Dodaj do ulubionych

Patrzec we wlasny pepek

25.01.07, 19:07
jest to cecha bardzo francuska. Francuzi obchodzili z hukiem 200 lat
rewolucji francuskiej, kiedy tuz obok laczyly sie Niemcy wschodnie z
zachodnimi. Co tam rzeczywistosc, my mamy piekna historie. I niech sie
wszyscy na naa patrza i nas podziwiaja.

Polityka polska coraz bardziej przypomina te francuska. Rozliczenia z
przeszloscia komunistyczna, ba, nawet te powojenna zajmuja uwage polskich
przywodcow.

Gdzies tam daleko zanikaja wyzwania chwili: deficyt energii w przyszlosci,
nowe giganty ekonomiczne jak Indie i Chiny, glod i bieda w Afryce, zmiany
klimatyczne...

Calkiem podobni, w moim rodzinnym miescie cala para poszla w renowacje Rynku
zamiast pojsc w slaba infrastrukture (komunikacja, woda, renowacja
budynkow...).

Powtarzam sobie i innym, ze chodzi tu o te przezycie, o prawdziwa historie i
te dyskusje narodowa, ktorej nam tak bardzo brakowalo przez 50 lat (1939-
1989).

Ale czy Polacy wierza, ze sie swiat zatrzyma i ze bedzie sie patrzyl w nasz
prawy i sprawiedliwy pepek?

PF
Obserwuj wątek
    • de_oakville Re: Patrzec we wlasny pepek 26.01.07, 14:04
      polski_francuz napisał:

      > jest to cecha bardzo francuska. Francuzi obchodzili z hukiem 200 lat
      > rewolucji francuskiej, kiedy tuz obok laczyly sie Niemcy wschodnie z
      > zachodnimi. Co tam rzeczywistosc, my mamy piekna historie. I niech sie
      > wszyscy na naa patrza i nas podziwiaja.

      Mnie ta francuska cecha jakos nie przeszkadza. Moga sobie patrzec we wlasny
      pepek, moga nawet mnie kazac w niego patrzec kiedy przebywam we Francji (badz co
      badz wlasnie po to przyjezdzam do Francji). Chodzi o to, zeby nie wrzeszczeli z
      glosnikow umieszczonych w Warszawie, w Kopenhadze i we wszystkich pozostalych
      stolicach swiata, ze Francja i jej kultura sa najlepsze i najwazniejsze na
      swiecie. Dla kogo sa, dla tego sa, kazdy moze sobie sam wybrac swojego "idola"
      wsrod obcych panstw. Dla mnie od czasu do czasu bywaja najwazniejsze.
      Z moich obserwacji wynika, ze Francuzi sa ludzmi dosc sympatycznymi i po
      opuszczeniu Francji interesuja sie rowniez kultura krajow w ktorych przzebywaja
      ("iszczo raz, iszczo raz, iszczo mnoga mnoga raz"). Roznia sie pod tym wzgledem
      zdecydowanie na korzysc od wielu innych nacji, dla ktorych ich wlasna kultura
      staje sie nawet wazniejsza po opuszczeniu wlasnego kraju niz w nim samym
      (uprzejmosc angielska w Anglii, uprzejmosc niemiecka w Niemczech, glosni i
      "aroganccy" Anglicy za granica - obserwacja z lat przedwojennych). W przeszlosci
      wojska francuskie zdobywaly Moskwe, zdobywaly Berlin, okupowaly Nadrenie. Inni
      rowniez wkraczali do Paryza (Rosjanie, Niemcy), ale nigdy nie zachowywali sie
      arogancko w stosunku do Francuzow i o ile mi wiadomo, ludnosc francuska
      (przynajmniej w Paryzu) nigdy nie byla poddana jakims drastycznym represjom czy
      sponiewierana przez okupantow (wtedy mieli respekt przed wyzsza kultura
      francuska, jesli nawet nie wyzsza pod kazdym wzgledem to wyzsza w niektorych
      aspektach). No coz, "jak Kuba Bogu tak Bog Kubie", widocznie Francuzi rowniez
      nie byli zbyt okrutni wobec ludnosci na terenach okupowanych. Moze wyjatkiem
      byla ekspedycja wojsk Napoleona III-go do Meksyku . Ogladalem kiedys amerykanski
      film pt. "Major Dundee", ktorego akcja rozgrywa sie glownie na terenie Meksyku,
      gdzie jak mowi bohater filmu "Nawet okrucienstwa Apaczow to <<pestka>> w
      porownaniu z metodami Europejczykow [tu: Francuzow]". No, ale to film
      amerykanski.

      A co do Polakow, Polska lezy pomiedzy dwoma narodami, z ktorych kazdy uwaza sie
      za najwazniejszy na swiecie. Czy mamy z tego powodu zawsze chodzic na ugietych
      kolanach? Tylko dlatego, ze jestesmy biedniejsi lub slabsi? Najwazniejsze to nie
      byc ani chamskim ani aroganskim, ale chodzic na wyprostowanych nogach nikt nam
      zabronic nie moze.
      • polski_francuz Re: Patrzec we wlasny pepek 26.01.07, 15:04
        "Czy mamy z tego powodu zawsze chodzic na ugietych kolanach? Tylko dlatego, ze
        jestesmy biedniejsi lub slabsi? Najwazniejsze to nie byc ani chamskim ani
        aroganskim, ale chodzic na wyprostowanych nogach nikt nam zabronic nie moze."

        Mysle tak jak ty. Chodzi mi tutaj glownie o prioryty.Kazdy narod ma jakas
        energie i z tej energii trzeba korzystac by cos nowego stworzyc. I zdarza sie,
        ze ta energie zaczyna na tygrysie nacjonalizmu jezdzic. Zdarzylo sie to w
        latach 30 w Niemczech i zdarza sie to obecnie w Rosji (toutes proportions
        gardées) i kilka lat temu w Serbii.

        Taka jazda tygrysie nacjonalizmu daleko nie prowadzi, jak pokazuje wiele
        historycznych przykladow.

        A wiec wolalbym te polska energie inaczej uzyc: na budowe autostrad,
        infrastruktury...i na tysiac innych rzeczy ktore czynie zycie przyjemniejszy i
        godniejszym przezycia miedzu Odra i Bugiem a nie gdzie indziej.

        Co do Francuzow to ja ich, niestety u siebie przezywam, i sa bardzo inni niz na
        zewnatrz.

        Kiedys popgadamy o ich cechach. Na tym watku i w tym kontekscie uzylem ich jako
        skali porownawczej. Bo sa stala i uznana wartoscia w patrzeniu na wlasny pepek:)

        PF
        • vico1 Re: Patrzec we wlasny pepek 26.01.07, 16:05
          Uwazasz, ze nie wypada zajmowac sie pewnymi sprawami, gdy wisza nad nami
          powazniejsze problemy. Wykazujesz zdrowy rozsadek.
          Nie doceniasz jednak mozliwosci naszej biurokracji, a takze potrzeb mediow.
          Biurokracja ma zawsze wolne zdolnosci przerobowe, dla zabicia czasu popelnia
          wiele niepotrzebnych praw, przepisow i wytycznych. A media, ile mozna mowic i
          pisac o Kyoto, cenach paliw, oszczednosci energii i bezrobociu. Te tematy sa
          przygnebiajace i frustrujace. Po porcji takich doniesien zwieksza sie tylko
          liczba samobojstw, wiecej jest bitych zon. Szary czlowiek jest bowiem bezradny i
          musi sie wyladowac.
          Ludzie potrzebuja igrzysk i szukanie korzeni, czystki, lustracje i klotnie
          sasiedzkie sa im potrzebne. Im gorzej dzieje sie w panstwie, tym bardziej
          goraczkowe poszukiwania zastepczych tematow.
        • de_oakville Re: Patrzec we wlasny pepek 26.01.07, 18:45
          > A wiec wolalbym te polska energie inaczej uzyc: na budowe autostrad,
          > infrastruktury...i na tysiac innych rzeczy ktore czynie zycie przyjemniejszy i
          > godniejszym przezycia miedzu Odra i Bugiem a nie gdzie indziej.

          Ale ludzie w Polsce wola zuzywac swoja energie na prywatne klotnie, prywatne
          porachunki i jesli nawet znajdzie sie ktos, kto juz pierwszego dnia na
          stanowisku zarzadzi "od jutra rozpoczynamy budowe autostrady", to nastepnego
          dnia nie bedzie juz mogl sie skoncentrowac na czynie, bo go zaskarza, ze przed
          20 laty cos podpisal, przed dwoma miesiacami przejezdzajac przez jakas wies
          potracil samochodem kurczaka i nie zatrzymal sie itp. itd. Przez nastepne
          miesiace bedzie walczyl z atakami w prasie na jego osobe, bedzie szukal
          prawnikow aby go bronili, w koncu zostanie zastapiony na stanowisku przez kogos
          innego. A co z autostrada? Nic, ludzie przejmuja sie "wazniejszymi" sprawami.
          • polski_francuz Re: Patrzec we wlasny pepek 26.01.07, 22:23
            No widzisz: dokladnie o to walcze na forum!

            PF

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka