Dodaj do ulubionych

Broń masowego rażenia z arsenału Saddama

05.03.07, 19:54
Broń masowego rażenia z arsenału Saddama

Saddam Husajn od samego początku swojej dyktatury usiłował tworzyć i gromadzić broń masowego rażenia. Współpracował i z Rosjanami, Francuzami i wszystkimi światowymi handlarzami broni gotowymi mu ją sprzedać. W zakresie broni jądrowej szczególnie mocno jest udokumentowana przez Mosad współpraca francusko – iracka. Gdyby Menachem Begin nie zachował „czujności rewolucyjnej”, to już w roku 1990 Saddam miałby co najmniej 4 do 6 głowic jądrowych. Udana akcja izraelskich służb specjalnych z dnia 6 IV 1979 roku w Seyne-sur-Mer na magazyny firmy Constructions Navales et Industrielles de la Mediterranee znacznie opóźniła dostarczenie części reaktora atomowego do Bagdadu. Paryż za 5 mld USD zgodził się przekazać Saddamowi swoją nuklearną technologię ( projekt 182 ). Dalsze słuszne działania Begina to decyzja o zbombardowaniu 7 VI 1981 roku reaktora irackiego w Oziraku pod Bagdadem. Po tej operacji i zabiegach dyplomatycznych Izraela, Paryż ogranicza swój udział w irackim programie jądrowym. Miejsce Francuzów zastąpili inni specjaliści. Swoją rolę odegrały firmy niemieckie, między innymi poprzez dostarczenie wirówek gazowych do Al.-Furat. W tym okresie Irak realizuje koncepcję pozyskiwania wzbogaconego plutonu lub uranu w ramach systemu „Kalutron”. Technika ta jest oparta na uzyskiwaniu wzbogaconego uranu dzięki rozdzielaniu izotopów metodą elektromagnetyczną, przy jej realizacji nie potrzeba reaktora. Produkcja wzbogaconego uranu odbywała się w miejscowościach Tarmija i Asz Szarka. Potwierdzenie o stosowaniu przez Irak programu „Kalutron” uzyskali Inspektorzy ONZ i Międzynarodowej Organizacji Energii Atomowej w 1996 roku. Nałożenie sankcji ONZ na Irak znacznie ograniczyło pozyskanie wystarczającej ilości wzbogaconego plutonu lub uranu. Program jądrowy został w pewnym sensie „uśpiony” a zdobyte doświadczenia mogły w bardziej sprzyjających okolicznościach zaowocować. Co do broni biologicznej i chemicznej, możliwości Iraku były dużo większe. Specjaliści ze ZSRR i krajów demokracji ludowej pobudowali tu wiele zakładów produkujących nawozy sztuczne, laboratoria i fabryki leków. Zastosowano tu techniki i technologie żywcem przeniesione z Układu Warszawskiego. I tak w podobnego typu placówkach na terenie paktu w kasie pancernej dyrektora na wypadek wojny czy innego zagrożenia były instrukcje i plany przeprofilowania produkcji cywilnej w celach wojskowych. Korzystając z instalacji „cywilnej” w laboratoriach medycznych można było produkować tysiące litrów wąglika lub inne „trucizny wirusowe”. Podobnie na bazie nawozów amonowych w oparciu o instalacje „cywilne” i dodatki takie jak: kwas solny, chlor czy bor można wytworzyć gazy bojowe. Zapewne programy te były w Iraku z powodu sankcji ONZ „uśpione”, ale ich wdrożenie to tylko kwestia przysłowiowej chwili po wydaniu rozkazu przez dyktatora.. Komponenty i technologia do produkcji broni chemicznej i biologicznej cały czas są w Iraku, to są proste ale bardzo skuteczne sowiecki technologie. Bardziej szczegółowe informacje na temat tego typu produkcji amerykańscy eksperci mogliby uzyskać od swoich aktualnych sojuszników w walce ze światowym terroryzmem.
Obserwuj wątek
    • cat8 Re: Broń masowego rażenia z arsenału Saddama 05.03.07, 20:28
      W naszym regionie zmieniły się reguły gry - mówił jordański król Abdullah II dziennikarzom izraelskiego dziennika "Haarec". - Jeszcze niedawno Jordania postulowała, żeby Bliski Wschód był strefą bezatomową, ale od lata 2006 r. wszyscy chcą mieć własny program atomowy. Także my będziemy prowadzić taki program, wyłącznie dla celów pokojowych i energetycznych - dodał król.
      Chodzi o Iran Reguły gry, o których wspomniał król, zmienił szyicki Iran, który chce wzbogacać uran mimo protestów całego świata i sankcji ONZ. Wprawdzie najgłośniej protestują Izrael i USA, ale kraje arabskie nie mniej od nich obawiają się irańskiej bomby atomowej. Wywiady amerykański i izraelski szacują, że Iran dzieli od niej kilka lat.
      Arabowie i Persowie rywalizują o wpływy na Bliskim Wschodzie od czternastu wieków. Na tę rywalizację nakłada się jeszcze podział muzułmanów na szyitów i sunnitów, zapoczątkowany sporem o wyznaczenie następcy Mahometa. Dziś większość Arabów to sunnici, Persowie to szyici.Ostatnie miesiące przyniosły niespodziewane ożywienie historycznych waśni: w Iraku szyci i sunnici wyrzynają się wzajemnie, a w Libanie szyicki, popierany przez Iran Hezbollah walczy o władzę z prozachodnimi sunnitami. Kiedy latem zeszłego roku Hezbollah wytrzymał napór izraelskiej armii, a w Iraku z każdym miesiącem rosną wpływy Teheranu, Arabowie zdali sobie sprawę, jak wielkie są możliwości Iranu. Wiele wskazuje na to, że kolejna odsłona rywalizacji sunnicko-szyickiej przeniesie się teraz do atomowych laboratoriów.Pierwszy do wyścigu po sunnicki atom wystartował egipski dyktator Hosni Mubarak, przyjaciel USA równie zaufany jak król Jordanii. To właśnie on najgłośniej ze wszystkich przywódców arabskich gromi Iran za popieranie nielegalnych szyickich milicji religijnych w Iraku.
      - Nikogo nie będziemy pytać o pozwolenie na atom! - stwierdził w listopadzie na uroczystej sesji parlamentu. Egipcjanie mają zresztą pewne tradycje - pierwszy reaktor kupili już 46 lat temu, od ZSRR. Wielkim zwolennikiem energetyki jądrowej jest syn dyktatora, szykowany na jego następcę.
      Miesiąc później Rada Współpracy Zatoki Perskiej, która grupuje Arabię Saudyjską, Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Bahrajn i Oman, oświadczyła, że rozważa stworzenie wspólnego dla sześciu krajów programu atomowego. - Mamy do tego prawo, musimy się rozwijać zarówno ekonomicznie jaki i naukowo - stwierdził w grudniu, na zakończenie szczytu Rady jej sekretarz generalny Abdul Rahman al Attija.Chęć przyłączenia się do atomowych planów Rady zgłosił niespodziewanie Jemen, jeden z najbiedniejszych krajów arabskich.- Nasz wspólny program jądrowy będzie wzorem dla świata, dla wszystkich, którzy chcą wykorzystać energię jądrową bez żadnych ambicji militarnych - twierdził tydzień temu książę Saud al Fajsal, szef MSZ Arabii Saudyjskiej. Ale analitycy nie mają wątpliwości, że nie chodzi tu o energię ani o naukę. Sześć krajów należących do Rady ma 40 proc. światowych złóż ropy i 10 proc. gazu ziemnego.
      Powstrzymajcie Iran - Kraje arabskie, które kolejno deklarują ambicje atomowe wcale nie mówią tego w stronę Iranu - wyjaśnia Dennis Ross, były amerykański negocjator na Bliskim Wschodzie. - One zwracają się do nas, Amerykanów: "Zatrzymajcie Iran, bo inaczej my go będziemy musieli zatrzymać!"Póki co jednak Amerykanie są dość bezradni. Przyznał to wczoraj nowy sekretarz obrony USA Robert Gates. - Prawdę mówiąc, negocjacje z Iranem o jego programie atomowym nie mają sensu, bo USA jeszcze nie mają argumentów, byłyby tylko petentami - stwierdził. Amerykańskie embargo na handel z Iranem trwa już ćwierć wieku, ale nie złamało rządzących w Teheranie szyickich ajatollahów. Zaś uchwalone w grudniu sankcje ONZ mają bardzo ograniczony charakter.Żeby zdobyć pozycję przetargową w przyszłych rozmowach, trzeba najpierw zbudować wielką koalicję antyirańską. Gates robił w tym tygodniu podczas wizyt w Arabii Saudyjskiej i Katarze.Amerykanie muszą się spieszyć, bo za kilka lat atomowy wyścig na Bliskim Wschodzie może ruszyć na serio. I choć minie przynajmniej kilka lat, zanim Arabowie zdobęda bomby, to pierwszy poniesie konsekwencje Izrael. - Po porażce Izraela w wojnie z Hezbollahem obudziły się na arabskim Bliskim Wschodzie nastroje radykalne i awanturnicze - ostrzegał wczoraj król Jordanii i wezwał do jak najszybszego rozwiązania konfliktu Żydów z Palestyńczykami, punktu zapalnego regionu od ponad 60 lat.Na razie Izrael, choć formalnie jest największym wrogiem sunnitów i szyitów, pozostaje na uboczu ich atomowej rywalizacji. Izraelczycy posiadają bombę prawdopodobnie już ponad 30 lat, co Arabowie potępiali, ale nie robili nic, żeby Żydów doścignąć. Odważył się jedynie Saddam Husajn, ale irackie centrum badań atomowych zostało zniszczone przez izraelskie lotnictwo w 1982 r.
      Izraelscy piloci już ćwiczą na pustyni Negev nalot na irańskie obiekty atomowe w Natanz, ale nie zbombardują przecież wszystkich krajów w regionie.
      • cat8 Re:Próba likwidacji Saddama 08.03.07, 09:35
        Po inwazji na Irak i jej konsekwencjach wielu „pacyfistów” zarzuciło prezydentowi Georgowi W. Bushowi, że zamiast
        operacji „Iracka wolność” mógł wydać rozkaz likwidacji dyktatora i jego najbliższych współpracowników. Przed inwazją
        na Irak amerykańskie służby specjalne podjeły próbę likwidacji Saddama Husajna. W lipcu 2002 roku z terenu Turcji przeniknęła
        siedmioosobowa grupa amerykańskich agentów znających język arabski. Założyli oni obóz w okolicach Sulejmaniji. Zbierali oni
        informacje o nastrojach w Iraku oraz szukali potencjalnych sojuszników do walki z reżimem. W sierpniu dzięki pośrednictwu Kurdów
        nawiązali kontakt z przeciwnikami reżimu mającymi swoich zwolenników w wojsku. CIA nadało im pseudonim DB/ROCKSTARS. To dzięki nim
        w czasie operacji „Iracka wolność” całe jednostki armii irackiej bez walki składały broń. Przeciwnicy reżimu z grupy
        ROCKSTARS posiadali w najbliższym otoczeniu Saddama dwóch swoich ludzi, to oni informowali, gdzie przebywa Saddam i jego zaufani
        ludzie. Próbę likwidacji dyktatora podjęto 18/19 marca 2003 roku . Celem ataku był bunkier tajna siedziba Saddama na tzw. farmie
        Dora w pobliżu Bagdadu przy zakolu rzeki Tygrys. Amerykańskie satelity dokładnie zlustrowały cały teren użyto systemu EartViewer.
        Ataku miano dokonać przy pomocy broni chirurgicznej rakiet wystrzelonych z samolotów. Około godziny szesnastej 18 marca do
        Centrum Dowodzenia przekazano informację z Iraku, że Saddam i jego dwaj synowie będą w bunkrze na farmie Dora za 2-3 godziny. O
        godzinie 19. 12 Bush wydał rozkaz ataku na bunkier. Następnego dnia o godzinie 4.30 z Iraku przyszło potwierdzenie, że Saddam
        został zlikwidowany. Informacja ta została zweryfikowana o godzinie 6.30 – Saddam Husajn przeżył atak. Po tym ataku Saddam
        stracił zaufanie do swoich najbliższych, zmieniał kilka razy dziennie miejsce swojego pobytu, a w miejscach publicznych pokazywał
        się jego sobowtór.
        • misterpee Re:WMD - specjalisci od Klamstw 08.03.07, 13:39
          Juz dawno jest udowodnione ze Saddam nie mial, i nie mogl miec WMZ, ze nie uzyl
          trucizny na Kurdow, tymczasem teraz znalezli sie powielacze starych klamstw.
          Kogo ta zaraza reprezentuje? Nie trudno zgadnac.
          • cat8 Re:WMD - specjalisci od Klamstw 08.03.07, 21:26
            Kogo?.....
    • grzegorz1948 Re: Broń masowego rażenia z arsenału Saddama 08.03.07, 22:41
      Tak masz racje Irak mial francuskie i rosyjskie inwestycje ktore byly "cierniem
      w oku USA".Na poczatku wojny o KUwejt Francuzi sie wyrazili cytuje z pamieci"
      ze wzgledow komercyjnych co 5lat nasi fachowcy musza przegladac komputery w
      iraku inaczej nie beda dzialac"( przezylem to osobiscie z drukarka firmy"Canon"
      i z wideorecorderem firmy"Grundig")
      Firmy niemieckienie sprzedawaly bezposrednio swojej Zentrafugi do Iraku tylko
      przez firmy zblozone do USA
      Jakos Bushatko nie znalazl w Iraku zakladow produkujacych bron masowego razenia
      co widze jako porazke polityczna tygo bylego alkoholika.
      Teraz USA "finansjara amerykanska" (dlaczego w cudzyslowie to mozna sie
      domyslic) pcha Europe do nowej wojny.Jezeli Bush chce wojenki to niech idzie na
      nia sam i wezmie po drodze paru idiotow(tych tez ktorzy za sluzbe w Marine
      dostaja obywatelstwo) i niech sobie strzelaja do tylkow ile chca, byly na
      stacji benzynowej ceny nie pojda do gory i nasze dzieci zostawi w spokoju.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka