weronika8881
19.04.07, 10:09
Zastanawiałam się nad tą amerykańską potęgą i nad tym co ona może w
dzisiejszym świecie. Może żyć, dopóki wierzyciele nie zaczną domagać się
spłaty długów. Amerykanie mają potężną armię, ale nie mają szans wygrać
wojny. Bo przecież nie Bush walczy tylko cały kraj, czyli na wojnę musi być
przyzwolenie opinii publicznej, niezależnych mediów, różnych grup nacisku,
ruchów obywatelskich itp. Amerykanie wygraliby wojnę tylko w jednym wypadku,
gdyby to była wojna obronna, ale na taką wojnę też nie mają szans. No bo jaki
kraj otwarcie zaatakuje Amerykę, nikt nie jest samobójcą. Otwarty atak
zdarzył się 11 września i Amerykanie mieli prawo odwetu ale... zaatakowali
nie ten kraj, który powinni, a podobno mają dobry wywiad:) Paradoksalnie
największe mocarstwo świata stało się zakładnikiem własnej demokracji i
własnej niby potęgi. Pokoju Amerykanie też nie potrafią wygrać. Od czasu gdy
sprzedali (nie tylko oni) pół Europy Stalinowi, nauczyli się świetnie
handlować. Handlują cudzą wolnością po całym świecie, jak na jarmarku. Skoro
Amerykanie nie mają szans na wygraną wojnę, a pokój przehandlowali, to co oni
potrafią? Porafią żyć na kredyt.