Dodaj do ulubionych

wojny odslaniaja paradoksy "demokracji realnej"

21.03.07, 06:59
niemcy chca wyprowadzenia wojsk z afganistanu
www.angus-reid.com/polls/index.cfm/fuseaction/viewItem/itemID/15113
kanadyjczycy tam wlasnie przegrywaja rozgrywke z talibanem - tzw. wojne o
serca i umysly (afganczycy stopniowo odwracaja sie od nich, zas popieraja
coraz liczbniej taliban) paktribune.com/news/index.shtml?172590 )
w domu, czyli w kanadzie ta wojna na posylki (ameryki) nigdy nie cieszyla sie
wielka popularnoscia a w miare zapadania sie w bagno stanie sie znienawidzona.

w polsce wojna z terrorem (sic) cieszyla sie popularnoscia krotko, do czasu
kiedy ludzie nic nie pojmowali, ale powoli poprzez blokade informacyjna cos do
polakow dotarlo i od dluzszego czasu bodaj 2/3 wolaloby sie z afery wycofac.

anglicy mnie dziwia, moze za malo sledze wydarzenia - tak jakby bardziej sie
emocjonowali wzgledem busza i blaira od samego poczatku niz teraz.
moze to wyjatek potwierdzajacy regule, a moze nie mam racji - ostatecznie
blair jest raczej niezywy jako polityk, jego pole manewru jest zerowe.
no i maja mloda kadre :-)
www.moonbatmedia.com/time_to_go_230906/IMG_0031.JPG
japonia - ponad 2/3 ludzi chca sie wycofac z pomocy usa w iraku
www.alertnet.org/thenews/newsdesk/T92167.htm
w koncu ameryka: oczywiscie jak przystalo na "one nation controlled by the
media" (green day) i ogolnie bardzo zaczadzeni gung ho patrioci, zorientowali
sie ze cos nie gra jako ostatni, nawet pozniej niz polacy, ale w koncu i oni
doszli do wniosku w swej wiekszosci ze busz prowadzi ich do ruiny moralnej i
bagna przegranej wojny. chca zmiany polityki prezydenta-impotenta ktoremu w
zasadzie nic nie wyszlo.

inne kraje tez maja tak samo, zaloze sie ze we wszystkich krajach koalicji czy
osi dobra czy jak tam te imbecyle politycy siebie nazywaja: ludzie w
plebiscycie natychmiast dokonaliby zasadniczych zmian polityki zagranicznej
swoich rzadow.

jednak nie widze sladow masowej dezercji rzadow. wola olac wyborcow niz
zdenerwowac imperium? cos tu nie gra w zestawieniu z teoria demokracji.

to nasuwa mi przypuszczenie, ze demokracja w tych wszystkich niewatpliwie
demokratycznych krajach (tego nie podwazam) powinna nosic przydomek "realnej".
to tak, jak byl kiedys socjalizm idealny (fikcyjny) i socjalizm realny (jedyny
istniejacy). albo jeszcze lepsza analogia:
tak jak byla kiedys "demokracja socjalistyczna" udajaca demokracje.
wowczas bedzie moze latwiej odrozniec doktryne od opornej, przeciwstawnej
rzeczywistosci.
Obserwuj wątek
    • polski_francuz Twoj pejzaz 21.03.07, 08:06
      polityczny kryje jedno: przyczyny wejscia do Afganistanu. A jest nim
      przeszkodzenie powstania panstwa tabibanow: antykulturalnego (pamietasz rzeby
      wysadzone), z prawem szaria, z ben Ladenem bliski wladzy itp., zacofanego dla
      kobiet,...

      Zgodze sie z toba co do dwoch rzeczy: Polska nie ma tam czego szukac - jej
      obecnosc to jest sluzalczosc ludzi bez honoru i przyklad zle ulokowanej ambicji
      (w nagrode dostaniemy tarcze przeciwrakietowa i cel rakiet rosyjskich) i, po
      drugie, wazne jest dzialac z populacja a nie przeciw populacji.

      PF
      • you-know-who nie calkiem na temat, ale przypomne o afganistanie 21.03.07, 21:41
        inwazja na afganistan nie byla szlachetna reakcja na zniszczenie paru posagow
        ani na sytuacje kobiet :-) [nota bene, dyskryminacja kobiet i sharia maja sie
        swietnie i nie przeszkadzaja w najmniejszym stopniu imperatorom, dopoki
        trwaja ad infinitum w 'zaprzyjaznionych' blahblahistanach]
        takie gadki o prawach czlowieka to przykrywka polityki amer., zreszta stosowana
        glownie przez demokratow a nie republikanow, ktorym zawsze latwiej sie przez to
        bylo dogadac z przeciwnikami geopolitycznymi. wiec to glownie takie decorum
        do wypelnienia czasu na antenie przez media.

        trzeba bylo komus dopieprzyc, nie wazne komu, po 9/11. afganistan spelnial
        wiele warunkow, oprocz bin ladena byl tam taliban, w ktorym pokladano poczatkowo
        spore nadzieje (stabilizacja kraju, potrzebna do przeprowadzenia
        rurociagu/ropociagu. pamietasz dowcip, ze zolnierze amer. beda ladowali w
        afganistanie kazdy trzymajac kawalek rury?). poczatkowo. ale pozniej polnocny
        alliance i ogolna sytuacja polozyla kres nadziejom ze taliban wezmie towarzystwo
        za morde, wiec taliban musial odejsc (i nadarzyla sie okazja).
        • polski_francuz Wielkie umysly sie spotykaja:) 21.03.07, 21:46
          Dokladnie tak mysle.

          Problem z Ameryka jest taki, ze do cholernie skomplikowanego swiata stosuje
          proste rozwiazania.

          Co chcesz, jeszcze mlody narod.

          PF
          • polski_francuz Re: Wielkie umysly sie spotykaja:) 21.03.07, 21:47
            "trzeba bylo komus dopieprzyc, nie wazne komu, po 9/11."

            To chcialem wkleic...

            PF
    • j-k bzdury :))) w Niemczech nie ma zadnych glosow 21.03.07, 21:44
      by wycofac wojska z Afganistanu :)))
      a poniewaz nie ma tu znaczacej opozycji...
      gdyz rzadzi tu rzad CDU-SPD

      o twoich bajkach mozesz zapomniec :)))
      • you-know-who Re: bzdury :))) w Niemczech nie ma zadnych glosow 21.03.07, 21:54
        Polling Data

        Do you think Germany should withdraw its troops from Afghanistan, keep the
        troops or increase its troop presence?

        Withdraw all troops 57%
        Keep troops in Afghanistan 36%
        Increase troop presence 4%
        Not sure 3%

        przetlumaczyc ci to na polski?
        • j-k padne ze smiechu :))) 21.03.07, 22:00
          Niemcy maja jedno wspolne z Polska :)))

          od polityki zagnanicznej jest w tym kraju RZAD (federalny)...
          a nie opinia publiczna :)))

          i slusznie :)))

          lubisz majaczyc?
          • j-k i co by mi tu bylo jasne... 21.03.07, 22:02
            NIE ma MOWY o wycofaniu kontyngentu niemieckiego z Afganistanu...
            jesli juz..
            to o jego zwiekszeniu :)))
            • genom3 Re: i co by mi tu bylo jasne... 21.03.07, 22:04
              jak Niemcy zwiekszo to Polacy tez zwiekszo, hehe:)
              • j-k Re: i co by mi tu bylo jasne... 21.03.07, 22:06
                genom3 napisała:
                jak Niemcy zwieksza to Polacy tez zwieksza?

                istotnie.
                takie sa plany obu stron :)
          • genom3 Re: padne ze smiechu :))) 21.03.07, 22:03
            obawiam sie ze niemcy z polsko nie chco miec nic wspolnego, przynajmniej tak
            nadajo w niemieckiej telewizji, ktorej prezenterzy szydzo z Polakow i Polski na
            kazdym kroku, coz
            • j-k bzdury :))) 21.03.07, 22:05
              szydza z polskiej zasciankowosci.
              podtawowe cele polityki zagranicznej pozostaja podobne :)))
          • goldbaum predzej padniesz ze starosci 22.03.07, 08:21
            j-k napisał:

            > Niemcy maja jedno wspolne z Polska :)))
            >
            > od polityki zagnanicznej jest w tym kraju RZAD (federalny)...

            Mylisz sie. Niemcy nie wp... sie w iracki desaster.

            Poza tym napisales, ze "w Niemczech nie ma ZADNYCH glosow zeby wycofac wojska z
            Afganistanu". 57% populacji to "zadne glosy"? Ty i ta twoja logika...
            • j-k zadne, dzieciaku :) 24.03.07, 00:33
              w Niemczech polityke zagraniczna robi rzad.
              od tego on jest

              - podobnie jak w Polsce.

              a nie opinia publiczna
              opinia publiczna moze wplywac tylko na polityke wewnetrzna.
    • felusiak1 Back to reality from lalaland 21.03.07, 22:08
      Ted Koppel niedawno zmienil pracę i o dziwo otworzył oczy. Kilka wyjazdów
      na wizje lokalna pozwoliło mu wreszcie dojrzec to czego przez niemal 30 lat nie
      potrafił dojrzeć w newsroom ABC network.
      Former “Nightline” anchor Ted Koppel was one of Tim Russert’s guests on Sunday’s
      “Meet the Press.” As amazing as it might seem, he made some truly shocking and
      compelling statements about the Iraq war and the war on terror that virtually no
      Democrat or media member is willing to accept or report:

      * First, Koppel made it clear that America’s premature departure from Iraq
      would turn the entire Persian Gulf region into a battlefield between Sunnis and
      Shia, “something the United States cannot allow to happen”
      * Second, he said the wars in Afghanistan and Iraq are part of the war on
      terror that “has been going on for the past 24 years” starting when “the
      precursors of Hezbollah blew up the U.S. marine barracks in Beirut, Lebanon” in
      1983
      * Finally, he stated that America’s departure from Iraq and Afghanistan,
      regardless of when it occurs, will not represent the end of this battle, but,
      instead, that it is just “going to be a different war” after that point.

      Nie, Koppel nie jest prorepublikański, probuszysta, neocon. Nic z tych rzeczy.
      Zawsze był lewoskrzydłowym napastnikiem strzelajacym gole kilka razy w tygodniu.
      Nawet w najsmielszych zapedach nie można pomówic go o slad sympatii dla obecnej
      administracji.
      PS. Prywatnie Koppel jest bardzo przyjemnym człowiekiem.
      • you-know-who back to "real democracy" 21.03.07, 22:17
        czy ted zmienil tez poglady na temat co to jest demokracja?

        czy to cos w zamierzeniu dziala tak, ze wciska sie wyborcom kit do listopada, a
        od lutego robi sie to co sie chce samemu lub do czego wzywa glos
        boga/neokoni/inne zjawiska, fabrykujac kiedy taka zajdzie potrzeba newsy, opinie
        i panike?

        pogadaj z nim i daj znac.
        • j-k szczeka opada .:) 21.03.07, 22:23
          demokracja amerykanska tak zgrubsza wyglada od 100-tu lat...
          i jakos Ameryka sie od tego nie zawalila...
          wprost przeciwnie :)))
          • you-know-who Re: szczeka opada .:) 21.03.07, 22:39
            nie wiem skad wziales te 100 lat, bo usa ma 200+, ale niech ci bedzie.
            tylko czego to dowodzi? carat, sultanat, feudalizm, itd, trwaly duzo dluzej,
            ale nie byly przez to lepsze.
            • j-k nie smiesz :))) 21.03.07, 22:42
              nie smiesz..

              USA - byly pierwsze 100 lat normalnym panstwem, nim staly sie mocarstwem...
              przez ten etap, jak wiele poprzednich mocarstw (Anglia, Niemcy, Rosja)
              tez musza przejsc...
              zwykla kolej historii...
              boli cie, ze jestes jej swiadkiem???
              • you-know-who hmm. boli, i guess 21.03.07, 22:59
                a ty... ty zdaje sie lubisz przygladac sie aktom samookaleczenia?
                • j-k nie... 21.03.07, 23:07
                  mam troche wiecej lat od Ciebie i wiem...
                  ze pewne procesy w historii musza sie dokonac :)))

                  "Schadenfreude" jest mi obca.

                  Chiny nie sa zadnym zagrozeniem (dlugoterminowym) dla USA.

                  Nie maja amerykanskich warunkow naturalnych.
    • 123i321 trafniej - demokracji fikcyjnej czyli totalitarmu 21.03.07, 22:26
      • you-know-who Re: trafniej - demokracji fikcyjnej czyli totalit 21.03.07, 22:29
        fikcyjnej - ok, ale totalitaryzmu? nie przesadzasz ociupinke? przy najlepszych
        checiach nieudolnosc takiej np. administracji busza... no way jose, jak mawiaja
        z kalifornii.
        • felusiak1 krytykanctwo krytykanta 21.03.07, 23:12
          krytycyzmisycznego. ykw, co to jest ta demokracja?
          Czarne, białe to wiemy. Ale co to jest według ciebie ta demokracja o której z
          takim uporem piszesz? I dlaczego określasz ja mianem fikcyjnej?
          Wydaje mi sie, ze nie wziałeś nigdy kursu civics101, nie ty jeden zresztą.
          • you-know-who i thought you'd never ask ! 22.03.07, 06:23
            siemanko. no nareszcie, ktos inteligentnie spytal co to jest demokracja,
            czy tez jaka demokracja to demokracja a jaka to demonokracja.

            otoz nie, nie lubie kursow civics 101 gdzie wkladaja do glowy bzdury o tym jaka
            swietna jest demokracja reprezentatywna usa. przedkladam nad nie political
            science 136S: justice, nauczne na stanfordzie a wczesniej w mit/harvardzie przez
            teoretyka polityki i filozofa joshua cohena, zajmujacego sie m.in. rozwazaniami
            nad demokracja.
            stellar.mit.edu/S/course/17/sp03/17.000j/index.html?toolset=hidden
            na tym wykladzie analizuje sie prace jürgena habermasa.
            en.wikipedia.org/wiki/J%C3%BCrgen_Habermas
            kto to habermas? 1. ktos czyje mysli wspolgraja z wieloma moimi.
            2. bardzo znany filozof/socjolog/publicysta niemiecki, b. dyrektor instytutow
            maxa plancka i in. nie stroniacy od DYSKUSJI.
            facet ceniacy dyskusje jako instrument demokracji, ba, nawet jako esencje
            demokracji. sam nie stroni od dyskusji kulturalnej ale zawzietej. moglibysmy sie
            od niego wiele nauczyc tu na fs.

            habermas i jemu podobni wspolczesni badacze demokracji ktorych cenie, twierdza
            ze demokracja reprezentatywna (ktora, jak argumentowalem, jest co najwyzej
            wysoce niedoskonala "demokracja realna" lub jak chce inny forumowicz "fikcyjna")
            jest niewystarczajaca. musi dostac zastrzyk demokracji bezposredniej, a
            dokladniej DEMOKRACJI DYSKURSYWNEJ. dyskusja w sferze publicznej jest
            zasadnicza, tak wazna jak instytucja glosowania w wyborach (ktora propaguje sie
            na civics 101 wspominajac tylko mimochodem o tym, ze byloby tez wskazane gdyby
            obywatel czasem zainteresowal sie o co w tym glosowaniu chodzi albo sam wzial
            czynny udzial w zyciu politycznym; glosowanie na spreparowanych przez media i
            partie polityczne figurantow jest zawsze przedstawiane jako obowiazek naczelny i
            jedyny.)

            habermas uwaza, ze musimy miec bardziej bezposredni wplyw na rzady w panstwie,
            bo tak jak jest - jest zle.

            "Habermas traced the growing intervention of formal systems in our everyday
            lives as parallel to development of the welfare state, corporate capitalism and
            the culture of mass consumption. These reinforcing trends rationalize widening
            areas of public life, submitting them to a generalizing logic of efficiency and
            control. As routinized political parties and interest groups substitute for
            participatory democracy, society is increasingly administered at a level remote
            from input of citizens."

            i ja tak sadze.
            a ze ty, felusiaku, nazwiesz go za jego poglady tak czy inaczej (zapewne:
            lewicujacym krytykantem?), wybacz, nie ma znaczenia.
            • moxey f1 23.03.07, 20:24
              a wiec jednak recznik na ring? szkoda. chcialem uslyszec od ciebie czy to jest
              ok, ze nominalnie demokratyczna wladza odcina sie od zyczen wiekszosci wyborcow
              i prowadzi swoja gierke/wojenke. wojny w ogole bylyby bardzo trudne do
              przeprowadzenia przy wystarczajaco bezposredniej demokracji. ludzie, jak
              przyznal goering w norymberdze, nigdy nie chca wojny. trzeba zastosowac pare
              trickow (starych jak swiat) aby ich do tego oszukac.


              • felusiak1 yo-mox-who 24.03.07, 00:03
                mox jest lepsze od ykw, mniej palce bolą.
                Demokracja bezpośrednia, oparta na niezliczonej ilości .... czego? Sondaży,
                codziennych głosowań? Jak poznać wole społeczeństwa? Dlaczego wola jest w takiej
                mierze zależna od mediów? Dlaczego w poniedziałek wszyscy troszczą sie o
                edukacje a juz ww środę okazuje sie, ze o opieke medyczna aby w piatek
                zamartwiac sie o gospodarkę.
                W innym watku dyskutowaliśmy poziom edukacji. Ze statystyk wynika, że ludzie na
                poziomie 'level 1" i "level 2" są funkcjonalnymi analfabetami.
                A tych jest w USA ponad 46%. I to oni maja bezpośrednio decydować przez 7 dni w
                tygodniu co mam jeść na obiad? Co to to nie. Wolę moją reprezentatywna republikę
                od emocjonalnej demokracji.
                Tak mox, jeśli przewertujesz sondaże z 2002 i 2003 to na własne oczy przekonasz
                sie, ze publika popierała najpierw Afganistan a nastepnie z przyklaskiem Irak.
                Zatem bezposrednia demokracja byłaby niczym innym niż rządami mediów a urobiona
                publika nie miałaby zadnych hamulców.
                W teorii lub czysto akademickiej dyskusji wszystko wygląda błyszczące i
                wypolerowane, a w praktyce? Tak jak sasiedztwo uniwersytetu, np. Columbia
                University.
                • moxey nie chodzi o glosowanie pod numerem 1-800-bmb-what 24.03.07, 05:42
                  chcesz moxa, masz moxa. [ykw humanizuje sie w moxa.]

                  mysle ze musisz wyjsc poza ramy tego co widzisz wkolo: media urabiajace opinie i
                  grajace na emocjach ludzi niezorientowanych, oddajacych rzadzenie w rece
                  wyspecjalizowanej elity politycznej (w wiekszosci sliskich typow).

                  zgadzam sie z toba ze pomysl badania opinii publicznej co pare dni w kolejnej
                  sprawie ustalonej i naswietlonej przez elity, partie, kongres lub bialy dom, nie
                  ma sensu. dostaniemy cos pomiedzy tragedia a komedia, jak w tych wywiadach tv
                  australijskiej ("jaki kraj powinnismy zaatakowac jako nastepny?" odp:
                  "francje"). latwo wyobrazic sobie numer telefonu, pod ktorym mozna glosowac na
                  kolejny cel 'polityki' zagr. usa.

                  wiec co mozna zrobic? pomysly moglyby sie znalezc. moze powroce do tego kiedys
                  jak sie glebiej zastanowie, a teraz zaczne od paru zdan.

                  jak wiesz w kalifornii stosuje sie plebiscyty na szczegolowe tematy ustaw, dosc
                  czesto. jest to krok w kierunku demokracji bezposredniej. poprawka do
                  konstytucji moglaby to rozszerzyc i umocnic.

                  dodajmy do tego internet by wzocnic strefe publiczna.
                  niech ta czesc wyborcow, ktorzy sa w stanie podlaczyc i dyskutowac na forum.gov,
                  robi to w sferze publicznej, pod okiem jakiegos ombudsmana d/s naduzyc, ktory
                  bylby zmieniany czesto i w jakis sposob kontrolowany, chocby przez
                  odpowiedzialnosc cywilna przed sadem w przypadku ew. bias'u. niech nazwa go
                  cropca. kongres okresli obowiazki rzadu co do zakresu informacji i feedbacku
                  ktory forum bedzie dostawac z biura prezydenta lub nowej agencji. ma to byc duzo
                  szybsze i latwiejsze niz freedom of info act.
                  dyskusja musi sie rozszerzyc i byc wpisana formalnie w ustawodastwo.
                  prawo do postu linkow mialaby kazda partia i obywatel.

                  nawet jesli 10% wyborcow uaktywni sie, to juz powstanie nowe centrum uwagi,
                  a niektore media zamiast sledzic i powielac temat wykreowany przez sasiednia
                  gazete beda podchwytywac tematy zajmujace uwage forum.

                  poniewaz nie mozna liczyc na kongres, ktory mimo obowiazku nie zechcial
                  sprawowac wladzy ustawodawczej w zasadniczej sprawie wojny, oddajac w praktyce
                  cala wladze w rece neokonstwa z buszem jako figuratywnym prezydentem,
                  to mysle ze mialoby wielki sens wprowadzenie obowiazkowych plebiscytow w
                  sprawach co do ktorych spoleczenstwo chce sie wypowiedziec (a to latwo
                  sprawdzic), jak np. niedawno wypraw wojennych, i niektorych spraw wewnetrznych.
                  kiedy nie ma wielkich napiec i tematow, bylby pewien prog tak aby system nie
                  generowal bzdurnych plebiscytow nt. platkow owsianych.

                  w sumie chodzi wiec o podparcie starego ukladu dodatkowa noga bezposredniej
                  ingerencji wyborcow albo przez votum nieufnosci albo konstruktywne glosowanie
                  typu multiple choice.

                  poza oczywistymi kwestiami 'jak to w praktyce zrobic', czy mas cos przeciw samej
                  idei?


                  ps.
                  link do wynikow badan opinii afganskiej ktory podales ponizej jest ok, ale
                  nie zmienia sytuacji. wlasnie jest tak jak mowi reuters. wszyscy zdaje sie
                  maja stracha za za rok-dwa bedzie tak irak, i nie mozna im odmowic racji.
                  • felusiak1 Re: nie chodzi o glosowanie pod numerem 1-800-bmb 24.03.07, 13:19
                    moxey, lubię cię, ale to co napisałeś określiłbym idealistycznym gibberish.
                    W zasadzie jedynym czynnikiem sprawczym twojej koncepcji "demokracji
                    bezpośredniej" jest twój stosunek do wojny w Iraku. Widząc, ze Kongres nie
                    zabrania prezydentowi, a sondaże wskazują na niskie poparcie dla wojny
                    doszedłeś do wniosku, ze bezpośredni udział sondowanych zakończyłby wojnę.
                    Bardzo uproszczone podejście. Ponadto według twojej koncepcji rząd zostałby
                    zaangażowany w akcje propagowania własnej doskonałości z ombudsmanem na warcie.
                    Czy mam coś przeciwko temu? YES, YES, YES.
                    Konstytucja jest dobra w obecnej postaci i nie widzę potrzeby jej poprawiania.

                    Odnośnie wojny. Kongres dał prezydentowi glejt na atak na Irak, wiedząc że
                    nie ma możliwości odwołania. You can't unring the bell. Tenże Kongres może już
                    jutro zakończyć obecność wojsk w Iraku przegłosowujac ustawę blokujaca
                    pieniadze. Nie robi tego jednak. Jak myślisz, dlaczego?

                    PS. Nie wiem czy racje ma Reuters, mówiąc że szklanka jest w połowie pusta czy
                    ja, mówiac ze jest w połowie pełna. Zauważyłem jednak, ze nie rzuciłeś okiem na
                    wyniki sondażu i dlatego wymyśliłes, ze afgańczycy maja stracha, że za rok, dwa
                    bedzie jak w Iraku.

                    Zastanów się nad swoją koncepcja bezposredniej demokracji w okresie kiedy nie
                    bedzie wojny.
    • superspec Attitudes toward the foreign troops in Afghanistan 23.03.07, 20:46
      75 percent have a favorable view of US forces and 77 percent describe NATO forces as effective.
      I kogo tu słuchać niemiecki polityk ma swoich czy Afgańczyków? Ot pełno tych paradoksów demokracji.
      • superspec Link. 23.03.07, 20:47
        tiny.pl/csw7
        • moxey Re: Link. 23.03.07, 20:59
          w rzeczy samej, paradoksy. reuters (ktoremu duzo bardziej ufam) opisuje sytuacje
          jako szybki spadek popularnosci.
          • superspec Spadek tam bo pewnie 23.03.07, 21:10
            przez te lata zasypywali gruszki w popiele zamiast pomagac tym ludziom w odbudowie. spadek na Zachodzie bo w mediach ma duzo do powiedzenia pokolenie 68 które dość dobrze moim zdaniem zostało opisane w tych słowach: „Zdecydowany indywidualizm i wybitnie liberalna wrogość wobec instytucji połączyły się z rozproszonymi elementami wyblakłej utopii społecznej oraz z tonacją emocjonalną, która eksponuje konsumpcjonizm i hedonizm. Te nowe wartości radykalnie zerwały z i tak już osłabionymi, ale wciąż żywymi pokładami tradycji o charakterze religijnym i praktyczno-życiowym."
            serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,3993115.html?as=2&ias=2&startsz=x
            • superspec A właściwie 23.03.07, 21:34
              wydaje mi się że "zapomniano' o second-generation human rights. jedna strona uważa że wystarczą same wybory a druga że nie warto sobie zawracać głowy rozwojem Afganistanu tylko zadbać o rozwój third-generation human rights w Niemczech.
              tiny.pl/cscm
          • felusiak1 Re: Link. 24.03.07, 00:17
            Czasami zastanawiam się czy potrafisz spojrzeć na cokolwiek bez użuwania filtrów?
            Raport istnieje obiektywnie, możesz go sam sobie przeczytać bez komentarzy:
            www.worldpublicopinion.org/pipa/pdf/dec06/Afghanistan_Dec06_rpt.pdf
            Widzę jednak żeś niezdolny i bez komentarza nie masz zdania i tu na pomoc
            przychodzi Reuters. Spróbuj sam pomysleć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka