl Re: Charakter i ewolucja panstw 02.01.07, 22:08
      Twój cyt.: " I czyzby Rosjanie przestali chciec dominowac? Alez nie. Znalezli
      inny srodek ekspresji tej dominacji: eksport (lub nie) energii."

      Nie podoba ci się taki środek ekpansji Rosji? Przecież tak robi każdy normalny
      kraj. Od Chin (PRC) po Niemcy!

      Nie podoba ci się Rosja i jej surowce - a kto ci każe kupować w Rosji? Nie
      lubisz Rosji? Wiesz ile rocznie Francja sprzedaje swoich towarów na rosyjskim
      rynku? Nie podoba ci sie to?

      Rosja była, jest i będzie imperium. W dodatku za rządów W. Putina przestano
      rozkradac Rosję i Rosja inwestuje w rozwój gospodarczy to co zarabia na
      eksporcie surowców. Co prawda nie jest wszędzie jednakowo i są bardzo duze
      kontrasty ale nie mniejsze niż kontrasty w USA czy Francji!
      • polski_francuz Re: Charakter i ewolucja panstw 02.01.07, 22:12
        Nie mam stosunku emocjonalnego do panstw w ogolnosci a Rosji w sczegolnosci.
        Staram sie zrozumiec. I eto wsio.

        PF
        • j-k dwa slowa o Rosji... 02.01.07, 22:25
          polski_francuz napisał:

          > Nie mam stosunku emocjonalnego do panstw w ogolnosci, a Rosji w sczegolnosci.

          Ja za to mam :)))
          Krytykujac rosyjska tradycje imperialna i rosyjskie rzady... dawne i obecne...
          Jednoczesnie znakomicie sie czuje, bywajac w Rosji...
          Tak milych ludzi, jak Rosjanie, malo na swiecie...
          Kazdy dzien spedzony w Rosji licze sobie podwojnie...

          PS. Dzis nie dotyczy to juz Moskwy i Petersburga, lecz na prowincji Rosja
          jest nadal "mistycznym" krajem.

          bye.

        • stranger.pl Re: Charakter i ewolucja panstw 02.01.07, 22:29
          Rosja i Rosjanie (Moskale) to był wielowiekowy wróg ale dziś Polacy i Rosjanie
          powinni żyć w zgodzie - tym bardziej że ani Polska ani Rosja nie maja ziem o
          które toczyli przez wieki wojny za to zarówno Polska i Rosja maja cos co
          zabrały Niemcom w 1945 r.


          I polska polityka powinna szukać przede wszystkim dobrych stosunków z Rosją -
          zrażając ją sprawimy że Niemcy dogadają się z Rosją wracając do polityki O. von
          Bismarcka który był wielkim orędownikiem przyjaźni niemiecko-rosyjskiej którą
          cementował "łup Polski".

          I pamiętaj niezależnie kto rządzi w Niemczech (czy SPD czy CDU czy NSDAP czy
          zieloni) maja jedna politykę zagraniczną - realizowana tylko różnymi metodami.
          A znajdywanie i usypianie "pożytecznych idiotów" wśród sąsiadów to ich stały
          numer. Zresztą Niemcy to numer 1 w UE i dziś maja już wszystko to co nie udało
          im się osiągnąć droga wojenną (nie liczą odzyskania tzw. Wsch. Niemiec i
          statusu stałego członka RB ONZ plus bron masowej zagłady (które i tak są w
          stanie wyprodukować gdyby chciały).

          Rosja to kraj Słowian a to oznacza że powinniśmy myśleć o normalności w
          wzajemnych stosunkach. Polska dużo straciła popadając po 1989 r. w fobię
          antyrosyjską - ogromny rynek zbytu który po części przechwycili m.in. Niemcy i
          Francuzi!
          • polski_francuz Masz poglady 02.01.07, 22:41
            jakie masz i nie bede ich komentowal.

            Co do "statusu stałego członka RB ONZ plus" to pozwol, ze cie skoryguje.

            Niemcy nie sa stalym czlonkiem rady bezpieczenstwa ONZ.

            PF
            • de_oakville Re: Charakter i ewolucja panstw 03.01.07, 01:01
              stranger.pl napisal:

              >A znajdywanie i usypianie "pożytecznych idiotów" wśród sąsiadów to ich stały
              >numer. Zresztą Niemcy to numer 1 w UE i dziś maja już wszystko to co nie udało
              >im się osiągnąć droga wojenną (nie liczą odzyskania tzw. Wsch. Niemiec i
              >statusu stałego członka RB ONZ plus bron masowej zagłady (które i tak są w
              >stanie wyprodukować gdyby chciały).

              W pelni doceniam znakomita pozycje Niemiec we wspolczesnym swiecie, ale nie
              jestem taki pewien czy "dziś maja już wszystko to co nie udało im się osiągnąć
              droga wojenną". W przeszlosci ambicje Niemcow byly nienasycone, a ponadto - w
              miare jak je zaspokajali nie kurczyly sie, tylko przeciwnie - rosly w postepie
              geometrycznym. Niemcy sa dzis najwiekszym eksporterem swiata, ale czy maja pod
              tym wzgledem taka przewage nad reszta swiata jaka Wielka Brytania miala w
              XIX-tym wieku, kiedy nazywano ja "warsztatem swiata". Z pewnoscia nie. Niemcy
              chca byc najlepsi pod kazdym wzgledem, ale czy uda im sie to osiagnac? Byc moze.
              Nie mozna jednak byc rownoczesnie mistrzem swiata w kulturystyce i miss swiata w
              pieknosci, te dwie role, zgodnie z natura, musza chyba przypasc dwom roznym
              osobom a w dodatku innej plci.

              >Rosja to kraj Słowian a to oznacza że powinniśmy myśleć o normalności w
              >wzajemnych stosunkach. Polska dużo straciła popadając po 1989 r. w fobię
              >antyrosyjską - ogromny rynek zbytu który po części przechwycili m.in. Niemcy i
              >Francuzi!

              Powinnismy zyc w zgodzie z Rosja. Jestesmy jednak w tym partnerstwie tym
              mniejszym i slabszym, a wiec wszystko zalezy od tego, czy Rosja potraktuje nas
              odpowiednio uprzejmie. A dla Rosji licza sie tylko silni, byc moze nawet w
              jeszcze wiekszym stopniu niz dla Niemiec. Rosja zapatrzona w Niemcy moze nas nie
              zauwazyc. Zrywamy sie z krzesla bo atrakcyjna kobieta weszla do sali, usmiecha
              sie i my sie usmiechamy, bo myslimy, ze to do nas. Okazuje sie jednak, ze to nie
              do nas, tylko do kogos kto stal za naszymi plecami. Przykre uczucie. Podobnie
              jest z ta Rosja, a takze z Niemcami.
              • polski_francuz Re: Charakter i ewolucja panstw 03.01.07, 08:14
                "Zrywamy sie z krzesla bo atrakcyjna kobieta weszla do sali, usmiecha
                sie i my sie usmiechamy, bo myslimy, ze to do nas. Okazuje sie jednak, ze to
                nie do nas, tylko do kogos kto stal za naszymi plecami."

                Bardzo dobrze powiedziane. I szczegolnie trafne w stosunku do wymiany usmiechow
                miedzy Rosja i Niemcami. Usmiechy nie dla nas. Ani z jednej ani z drugiej
                strony.

                Roznica, dla mnie, polega na wiekszej racjonalnosci Niemiec. Sa bardziej
                przewidywalni i logiczni. Rosjanie sa o wiele bardziej podatni na emocje.

                PF
                • de_oakville Re: Charakter i ewolucja panstw 03.01.07, 13:27
                  polski_francuz napisał:

                  > Roznica, dla mnie, polega na wiekszej racjonalnosci Niemiec. Sa bardziej
                  > przewidywalni i logiczni. Rosjanie sa o wiele bardziej podatni na emocje.

                  Dlatego kazdy rozsadny czlowiek woli Niemcy, ze wzgledu na imponujaca
                  cywilizacje i postep, ktore sa dostepne dla wszystkich mieszkancow, a nie tylko
                  dla nielicznych wybranych, dla elity, mieszkajacej glownie w Moskwie i w Sankt
                  Petersburgu. Tam palace, gdzie za cara odbywaly sie najwspanialsze bale w
                  Europie, natomiast "daleko od szosy" (czytaj od Perersburga), w Kraju
                  Przywislanskim lub w Kraju Zabajkalskim, kurne chaty kryte sloma) Polska dobrze
                  wybrala - przynaleznosc do Unii Europejskiej. Ze wzgledu na dawne slowianskie
                  tradycje i scisle zwiazki ze slowianska Rosja, powinnismy miec w Warszawie
                  najlepszy balet w Europie (w UE), oraz najlepsza katedra filologii rosyjskiej.
                  "Wir handeln aus Überlegen, aber sie ..." - tak powiedzial (lub podobnie) pod
                  koniec wojny Hilter porownujac Niemcy i Rosje. Czesto sie mylil, ale w tym
                  przypadku mial chyba duzo racji.
                  • j-k Hitler, austriacki prowincjusz, mylil sie zawsze:) 03.01.07, 22:03
                    pozwol , ze inych komentarzy nie bedzie :)

                    Pozostaje wszakze z suzacunkiem do Bismarcka.
                    ten pro-polski tez nie byl.

                    ale nie byl - jak Hitler - anty-niemiecki :)))
                  • axx611 Re: Charakter i ewolucja panstw 06.01.07, 03:26
                    Baletu w Warszawie i to najlepszego nie mamy i miec nie bedziemy mieli nigdy
                    ale mamy za to najlepszy kabaret i to w Sejmie. Jest wielka polityka,sex i inne
                    numery.
    • 1ja Re: Charakter i ewolucja panstw 03.01.07, 08:53
      <<<<<<<<<<<<<<<<<<<
      Charakter i ewolucja panstw
      polski_francuz 02.01.07,

      1.
      Wydaje mi sie, ze podobna ewolucje obserwujemy u Rosjan. Ich immanentna cecha
      jest chec dominacji. Przyczolki Rosji dotarly do granic niemieckich juz w
      1795 roku by zostac bohatersko odepchniete w 1989.
      <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
      1795?
      A gdzies ty podzial Jelizawietu Pietrownu?
      W Berlinie byla:
      "Внешняя политика страны при Елизавете Петровне была весьма активной. В 1756 г.
      Россия в союзе с Францией, Австрией, Саксонией, Испанией и Швецией вступила в
      войну против Пруссии Англии и Португалии (так называемая Семилетняя война). В
      этой войне русская армия одержала ряд блестящих побед над Пруссией. 28 сентября
      1760 г. русские войска вступили в столицу Пруссии Берлин. Корону королю
      Фридриху Вильгельму II спасла смерть Елизаветы Петровны (25 декабря 1761 г.).
      Новый российский император Петр III отозвал войска из Пруссии, а позднее
      заключил с Фридрихом II мир. "
      www.sgu.ru/rus_hist/people/?pid=125
      2.
      Julius Cezar i Niemcy mieli tyle ze soba wspolnego,co faraony z kanalem Suezkim:
      pl.wikipedia.org/wiki/Gajusz_Juliusz_Cezar
      • fan.club1 Re: Charakter i ewolucja panstw 03.01.07, 13:05
        1ja napisał:

        > Julius Cezar i Niemcy mieli tyle ze soba wspolnego,co faraony z kanalem
        > Suezkim

        Masz przestarzałe ionformacje z epoki ppf (przed polskim francuzem).
        • 1ja Re: Charakter i ewolucja panstw+ 03.01.07, 21:58
          To by sie zgadzalo.
          Z nauka litewsko-francuska.
    • ghotir Re: Charakter i ewolucja panstw 05.01.07, 05:30
      polski_francuz napisał: "panstwa sa jak ludzie maja charaktery"

      Naprawde tak uwazasz?
      • polski_francuz Re: Charakter i ewolucja panstw 05.01.07, 09:22
        jako working model. Az sie lepszy model znajdzie.

        PF
        • ghotir Re: Charakter i ewolucja panstw 06.01.07, 19:06
          polski_francuz napisał: "jako working model. Az sie lepszy model znajdzie."

          wiecej niz kilku ludzi znalazlo modele lepsze niz przyczepianie panstwom
          ludzkich emocji.
    • ghotir Re: Charakter i ewolucja panstw 05.01.07, 05:33
      polski_francuz napisał: "Przyczolki Rosji dotarly do granic niemieckich juz w
      1795 roku"

      Kierunek (wektor) na pewno ten, ktory wskazujesz?
      • polski_francuz Re: Charakter i ewolucja panstw 05.01.07, 09:26
        Byl Drang nach Osten, do ktorego czynisz milczaca aluzje i Drang in alle
        Richtungen imperium rosyjskiego. Az sie zetkneli granicami na dlugo. I zaczeli
        lomotac.

        Poki nie powstal polski bufor. Z ktorego tez nie sa zbyt zadowoleni. Rosjanie
        mniej niz Niemcy.

        PF
        • vico1 Ta stara retoryka... 05.01.07, 11:25
          ...powinna juz definitywnie przejsc do historii. Jestem przeciwny tworzeniu
          nowych stereotypow lub ekshumowania starych. Geopolityka byla kamieniem u nogi
          w przeszlosci, bye, bye.
          Czego jeszcze brak - co wynika z wciaz niedopracowania Unii - to identyfikacji
          wlasnych interesow we wspolnych. Te karte wygrywa Rosja, co wyprowadza
          niektorych z rownowagi. Najlepsze wyniki osiaga sie nie przez emocjonalne akcje
          medialne, ale przez spokojne kontrolowanie swoich spraw z wykorzystaniem
          istniejacych struktur - nie uzaleznione od chwilowej sytuacji politycznej.
          Pilowac az do skutku, a nie wysadzac dynamitem.
          Tego uporu i kontynuacji brakuje wielu krajom Unii, nielicznym wyjatkiem sa
          Niemiecy.

          Dla mnie interesujaca jest sytuacja w Stanach. Demokraci maja wiekszosc lub
          "wiekszosc" w Senacie, w Kongresie. Wydawaloby sie, ze bedzie przewalka w
          polityce miedzynarodowej, tak jak to bylo w Hiszpanii, we Wloszech i po czesci w
          Polsce. Ale nie, nie ma paniki w polityce miedzynarodowej. Cos sie zmieni, ale
          bedzie to wywazone, w swoim czasie. Przygladam sie zachodnim mediom, nerwowo
          wybiegaja w przyszlosc, hurra, koniec z neokonami. A tu, psia kosc, jakis dziwny
          porzadek.
          • polski_francuz Re: Ta stara retoryka... 05.01.07, 11:32
            Ale nowa sytuacja.

            Widze to podobnie. Rozsadek niemiecki mowi, ze samemu nie da rady sie zmierzyc
            ekonomicznie z innymi potegami powstajacego porzadku swiatowego.

            Rosja juz wie, ze bedzie musiala sama grac i gra.

            Natomiast Europejczycy jeszcze nie wszyscy maja swiadomosc tego. W Polsce jest
            poki co rozrachunek. O przyszlosci sie malo mysli.

            PF
          • herr7 wyborcy jedno, a politycy drugie 05.01.07, 11:45
            Ostatnie wybory w znacznym stopniu zdeterminowały problemy związane z wojną w
            Iraku. Demokraci wygrali, gdyż w swoim czasie zaczęli krytykować Busha za brak
            efektów w Iraku, zręcznie się przedstawiając jako "partia przeciwko wojnie",
            zgodnie z życzeniami opinii publicznej. Tyle, że obecnie jest już po wyborach, i
            wyborcy nie są już politykom potrzebni, szczególnie gdyby zechcieli pamiętać
            przedwyborcze obietnice. Ale to na szczęście (dla polityków) im nie grozi, gdyż
            ludzie w swojej masie mają raczej krótką pamięć. Tak więc nic się nie zmieni,
            gdyż "partia wojny" w Kongresie jest silna, tak jak zawsze, i tak jak wcześniej
            skupia polityków (tych najbardziej wpływowych) z obu partii. Oszukana może się
            jedynie czuć bardziej świadoma mniejszość amerykańskiego społeczeństwa, która po
            raz kolejny dała się nabrać politycznym macherom wierząc w uczciwość
            amerykańskiego systemu politycznego.
            Obecnie główny problemem "partii wojny" to przekonanie Amerykanów do
            konieczności wojny z Iranem, który jest przeciwnikiem znacznie silniejszym, ale
            co to w końcu jest dla wyćwiczonej w takich zadaniach propagandy.
          • ghotir Re: Ta stara retoryka... 06.01.07, 19:24
            vico1 napisał: "Przygladam sie zachodnim mediom, nerwowo
            wybiegaja w przyszlosc, hurra, koniec z neokonami. A tu, psia kosc, jakis dziwny
            porzadek."

            Mnie tam zachodnie media nie rajcuja. Neokoni (to taka sobie nazwa) mi zwisaja
            ale bardzo uwaznie sledze to z kim i demokraci i republikanie robia interesy.
            Suprise, suprise, wcale nie bylem zdziwiony lista spraw, ktore demokraci
            wsadzili w swoja tapete. Przyznaje, ze ubawilo mnie poprawianie bezpieczenstwa
            portow wejscia w US a jeszcze bardziej zmierzanie do ograniczenia aborcji.
            Rozumiem dlaczego demokraci sa tak "republikanscy" (ta sprawa robienia
            interesow z roznymi grupami) ale przyznaje, ze nie spodziewalem sie az tak
            otwartej ilustracji moich tez.
        • ghotir Re: Charakter i ewolucja panstw 06.01.07, 19:13
          polski_francuz napisał: "Poki nie powstal polski bufor. Z ktorego tez nie sa
          zbyt zadowoleni. Rosjanie mniej niz Niemcy."

          Polski bufor przerobilem kiedy bylem bardzo mlody i studiowalem w Polsce.
          Pozniej studiowalem w innych krajach i bufory zostaly "subsumed". Wiecej niz
          kilka razy nawiazywalem do tego na forum GW. Ogloszono mnie za to idiota. Zatem
          nie idz ta droga ale, bardzo prosze, przestan mnie denerwowac zasciankowoscia
          polskiej i europejskiej polityki. Naprawde istnieja lepsze modele. Wystarczy po
          nie siegnac...
    • tia666 Re: Charakter i ewolucja panstw 05.01.07, 10:01
      Polska zawsze byla cierniem Rosji i Niemiec
    • jorl Re: Charakter i ewolucja panstw 05.01.07, 22:50
      polski_francuz napisał:

      > Zacznijmy od tezy: panstwa sa jak ludzie maja charaktery. Jedno jest
      > agresywne inne sprytne a jeszcze inne spolegliwe.


      NIEPRAWDA PF.
      Ludzie sa rozni, absolutnie zgoda. Zwiazane jest to sporo z genetyka. Pisalem
      juz o hormonach meskich dajacych ludziom agresywnosc.
      Panstwa. Moze odroznijmy systemy polityczne.
      Panstwa moga byc jak ludzie, jak Ty to piszesz PF, jako monarchia absolutna.
      Krol bez hormonow bedzie zajmowal sie obrazami, dlubaniem w nosie, dobrym
      jedzeniem. Panstwo slabe, pokojowe.
      Taki z hormonami bedzie agresywny.
      Ale monarchii juz nie ma. Wezmy demokracje. Tutaj rzadza ludzie ktorzy
      (najczesciej) musieli sie przedrzec do wladzy. Czyli maja hormony meskie. I
      dlatego demokracje sa ZAWSZE agresywne bo WSZEDZIE tam rzadza ci z hormonami.
      Ja wiem ze w Swiecie kolportuje sie geny narodow. Niemcy agresywnie, Amis
      milutcy (co najmniej do niedawna tak bylo mowione). To jest bardzo wygodne bo
      zaciemnie sprawe. Naturalnie do czasu jak jakas demokracja nie osiagnie
      konstelacji geopolitycznych ze moze zdjac swoja maske. I pokazac morde. Z klami.
      Bardzo dobrym przykladem jest Stary Rzym. Jedyne jak dotad supermocarstwo.
      Dlaczego wlasnie Rzym stal sie takim? Na polwyspie Apeninskim bylo wiecej takich
      panstw-miast. Zastaly pozarte wlasnie przez Rzym.
      Ano dlatego ze Rzym, dosyc przypadkowo pozbyl sie krola. A inni mieli krolow. W
      Rzymie byli wybierani konsulowie. Pochodzili z ok. 100 rodzin. To byli synowie
      przeznaczeni i ksztalceni od dziecka na te stanowiska. I napewno tylko taki sie
      ksztalcil co mial nadwyzke hormonow meskich. No i jak byl konsulem chcial sie
      zasluzyc. I byc znowu wybrany. Wiec lupy byly dla ludu doskonala rekomendacja.
      Tak, wlasnie demokracje sa najagresywniejsza forma panstw.
      Wiem, twierdzi sie ze nie bedzie wojen miedzy demokracjami. Jak nie bedzie to
      tylko dlatego ze kazde z tych panstw dysponuje ogromnymi zasobami
      niszczycielskimi. Czyli sie nie oplaca wojowac z silnymi. No chyba ze
      gospodarczo dokopac. To sie probuje.
      Taki Hitler moze i w USA tez powstac. Jak sie konstelacje podobne pojawia.
      Hitler powstal bo Niemcy byly potezne ale traktatem Wersalskim upodlone. I
      Niemcy mogly sie pozbyc Wersalu TYLKO za cene wojny. Wiec i probowali. I przegrali.
      To na dzisiaj, ale temat jest bardzo ciekawy, od dawna mnie te pytanie
      pasjonowaly i wyrobilem sobie spojne poglady na ten temat.
      Pozdrowienia

      • de_oakville Re: Charakter i ewolucja panstw 06.01.07, 00:30
        jorl napisał:

        > Hitler powstal bo Niemcy byly potezne ale traktatem Wersalskim upodlone. I
        > Niemcy mogly sie pozbyc Wersalu TYLKO za cene wojny. Wiec i probowali. I
        > przegrali.

        Szczera prawda. Jednak mozna sobie teoretycznie "pogdybac" i przypomniec slowa
        Stalina: "Hitler nie wie, kiedy sie zatrzymac. Ja wiem." Po przylaczeniu Sudetow
        do Niemiec i aneksji Czechoslowacji Hitler mogl sie zatrzymac. Niemcy po 1-szej
        wojnie swiatowej stopniowo podnosily sie z kryzysu i z "upodlenia" i wzbudzaly
        coraz wiecej sympatii i podziwu w calej Europie. Przykladem takiej postawy w
        stosunku do nich byl na przyklad brytyjski nastepca tronu i pozniejszy
        krotkotrwaly krol Edward VIII. Jednak Hitler sie nie zatrzymal - chcial jeszcze
        Gdanska, autostrady do Prus Wschodnich itd. Moze wynikalo to z tej zalety
        Niemcow, ze wszystko musza wykonac w 150%. W przypadku polityki Hitlera okazalo
        sie to wada. Moze gdyby troche poczekali, osiagneliby swoje cele w pozniejszym
        okresie droga pokojowa. Choc to oczywiscie tylko "gdybanie".
        • polski_francuz D'Oakville 07.01.07, 10:10
          Zgadzam sie Hitler byl i zostal kapralem, ktory ukradl generalskie buty.
          Nieszczesciem Niemcow jest, ze dali sie przez niego opetac i jemu sluzyc.

          PF
      • herr7 agresywność rodzi się z poczucia bezkarności 06.01.07, 16:27
        Twoja analiza jest ciekawa, ale zarazem mało przekonywująca w odniesieniu do
        większości tzw. starej Europy. Rządzący tymi państwami ludzie w ogóle nie mają
        jaj, czego najlepszym przykładem jest taki palant jak Javier Solana stojący na
        czele unijnej polityki zagranicznej. Kto na świecie poważnie traktuje Javiera
        Solanę?
        Przykład- Amis mają zamiar zbudować na terenie nowo-podbitych krajów swoje
        instalacje, które mają zapewnić bezkarność Ameryce na wypadek jakiegoś poważnego
        konfliktu z Rosją czy Chinami. Czy w Unii ktoś przeciw temu protestuje? Przecież
        nie jest to nic innego jak włożenie kija w mrowisko, i to na terenie Europy?
        Czyż można jeszcze większego przykładu politycznej impotencji i braku silnej
        woli w Europie?

        Teraz do meritum. Agresywność jest cechą, która jak niektóre choroby rozwija się
        latami, w sytuacji gdy nikt nie odważy się lub nie jest w stanie dać w
        odpowiednim czasie silnego klapsa. Rodzi to poczucie bezkarności. W polityce
        takim krajem, który z racji swojego położenia mógł przez stulecia prowadzić taką
        agresywną politykę nie obawiając się kary była Anglia. Wszystkie inne kraje
        kontynentalne musiały się liczyć, że uprawiając taką politykę wcześniej lub
        później przyjdzie im "gościć" na swoim terenie obce wojska.
        Po wojnie "angielskie wzorce" przejęły Stany, które z racji położenia mogą się
        czuć jeszcze bardziej bezkarne. Arogancja i poczucie bezkarności doprowadziły
        ten kraj do konfliktów z prawie całym światem, skutkiem czego kraj ten czuje się
        najbardziej zagrożony pomimo tego, że coraz więcej wydaje na swoje
        bezpieczeństwo. Pod tym względem trudno jest znaleźć jakąś historyczną analogię-
        Imperialny Rzym miał jak najbardziej realnych wrogów gotowych przekroczyć Ren
        czy Dunaj. Amerykę co najwyżej może zaatakować Kanada.
        • polski_francuz Re: agresywność rodzi się z poczucia bezkarności 07.01.07, 10:14
          Tak i nie czy jajn jak wolisz.

          Tak, bo sa takie przypadki. Np Hitlera mozna bylo powstrzymac pewnie w
          Monachium.

          Nie, bo skad sie wziela tamta agresywnosc? Z poczucia niesprawiedliwosci po
          ukladzie wersalskim. To byla matka wszystkich niemieckich owczesnych
          agresywnosci.

          A wiec poczucie rewanzu tez moze byc jej motorem.

          PF
      • polski_francuz JORL 07.01.07, 10:08
        przeczytalem uwaznie twoj post-essej n/t agresywnosci. I pozwol, ze moim
        zwyczajem odpowiem waricjami na temat.

        Skad sie agresywnosc krajow bierze? Popatrzmy sie na pole, ktore znamy czyli
        dobrodusznych Slowian. Przynajmniej dwie rodziny slowianskie sa agresywne:
        Rosjanie i poludniowi Slowianie. Dlaczego? Chyba dlatego (laut moj ulubiony
        Spiegel) ze Rosjanie powstali z domieszki krwi Wikingow, ktorzy sie osiedlali
        wzdluz rzek, ktorymi splywali rabujac. I taki byl ich model zycia. A potem
        najechali ich Tatarowi i dodali ich gen agresywnosci. I, last but not least, bo
        nie przgrali ostatnio zadajac i Napoleonowi i Hitlerowi kleske.

        Dlaczego poludniowi Slownianie. Chyna dlatego, ze na granicach mieli juz inny
        swiat: srodziemnomorski, potem Turkow i sie trzeba bylo ciagle lomotac.

        Polacy, jak wygrywali, tez byli agresywni. Wybito nam te agresywnosc w 1795,
        1831 i 1863 a w koncu w 1939. I kazdy jeden wie, ze jak podskoczymy wysla nas
        na lono Abrahama, na Sybir czy gdzies jeszcze i to zapedy agresywne dosc
        stepia...

        PF
    • ghotir Re: Charakter i ewolucja panstw 06.01.07, 02:53
      polski_francuz napisał: "panstwa sa jak ludzie maja charaktery"

      Naprawde?

      Wspomniana powyzej teza jest bardzo milutka i z pewnoscia podoba sie znaczacej
      wiekszosci spoleczenstw. Szczegolnie ona podoba sie inzynierom. Inzynierzy to
      ludzie, panstwa to ludzie; zatem to co inzynierzy robia na osobistym poziomie
      rowna sie temu co robia panstwa (to Twoje podejscie). Wedlug postu PF panstwa
      nawet maja charaktery.

      Bulshit, PF. Panstwa ani nie maja charakterow ani pragnien. Panstwa maja
      struktury i interesy. "Projecting" osobiste interesy na interesy panstw ma sie
      mniej wiecej tak jak "projecting" to co robi "zlota raczka" na
      caloksztalt "ingeneering". Ja ucze sie o "ingeneering" nawet kiedy wydaje mi
      sie, ze "common sense" wiedza pozwoli mi uzytkowac jakies Wasze cacko. Zycze
      sobie abys Ty byl przynajmniej tak "humble" w sprawach socjalnych. Zapewniam
      Cie, ze hard science medrcy - Twoi profesorowie - nic nie wiedza o socjalnym
      swiecie. KOnsekwentnie, to co Ty wiesz o swiecie socjalnym to synteza tego co
      zdarzylo sie Tobie i Twoim znajomym. Sam przyznasz, ze to niewiele wobec teorii
      socjologii, ktorej Tobie nie zdarzylo sie dotknac. Zatem zamilcz.
      • polski_francuz Re: Charakter i ewolucja panstw 06.01.07, 08:34
        Panstwa mahja interesy, piszsesz. Pelna zgoda. Ale rozwiazuje te interesy w
        podobny sposob. I wtedy mozna mowic juz o charakterze.

        A poza tym, jak zrozumiec imperialne parcie Rosji na zewnetrzne kraje?
        Poczuciem bezpieczenstwa zapewne. Ale to jest tak bardzo subiektywne, ze az
        glupie.

        Nie daje wykladow z nauk socjalnych i nie mam powodu by byc w tej dziedzinie
        skromny.

        Ani tez nie widze powodu, by jakis associate professor mi dawal lekcje.

        Wiec przestan je dawac. Jesli chcesz co powiedziec n/t watku to bardzo prosze.
        jesli nie to nie wchadz na moje watki.

        Dla obupolnej naszej satysfakcji.

        PF

        • ghotir Re: Charakter i ewolucja panstw 06.01.07, 19:47
          polski_francuz napisał: "nie widze powodu, by jakis associate professor mi
          dawal lekcje. Wiec przestan je dawac. Jesli chcesz co powiedziec n/t watku to
          bardzo prosze. jesli nie to nie wchadz na moje watki."

          Uzurpujesz sobie prawo wypowiadania sie o sprawach, o ktorych nie masz zadnego
          pojecia. Gorzej, zabraniasz komus kto ma pojecie o sprawach, o ktorych sie
          wypowiadasz, wchodzenia na na Twoje watki.

          To jest publiczne forum. Tak jak Ty masz prawo pierniczyc o sprawach, o ktorych
          nie masz zadnego pojecia, tak ja mam prawo do wykazywania Ci ze pierniczysz.

          NIestety, pierniczysz o "charakterze panstw" glownie dlatego, ze brakuje Ci
          wiedzy socjologicznej dostepnej nawet ludziom, ktorzy sa w programach
          magisterskich nauk spolecznych. To, ze zdarzylo Ci sie osiagnac pelna profesure
          w naukach inzynieryjnych nie usprawiedliwia Twojej arogancji wobec ludzi
          pracujacych w naukach spolecznych, nawet wobec tych ludzi, ktorzy nie zrobili
          pelnej profesury bo wzieli przerwe w ich karierze naukowej po to aby pracowac
          dla Solidarnosci wtedy kiedy Ty wygodnie siedziales sobie we Francji i pisales
          artykuly o zarowkach, ktore daly Ci profesure.
          Mam miekkie podejscie do tchorzy dlatego wciaz Cie pozdrawiam.
        • i-love-2-ski Re: Charakter i ewolucja panstw 06.01.07, 19:55
          polski_francuz napisał:

          >
          >
          > Ani tez nie widze powodu, by jakis associate professor mi dawal lekcje.
          >
          >
          > PF
          >
          > :)) to sie usmialam pf. teraz przypominasz juz loregon state vel
          picarda,tamten tez podobne kwestie wyglaszal a byl czas,ze go sluchales jak opetany.
          mysle,ze ghotir ma racje,nie zaczynajcie sie tu tytulami rzucac,niech to forum
          lepiej bedzie anonimowe. ty o to walczysz i kazdy twoj rozmowca ma takie same do
          tego prawa.
          • ghotir PF 06.01.07, 20:42
            Narciarka, nie pretendujaca do zadnych akademickich tytulow, poprosila o rozejm
            miedzy nami. Co myslisz o posluchaniu jej glosu?
            • i-love-2-ski Re: PF 06.01.07, 20:48
              ghotir napisał:

              > Narciarka, nie pretendujaca do zadnych akademickich tytulow, poprosila o rozejm
              >
              > miedzy nami. Co myslisz o posluchaniu jej glosu?

              nu wiesz,ja habilitacje forumowa juz dawno mam za soba:) ale uwazam,ze dla
              naszego wspolnego dobra i w koncu wiele razy to duzo osob powtarza:pozostanmy
              anonimowi i nie wyciagajmy prywatnych rzeczy na forum bez zgody drugiej
              strony,bo staje sie to potem pozywka dla tych,ktorzy notuja KAZDA nasza
              wypowiedz. a tu mamy paru takich profesjonalistow,a wiec lepiej sie bawic niz
              ujawniac,przynajmniej daje nam to jakies poczucie anonimowosci,o ktora wielu tu
              walczy.
            • polski_francuz Re: PF 06.01.07, 20:49
              Jestem za.

              PF
              • ghotir Re: PF 06.01.07, 20:55
                polski_francuz napisał: "Jestem za."

                NIe tak szybko, PF. Ustawiles sie na obrazenie mnie. Tym razem nie mam ochoty
                na przebaczenie Ci obelgi. Oczekuje czegos wyjasniajacego te obelge lub
                przynajmiej przeprosin.
                Przepraszam Cie, Narciarko, ale tym razem naprawde nie mam ochoty na chowanie
                pod dywanem obelg.
                • polski_francuz Re: PF 06.01.07, 21:37
                  Jestem za rozejmem. Co jeszcze chcesz?

                  Sluchaj ghotir daj mi zyc.

                  Przedstawilem ci sie kiedys i podalam moje credentials. Nie mialem i nie mam
                  nic do ukrycia. Ciagle czekam na oddanie mi tej grzecznosci.

                  Chcesz sie dolozyc do moich watkow. Bardzo sie ciesze.

                  Chcesz mi wytlumaczyc, ze jestem glupi: zupelnie sie nie zgadzam.

                  Obelg nie stosuje w stosunku do nikoga. Nie przesadzaj wiec.

                  Chcesz byc moim przyjacielem: you are welcome. Nie chcesz: trudno sie mowi.

                  PF
                  • ghotir Re: PF 07.01.07, 05:21
                    polski_francuz napisał: "Jestem za rozejmem. Co jeszcze chcesz?"

                    Chce przeprosin.

                    Probowales mnie zgnoic wykorzystujac informacje, ze nie mam pelnej profesury.
                    Doskonale wiesz jak stopnie naukowe maja sie do wiedzy. Skopales mnie za to, ze
                    wzialem dekade przerwy w mojej karierze naukowej. Dzieki tej mojej przerwie Ty
                    miales okazje zrobic kariere naukowa we Francji. NIe ludz sie, skorzystales z
                    Solidarnosci, jezeli nie bezposrednio to przynajmniej posrednio. Ja bylem
                    jednym z tych, ktorzy zarabiali na Twoja popularnosc jako czlonka narodu, ktory
                    wydal Solidarnosc. Twoja uwaga o mnie jako associate profesor byla
                    prowokacyjna. Chcesz pokoju? To pokajaj sie za swoja uwage.

                    Owszem, zwazywszy na moja wiedze, jestes glupi socjologicznie. Znosze Twoje
                    wypowiedzi tutaj bo, po pierwsze, mam litosc dla amatorow. Po drugie, amatorzy
                    czasami maja ciekawe podejscie. Ale nie ludz sie, specjalista od zarowek bardzo
                    niewiele wie o spoleczenstwie. Jego jedyne zrodlo informacji to on sam i jego
                    rodzina. Zgnoilbys mnie gdybym probowal rozmawiac z Toba w oparciu o moje
                    doswiadczenia z zarowkami. Nie bardzo rozumiem dlaczego uwazasz sie za eksperta
                    w sprawach spolecznych zwazywszy ze nie zdarzylo Ci sie przeczytac niczego
                    dotyczacego socjologii. Lagodnie kierowalem Cie w te strone. Ale od kiedy
                    poinformowales mnie, ze jestem niewart Twojej uwagi bo nie jestem pelnym
                    profesorem, przestalem miec cierpliwosc do Ciebie.

                    Napisales: "Obelg nie stosuje w stosunku do nikoga. Nie przesadzaj wiec."
                    Zastosowales obelge w stosunku do mnie.

                    Napisales: "Chcesz byc moim przyjacielem: you are welcome." NIe chce byc
                    przyjacielem kogos kto mnie obraza. Takze nie lubie drugiej strony Twojej
                    wypowiedzi: "Nie chcesz: trudno sie mowi." Zwalasz na mnie odpowiedzialnosc za
                    Twoje obelgi wobec mnie.

                    Chetnie dam Ci zyc. Odwale sie od Ciebie po Twoich przeprosinach. Na
                    marginesie, nie bardzo pamietam ale chyba informacje o "associate profesor"
                    dalem Ci przez e-mail (prywatnosc). Oczekujac Twoich przeprosin bede wcinac sie
                    w Twoje watki.


                    • absztyfikant ghotir 07.01.07, 05:25
                      Nie znam Cie, ale juz Cie polubilem:))))
                    • ghotir Re: PF 07.01.07, 05:31
                      Zapomnialem dodac, iz jestem swiadomy Waszej e-mailowej rozmowy o tym jak mnie
                      traktowac. Ulatwie Wam te rozmowe: jestem wrogiem wyzszej sredniej klasy z
                      awansu spolecznego pomimo ze ja i setki moich przyjaciol pracowaly na ten Wasz
                      awans.
                      • absztyfikant Re: PF 07.01.07, 05:33
                        To do mnie? W zyciu nie rozmawialem z PeeFem prywatnie, slowo.
                        • ghotir Re: PF 07.01.07, 05:47
                          Moj ostatni post byl kontynuacja postu do PF.
                    • polski_francuz Zasluzony socjolog 07.01.07, 10:29
                      Kazdy z nas jest kowalem wlasnego losu. Jedni zostawali na uczelni inni
                      pracowali politycznie w Solidarnosci. Mowie to o moim pokoleniu.

                      Czy kto komys jest cos za to dluzny? Nie sadze. Raczej kazdy ma, z grubsza, to
                      na co zapracowal.

                      Jeden sie moze chwalic piekna przeszloscia solidarnosciowa, inny moze pokazac
                      plik publikacji. I jedno jest OK i drugie. Widocznie jednemu i drugiemu na
                      innych rzeczach zalezalo i zalezy.

                      Jako, ze masz glebsza wiedze n/t socjologii, twoje uwagi sa welcome na watkach
                      na ten temat. Jesli sa konstruktywne. Popatrzmy jak sie twoje wpisy: zaczynaja
                      sie od pytan typu jestes pewien? Czy naprawde tak myslisz? itp. Maja charakter
                      malo konstruktywny a raczej besserwisserski. Na co zareagowalem.

                      Prosze podaj nam jak ty myslisz na temat. Watek nie jest konferencja n/t
                      socjologii a raczej, swego rodzaju, dyskusja publiczna. W ktorej uczestnicza
                      esperci uznani (jak ty) i eksperci, jak piszesz, domowego chowu (jak ja).

                      Myslalem i mysle, ze nasz problem polega na tzw "incompatibility of character",
                      ktore sie zdarza i ma dosc malo wspolnego z dyplomami i innymi sprawami.

                      W koncu, moja uwaga nt associate professor moze nie byla najszczesliwsza.

                      Zyj z Bogiem.

                      PF
                      • ghotir Zasluzony PF 07.01.07, 12:55
                        polski_francuz napisał: "moja uwaga nt associate professor moze nie byla
                        najszczesliwsza"

                        Twoja uwaga nie byla najszczesliwsza i nie zdarzylo Ci sie za nia przeprosic.
    • blazare Wykładowca kafelek z Francji dał głos... 06.01.07, 16:36
      polski_francuz napisał:

      > Zacznijmy od tezy: panstwa sa jak ludzie maja charaktery. Jedno jest
      > agresywne inne sprytne a jeszcze inne spolegliwe. I te charaktery ewoluuja
      > wolno i to w taki sposob, ze zmienia sie metoda ich uzewnetrzniania.

      To może ja pociągnę dalej ten bełkot : "...a metoda ich uzewnętrzniania przez
      pryzmat spolegliwości jest ewolucyjnie niedopuszczalna, co wyraża się w sprycie
      państwowego charakteru"...

      W znanym dramacie Stanisława Ignacego Witkiewicza pijany szewc za sprawą
      nieprzewidywalności "czystej formy" przechodził z trybu jednozdaniowych beknięć
      do skomplikowanych wywodów pseudofilozoficznych. Z tobą dzieje się podobnie, z
      tą różnicą że w twoim przypadku chodzi raczej o "zabłyśnięcie intelektem" w
      wirtualnym świecie, gdzie nikt nie jest w stanie zaglądnąć ci do papierów
      [gumowych], ani zajrzeć w błędne oczka zdradzające wrodzony debilizm. Dzięki
      technologii możesz zgrywać się na akademika, będąc prymitywem, oto cała twoja
      tajemnica, intelektualisto z niskim czołem.
      • j-k dziecie ty islamskie... 07.01.07, 00:11
        do moich papierow kazdy moze zajrzec, gdyz najwazniejsze dane opublikowalem...

        ponawiam wiec, jak do kazdego islamuska pytanie :

        kto jest wiekszym islamkim przyglupem i bandyta?
        ci z hamasu, czy ci z hisbollah?

        i jedni i drudzy strzelaja, jak ostatni tchorze,
        zza damskich spodnic w cywilne osiedla...

        wisz cos o tym, islamski gieroju?

        Tfuj, jak zawsze, Dr. J.K.
    • grzegorz1948 Re: Charakter i ewolucja panstw 06.01.07, 16:46
      Zacznijmy od tezy: panstwa sa jak ludzie maja charaktery. Jedno jest
      agresywne inne sprytne a jeszcze inne spolegliwe.
      Sa to przywary i cnoty narodowe,lub krotko mentalnosc.i dobrze jest jak jest
      Swiat jest batdziej barwny.Co do Niemcow to Niemcy musieli zawsze miec silnego
      przywodce ktory prowadzil narod w okreslonym kierunku i wtedy Niemcy nie
      patrzyli sie na boki czy kierunek jest sluszny i do teraz tak
      pozostalo:Przelozony ma zawsze racje" i z tym przelozonym idzie sie razem na
      dno.
      Rosjanie trzymani krotko za morde z przymusu tancza ale ledwo im sie troche
      wedzidla popusci to potrafia stanac okoniem ale maja stara zasade"pozyjemy
      zobaczymy"co dziwne z ludzmi ktorzy spotykali sie z Rosjanami czy to w czasie
      wojny czy na Igrzyskach Olimpijskich i potem prywatnie sa oczarowani
      otwartoscia Rosjan.
      > Niemcy byli i sa agresywni. Lomotali sie juz z Juliuszem Cezarem i przez
      cala
      > historie powszechna az do finalnej kleski w 1945 roku. I czy przestali byc
      > agresywni? Alez nie, zaczeli podbijac swiat swoimi produktami. I stali sie
      > najwiekszym eksporterem swiata.
      Wojny w przeszlosci to bylo zdobywanie nowych pol pod uprawe i pokazywanie
      bicepsow.Wojna 1939-45 zostala wywolana kryzysem gospodarczym a ten o ile wiem
      nie rozpoczal sie "czarnym piatkiem"a wlasciwie czwartkiem w Niemczech.
      Co do podbijania Swiata niemieckimi produktami to glupie pytanie :Jezeli te
      produkty sa niemieckie to dlaczego w Niemczech jest 5000000 bezrobotnych?
      • de_oakville Rewolucyjna Rosja jak rewolucyjna Francja 06.01.07, 18:54
        "Rewolucja pozera wlasne dzieci". Robespierre najpierw gilotynowal innych, a
        potem jeszcze inni zgilotynowali Robespierre'a.

        A w Rosji:

        "Znad zatoki pedzono ich [tj. wiezniow, de_o.] teraz glowna ulica Magadanu, przy
        ktorej stoi dzis moj hotel. Byla to pierwsza ulica w miescie. Zbudowal ja Berzin
        i dal jej swoje nazwisko - szefowie NKWD dawali swoje nazwiska miastom, placom,
        fabrykom, szkolom, z wolna (czy nawet - szybko) powstal prawdziwy NKWD-land. W
        1935 roku Berzin otworzyl w Magadanie Park Kultury, dajac mu nazwisko swojego
        przelozonego, szefa NKWD - Jagody. W trzy lata pozniej i Berzin, i Jagoda
        zostali rozstrzelani. Ulice Berzina nazwano ulica Stalina, a Park Jagody dostal
        imie nowego szefa NKWD - Jezowa. W rok pozniej rozstrzelano Jezowa i park dostal
        imie Stalina. W 1956 roku ulice Stalina zamieniono na Marksa, a Park Stalina
        nazwano parkiem Lenina. Na jak dlugo - nie wiadomo. Rada miejska wpadla jednak
        na dobry pomysl i nadaje ulicom nazwy apolityczne. Jest wiec Gazetnaja,
        Pocztowaja, Garaznaja, Nabiereznaja. Przeciez gazety, poczta, garaze i nabrzeza
        beda zawsze."

        (Ryszard Kapuscinski, "Imperium"
        • polski_francuz De Oakville, herr7, grzegorz 06.01.07, 21:41
          sprobuje wam jutro odpowiedziec z taka uwaga na jaka wasze posty zasluguja.

          Dzisiej zesmy ogladali wystawe Hergé w paryzewie i jestem troche skonany.

          Cierpliwosci i dzieki

          PF
          • uyu Re: De Oakville, herr7, grzegorz 06.01.07, 23:16
            Ogladanie komiksow tak ciebie intelektualnie wyczerpalo?
            • polski_francuz Re: De Oakville, herr7, grzegorz 06.01.07, 23:26
              To nie jest Dein Kampf. Wiec sprobuj sie dolozyc konstruktywnie.

              Na przyklad: powiedz "mucha"

              PF
              • uyu Re: De Oakville, herr7, grzegorz 07.01.07, 00:04
                Nie powiem :)
    • genom3 Re: Charakter i ewolucja panstw 06.01.07, 23:25
      polski_francuz napisał:

      > Niemcy byli i sa agresywni. Lomotali sie juz z Juliuszem Cezarem i przez cala
      > historie powszechna az do finalnej kleski w 1945 roku. I czy przestali byc
      > agresywni? Alez nie, zaczeli podbijac swiat swoimi produktami. I stali sie
      > najwiekszym eksporterem swiata.
      >
      > Wydaje mi sie, ze podobna ewolucje obserwujemy u Rosjan. Ich immanentna cecha
      > jest chec dominacji. Przyczolki Rosji dotarly do granic niemieckich juz w
      > 1795 roku by zostac bohatersko odepchniete w 1989. I czyzby Rosjanie
      > przestali chciec dominowac? Alez nie. Znalezli inny srodek ekspresji tej
      > dominacji: eksport (lub nie) energii.
      >
      > Lepiej nie powiem co mysle o charakterze Polski. Nie bede ulatwial pracy
      > sluzbom zagranicznym:)
      >
      > PF



      zapomnialas wspomniec o ambicjach republiki francuskiej!
      :)
      i o jej usciskach z putinem a wczesniej ze szrederem:)
      ci francuzi, sciskajo sie z byle kim:)
    • wiksadyba1 Re: Charakter i ewolucja panstw 07.01.07, 14:46
      polski_francuz napisał:

      > Niemcy byli i sa agresywni. Lomotali sie juz z Juliuszem Cezarem i przez cala
      > historie powszechna az do finalnej kleski w 1945 roku.
      >
      Ciekawy post, jakby rodem wyjęty ze "słownika komunałów" Flauberta. Kilka uwag
      co do tego prostego urywka mimo wszystko się nasuwa:

      Co znaczy "Niemcy" w pierwszym zdaniu. Orzeczenie "byli" wskazuje, że mówisz o
      narodzie, nie o państwie:) A to przecież zgodnie z tytułem wątku państwa miały
      mieć charaktery:) Tu zauważę, że przez większość historii powszechnej coś
      takieg, jak jedno państwo niemieckie nie istniało:) A już na pewno nie za
      Juliusza Cezara:) Czy Germanie z czasów rzymskich są poza tym tożsami z Niemcami
      we współczesnym rozumieniu? I jak definiujesz niemieckość. Czy np. Austriacy to
      Niemcy? A niemieccy Szwajcarzy?
      Warto by też rozwinąć tezę, że Niemcy przez całą czy choćby przez większość
      historii powszechnej byli "agresywni". Coś mi się wydaje, że historia właśnie
      tego nie potwierdza. Chyba że ta historia zaczynałaby się w 1871, a kończyła w
      1945:) Historia zna natomiast wydarzenia, kiedy "Niemcy" (przyjmijmy dla
      uproszczenia to uogólnienie na oznaczenie większości terytorium zamieszkanego
      przez ludność niemieckojęzyczną) nie były aktywnym graczem międzynarodowym, ale
      raczej przedmiotem gry silniejszych potęg (np.wojna 30 letnia, czy do pewnego
      stopnia kampania napoleońska), podobnie jak Polska w epoce rozbiorów...
      • polski_francuz Bardzo konstruktywny wpis 07.01.07, 20:02
        oczywiscie chodzi o ludzi. Jakos zorganizowanych. Powiedzmy w ksiestwo,
        krolestwo lub nowoczesny narod.

        I oczywiscie ci ludzie maja jakies cechy.

        Prezypomina mi sie Kapuscinski i "Heban" i jego opis walk w Afryce Poludniowej.
        Tamci Afrykanie byli po prostu silniejsi, madrzejsi, bardziej waleczni nie
        inni. Dopiero wojny na pocztku XX wieku (chyba burskie) pozwolily Angolom
        opnanowac te plemiona. I Churchill tam bral udzial.

        I nic dziwnego, ze w koncu przejeli wladze.

        A w koncu, to wszystko obraca sie dla mnie z te te rozsadno-narodowa
        agresywnosc w Polce obudzic.

        I ta walka powinna sie toczyc nie na polu bitwy ale wlasnie w laboratoriach
        (gdzie sam siedze) i w biurach projektow.

        Pozdro

        PF
    • jorl de_oakville 07.01.07, 15:32
      de_oakville napisał:

      > jorl napisał:
      >
      > > Hitler powstal bo Niemcy byly potezne ale traktatem Wersalskim upodlone.
      > I
      > > Niemcy mogly sie pozbyc Wersalu TYLKO za cene wojny. Wiec i probowali. I
      >
      > > przegrali.
      >
      > Szczera prawda. Jednak mozna sobie teoretycznie "pogdybac" i przypomniec slowa
      > Stalina: "Hitler nie wie, kiedy sie zatrzymac. Ja wiem." Po przylaczeniu Sudeto
      > w
      > do Niemiec i aneksji Czechoslowacji Hitler mogl sie zatrzymac. Niemcy po 1-szej
      > wojnie swiatowej stopniowo podnosily sie z kryzysu i z "upodlenia" i wzbudzaly
      > coraz wiecej sympatii i podziwu w calej Europie. Przykladem takiej postawy w
      > stosunku do nich byl na przyklad brytyjski nastepca tronu i pozniejszy
      > krotkotrwaly krol Edward VIII. Jednak Hitler sie nie zatrzymal - chcial jeszcze
      > Gdanska, autostrady do Prus Wschodnich itd. Moze wynikalo to z tej zalety
      > Niemcow, ze wszystko musza wykonac w 150%. W przypadku polityki Hitlera okazalo
      > sie to wada. Moze gdyby troche poczekali, osiagneliby swoje cele w pozniejszym
      > okresie droga pokojowa. Choc to oczywiscie tylko "gdybanie".

      Nie de_. Zatrzymanie sie Hitlera po Monachium nic by Niemcom nie dalo. Napewno
      Anglosasi odcieliby Niemcy od dostaw surowcow. Rudy zelaza, roznych rop naft czy
      sporo innych potrzebnych. Wyrok na Niemcy byl wydany wczesniej.
      Intryguje mnie np. jak gospodarczo reagowaly USA i Anglia na Hitlera. Embarga na
      surowce np. W latach 30 jeszcze. Przyznaja ze mimo ze mieszkam w Niemczech jakos
      na to nie trafilem. Ale moze trafie na wiarygodne materialy.

      Mamy przyklad Japonii. USA odciela Japonie od dostaw surowcow w polowie 1941r.
      Embargo. I Japonczycy mogli sie od razu poddac albo wojowac. No i samuraje byli
      za dumni aby sie poddac. I za to dostali 2 bomby A.
      Faceci z nadwyzka hormonow meskich sie latwo nie poddaja. Sa zawzeci.

      A przytoczone slowa Stalina nic dla mnie nie znacza. Wlasciwie sadze ze zostaly
      mu przez Anglosasow przypisane. Bo pasuje im do propaganady.
      Pozdrowienia


      • de_oakville Re: de_oakville 07.01.07, 16:09
        jorl napisał:

        > Nie de_. Zatrzymanie sie Hitlera po Monachium nic by Niemcom nie dalo. Napewno
        > Anglosasi odcieliby Niemcy od dostaw surowcow. Rudy zelaza, roznych rop naft cz
        > y sporo innych potrzebnych. Wyrok na Niemcy byl wydany wczesniej.

        Powiedzmy, ze to prawda. Ale Niemcy w 1-szej wojnie swiatowej chcieli zamienic
        sie rolami z Anglikami i zostac "panami swiata", najwiekszym mocarstwem
        kolonialnym, kosztem dawnych mocarstw - Anglii oraz Francji. Zabili przy tym na
        froncie ponad 1 mln Anglikow, ponad 1 mln Francuzow. Byla to zatem miedzy nimi
        walka na "smierc i zycie". Czy swiat pod panowaniem niemieckim bylby lepszy niz
        pod domincaj Anglosasow? Co by bylo dla swiata bardziej korzystne? Odpowiadajac
        na to pytanie wezmy tez pod uwage to, ze mentalnosc Niemcow za czasow Wilhelma
        II-go byla inna niz obecnie. Anglosasi potrafili docenic kazdego na podstawie
        jego zdolnosci, a nie tylko pochodzenia i rasy, ich mentalnosc byla bardziej
        "elestyczna". Moze wynikalo to stad, ze jezyk angielski powstal z "malzenstwa"
        jezyka staro-angielskiego, pokrewnego z dialektami polnocnych Niemiec, oraz
        jezyka francuskiego, poprzez co "myslenie po angielsku" bylo bardziej
        wszechstronne i mniej "jednowymiarowe" niz myslenie po niemiecku. Mentalnosc
        niemiecka w czasach Wilhelma II-go byla dosyc "jednowymiarowa", despotyczna,
        nawet troche fanatyczna. Wezmy to dzis pod uwage, kiedy Niemcy rzeczywiscie sie
        bardzo pod tym wzgledem zmienili na korzysc i to w znacznym stopniu wlasnie
        dzieki swoim nie zawsze przyjemnym doswiadczeniom historycznym. Tez przy
        znacznym udziale Anglosasow.
    • jorl ghotir 07.01.07, 15:41
      ghotir napisał:

      >
      > Owszem, zwazywszy na moja wiedze, jestes glupi socjologicznie. Znosze Twoje
      > wypowiedzi tutaj bo, po pierwsze, mam litosc dla amatorow. Po drugie, amatorzy
      > czasami maja ciekawe podejscie. Ale nie ludz sie, specjalista od zarowek bardzo
      >
      > niewiele wie o spoleczenstwie. Jego jedyne zrodlo informacji to on sam i jego
      > rodzina. Zgnoilbys mnie gdybym probowal rozmawiac z Toba w oparciu o moje
      > doswiadczenia z zarowkami. Nie bardzo rozumiem dlaczego uwazasz sie za eksperta


      Troche nie przesadzajmy z tymi inzynierami od zarowek.
      Jestem inzynierem. Ale poza technika siedze w podstawie spoleczenstwa czyli w
      gospodarce. Kieruje ludzmi, widze jak ludzie sa kierowani. Jest to wiedza
      praktyczna ale dzieki podejsciu inzynierskim moge i potrafie ja uogolniac. A wam
      socjologo, tak twierdze, brakuje wiedzy o funkcjonowaniu spoleczenstwa w gospodarce.
      Ja widze to nie u znajomych czy rodziny a w zyciu zawodowym.
      I wiem ze wy socjologowie potraficie bardzo gospodarke niszczyc. Ktora my
      inzynierowie musimy potem naprawiac. A z niej tez i wy socjogowie zyjecie. I bez
      niej bylaby epoka jaskiniowa.
      Pozdrowienia
      • ghotir Wcielenia Jorla 07.01.07, 16:11
        jorl napisał: "Jestem inzynierem."
        Jakis czas temu Jorl utrzymywal, ze jest socjologiem. Dzisiaj okazuje sie, ze
        Jorl jest inzynierem. Ciekaw bylbym czym okaza sie jutro PFy, Jorle, Felusiaki,
        Maniusie i reszta tej zgrai gdyby nie to, ze zniesmaczyly mnie ich wypowiedzi.
        Zorientowaliscie sie, ze nie nadaje sie na czlonka waszej grupki i nie jestem
        dostatecznie glupi aby stac sie Waszym podnozkiem. Pozostaje Wam obrazanie mnie
        w nadziei, ze sie stad wyniose. MOze sie stad wyniose, moze nie. RIP.
        • polski_francuz Drogi Ghotirze 07.01.07, 19:16
          mysle, ze mamy "ups and downse. Bo zona (ja), bo dziewczyna (jorl) bo (i
          najczesciej) problemy w pracy, a w koncu problemy z forsa.

          Ludzie uwazni to widza, bo "ups" sie przejawiaja w przechwalkach (zostalem
          czlonkiem Akademii Nauk i sekretrka szuka dla mnie hasel na internecie)
          a "downs" w zaczepkach personalnych. Wybitna znawczyni tego formu, Kropka,
          uwaza nawet ze frustracje pozaforumowe sa glownym motorem pisania.

          Tylko widzisz, znamy ciebie innego: milego, konstruktywnego.

          Wnosze z tego, ze przchodzisz wlasnie "down". I zycze ci, aby go przeszdl i
          wrocil do normalnego stanu.

          Wierz mi, ze do tego stanu wrocisz, bo studiowalem charakter blizniaka przez
          jakies 5 lat:)

          PF
          • ghotir Re: Drogi Ghotirze 07.01.07, 20:45
            PF,
            "Drogim" moge stac sie po Twoich przeprosinach. Na razie jestem wkurzony Twoim
            glupawym postem i jeszcze glupawszymi przeprosinami.
            Przez chwile znowu znikne z tego forum wiec cokolwiek tutaj napiszesz raczej
            nie utrzyma sie przez dwa - cztery tygodnie mojej nieobecnosci.
      • ghotir Jorl 08.01.07, 07:22
        Napisales dosc dlugi tekst o Solidarnosci. Prawie Ci odpowiedzialem, ale
        internet mi go zjadl. To niezla ilustracja tezy, ze powinienen sluchac
        sie "specjalistow od zarowek":)

        Masz calkowita racje w sprawie mojej naiwnosci wobec Solidarnosci. NIe bylem
        wtedy socjologiem, nie mialem dostepu do literatury, ktora byla niewygodna dla
        naszego obecnego wielkiego brata i kochalem wolnosci osobiste. Szczegolnie
        podobal mi sie dostep do slowa pisanego, nie rozumialem wtedy, ze to co ja
        widzialem jako wolna literature tak naprawde bylo propaganda w inna strone.
        Ukrzyzuj mnie za bledy mlodosci.

        Abstrahujac od mojej glupoty poznawczej, praca w Solidarnosci representowala
        odwage osobista. Naprawde oddalem jej dekade mojego zycia i naprawde wygrzalem
        kilka prycz w pierdlach. Wyjechalem z Polski dokladnie wtedy kiedy stalo sie
        oczywistym, ze Solidarnosc nabrala sie na piekne autka. Bij mnie za udzial w
        Solidarnosci. Twoje potepienie i tak bedzie betka wobec mojej realizacji, ze
        dostarczylem polskich chlopow Unii Europejskiej. Od lat personalnie kajam sie
        za to ludziom, ktorych znam w Polsce. Ale moja glupota poznawcza nie zmienia
        faktu, ze bylem odwazny i ze - wydawalo mi sie - pracowalem dla moich rodakow
        za cene osobistych poswiecen. Solidarnosc moze Ci sie nie podobac, mnie sie ona
        nie podoba, ale nie zycze sobie minimalizowania ludzkich kosztow poniesionych
        za ten historyczny przypadek.
    • jorl ghotir 07.01.07, 19:00
      ghotir napisał:

      > jorl napisał: "Jestem inzynierem."
      > Jakis czas temu Jorl utrzymywal, ze jest socjologiem. Dzisiaj okazuje sie, ze
      > Jorl jest inzynierem. Ciekaw bylbym czym okaza sie jutro PFy, Jorle, Felusiaki,

      Niezle ghotir. Ja pisze na tym (i nie tylko na tym) forum chyba od 7 lat.
      Wielokrotnie pisalem ze jestem inzynierem. Skad przyszlo Tobie do glowy ze
      powiedzialem ze jestem socjologiem??
      Przed kilku tygodniami wlaczyles sie do dyskusji o USA. Stad to chyba sie Tobie
      wydalo ze jestem socjolog? Bo jakos "socjologicznie" pisalem czy jak?
      No wiec powtorze co wielokrotnie juz mniej czy bardziej wyraznie pisalem.
      Skonczylem w Polsce politechnike. Elektronike. W jednym zakladzie przemyslowym
      pracowalem jako konstruktor elektronicznych urzadzen. Za komuny jeszcze.
      Pracowalem dodatkowo wtedy na 1/2 etatu na mojej politechnice gdzie tez
      konstruowalem.
      Przed ponad 20 laty wyemigrowalem do Westberlin. Tam znalazlem zaraz prace tez w
      fabryce jako konstruktor. NIGDY nie pracowalem na czarno czy jak robotnik czy
      inny podobny. Teraz kieruje tam biurem konstrukcyjnym od elektroniki. Caly czas
      w jednej i tej samej firmie. Ponad 20 lat.
      Nigdy tego nie ukrywalem, czasami wyraznie to pisalem. Duzo ludzi na forum to wie.
      Ale od kilku lat interesuje sie polityka, gospodarka. Jako ze pracuje w
      przemysle niemieckim jezdze do roznych firm jako ze musze przedyskutowac nowe
      urzadzenia z klientami wiec wiem dokladnie jak wyglada przemysl niemiecki. Tez
      pamietam dokladnie jak wygladala gospodarka komunistyczna.
      Jak juz pisalem, konstruujac "zarowki" zajmuje sie tez ich produkcja jak i cos w
      rodzaju marketingu. Jest to calkowicie prywatna firma, szef jest jej
      wlascicielem i ma ok. 250 ludzi. A wiec jest bardzo dobrym przykladem
      kapitalistycznego przedsiebiorstwa.
      Stad uwazam ze ja sie naprawde na tym znam.
      Ale OK, mogles nie wiedziec. Nie masz obowiazku.
      Z tym ze teraz Ty mi zarzuciles klamstwo. Nieladnie. No to mi podpadles.
      Zastanowmy sie teraz nad Twoja zdolnoscia do analitycznego myslenia. Jak piszesz
      byles (chybya) socjolog z Polski. Dzielnie walczyles w szeregach Solidarnosci i
      jak uchodzca polityczny (?) wyjecheles do USA (?). Mielismy dyskusje w ktorej
      napisales ze po wielu latach zrozumiales ze Solidarnosc to nie to.
      A DLACZEGO TAK POZNO? Gdzie zdolnosci analityczne Twojego myslenia? I jesli tak
      to wynika z tego ze masz je slabiutkie. A wiec pytanie czy teraz co myslisz tez
      ma wiele sensu? Bo narazie w zyciu, w koncu doroslym, udowodniles ze slabo myslisz.
      A ja Tobie napisze dlaczego ja Solidarnoscia pogardzalem. I to od samego
      poczatku. A nawet przeddtem. Wlasnie dlatego ze jestem inzynier.
      A wiec w latach 70tych w komunie ja wlasnie widzialem jak ludzie w pracy obijali
      gruchy. Od gory do dolu. Od dyrektora poprzez inzynierow, majstrow do
      robotnikow. I to narastalo. I wlasnie dlatego ja osobiscie WIEDZIALEM ze system
      komuny musi wjechac w sciane. Bo nie moze obijanie gruch trwac wiecznie. A
      uwazalem ze w kapitalizmie tak nie jest.
      A co Solidarnosc proponowala? Psucie gospodarki! Strajki, podwyzki pensji przy
      stalych cenach przeciez to tylko moze do katastrofy doprowadzic.
      A najgorsze ze wlasnie obijanie gruch opoznia rozwoj cywilizacyjny spoleczenstwa.
      O komunie sie wiele mowi. Ale o tym ze ludzie obijali gruchy to jakos nikt
      slowa. Tez na tym forum juz toczylem zazarte dyskusje na ten temat. kazdy udaje
      ze on sie nie lenil a tylko jakas komuna cos kradla i dlatego bylo zle.
      Gigantyczne klamstwa.
      A teraz dlaczego Ty drogi ghotir nie lubiles komuny z z nia walczyles? Chodzilo
      o wolnosci? Czy tak naprawde o to ze na Zachodzie byly ladne autka? I wlasnymi
      raczkami psules poprzez Solidarnosc Polske, prawda? Czy to do Ciebie jeszcze
      nie dotarlo?
      Mysle ze nie dotarlo, bo nietego u Ciebie z zdolnosciami analitycznego myslenia.
      Dlatego Wy socjologowie potraficie niezle gospodarke napsuc. Swoimi teoriami.
      Ktora JA musze naprawiac.
      I jeszcze. Ja NIE jestem przyjaciel NIKOGO na tym forum. Mam poglady ktore nie
      pasuja NIKOMU. I ostro dyskutuje.
      Najlepsze jest ze ja lubie byc sam. Przeciw wszystkim. Najlepiej sie wtedy
      czuje. No to moze zadanie dla Ciebie ghotir. To akurat powinienes potrafic.
      Dlaczego wlasnie ja taki jestem. Ze nie lubie miec przyjaciol?
      I jak nie odwolasz ze powiedzialem ze jestem socjologiem to Cie bede gnebil.
      Albo i nie. Bo w przeciwienstwie do wielu nie siedze w pracy na forum. Bo
      PRACUJE. W kapitalizmie. A nie na jakims uniwesytecie.

      Pozdrowiena
    • jorl de_oakville 07.01.07, 20:33
      de_oakville napisał:

      > jorl napisał:
      >
      > > Nie de_. Zatrzymanie sie Hitlera po Monachium nic by Niemcom nie dalo. Na
      > pewno
      > > Anglosasi odcieliby Niemcy od dostaw surowcow. Rudy zelaza, roznych rop n
      > aft cz
      > > y sporo innych potrzebnych. Wyrok na Niemcy byl wydany wczesniej.
      >
      > Powiedzmy, ze to prawda. Ale Niemcy w 1-szej wojnie swiatowej chcieli zamienic
      > sie rolami z Anglikami i zostac "panami swiata", najwiekszym mocarstwem
      > kolonialnym, kosztem dawnych mocarstw - Anglii oraz Francji. Zabili przy tym na
      > froncie ponad 1 mln Anglikow, ponad 1 mln Francuzow. Byla to zatem miedzy nimi
      > walka na "smierc i zycie". Czy swiat pod panowaniem niemieckim bylby lepszy niz
      > pod domincaj Anglosasow? Co by bylo dla swiata bardziej korzystne? Odpowiadaj

      Swiat pod panowanie NIKOGO jest dobry. Najlepiej jest jak jest kilka biegunow na
      tyle silnych ze zaden nie moze zwyciezyc.
      Problem Niemiec byl taki ze Niemcy byly wieki cale podzielone. Cywilizacyjnie
      staly na najwyzszym poziomie ale politycznie byly to zwalczajace sie panstewka.
      Zreszta dlaczego tak bylo? Ano czlowiek jest juz taki ze jak nie musi to nie
      chce nikogo sluchac. Jako ze w Niemczech bylo kilka rownorzednie silnych miast
      zadne nie chcialo sie podporzadkowac.
      Taka Francja to byl Paryz i dlugo nic. Tez Londyn. Dlatego tam powstaly duze
      panstwa. I wlasnie panstwa mogly tworzyc floty potrzebne do zdobywania kolonii.
      Jak w Niemczech w koncu sie udalo zjednoczyc (do tego musiala byc wojna z
      Francja 1971r bo wlasnie Francja pilnowala podzialu Niemiec popierajac jednych
      przeciw drugim) Swiat byl podzielony. A juz bylo widac ze przemysl bedzie
      potrzebowal surowce z calego Swiata.
      I te "syte" panstwa nie zamierzaly sie podzielic.
      To samo bylo z Japonia. Tez pozno stala sie panstwem przemyslowym. I dlatego
      dostala kopy.
      Fakt, 1 WS zostala rozegrany przez Anglikow doskonale. Kajser byl bez
      pomyslunku. Brakowalo Bismarcka w Niemczech.
      Ale po zjednoczeniu Bismarck powiedzial ze biada Niemcom jak przegraja wojne.
      Wrogowie przerazeni potega Niemiec widoczna po zjednoczeniu nie beda mieli
      litosci dla Niemiec.
      I tak bylo.
      Pozdrowienia
      • de_oakville Re: de_oakville 07.01.07, 23:38
        jorl napisał:

        > Wrogowie przerazeni potega Niemiec widoczna po zjednoczeniu nie beda mieli
        > litosci dla Niemiec. I tak bylo.

        Potega u innych nie zawsze przeraza. Czesto budzi wrecz respekt, podziw i
        szacunek. Mysle, ze "wrogowie" nie nie tak bardzo byli przerazeni potega
        Niemiec, ile ich buta oraz brakiem jakiegokolwiek respektu dla slabszych, nawet
        tylko niewiele slabszych.
        • jorl Re: de_oakville 08.01.07, 22:14
          Wiec ja stwierdzilem ze banie sie jakies potegi jest odwrotnie proporcjonalne do
          odleglosci tejze od tych co sie jej boja. A podziw odwrotnie czyli
          proporcjonalnie. Dla uproszczenie przyjmuje tutaj funkcje liniowa chociaz dobrzy
          socjologowie a umiejacy matematyke mogliby ta funkcje nielinearna widziec. Ale
          kierunek pasuje.
          Tacy mieszkancy Ameryki Pd np. maja inny niz Polacy stosunek do USA, prawda?
          Przed ponad 10 laty mialem troche do czynienia z jednym Brazylijczakiem,
          naukowcem od rolnictwa tamze ktory byl na stazu w Niemczech. Douczal sie
          informatyki a ja takze na jednym uni zaocznie to robilem.
          On mi powiedzial ze USA ma ochote zabrac Brazyli kawal dzungli amazonskiej.
          Zdziwilem sie, ale to w koncu dosyc cos podobnego jak Ziemie Zachodnie Polacy i
          Niemcy.
          Ale Niemcy dostali na czolko stempel agresywnych i okrutnych od Swiata a nawet
          PF w tym watku im go postawil.
          Wiec musi byc prawda.
          Pozdrowienia
          • de_oakville Jajko czy kura? 09.01.07, 13:38
            jorl napisał:

            > Ale Niemcy dostali na czolko stempel agresywnych i okrutnych od Swiata a nawet
            > PF w tym watku im go postawil.
            > Wiec musi byc prawda.

            Bardzo ciekawie postawione zagadnienie typu "co bylo pierwsze - jajko czy
            kura?". Innymi slowy, czy z Niemcow zrobiono "okrutnikow tylko dlatego ze
            przegrali wojne? Czy tez dlatego przegrali wojne, ze byli zbyt okrutni i
            kleska byla im niejako z gory "pisana" poniewaz ich czyny wyzwolily tak wielka
            wscieklosc i kontr-agresje u przeciwnikow, ze Niemcy musieli w koncu ulec. Kazdy
            by ulegl w podobnej sytuacji walczac z "reszta swiata". W koncu zaden narod nie
            sklada sie ani z "nadludzi" ani aniolow. Wiekszosc mieszkajacych w Niemczech
            Polakow powie pewnie, ze z Niemcow zrobiono "okrutnikow", a tak naprawde Niemcy
            sa zupelnie normalnymi, w wiekszosci dobrymi ludzmi. I to mnie nie dziwi,
            poniewaz mieszkajac w jakimkolwiek kraju nabiera sie, swiadomie lub
            podswiadomie, mentalnosci narodu wsrod ktorego sie zyje. Znam to bo "sam
            rodzilem" - mieszkalem przez jakis czas w Niemczech, ale nawet wczesniej, kiedy
            mieszkalem w PRL-u, Niemcy oraz ich historia, geografia itd. byly moim wielkim
            hobby, kraj ten zawsze wzbudzal u mnie przede wszystkim ciekawosc, nie wrogosc,
            w stosunku do Niemcow bylem od dziecka nastawiony przyjaznie i w 90% z
            wzajemnoscia albo przynajmniej z obojetnoscia. A w pozostalych 10%, no coz, byly
            to tylko osoby przelotne, na przyklad pracownik poczty na dworcu, ktory wreczal
            mi list z Polski, i dowiedzial sie przez to, ze jestem Polakiem, musial miec
            jakis uraz do Polakow, ktory wyladowal slownie wlasnie na mnie, nie wiadomo
            dlaczego. Odkrylem przez to, ze pewne pozostalosci ("residua") tzw. "dawnej
            mentalnosci" pozostaly w spoleczenstwie niemieckim do dzis, a wyobraznia
            namalowala mi "big picture" jak to musialo wygladac w latach 1939 - 1945 i jak
            byc "przyjemne" dla innych, czyli nie-Niemcow.
            Poznalem rowniez "ogolnopolski" stosunek do Niemcow mieszkajac w PRL-u, a
            obecnie mieszkajac w Kanadzie, patrze na nich troche oczyma przecietnego
            Kanadyjczyka. Tu w Kanadzie ludzie pamietaja jeszcze 1-sza wojne swiatowa, a w
            dniach poprzedzajacych 11 listopada prawie wszyscy nosza "czerwony kwiat maku" w
            klapie marynarki dla upamietnienia "naszych poleglych bohaterow" w obu wojnach
            swiatowych. Polska lezy blisko Niemiec, Kanada daleko i z tego wzgledu wczesniej
            nie zdawalem sobie sprawy, ze tutaj ludzie moga miec rowniez bardzo emocjonalny
            stosunek do Niemcow. W prowincji Ontario sa dwa ciekawe miasta - London (jakies
            200 tys mieszkancow, ma swoj Hyde Park, Oxford Street, przeplywa przez nie rzeka
            Thames) oraz Kitchener, miasto podobnej wielkosci, ktore przed 1-sza
            wojna swiatowa nazywalo sie Berlin. Nazwa zostala jednak zmieniona, podobnie jak
            zmieniono nazwe brytyjskiej dynastii krolewskiej z "Hanover"
            (-"Saxe-Coburg-Gotha") na "Windsor". Najciekawsze jest jednak spojrzenie na te
            sprawe kogos z kraju neutralnego, kto nie byl zaangazowany w wojny. I tu jeden z
            forumowiczow ("GRBA") dokonal przed kilku laty pieknego dziela. Przetlumaczyl
            mianowicie z niemieckiego na polski trudno dostepna ksiazke pewnego Szwajcara,
            ktory podczas wojny przebywal w Warszawie. Jako niemieckojezyczny, ale
            nie Niemiec ("Jesli mowie po niemiecku, to nie znaczy, ze mysle po niemiecku")
            oglada Warszawe pod okupacja niemiecka jezdzac tramwajami w wagonach "Nur für
            Deutsche", obracajac sie wsrod Niemcow, ale rowniez wsrod Polakow, u ktorych
            "mina od razu sie rozjasniala, kiedy dowiadywali sie, ze nie jestem Niemcem
            tylko Szwajcarem". Mentalnosc tego czlowieka jest "wielowymiarowa", wlada on
            biegle nie tylko niemieckim (jego "Muttersprache"), ale rowniez i francuskim.
            Dopiero z tej ksiazki, ktora GRBA puscil gratis na forum warszawskim (podawal
            fragmenty, mam wszystkie zachowane), mozna dowiedziec obiektywnie (z trzeciej,
            neutralnej strony) jacy naprawde byli Niemcy okupujacy wtedy Warszawe. Byli
            naprawde okrutni (choc rzecz jasna nie wszyscy, wielu inaczej myslacych pewnie
            sie bala i wykonywala tylko rozkazy). Ostatecznie wydaje mi sie, ze Niemcy to
            narod "odrobine" bardziej zakochany w sobie samym niz inne nacje (i przez to
            "odrobine" bardziej "upojony" i mniej "trzezwy", narod "poetow"). Pociaga to za
            soba rowniez w czasach skrajnych (wojna itd.) "odrobine" wieksze okrucienstwo
            wobec innych, tych po przeciwnej stronie barykady.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka